Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
Uśmiechnąłem się lekko -Cóż ja tylko wykonywałem swoją robotę. Chociaż miło jak o człowieku mówią - przerwałem na chwilę rozglądając się po gabinecie. Wszystko tutaj wyglądało schludnie urządzone. Potem przyjrzałem się dowódcy tej stacji ... Hansen ... cóż ciekawe czy otrzymała już informację o swoich rodzicach? Być może tak ... albo i nie ... w każdym razie nie czułem, że powinienem to ukrywać -Nie wiem czy dotarła do ciebie już ta informacje, ale podczas swojej przedostatniej misji udało mi się odnaleźć ISS Reven ... a także szczątki twoich rodziców. Uznałem, że powinnaś to wiedzieć. Ich dzienniki osobiste powinny przylecieć wraz z Anną Sobieski ... -
Popatrzyła na ciebie i jak kot zmrużyła oczy.- O tym porozmawiamy później. W moim kwaterze o 20.00. Bądź sam albo ze swoją kobietą.Pozornie straciła zainteresowanie twoją osobą, ale mogłeś zauważyć, że dokładnie zmierzyła cię wzrokiem i to dwa razy.- Powiem tak. Sytuacja jest do dupa, choć nie. Wczesniej tak było, teraz jest kompletnie fatalnie. Wiecie, że Sojusz ruszył do kontrofensywy i cofnął nas w rozwoju o parenascie lat. Znów ostały się niezależne komórki terrorystyczne. Zorganizowany opór prawie nie istnieje, nasze stacje, doki i placówki zostały zniszczone, albo opanowane przez wroga. Straciliśmy pazur. Albo coś zrobimy, albo nasze morale upadną, a ludzie nie będą garnąć się do walki. Na szczęście mamy plan...Podeszła do swego stołu i kontynuowała:- Pamiętacie naszą małą pomoc dla Federacji jak Sojusz atakował ich przez Korytarz? Mieli nam zapłacić za pomoc i rozjechanie częsci sojuszowej floty. Mieli, ale tego nei zrobili. "Względy dyplomatyczne" czy jakoś tam. Banda durni. Ciekawe co robi moja odpowiedniczka? Pewnie jest jakimś niższym oficerem w GF. Zresztą nieważne... Odbierzemy do fedków swą zapłatę. Przy pomocy naszych szpiegów mamy kompletne wrota teleportacyjne. I to w odpowiednim miejscu, koło obszaru, gdzie Sojuszu nie ma za dużo i jest dośc łatwo sie ukryć na pewien czas. A po drugiej stronie jest blisko do takich obszarów, gdzie nigdy nas nie znajdą.Włączyła ekran i pokazała wam liste statków. Od klas mogło zakręcić się w głowie. Galaxy, Nebule, New Orleansy i mniejsze. I jeden Sovereign po montażu technologii torped transfazowych i pancerza ablacyjnego.- To IV Flota Federacji., Te cztery floty sa najlepsze i najsilniejsze. Mają bronić Ziemi przed Borgiem. To jakaś rasa cyborgów, dziwne, ale jakoś tutaj nigdy nas nie niepokoiła. Ale nieważne. Ta IV Flota za jakieś 5 dni będzie nasza. Do tej pory skutecznbie podmienilismy kilku oficerów w sztabie GF. Zaaranżowali manewry tej floty z daleka od Ziemi ze szkieletowymi załogami. Ma to sprawdzić zdolnośc na stres i takie tam... Plan jest prosty, przeniesiemy się do lustra, opanujemy co się da i zmykamy tutaj. Główny cel to ten Sovereign. Jak go zdobędziemy to mamy 2 cele do ataku transfazówkami: QunoS i Kardazję Prime. To pokaże Sojuszowi kto tu rządzi. O'Connor, widzę, że zauroczyła cię lista. Co powiesz na jakiś statek tej floty wyłącznie dla ciebie? Tylko nie przeginaj, ciężkie jednostki to jeszcze klasa nie dla ciebie.
