Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
Również zająłem miejsce w windzie przygotowując się na czekające nas starcie. Uśmiechnąłem się lekko do Daviesa -Pozostaje czekać na sygnał, a potem niech gra muzyka i rock and roll -
Po kilku minutach doszła informacja. Głos odliczał czas nim macie odblokowac winde i pomknąć na mostek.- 3, 2, 1. Ruszajcie. - zdawało cie się, że to głos Sobieski, ale nie byłes pewien.
Skinąłem Daviesowi głową ten bez słowa uruchomił windę. Wszyscy wyglądali na trochę zdenerwowanych. Spokojnie trzymałem swoją broń gotowy do walki ...
Winda posłusznie posunała ku górze i po chwili byliście na mostku. Sykneły drzwi...
Dałem znać pozostałym ręką jednocześnie samemu wybiegając na mostek. W tym momencie liczyła się szybkość, należało jak najszybciej pozbywać się kolejnych celów. Uważać na przyjacielski ostrzał i ewentualną odpowiedź przeciwnika ... jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, za chwilę ten okręt będzie nasz ...
Na mostek z czterech turbowind wbiegło ponad 20 atakujących. Zrobili to tak szybko, że większość obsady mostka nie zdążyło zareagować. Tylko dwaj podniesli broń i padli skoszeni.Na wasz widok N'Velk podniósł się z fotela kapitańskiego.- Zdaje mi się, że moje dowództwo się skończyło. - rzekł spokojnie.
Skinąłem głową -Popełniłeś duży błąd - powiedziałem spokojnie jednocześnie wchodząc głębiej na mostek. Skinąłem na paru ludzi -Rozbroić ich - mówiąc to wskazałem na obsadę mostka. Spojrzałem również na Daviesa idącego za mną -Powiadom, że tu już skończone i wyznacz tych, którzy odeskortują ich do aresztu - sam podszedłem do N'Vleka rozbrajając go -Z tobą to myślę, że Sobieski będzie chciała osobiście porozmawiać -
- Jak mnie złapię! - nacisnął opaskę na ręce i zniknął w promieniu teleportera nim zdążyłeś coś zrobić.Tymczasem reszta obsady mostka była juz rozbrojona i z rękami nad głowami.
"Cholera" przebiegło mi przez myśl. Cholerny Oriończyk miał wzmacniacz transportu. Szybko podniosłem komunikator -Zielony przetransportował się z mostka ... nie wiemy jeszcze gdzie - po tych słowach popatrzyłem po znajdujących się tutaj ludziach -Sprawdźcie sensory, czy jest jeszcze na okręcie. Zmieńcie modulacje tarcz i spróbujcie się dowiedzieć, gdzie on teraz jest -
Szybko zostały zajete stanowiska na mostku, a złapanych zaczęto wyprowadzać do aresztu, w którym już tez się Oriończycy i ich poplecznicy poddali (sugestia wywalenia ich w próżnię poskutkowała).- Jest na okręcie. Osłony zmodulowane.- Szukam śladów. Jest gdzies na niższych pokładach. Komputer skasował odczyty czujników, ale spróbuje go namierzyć.- Informuję inne statki, że N'Velk jest ścigany.- Chcą z nami pogadać z Terrora Dokładnie z toba O'Connor.Na mostek weszła Sobieski z obstawą.- Ten kto dorwie tego N'Velka dostanie 1 000 sztabek latinum i dowolną panienkę z najbliższego targu niewolnic. - zrekła zimno.
Popatrzyłem na faceta obsługującego czujniki -Powiadom każdego, o nagrodzie za N'Vleka - z tłumu szybko wyłowiełem Daviesa -Zbierz coś, co można by nazwać drużyną ochrony i idź na polowanie. Ma być żywy -Szybko spojrzałem na stanowisko techniczne. Zajmowała je jakaś kobieta, ale nie to było teraz ważne -Załóżcie osłony na poszczególne sekcje na pokładzie, na którym znajduje się ten szczur. Jeżeli chce się bawić, będzie miał zabawę. Ułatwi nam to poszukiwania. Osłony zdejmować jedynie na prośbę ... z braku lepszego słowa ... ochrony - uśmiechnąłem się lekko obserwując jak Davies zbiera ekipę, aby złapać byłego kapitana. -Łączcie z Terrorem - powiedziałem w końcu gdy ważniejsze sprawy zostały załatwione
Na ekranie pojawiła się dawni niewidziane przez ciebie Anna Ryan.- Kapitanie, czy wszystko w porządku? Mogę podesłać drużyne zaufanych ludzi do pomocy...
Uśmiechnąłem się szeroko. Dobrze było zobaczyć w końcu znaną i przyjacielską twarz. -Nie wiesz nawet jak się cieszę, że ciebie widzę. Chyba tobie muszę podziękować, za to N'Vlek nie rozniósł nas przy pierwszym spotkaniu ... - odczekałem chwilę rozważając kilka kwestii - Ten zielony jest gdzieś na okręcie, ale nie powiem, parę zaufany osób, mogłoby pomóc w polowaniu na niego. Potrzebujemy go żywego. Trzeba tylko ustalić szczegóły, żeby nam ptaszek nie prysnął w czasie transferu ludzi -
- Zaraz skompletuję ekipę zabijaków. A co do teleportacji... Możemy to zrobić w warp i tylko nasze statki zdejmą osłony. Może zieleniak się nabierze i prześle sie do nas? Będziemy gotowi...
