Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
Trzy statki odbiły od dziwnej stacji i ruszyły po punktu docelowego. Nawet ty nie wiedziałeś gdzie lecicie i jak długo, mieliście tylko podążać za Nebulą.
Lot okazywał się bardzo nudny. Technologia Nebuli zapewniła nam spokój. Mogliśmy uniknąć każdy patrol sojuszu, zanim ten nawet dowiedział się o naszym istnieniu. Siedzenie w fotelu okazywało się nudniejsze niż zwykle. Nawet pracy papierkowej, było mniej niż zwykle. Przez te wszystkie przeniesienia, okręt żył na innym poziomie pracy. Wszystko jakby zwolniło. Z drugiej strony również załoga wydawała się spokojniejsza. Pewnie nie spodziewali się dużych trudności podczas tej misji. Dla mnie ten lot był okazją do powrotu, do "normalnego" trybu życia. Wznowiłem swoje treningi, zarówno siłowe, kondycyjne jak i na strzelnicy. Wydawało się, że zwłaszcza teraz może się to przydać. Chociaż nie raz i nie dwa słyszałem rozmowy o celu tej misji, nie odzywałem się. Nie mogłem, dowiedzą się w swoim czasie, poza tym niektóre domysły były bardzo ciekawe. Chyba jedyną osobą, która nie bawiła się w to był nasz oficer naukowy. Jego pochłaniały inne sprawy. W końcu po dwóch dniach lotu opuściliśmy warp, znajdując się przed jakąś mgławicą. Wszedłem na mostek, Anna widząc mnie natychmiast zwolniła mi miejsce, w fotelu kapitańskim. -Trzymamy się Nebuli, Lon - rozkazałem gdy tylko znalazłem się na swoim miejscu -Panie Sonal, co pokazują odczyty? -
Jedyną interesującą rozrywką było nagranie przesłanie na Kapsztad. Był to filmik pokazujący zmaterializowanie się N'Velka w pokoju pełnym wkurzonych podwładnych Hansen. Oriończyk nawet ich zaskoczył, kilku uderzył, ale reszta go porządnie pobiła. A to dopiero był wstęp...Mgławica wyglądała jak zbiorowisko białej mgły. Nic w niej widac nie było. Gdy statki rusdzyły to szczelnie otuliła Antaresa.- Skan pokazuje, że czujniki są tutaj praktycznie bezużyteczne. - odparł spokojnie naukowy.Lecieliście w mleku jakieś 20 minut, gdy lekko sie przerzedziło. I zobaczyłeś coś niesamowitego. Był to zbiór obreczy, powoli obracających się wokół własnej osi. Koło nich był obiekt wielkości stacji nasłuchowej oraz dwa Defianty.- Mamy rozkaz poczekać 12 godzin nim przybedzie ostatni statek. Potem lecimy do miejsca, gdzie będziemy przenosić się na statki Federacji. Oprócz tego jest dla kapitana oddzielna wiadomość, tylko do prywatnego odczytu.
Podniosłem się ze swojego miejsca słysząc tą wiadomość. Znów 12 godzin czekania. Wydawało się, że wojna składa się z momentów oczekiwań. One były najgorsze, kiedy nie wiadomo było co się wydarzy. No cóż przyzwyczaiłem się do tego, co nie znaczyło, że nie wolałbym działać. Jednak nie na tym to polegało. -Ann, mostek jest twój - powiedziałem do swojej pierwszej oficer -Pamiętajcie o zmianie, chcę mieć wypoczętych ludzi. Jakby ktoś mnie potrzebował będę w swoim gabinecie. Tam przekierujcie wiadomość - Wszedłem do pomieszczenia znajdującego się przy mostku. Na Antaresie było ono małe ... cóż niedługo będę miał luksusowe warunki-Komputer zamknij drzwi, Autoryzacja O'Connor Beta 11 - monotonnym głosem komputer potwierdził przyjęcie rozkazu. Oznaczało to, że jestem zabezpieczony przed gośćmi. Usiadłem za swoim biurkiem i uruchomiłem komputer wpisując swój kod. Trzeba było sprawdzić tajemniczą wiadomość ...
