Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
Tak jak myślałem, człowiek mógł przyzwyczaić się do jedzenie replikowanego, ale różnica ... oj tak różnica była, jeżeli byłoby to możliwe, sam chętnie bym udostępnił prawdziwe jedzenie z prawdziwą kuchnią na okręcie, na pewno byłoby to bardzo przyjemne. Gdy skończyłem jeść odłożyłem wszystkie sztućce. Najedzony można było przemyśleć, wszystko co się zdarzyło. Posiadałem parę informacji, które trzeba było sprawdzić, a do tego potrzebowałem rozmówić się z paroma ważnymi osobami. Podniosłem się ze stolika, gdy kelnerka zaczęła wszystko zbierać i ruszyłem ku wyjściu. Urlop, urlopem i miałem zamiar go jeszcze wykorzystać, ale mogłem też zająć się zaległymi sprawami, przynajmniej teraz. Uruchomiłem swój komunikator-O'Connor do Ners --Tu Ners --Moja ulubiona oficer wywiadu - powiedziałem zadowolonym tonem -Posłuchaj potrzebuję spotkać się z kimś wysoko postawionym w strukturze naszego wywiadu, w miarę szybko ... przynajmniej z kimś kompetentnym ... nie wiem po tym co się stało, kto to będzie ... jeżeli możesz mi to sprawdzić będę wdzięczny --Dobrze kapitanie ... zobaczę co da się zrobić - połączenie zostało przerwane, a ja postanowiłem przespacerować się po stacji. Może uda mi się znaleźć jakąś ciekawą rozrywkę.
Zrobiłeś sobie malutki spacerek i zauważyłeś, że z pomieszczenia, gdzie walczył Klingon kiedy przybyłeś tu po raz pierwszy pojawił się napis "RZEŹNIK Z QUNOS'A 15:0. 3000 SZTABEK ZA ZWYCIESTWO, DARMOWY POCHÓWEK ZA PRZEGRANĄ." Widać, że sojuszowy wojak nie był jakąs płotką, tylko doswiadczonym wojownikiem.Oprócz tego zauważyłeś kilka ciekawych sklepów, jeden z prawdziwymi słodyczami i afrodyzjakami, ale ceny były kosmiczne, działającą kaplicę dla kilkunastu wyznań oraz areszt, gdzie akurat wyrzucono jakiegoś pijaka, gdy już otrzeźwiał.Gdy tak sobie patrzyłes na pijaka, stanął obok ciebie jakieś koles w kapturze.- Chciał pan pogadac z kims z wywiadu. Ners mi to przekazała. Mam ocenic czy to ważne.
Spojrzałem na niego z ukosa i uśmiechnąłem się lekko. Widać lubili taki styl życia. Był dość specyficzny, ale oczywiście wiedziałem, że dla niektórych może bardzo przemawiać. Ja szczerze powiedziawszy wolałem inny sposób walki, bardziej bezpośredni. Nic nie może się równać z dowodzeniem okrętem, chociaż drugą możliwością pracy byłyby częstsze operacje specjalne. W tym momencie wydawało się, że mogłem spokojnie łączyć oba te zajęcia. I kto mógł pomyśleć, że po pracy w maszynowni trafię tak daleko? Teraz byłem za pewnie jednym z najlepszych ekspertów rebelii od akcji specjalnych ... wiele osób zginęło, przez zdrajcę, ale w końcu go dopadniemy. Tymczasem odezwałem się lekkim tonem -Cóż nigdy nie przepadałem za płaszczem i szpadą, wolę akcje specjalne ... robią więcej huku - powiedziałem do człowieka -Jednak, podczas ostatniej akcji dowiedziałem się paru ciekawych rzeczy ... po pierwsze mam paddy z informacjami wyciągniętymi z banku danych stacji. Może większość z nich to śmieci, ale może znajdziecie coś ciekawego ... a poza tym poznałem nazwisko pewnego udzielającego nam przysług kupca, który działa na dwa fronty -
Zawartośc PADDów już znamy. Kolezanka Ners juz je nam przekazała. Tylko proszę jej nie opieprzac, po prostu to jej praca. Sprawdza każdego załoganta, nawet tych co rządzą. Zas co do upca... Chce pan rozmawiac tutaj czy w bardziej przytulnych warunkach?
-Możemy porozmawiać w przyjemniejszych warunkach, pewnie i tak będzie to krótka rozmowa, ale informacja nie dotrze do nikogo nie powołanego - odpowiedziałem mu bez cienia złości w głosie. Można było się domyślić, że również jestem szpiegowany, ale oznaczało to, że niektóre rzeczy będzie trzeba lepiej chować. Będę musiał się nad tym zastanowić na nowym okręcie.
