Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
-Kapitanie, możemy ich przenieść do cel ... zdobędziemy B'rela a sytuacja z Hanną wyjaśni się w jakieś najbliższej bazie - jednocześnie przyzwała Hernandez i nachylając się do niej tak, żeby Orion nie zauważył co mówi wyszeptała -Przygotuj się do ewentualnego przechwycenia naszych ludzi -
ISS Terror- Jak pani chce. Pani podejmie swego szefa. W razie rozwalimy ich i was. Dawać tego kardacha na łącza...B'RelTerrańskie statki były coraz bliżej. Weszły już w zasięg uzbrojenia. Za chwile serie z torped miały roznieść stateczek na strzępy.- Niby O'Connorze, masz szczęście. Podobno ktoś cię tu zna. Antares podejmie ciebie i załogę. Tymczasem my zajmiemy... - Nebula porządnie zatrzęsła się.- Galory odpaliły rufowe torpedy! Wychodzą z warp.
ISS Terror-Dziękuję kapitanie, zajmę się tym - po czym odwróciła się w stronę załogi -Słyszeliście do dzieła - B'RelOdetchnąłem z wyraźną ulgą uśmiechając się lekko do Orionina -Musicie rozwalić Galory ... dałbym im rozkaz do poddania się, ale zapewne mnie nie posłuchają. Jeżeli jeszcze nie zaczęli nic podejrzewać to niedługo zaczną - jednocześnie dałem załodze znaki, aby przygotowali się do przejęcia okrętu
ISS Terror- Pani kapitan, zeby zabrać naszych potrzeba wyjść z warp i zdjąć osłony. Nasze i B'Rela, a to przy latających w okolicy Galorach nie jest zbyt mądre.B'RelCała załoga statku była rebeliancka. Poprzedni załoganci juz dawno byli martwi, zgineli jeszcze w poblizu Ketra Nor.Galory wyszły z warp gotowe do walki. Kapitan jednego z nich przesłał zapytanie do B'Rela czy Hanna Sobieski już jest martwa.
ISS Terror -Poczekamy, aż Galory zostaną zniszczone - B'Rel Uśmiechnąłem się lekko -Prześlijcie odpowiedź, że została już zabita - po tych słowach popatrzyłem na Hannę - Jak się czujesz w roli trupa? - Jednocześnie popatrzyłem na sternika -Oddalamy się od pola bitwy, może uda się przenieść poza zasięgiem Galorów -
Galory nie miały zamiaru mierzyć się z Nebulą. Gdy nadeszło potwierdzenie o smierci Hanny po prostu zmieniły kurs i uciekły z pola walki, wykorzystując kilkunastosekundową przewagę.B'Rel- Całkiem dobrze. Lubie byc tak martwa.
B'Rel-Zbliżyć się do Antaresa, zdjąć osłony i przygotować się do przesłania - po tych rozkazach ponownie spojrzałem na uratowaną przeze mnie Sobieski -Cóż mi zawsze przyjemnie, przewozić takie osoby -
- Pogadasz z moja siostrą. Podziękuje ci.- Gotowi do transportu. Co robimy z B'Relem? - zapytał sie jeden ze zmnienionych Terran.- My go weźmiemy jako częśc wynagrodzenia za misję. - odparł szef najemników. - Na pewno panna Sobieski sie zgodzi.
-Niech i tak będzie dla mnie to wszystko jedno. Niech rozpoczną transfer ... teraz - wydałem rozkaz, ciesząc się z zakończonej misji ...
Ty oraz Hanna zostaliście rzeniesieni prosto na mostek Kapsztadu, reszta twych byłych podwładnych gdzieś na inne pokłady.Oriończyk juz miała kazać otworzyc ogień do B'Rela gdy Hanna rzekła prawie tak samo jak siostra.- Ani mi sie waż, zielony wężu. Przejmuję ten okręt, ty durniu. Czy ty jesteś aż takim debilem?! Wysłano cię by mnie ratować, a nie rozstrzelać!!! Marzy ci się zdobyta władza po trupach przełożonych? A może chcesz, żeby to twoi podwładni awansowali strzelając ci w plecy?! A teraz won stąd!!!Zielony jakby sie skórczył i wyniosł z mostka. Zaś Hanna zasiadła w fotelu kapitańskim.- Wyznaczyć kurs na punkt znany pod nazwą P21. Inne okręty mają nam towarzyszyć. B'Rel też.
-Słyszeliście rozkaz! - krzyknąłem przypominając sobie rolę, w której spędziłem ładnych parę lat i z której dopiero nie tak dawno "wyrosłem". Bycie pierwszym oficerem miało swoje plusy, aczkolwiek wolałem dowodzić. Chociaż w tym momencie, nie miało to znaczenia. Spokojnym krokiem podszedłem do sternika -Kurs na P21, wykonać obliczenia i przystosować prędkość do najwolniejszej jednostki w formacji. Przekazać koordynaty po wykonaniu na inne okręty. Proszę rozpocząć odliczanie do skoku - zawsze potrafiłem zmusić załogę do wykonania rozkazów ... w końcu takie było zadanie XO
- B'Rel melduje, że osiagnie warp 7. Pozostałe jednostki też. Kurs wyznaczony. Skok za 3, 2, 1...Statki wskoczyły w warp.- Do celu dolecimy za 28 godzin i 31 minut jeśli nie napotkamy żadnych przeszkód.- Pani kapitan. Wykrywam obławę Sojusz. Na razie 5 staków w różnych miejscach, ale nie na kursie do P21. Jak nie pojawią się nowe statki to wyjdziemy bez szwanku z tego.
-Przy tych skanerach możemy spokojnie unikać pościgu - powiedziałem jakby od niechcenia -To piękny okręt, nie ma co ... można przy jego pomocy napsuć krwi Sojuszowi - po tych słowach uśmiechnąłem się do siedzącej na fotelu kapitańskim Hani -Mam nadzieję, na szybką podróż, bo chcę wrócić do swojej przystojnej twarzy -Spokojnym krokiem obszedłem wszystkie stacje obserwując pracę załogantów. Okręt wydawał się wart wiele, większość kapitanów oddałaby swoją prawą rękę, aby tylko móc takim dowodzić. Cokolwiek można było powiedzieć o tych za lustra, potrafili budować okręty. Zatrzymałem się na dłużej nad stanowiskiem nawigatora -Proszę we współpracy z naukowym wytyczyć kurs na P21 omijający okręty Sojuszu. Mamy nad nimi przewagę, dlatego możemy unikać wchodzenia w ich zasięg ... raportować o wszelkich zmianach - po tych słowach wróciłem do obchodu mostka. Cóż zapowiadała się dłuższa podróż, ale przynajmniej było co robić. Poza tym po skoku adrenaliny jaki zaoferował mi zielony, nie miałem ochoty na sen. Teraz należało czekać, aż przybędziemy na miejsce spotkania
Skończyłeś obchód, a Hanna rzekła:- O'Connor. Nie mogę juz patrzeć na twą japę. Przeniose cię do naszego doktorka. Powinieneś wyglądać jak człowiek, a nie łyżka.- Teleportacja gotowa. - rzekł prawie natychmiast operacyjny.