Patrzyłem na tą listę i na wyświetlane dane. To wszystko było niesamowite ... aż chciało się gwizdnąć z podziwu. Pomysł był dobry, może niezbyt łatwy do wykonania, ale cóż ... trzeba było pogratulować pani Hansen pomysłu ... dzięki tym okrętom zdołaliby przynajmniej w części odbudować swoje siły-To świetny pomysł, nie będzie łatwo ... ale rzeczy trudne wykonujemy od ręki, tylko na niemożliwe potrzebujemy trochę więcej czasu - uśmiechnąłem się lekko -Co do okrętu ... - mój wzrok zatrzymał się na jednym. Jego nazwa mnie przyciągała USS Belfast ... służyłem na ISS Belfast ... to mógłby być piękny powrót. Dane wyświetlane obok niego, również były zachęcające -Ten ... USS Belfast ... służyłem tutaj na Belfaście ... nie jest to duży okręt ... ale wydaje się charakterystyczny ... przemawia do mnie, jestem pewien, że poradzę sobie bez problemu i skopię parę Sojuszowych tyłków ...--Jakie są szczegóły planu? Jakie będzie nasze zadanie? -
- Intrepid? Hmmm... Jak go dopadniemy jest twój.- Plany na razie sa tajne. Po wpadce z ostatniego tygodnia szefostwo wierzy tylko mełemu gronu ludzi. Tylko dlatego, że wyciągnąłeś Sobieski wiesz tak dużo. W kazdym razie wylot pojutrze rano. Dokładny podział ról nastąpi dopiero po przelocie do lustra.
-Rozumiem - nie miałem żadnych wyrzutów. Trzeba było uważać, po tym co się stało ostrożności nigdy za wiele. Trzeba było uważać na zdrajców ... dopóki się ich nie wytnie -Co teraz?-
Teraz macie wolne do pojutrza. A ty raczej do wieczora...Odprawa się skończyła.
Wyszedłem z pokoju i poczekałem na wyjście Sobieski, gdy tylko się pojawiła uśmiechnąłem się lekko -Jakieś plany na teraz? Może dasz się zaprosić na coś mocniejszego, żeby oblać twój powrót? -
- Wybacz, muszę z kims pogadać na podprzestrzennej. Ale oszczędzaj siły, podobasz się Annice...
Uśmiechnąłem się do niej -To może innym razem. Ja w każdym razie spróbuje się odprężyć na swoim okręcie ... przynajmniej dopóki jeszcze jest mój - po tych słowach ruszyłem w stronę wyjścia. Chciałem przynajmniej na jakiś czas wrócić na Terror, zobaczyć co się tam dzieje ... trochę odpocząć ... pogadać z moimi oficerami ...
Trochę jazdy turbowindą i byłeś przy wejściu na Terror.
Przy wejściu zgodnie z długą tradycją stało dwóch załogantów. Na mój widok wyprostowali się i zasalutowali. -Kapitanie- po odpowiednich formalnościach jeden z nich odwrócił się i po wpisaniu odpowiedniej komendy śluza otworzyła się. Wszedłem na korytarze dobrze mi znanego okrętu. Zdążyłem go polubić i już się za nim stęskniłem. Teraz, przynajmniej jeszcze na jakiś czas ... jeżeli nawet krótki wróciłem. Od razu skierowałem się do turbowindy i skierowałem się na mostek. Gdy tylko ją opuściłem na spotkanie wyszła mi Anna -Kapitanie, mogę panu przekazać okręt - powiedziała od razu-Anna dobrze ciebie widzieć - odpowiedziałem jej uśmiechnięty - Zdążyłem się już naprawdę stęsknić. Skoro okręt jest to dobrze ci poszło, gratuluję - Ryan wzruszyła ramionami, ale nie odpowiedziała nic, zamiast tego podając mi padd z raportem. Zadowolony usiadłem na okręcie. Pobieżnie przeglądał raport z mojej nieobecności po czym odwróciłem się do mojej pierwszej oficer-Dobrze ci poszło, zdobyłaś ważne doświadczenie ... nie musisz tutaj ze mną siedzieć masz wolne, młodsi załoganci się wszystkim zajmą - Na jakiś czas wróciłem do swojego gabinetu, chcąc przeglądnąć jeszcze parę rzeczy. Po jakiś dwóch godzinach wróciłem do swojej kwatery. Uciąłem sobie godzinną drzemkę, te wszystkie wydarzenia były męczące, a to pozwoliło mi odzyskać siły. Następnie odbyłem krótki spacer po całym okręcie rozmawiając ze starszymi oficerami. Nie miałem na to zbyt wiele czasu, dlatego był to dość szybki obchód. Po powrocie do kwatery wziąłem prysznic, przebrałem się w coś elegantszego, wziąłem butelkę wina i tak żeby zdążyć na godzinę 20 ruszyłem w stronę kwatery Aniki Hansen ... zastanawiałem się jednocześnie jak potoczy się ten wieczór ...
