Forum Fandom Sesje RPG, PBF i inne Star Trek: PBF PL PBF - kapitan O'Connor

PBF - kapitan O'Connor

Wyświetlanie 15 wpisów - od 226 do 240 (z 2,395 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Hemrod
    Uczestnik
    #47479

    -Nie wiem czy zabijanie kapitanów rebelii można nazwać szczególnie wiernym zachowaniem - powiedziałem po chwili, właściwie nie miałem dowodów, ale chciałem zobaczyć jak zareaguje. Widziałem ludzi, którzy blefowali mając słabe karty, ja to robiłem nie mając żadnych.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #47480

    - Kompletnie ci sie pomieszało w głowie. Nie wiedziałam, że jesteś taki nieodporny na porażki. Najpierw coś zrzędzisz o zagrożeniach misji na Rogel, a potem sam ją sabotujesz?

    Hemrod
    Uczestnik
    #47481

    -Ja ją sabotuję? No nie ważne Estelle, powiedz mi tylko jedno ... gdybym zginął przed przylotem na Rogel co byś o tym pomyślała, że doszedłem w sabotażu do niezłego poziomu?- patrzyłem jej nadal prosto w oczy ...-Zresztą nieważne, chcę napisać jeszcze parę wiadomości i przyjdę na ćwiczenia, zobaczymy się tam-

    I. Thorne
    Uczestnik
    #47482

    - O czym ty mówisz? - Estelle nadal nie rozumiała. - Pisz szybko i szykuj się na niezły wycisk. Jak nie przejdziesz testów to H'kress będzie dowodzić. - skończyła śniadanie i wyszła.

    Hemrod
    Uczestnik
    #47485

    "Zobaczymy co Tavik na mnie szykuje" pomyślałem i usiadłem przy panelu, zastanowiłem do kogo powinienem zaadresować list. Nie zostało zbyt wiele osób, które mój los, jakikolwiek by był mógł by zainteresować. Po namyśle list zaadresowałem do Kapitana Alvareza z SS Bonaparte. Mój pierwszy dowódca u którego byłem głównym mechanikiem i który polecił mnie na SS Belfast jako drugiego oficera. Zawsze miałem z nim dobre kontakty. List był krótki, pisałem w nim ogólnikowo, wiadomo lepiej, żeby wróg nie przejął listu. Napisałem jednak, że obawiam się o swoje życie i istnienie możliwości zamachu. Gdybym zginął niech osobiście się tym zajmie. Wiadomość dobrze zabezpieczyłem i wysłałem. Jakiś czas później otrzymałem potwierdzenie. Szybko umyłem się i zjadłem śniadanie, skoro chcą się bawić to się zabawimy, tanio swojej skóry nie sprzedam. Podszedłem do replikatora i wprowadziłem dane dla swojego nowego ubrania. Dumny przyjrzałem się sobie w lustrze. Był to czarny wojskowy kombinezon, do kompletu miałem kominiarkę teraz schowaną ... na prawym ramieniu znajdowała się jedna naszywka : Belfast Commando. Chowając prawdziwą broń na wszelki wypadek, ruszyłem korytarzem na miejsce zbiórki gwiżdżąc Hiszpański Harlem.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #47491

    Była 8.20, ale większość już była. Siedzieli w holodeku w wygenerowanym saloniku i popijali herbatę lub soki owocowe.Ilana miała na szyi jakąś dziwną obrożę. Gdy popatrzyłeś na nią zdziwiony, odpowiedziała:- To urządzenie Sojuszu do blokowania zdolności telepatycznych. Normalnie blokuje wszystko, ale ta jest soecjalnie dostrojona do mnie i uczę się obchodzić zabezpieczenia.

    Hemrod
    Uczestnik
    #47492

    Kiwnąłem głową i uśmiechnąłem się-Jestem pewien, że do czasu przylotu na Rogel będziesz mogła korzystać ze swoich zdolności w takim stopniu jak i bez tej ozdóbki- a najfajniej było by wsadzić ją temu cholernemu Vulcanowi tam gdzie słońce nie dochodzi ... chociaż on mógł by się z tego powodu cieszyć, nie wiadomo co on tak naprawdę lubi. Ponieważ było jeszcze trochę czasu postanowiłem poszukać Tavika, chciałem mieć tą zdradziecką szuję na oku ... najlepiej tak, żeby nie zorientował się, że go śledzę. Wychodząc z holodeku rozważałem wczorajsze zdarzenia. Po mojej wiadomości nie powinien domyślić się, że podejrzewam jakieś szachrajstwo z jego strony, jednakże mam bardzo utrudnione działanie. Właściwie jedyne co mogę zrobić to wygrać mimo oszustwa, a w tym przypadku moje szanse zbliżają się do 0. Dziwiłem się co prawda H'Kress, że zgodziła się na coś takiego ... gdyby to był mój okręt, co za niesubordynacja pieprzeni szpiedzy myślą, że są najważniejsi, jeżeli Tavik zacznie mi jeszcze raz mówić o rodzinie jego ludzi to pieprznę go w mordę ... zresztą na pewno to zrobię jak już tylko skończy się misja rozkwaszę mu nos i zetrę tą jego durną minę z twarzy, da mi to cholerną satysfakcję. Skręciłem w kolejny korytarz i popatrzyłem na chronometr od mojego wyjścia z holodecku minęło dopiero 5 minut ... gdzie podział się ten dziwoląg?