Wiadomość była od nieznanego ci człowieka. Nieznanego z wygladu... Wystarczyło tylko chwilę posłuchać by rozpoznać największy wrzód na tyłku Sojuszu. Thorn..."Witaj kapitanie. - zaczął bez zbędnych formalności. - Jesli mnie widzisz to znaczy, ze zostałeś wyznaczony do ważnej akcji. Dziś działamy nie przeciw Sojuszowi, tylko Federacji Zjednoczonych Planet. Ci idioci zza lustra nie pomogli nam za to, że ratowaliśmy ich przy Terok Nor. Dlatego zapłate odbierzemy sami. W tej chwili jesteś w jednym z najbardziej tajnych placówek rebeliantów, te obręcze to prawdziwy, w pełni działający portal miedzywymiarowy, taki sam jak te co używa Sojusz to przenoszenia się do lustra. Tylko nasz troche zmodyfikowalismy by przenosił nas z tamtąd. Twoje zadanie i twoich ludzi jest proste. Polecicie na miejsce manewrów IV Floty, uzyjecie teleporterów by przenieśc się na pokłady statków Federacji, przejmiecie je i przylecicie do lustrzanej mgławicy. Portal przeniesie was tutaj. Potem rozlecicie się szerząc pożogę. Dokładne cele będą wyznaczane w zalezności jakie okręty przedostana się z lustra. Godzina zemsty za ostattnie wydarzenia wybiła. Powodzenia."Komputer skończył odtwarzanie i poinformował o kasacji wiadomości.
-Komputer otwórz drzwi - rozkazałem, jednocześnie połączyłem się z Anną -Poinformuj mnie jeżeli zacznie się coś dziać - teraz należało tylko czekać ...
Czas powoli mijał, a ciśnienie wśród załogi powoli sie powiększało. Dowództwo bało się kolejnej zdrady, dlatego rozkazy miały być przekazane podwładnym tuż przed samą akcją.Po około 9 godzinach doleciał brakujący okręt, był bardzo podobny do transportowca, z którym leciałeś."Kapitanie, połączenie z Kapsztadu. To telekonferencja z wszystkimi kapitanami. Przekierować do kajuty?" - meldunek twojej PO przerwał ci odpoczynek.
-Nie. Odbiorę na mostku - odpowiedziałem jej podnosząc się z fotela. Trzeba było rozprostować kości, a załoga mostka mogła poznać już pewne informacje. Wierzyłem im, poza tym jeżeli będzie trzeba zamknie się ich na mostku. Wchodzą powiedziałem spokojnie do taktycznej -Na ekran -
Na ekranie pojawiła się Hansen. A więc wreszcie ją zabrali ze stacji na akcję... Po chwili ekran dodatkowo podzielił się, pokazując dwóch kapitanów transportowców.- Panowie, trochę już wiecie od naszego szefa. Teraz czas odkryć karty bardziej. Szykuje się naprawdę przednia zabawa. Według ostatnich danych IV Flota ma na manewrach 86 statków. Musimy znajdowac się idealnie w miejscach gdzie stoją, bo inaczej nasi ludzie pojawią się w ścianach lub próżni. Dlatego będziemy się przenosić z kapsuł i promów. Ze statków tylko na naprawdę duże statki jak Galaxy. Macie jakieś pytania?- Tak. Możemy zabijać?- Nie, raczej nie, chyba że sami zaczną. Nie chcemy otwartego konfliktu z Federacją, zreszta Sojusz już im troche dopiekł, a podobno szykuje nastepne akcje.- Skąd będą kapsuły? Bo juz wiem po co nam zapakowano promy do ładowni...- Z Kapsztadu, po teleportacji zbierzemy je. Coś jeszcze?
-Mamy szansę wmieszać się na ich okręty, czy nasze pojawienie od razu spowoduje włączenie się każdego alarmu? - była to jedna z rzeczy, która mnie interesowały. Miała ona określić rodzaj akcji. Jeżeli będzie się można wmieszać, możemy pokonać ich sprytem, za nim zorientują się, co się dzieje. W innym wypadku czeka nas strzelanina ...
