Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
Skiff podniósł komunikator-Jestem, ale jak na razie jest straszny kocioł ... jaki jest plan szefa, nie mogę się z nim skontaktować - wyszeptał Skiff, skulony jednocześnie obserwując plac.
- Szef spieprzył robotę i jest w niewoli. Sam jest sobie winien. Gdzie jesteście? Musimy ustalić nowy plan.
-Próbowaliśmy zbliżyć się do pałacu kiedy zaczął się kocioł. Siedzimy w piwnicy jakiegoś sklepu i obserwujemy patrole Klingońskie - odpowiedział jej Skiff jednocześnie odwracając się i patrząc na swoją drużynę. Nie wyglądało to ciekawie
Dobra, na razie soedźcie cicho. Za około godzinkę, dwie spróbujemy się spotkać.Tymczasem nad sklep, gdzie ukrywała się drużyna Skiffa podleciał prom. Zawisł w powietrzu. A po chwili Tanreth i Nres znikneli w promieniu teleportera.
"Co jest" przemknęło przez myśl komandosa, chwycił komunikator -H'Kress czy to ty?- zapytał nie podobało mu się, to dlaczego podniósł sie i postanowił przenieść się do innej kryjówki, jeżeli nie otrzyma zadowalającej odpowiedzi
Po chwili zamrugało i stał w promie.- Cześć, snajperunio. - powitała go H'kress. - Fajna zabawka, co?
Skiff uśmiechnął się na widok Caitanki-Niezła naprawdę niezła. Jeżeli nasze cele nie są chronione przez iniektory transportu, będziemy mogli szybko to załatwić. Może nawet uda nam się wyciągnąć irlandczyka z kabały w jaką sam się wpakował- powiedział komandos patrząc na H'Kress.
- Na razie lecimy do Estelle. Potem ustalimy plan akcji.Dała znać Lirze, która powoli skierowała się ku drugiej części miasta, po drodze oświetlając drpogi i ścieżki.Po 10 minutach wszyscy byli na pokładzie.- Dobra, czas coś ustalić. - zaczęła H'kress. - Ma ktoś jakieś propozycje?
Skiff kaszlnął. Znał trochę O'Connora, może był narwany, czasami wydawało się, że jest po prostu szalony ... szalony irlandczyk, ale dbał o swoich ludzi. Chociaż pewnie jak by tu był najpierw chciał by wypełnić pierwsze zadanie.-Zdaje się, że naszym najważniejszym priorytetem jest rozwalenie Generała. Powinniśmy spróbować wysadzić też wodociągi. Skoro zawył alarm możemy mieć problem ze szkołą, chyba, że wszyscy znikli, ale będzie można to sprawdzić. Przydało by się też wyciągnąć szefa. Ale zadania powinniśmy wykonać prawie jednocześnie. Jeżeli zrobimy jedno, później trudniej będzie wykonać pozostałe. Powinniśmy przenieść się jak najbliżej naszych celów i dostać się do nich po cichu. Po wykonaniu zadania transportujemy się na prom i spadamy. Jeżeli uwolnienie szefa, okaże się zbyt niebezpieczne dla nas to go zostawimy, ale powinniśmy przynajmniej spróbować - co za przemówienie ... chyba zaczynał się robić za stary na takie zabawy
- Mamy gorszy problem. Klingoni wiedzą, że jest więcej zamchowców i nie spoczną dopóki ich nie znajdą.- Co proponujesz, Estelle? - zapytała Lira.- Musimy dać im zamachowców. Minimum dwóch. Dadzą się złapać i uspokoi to generała. Zapewne będą przesłuchani i szybko straceni. A publiczna egzekucja przyciągnie uwagę. No i kto na nia przybędzie? Niedoszła ofiara. Są ochotnicy?
Myśl zostania straconym nie spodobała się Skiffowi. Zresztą on będzie potrzebny gdzieś indziej, ktoś musi w końcu ściągnąć generała z daleka.Ners popatrzyła na wszystkich-Dobra zrobię to- powiedziała - będzie zabawnie, a poza tym wiem jak wytrzymywać przesłuchania, dam radę ich wkręcić w naszą bajkę-Skiff otworzył usta, żeby coś powiedzieć, ale w tym momencie odezwała się betazoidka - Pójdę też, skoro sama przesłuchuję to wiem jakie sztuczki mogą użyć-Komandos odchrząknął -Poczekajcie skąd możemy mieć pewność, że nie rozwalą naszych zamachowców od razu?-
- Nie, ty Wing zostaniesz. - zarządziła Estelle. - Wreszcie zrobisz pożytek ze swoich umiejętności i zajmiesz się skanowaniem mózgów. Pójdzie Tanreth. A pewności nie mamy. Mogą ich zatłuc i będą mieli spokój. A tymczasem trzeba podzielić zespoły. Skiff, ty wezmiesz generała. Z tobą Ilana, będzie mieszać strażnikom oraz Samanthę, by zajęła się czujnikami. Ja biorę wodociągi z Weenedth i Lirą. Akademia będzie H'kress i Arany. One nie będą się musiały bawić, tylko użyją promu i jego deruptorów. U mnie będzie gorzej, bo większość instalacji jest pod ziemią. Jakieś pytania?
-Ta plan ma szansę powodzenia o ile szef się nie załamie ... jak wyciągną z niego ilu nas jest to będzie po zawodach ... no ale cóż chyba czas na rock 'n' rolla- powiedział Skiff uśmiechając się wrednie ...
- Więc ustalone. Na razie sobie polatamy z 10 minut. Potem teleportuje zamachowców. Po ich złapaniu poczekamy parę godzin i zaczniemy szykować się do zamachów.Po kilkunastu minutach doktor i Jennifer stali w cieniu jakiegoś mało ważnego budynku.- No to do roboty, malutka. - Andorianin przełączył karabin na moc maksymalną i wyjrzał za rogu. - na razie czysto, idziemy.