- Zapraszam do pewnego baru. Wejście tylko dla wybranych...Powiódł cie windą, a potem kilkoma korytarzami. Straciłeś pojęcie gdzie jesteś. Wreszcie po kolejnym zakręcie zauwazyłeś zamknięte drzwi, a spod nich przytłumione czerowone swiatło.Szpieg zapukał odpowiednio, okienko w drzwiach otworzyło się i zamkneło i skrzypnął zardzewiały zamek (kto teraz używał mechanicznych zamków???) i weszliście do środka.Była to sala wilkości zaledwie kilkunastu metrów kwadratorych, nie licząc baru i przestrzeni za nim. Od razu widac było, że to przedsionek burdelu. W tej chwili znajdował się tylko ziewający barman i 2 wyuzdane ladacznice.- Dwie wódki. Nireplikowane. - rozkazał barmanowi obcy i usiadł. Zsunął kaptur i rzeczywiście okazało się że jest obcym, a raczej obcą. Wyglądała niesamowicie, jej gatunek przypominał połączenie człowieka, płaza i gada. jej skóra była fioletowa, choc naturalny kolor mógł być inny - czerwone światła lokalu mogły oszukiwać. Czarne, piekne wlosy rozsypały sie kaskadą, ale anjpiękniejsze były jej oczy, ogromne i hipnotyczne.- Zamówiona wódka. - rzekł barman, a obca jeden po drugim wypiła alkohol.- Jeszcze dwie. I co dla ciebie kapitanie?
Patrzyłem na nią z lekkim uśmiechem. Nigdy nie widziałem jej gatunku, ale wyglądała naprawdę egzotycznie. Co nie znaczyło, że nie mogła się podobać. Oczywiście nie był to standard ludzkiej urody ... mimo wszystko w jej oczach dało się utopić. -Poproszę whiskey - powiedziałem i gdy tylko barman przyniósł zamówienie wziąłem łyk-Może zacznę swoją historię, żeby nie tracić zbyt wiele czasu - powiedziałem spokojnie - Będąc na stacji musiałem zdobyć zaufanie dowódcy, ponieważ zostałem przydzielony do jednego z przesłuchiwanych musiałem się wykazać. Podsunąłem mu listę nazwisk, kilkunastu oficerów sojuszu, którzy zaleźli mocno za skórę Rebelii, a on wskazał niektórych jako współpracowników. Potem rozmawiał ze stacjonującym tam Generałem - wziąłem kolejny łyk napoju i rozejrzałem się po lokalu, sprawdzając czy ktoś się nami interesuje ... nie wyglądało na to-Gdy wyszedł, myślałem, że moje legendarne szczęście mnie opuściło - uśmiechnąłem się dając znak, że to był żart -Generał wprowadził mnie do swojego pokoju, poinformował, że próbowałem go oszukać i namówiłem go, żeby podał niejakiego Qmeka, jako współpracownika. Potem wyjawił mi, że ten pracuje dla nich ... nas przewozi, a ich informuje. Uznałem to, za ważne bo miałem okazję go spotkać gdy wykonywałem inną misję. Robiliśmy za jego eskortę ... nie wiem czy to wasza gra, czy on nas zdradził, ale uznałem, że tak czy siak powinienem to wam powiedzieć - łyknąłem ponownie whiskey -Szczególnie, że zostałem uraczony dobrym trunkiem -
- Nigdy nie słyszałam o Qmeku, ale przecież nie muszę znać wszelkie sojuszowe gnidy co robią dla nas za kilka sztabek latinum. Przekażę to odpowiedniej komórce, a jesli Qmek naprawdę robi nam koło pióra to spotka go naprawde bombowa kara. Dosłownie mówiąc...Opróżniła kolejny kieliszek wódki.- Wiesz, że na mój gatunek nie działa replikowany alkohol. Nie mam pojęcia dlaczego, przecież chemicznie nie różni się od oryginalnego... Ale mam pytanie... Na tej stacji, czy spotkałeś zmiennokształtnego? Jest moim starym znajomym...
Łyknąłem ponownie whiskey przypatrując się kosmitce. Skinąłem głową i przez krótką chwilę milczałem delektując się jej smakiem. Przebywanie na stacji miało swoje plusy. Nawet więcej niż jeden.-Aye - powiedziałem przerywając ciszę -Szczerze powiedziawszy pomógł gdy przy uciecze trafiłem w niezłe bagno. Jest naprawdę dobry, w tym co robi. Chociaż z akcji zrobiła się niezła rzeźnia, ale cóż lubię takie akcje specjalne, może w przyszłości uda mi się go jeszcze kiedyś spotkać i podziękować za pomoc - -Powiedz mi z jakiego ty jesteś właściwie gatunku? Nigdy nie widziałem przedstawiciela twojej rasy, a to rodzi pytanie, po co pracować dla rebelii ?-
- Cóż, mej rasy juz nie ma, jestem telepatką, więc jak Sojusz, a dokładniej Klingoni nas podbili to szybkie bombardowanie i po problemie. Nie wiem ilu nas jeszcze istnieje, znam tylko dwóch swóch zionków. Kiedys był trzeci, ale jego też dopadli...W jej pieknych oczach błysneły łzy, a ona w milczeniu dokończyła drinka.
Zamilkłem pijąc whiskey ... w końcu po pewnym czasie powiedziałem do niej -Przepraszam ... przykro mi z tego powodu - kolejną chwilę milczałem za nim ponownie podniosłem szklankę whiskey wznosząc toast -Niech nasi wrogowie nigdy nie znajdą przyjaciół -
- Niech znajdą śmierć w hańbie. - dodała i wychyliła kieliszek. - No czas się zbierać. Robota czeka. Ale nim wyjdę mam ci do przekazania mała informację. Komus poważnie podpadłeś w czasie odbijania Sobieski. Nie wiem kto to, ale ktoś organizuje drużynę do polowania na ciebie. Jeden z łowców nagród z nami związany przekazał, że proponowano mu poważną sumkę za informacje o tobie. I co dziwnego, nie jest to żaden ważny generał czy admirał. Lepiej uwazaj na siebie.Wstała od stolika i dała całusa w policzek na pożegnanie.- Powodzenia w robocie. Posiedź tu jeszcze kilka minut, potem możesz wyjść przez główne wejście, nie to którym weszliśmy.
-Dzięki za informację, ale nie wiem czy jedna więcej czy mnie ekipa polująca na mnie zrobi różnicę ... ale będę ostrożny, mam nadzieję, że się jeszcze kiedyś spotkamy - uśmiechnąłem się lekko do niej -Ty też bądź ostrożnia -Gdy opuściła klub, siedziałem jeszcze na swoim miejscu kilka minut. Nie chciałem się tutaj bawić. Nie musiałem płacić, za coś co można mieć za darmo. Chociaż musiałem przyznać, że jako miejsce spotkań, z pewnością było dyskretne. Potem kiedy stwierdziłem, że minęła odpowiednia ilość czasu, wstałem i ruszyłem ku wyjściu. Teraz mogłem wrócić do zabawy na urlopie, chociaż szczerze powiedziawszy nie wiedziałem, co mogłem w tym momencie jeszcze zrobić. Może jak pokręcę się trochę po stacji znajdę coś ciekawego do roboty, jak nie to mogłem zawsze pójść do siebie, pograć trochę na gitarze. Przynajmniej zabije to trochę czasu ...
Przeszedłeś do głównej sekcji agencji towarzyskiej, gdzie twa osoba przyciągnęła wzrok kilku dziewczyn i windą wjechałeś do głównego wejścia. Okazało się, że burdel mieścił się na kilku poziomach, im nizej tym drożej.Na Promenadzie nie działo się nic interesującego, tu pili, tam pili, ochrona wyniosła jakiegoś awanturującego się biesiadnika i tym podobne rzeczy.Na Antaresie trwała wymiana załogi. Okazało się, że trochę niższego personelu przeniesiono na inne statki, zaś główni oficerowie otrzymali polecenie spakowania się i gotowości na nowy przydział. Jednak nie mieli pojecia kiedy to nastąpi - tylko ty wiedziałeś, że w waszym uniwersum nie ma go. Przynajmniej jeszcze.Czas wolny szybko się skończył. Dostałeś rozkazy by dowodzić Terrorem. Razem z wami odlatywał Kapsztad i mały, choć pekaty transportowiec.
Zająłem swoje miejsce uśmiechając się lekko. Nawet jeżeli miał to być ostatni raz, w którym zasiadałem w tym fotelu lubiłem ten mały okręcik. Miał swój urok. Był tak naprawdę pierwszym moim statkiem, którym dowodziłem i chociażby z tego powodu, będę go mile wspominał. Teraz czekała nas jednak inna robota i nie można było pozwolić sobie na sentymenty -Wszystkie pokłady gotowe - zameldował operacyjny-Lon odlatujemy, ustaw nas w odpowiednim szyku - rozkazałem przypatrując się swoim komputerom -Było miło, ale czas wracać do poważnej roboty -
