Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
-Aye - powiedziałem spokojnie kierując w tamtą stronę broń -Możesz wyjść -
Po chwili pojawiła się jego niezbyt ładna morda.- Jak mnie zastrzelisz to nigdy nie dowiesz się dlaczego drzwi się nie otworzyły przed tym buntownikiem. - rzekł.
Opuściłem broń, to miało być zabezpieczenie ale wyglądało na to, że Xindi był po naszej stronie -W takim razie zamieniam się w słuch -
- Powiedzmy, że Nebule są jednym ze szczytów technologii Federacji i ucieleśnieniem ideałów pokojowego badania kosmosu. Pełno w niej naukowego cholerstwa potrzebnego tylko jajogłowym fanatykom. Za dużo tu kabelków, kontrolek i kontrolek kontrolek. Więc jak ktoś umie się bawić w programistę to może chwilowo przejmować kontrolę nad niektórymi systemami bez wiedzy mostka. Dlatego ten głupek nie mógł skontaktować się z mostkiem, ani nie wybiegł z hangaru.
Zaśmiałem się krótko. To mi się podobało Xindi wyglądał na zdolną i szczwaną bestię. Dobrych programistów nigdy za mało, szczególnie w wypadku kiedy moja ekipa nie była zbyt liczna. -W takim razie witam w "mojej drużynie", jestem kapitan O'Connor z sił specjalnych. Będziemy potrzebowali paru informacji, jakie można uzyskać z systemów, ale wcześniej potrzebujemy broni-
- Broni? Czy tu jest jakaś broń? - zaśmiał się Xindi. - Nawet gdybym był głuchy i ślepy wiedziałbym, że tamci bez powodu tu nie czekali. Zaraz zajme się usuwaniem zabezpieczeń, dajcie mi parę minut.Podszedł do jednej ze ścian i zaczął pracować na swym sprzęcie.
Kiwnąłem głową trzeba było poczekać gdy Xindi zajmował się swoją pracą, tymczasem miałem w rękach pierwszego więźnia -Temu zdrajcy najchętniej palnąłbym kulę w łeb - powiedziałem wskazując na trzymanego przeze mnie człowieka - Jeżeli macie pomysł gdzie go zamknąć albo jak go wykorzystać to słucham, bo w tym momencie, nie widzę dla niego żadnego użytku, a nie zamierzam go ze sobą targać -
- Ja bym go zwaporyzował by nie zostawic śladów. Albo poderżnął gradło i wsadził do kryjówki Oriończyka dla przestrogi.- Zaraz. - rzekła Istala i pokręciła ciałem by jej piersi były tylko w głowie zdrajcy. - Powiedz mi, przystojniaku. Dlaczego zdradziłeś? Przecież wiesz, że za wierna służbę dostaje się nagrody, nawet takie jak ja... A za zdradę karze śmiercią... Więc dlaczego?- Ja... Bo... - chłopak nie mógł zebrac myśli. - Bo szef oddziału powiedział, że Sobieski robi dla Sojuszu. Że na stacji ja złamali i lecimy prosto w pułapkę.- I ty mu uwierzyłeś? Niedobrze. Ale masz jeszcze szansę. Ja mi powiesz...- Mam dostęp! - rzekł Xindi.- Idzcie i weźcie co chcecie. Ja musze porozmawiać. - rzekła Istala i zajeła się zdrajcą.
-Dobra panowie czas na szał zakupów - powiedziałem uśmiechając się szeroko i wchodząc do zbrojowni. Rozglądając się w koło gwizdnąłem cicho -No to teraz się zabawimy -Postanowiłem znaleźć dla siebie jakiś karabin, może trochę grantów, jakąś broń białą ...
Kapitan okazał się całkiem dobrym kolekcjonerem, choć nie było tutaj żadnego cięższego sprzętu jak granatniki czy gatlingi. Za to wybór broni lekkiej był bardzo duży - wystarczyłoby na całą kompanię.Były karabiny różnych ras, nie tylko energetycznej, ale i palnej. Tak samo z pistoletami. Był też mały miotacz plazmy, karabin snajperski oraz półka z dziwactwami, jak kilkustrzałowiec w długopisie, sztucznej, kobiecej nodze (w zestawie czarna pończocha z ukrytym spustem na szwie) czy bomba z butelce z kakao.Granaty były standartowe - plazmowe, odłamkowe oraz gazowe.Za to broni białej było mało, mozliwe że Oriończyk miał gdzies indziej z nią magazyn. Było tylko parę noży, zarówno imperilanych jak i sojuszowych. Jednym wartym uwagi sprzetem był strzelający nóż, z dodatkowymi ostrzami na wszelki wypadek.
Strzelający nóż został szybko przeze mnie przytroczony do pasa. Na wszelki wypadek wziąłem też po parę granatów odłamkowych i plazmowych, nigdy nie wiadomo kiedy mogą się przydać. Jeżeli chodzi o broń strzelecką to wolałem zaufać swojemu pistoletowi i małemu dizruptorowi.
Davis wziął sobie dodatkowy małe dezruptor i bombę w butelce. Zabrał też kilka noży i granatów, nawet 2 gazowe. Dla Istali wybrał porządny kardazjański karabin, jak wyjasnił są lepsze od imperialnych oraz malutki dezruptor.Gdy wróciliście do Istali to rzekła do was:- Ten młodzieniec postanowił stanąc po naszej stronie. Wyjaśniłam mu kłamstwa N'Velka i obiecałam sporą nagrodę.
Skinąłem lekko głową. -Każdy się przyda żeby rozwalić tego zielonego zdrajcę - powiedziałem. Przynajmniej nasza drużyna trochę się powiększyła, dawało nam to większe szanse. Trzeba było mieć nadzieję, że jeszcze jacyś "lojaliści" się bronią gdzieś na tych pokładach. -Przede wszystkim musimy uwolnić Sobieski. Zbieramy się -
- Czyli pora na teleporter? Wcześniej spojrzałabym na czujniki, dowiemy się gdzie siedza nasi. Choć możemy zrobić to z pokoju teleportera? To który numer wybieramy? Chyba tu jest 12 osobowych, 3 towarowe i jakieś awaryjne, ale one sa do wyteleportowywaniu się ze statku, więc nie radze ich używać... - zaśmiał się Davis.- Kapitanie. - rzekł młody. - Proponuję wysokie numery, są na niższych pokładach, to bliżej i słabiej chronione niż te na wyższych. Mało tu kręci się ludzi, to głównie magazyny lub pokłady mieszkalne.