Przed kwaterą Anniki stało dwóch wartowników, ale nie robili żadnych problemów.Nie musiałeś wcale dzwonić, przed twoim nosem same otworzyły się drzwi i usłyszałeś głos:- Wejdź.W środku był już przygotowany stół na kolację, a zapachy były znakomite.w wiaderku chłodził się szampan.Z pokoju obok wyszła dowódczyni stacjiw krwistoczerwonej sukni wieczorowej z dekoltem (choć w porównaniu do Istali niczym nie mogła się pochwalić).- Zjemy?
Uśmiechnąłem się lekko -Oczywiście, bardzo chętnie - powiedziałem. Była ładna to musiałem przyznać, potrafiła się również ładnie ubrać. Podszedłem do stolika, jednocześnie pokazując mojej gospodarz wino-Niestety, nie jest to mój ulubiony trunek, więc nie znam się na tym, podobno jest jednak dobry. - powiedziałem przekazując jej w miarę ładnie opakowaną butelkę
- Zaraz sprawdzimy. - odrzekła i odkorkowała butelkę. Potem rozlała go do dwóch kieliszków. Był nawet dobry, imperialne winnice na Ziemi nigdy nie wypuszczały chłamu.Gdy zaczeliście jeść to poprosiła byś opowiedział wszystko o ISS Raven i przygodach na planecie, gdzie go znalazłeś.
Uśmiechnąłem się pociągając łyk wina. Niektóre z nich były bardzo dobre i pomyśleć, że gdyby Imperium nadal istniało codziennie mógłbym raczyć się takim trunkiem. Cóż nie było czego żałować, tamte czas za pewne już nigdy nie wrócą. Trzeba było radzić sobie z tym co było, a jak na razie wydawało się, że to całkiem dobre życie. -To długa historia, a wszystko zaczęło się gdy dowództwo postanowiło sprawdzić czy na Vagrze znajduje się istota, którą napotkali fedki z lustrzanego wszechświata - i zacząłem opowieść, skoro chciała to wiedzieć, to nie mogłem jej powstrzymać. Opowiadałem wszystko o wylądowaniu na planecie, odnalezieniu Yridian i ISS Raven. Mówiłem spokojnie opowiadając o tej misji, oczywiście pewne szczegóły, które nie były jej potrzebne, lub które były niewygodne przemilczałem. -... W wiosce znalazłem grób twoich rodziców, pierwszy oficer twojego ojca zabił go i twoją matkę, będąc pod wpływem Armusa ... - kontynuowałem dalej swoją opowieść, o krótkim sojuszu z Cardassianami ... wszystko było dość prawdziwie ... oczywiście do momentu, dostania się na okręt Yridian tutaj historia wyglądała inaczej. Powtórzyłem tą opowiedzianą Sobieski, udało mi się uciec, przenieść Armusa w słońce i wysłać tam Cardassian uciekając z okrętu natknąłem się na jednego z kasą i dziennikami i posłałem go w diabły ... -A potem odebrała mnie Sobieski ... i to wszystko. Nie wiem czy to jest dokładnie to co chciałaś usłyszeć ... i przykro mi z powodu twoich rodziców, rozumiem twoją stratę -