- Oczywiście, że dostaniecie mundury, albo je wyprodukujecie według określonych specyfikacji. Problem w tym, że załogi będa szkieletowe i szybko poznają, że nie jesteście od nich. Ale w końcu nie musicie udawac do końca, że robicie w Gwiezdnej Flocie. Wasze pojawienie nie powinno włączac alarmów, chyba że ktoś nadgorliwy będzie wciąż sprawdzał czujniki wewnętrzne...
-Cóż w takim razie będziemy musieli liczyć na wrodzony urok osobisty - uśmiechnąłem się lekko do wszystkich -W takim razie ja nie mam więcej pytań -
- I porządną pałę za plecami. - reszta kapitanów zaśmiała się. - Dobrze, panowie. Koniec rozmowy, lecimy. Zaraz podeślę dane o miejscu docelowym i dokładny spis statków oraz ilości ludzi potrzebnych do ich przejęcia. Oczywiście wszelkie konstruktywne propozycje zmian będą rozpatrywane.
Lot nadal trwał. Część załogi zmieniła się aby odpocząć przed główną misją. Potrzebowałem wypoczętych ludzi. Niektórzy z nich będą musieli bardzo uważać, żeby nie wzbudzić podejrzeń w załogach Federacyjnych statków, ale miałem nadzieję, że sobie poradzą. Potrzebowali dobrego dowódca. Starsi oficerowie musieli im przewodzić. Nie wszyscy znali się dobrze na walce, ale dało się podzielić ich na pary, w których mogli coś zdziałać. Zresztą spis sporządzony przez dowództwo był całkiem niezły. Po pewnych konsultacjach udało się uzyskać kilka zmian. Anna miała iść na akcję razem z Lonem. Przyda się jej dobry sternik, a ona umiała dowodzić i walczyć. Ariennye miała iść razem z Sonalem. Z nim mogła uchodzić za Vulcanina, a poza tym razem powinni poradzić sobie z przeciwnościami. Kaala wysyłałem razem ze Skiffem, wiedziałem, że komandosowi może przydać się telepata. Do grupy Jennifer przydzieliłem Pavla ze sprytnym mechanikiem będzie miała zwiększone szanse na powodzenie. Na akcję ze mną i z resztą mojej grupy ruszał Kalon. Medyk zawsze może się przydać, jeżeli ktoś zostanie ranny miałem jednak nadzieję, że nie. Kolejni załoganci zajmowali miejsca, ja również opuściłem mostek, aby się przygotować i odpocząć. Zmiany były tak zaprojektowane, żeby każdy odpoczął przed akcją. Zmiana Alfa miała pojawić się na mostku pół godziny przed przylotem na wyznaczone pozycje ... zbliżała się niezła zabawa.
Po drodze dostaliście dokładne specyfikacje mundurów, więc mały replikat przemysłowy na statku pracował na pełnych obrotach. Każdy dostał też federacyjny sprzęt - fazery, trikordery czy zestawy medyczne. Gwiezdna Flota nie używa sprzętu innych ras, więc niektórzy wielbiciele egzotycznej broni sarkali, ale nie było wyjścia.Ty miałeś przejąć Intrepida i przenieść się na niego z pokładu Terroru. Inni mieli byc przeniesieni do kapsuł ratunkowych i promów. Jak zauważyłeś dla nich były małe jednostki - 2 Sabre'y, Yager oraz zmodernizowana Miranda.Dolecieliście na miejsce i dostałeś dokładne dane gdzie masz się ustawić oraz do której kapsuły czy promu przenieść ludzi. Po chwili Kapsztad zaczął wygładać jak gdyby zarzadzono tam ewakuację, kapsuły były co chwile wystrzeliwywane. Transportowce odrzuciły kontenery i lądowniki, a z nich wynurzyły sie promy.Troche trwało gdy wszyscy byli gotowi. Ty nie musiałeś cisnąć się w kapsule, musiałeś tylko założyc odpowiedni przenośny miniteleporter na rękę i ustawić się w wyznaczonym miejscu."Wszyscy gotowi?" - zapytała retorycznie Hansen. - "A więc do dzieła! Teleportacja!"