    I. Thorne
    Uczestnik
    #47495

    Mijał czas, a Tavika jak nie było tak nie było. Pojaiwli się Skiff i Ners oraz mechaniczki. O dziwo te ostatnie nie wyglądały na skacowane. Przechodząc obok ciebie zachichotały.Była 8.55 gdy Volkan się zjawił. Bez słowa przeszedł obok ciebie i wszedł do holodeku. Gdy chcąc, niechcąc tez tam wszedłeś , salonik zastąpiła smagana wiatrem pustynia.- Ok. Dizsiejsze zadanie. Zostaniecie przeniesieni do klingońskiego miasta. Mieści on w sobie małą bazę dla młodych wojowników i rezydencję ważnego członka Wysokiej Rady. Główny cel misji: zabić go. Drugoplanowe to wysazdić szkołę i uszkodzić lokalne wodociągi. Im wiecej was przeżyje tym wyższa będzie ocena. Dziś jesteście w jednej drużynie. Dowodzi McPerson. Ja będę was obserwować z ambulatorium. Przy ranach zasady takie same jak wczoraj. Macie 15 minut na wybranie taktyki. W paddach są dane o mieście, bazie i rezydencji. Macie 15 minut na przygotowanie taktyki. Jakieś pytania?

    Hemrod
    Uczestnik
    #47496

    -15 minut na przeczytanie tych wszystkich informacji chyba cię ... - zdusiłem w ostatniej chwili cisnące się na moje usta przekleństwo, wyciągnąłem pady i zacząłem przeglądać najważniejsze informacje. Cholerny Vulcanin myśli, że co to ja robotem jestem. -Ten scenariusz jest bez sensu nikt nie wchodzi na taką misję bez wcześniejszego przygotowania, najlepiej było by się dostać po cichu, część z nas mogła by się przebrać za Klingonów nie powinni mieć bio skanerów, a nawet jak tak, to nie za dużo i dało by się ich ominąć. Część mogła by udawać niewolników ... potrzebne były by odpowiednie papiery, ale podejrzewam, że na ten luksus mnie nie stać. - mówiłem jednocześnie czytając papiery i patrząc na Tavika. Co za gówno pomyślałem.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #47583

    - Ta akcja ma właśnie uczyć szybkich i prowizorycznych rozwiązań. Na 95% jej nie wykonacie i wszyscy zginiecie. A to ma stać się jak najpóźniej. Dobra, czas minął. Ustaw podział ekipy i zaczynamy.

    Hemrod
    Uczestnik
    #47603

    Popatrzyłem na Vulcana z błyskiem w oku-Dobra pierwsza drużyna: H'Kress, Arana, Iliana. Druga drużyna: Skiff, Ners, Tanreth. Trzecia drużyna: Estelle, Weenedeth, Samantha. Ja będę jak by 4 drużyną, postaram się was kontrolować. Jeżeli mamy zacząć osobno, to zrzuć mnie jak najbliżej drużyny Skiffa, chociaż wolał bym żebyśmy zaczynali razem. No ale nie ważne, musimy jak najciszej dostać się do miasta i wykonać zadanie, przede wszystkim sprzątnąć ważniaka i na tym powinna skupić się pierwsza drużyna. Trzecia drużyna powinna skupić się na wysadzeniu paru Klingonów, druga zapewni wsparcie. Najlepiej jeżeli udało by nam się dostać w jakimś transportowcu do środka, wątpię aby sprawdzali wszystkie dokładnie.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #47605

    - Nie ma to jak planowanie pod presją. Port kosmiczny jest poza miastem, bo cel nie lubi hałasu. Możecie przejąć albo dostać się do jednego z transportowców. Największą waszą przewagą to ciemność - w mieście praktycznie nie ma sztucznego oświetlenia. Podstawowo to ogniska i pochodnie. Jeszcze tylko daj przydział Lirze i startujcie. A miejsce zrzutu jest dowolne poza terenem miasta.

    Hemrod
    Uczestnik
    #47608

    -Lira pójdzie z pierwszą drużyną. Zrzuć nas wszystkich razem, skoro nie mają światła to daje nam duży plus. Jak to mówią, komu w drogę - uśmiechnąłem się -chyba znasz resztę ...

    I. Thorne
    Uczestnik
    #47632

    Volkan nic nie odpowiedział i odwrócił się. Po chwili wszystko zamrugało i staliście w szczerym polu. Dokładnie jakimś zbożu, wysokim na około 1,5 metra, więc dającym dość dobrą osłonę.Na horyzoncie widać było 2 oświetlone miejsca. Z jednego z rykiem wystartował jakiś statek, więc zapewne był to port. Drugim było miasto, otoczone wysokim murem. Na jego szczycie stał rząd pochodni.

    Hemrod
    Uczestnik
    #47636

    -Dowódcy drużyn do mnie- wyszeptałem cicho. Sam schyliłem się i zdjąłem kurtkę mundurową, nałożyłem ją na głowę, tak, że kiedy wyjąłem padd z mapą i go uruchomiłem jego blasku nie można było dostrzec. Zacząłem przyglądać się mapie starając się dojść gdzie dokładnie jestem i czy są jakieś niechronione wejścia do miasta. Może kanały, albo jakaś woda wpadająca do miasta.

Wyświetlanie 15 wpisów - od 226 do 240 (z 2,395 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram