Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
-Nie ma na co czekać. Musimy rozwalić tego snajpera i spierdalać stąd - rozkaz był prosty, ale adrenalina sięgnęła teraz zenitu. Nie mieli jak się stąd wydostać, dopóki tamten żył, a niedługo miały pojawić się posiłku Sojuszu ...
Trzeba było atakować bezpośrednio. Snajper na pewno o tym wiedział, więc był gotowy na atak.Stał tuż za drzwiami przy tarasie i od razu zaczął ostrzał, gdy tylko rebelianci wychylili się za rogu. Trafił drugiego brata, ale na szczęście tylko w rekę. Potem ostrzał Terran go zablokował.Ciągle strzelając byli coraz bliżej jego pozycji. Ta nagle wybuchła, komandos wolał oddać swe życie niż trafic do niewoli. Na szczęście źle obliczył czas i tylko kilka niewielkich rań ciętych od odłamków były stratami rebeliantów.Trzy rebelianckie statki weszły na orbite.- Kapitanie, wykrywam 5 kardazjańskich promów w powietrzu i około 50 Kardazjan w różnych częsciach planety. Mam też sygnał pomocy od Andorian, trwają ciężkie walki w jednej z ich baz. Przegrywają i prosza o ewakuację.- Przeteleportowac ich. Potem ostrzał z orbity.- Teleportacja niemożliwa. Kardazjanie rozłożyli inhibitory. Musimy wysłać naszych na promach by osłaniali ewakuację.- To na co czekasz? Do roboty! I zdejmij te promy!
-Dobra nie ma na co dłużej czekać - orzekła Anna. -Udzielić rannym pierwszej pomocy i wycofujemy się stąd jak najszybciej ... -
Njaciężej rannemu zaaplikowali potężną dawkę środków przeciwbólowych. Nawet nie trzeba było tamowac krwotoku, luksusem postrzałów energetycznych było to, że wypalał rany, a nie rozrywał ciało.Cała drużyna zbiegła na dół. Przed wejściem leżała Trilka i Ners, ochraniająca ją przed ewentualnymi przeciwnikami. Stan rannej był naprawdę ciężki, miała na głowie stymulator korowy, podtrzymujący funkcje mózgu.- Na ucieczkę jest już za późno. - rzekła ners. Promy były już blisko. Rebelianci jak tylko wyszliby na otwarty teren zostaliby szybko zabici.Nagle z nieba spadł jasny promień. Uderzył w prowadzący prom i przebił na wylot. Statek eksplodował, a reszta mocy uderzyła w łod, wywalając w powietrze ogromną masę śniegu, wody i pary wodnej, tworząc skłębiona chmurę za pozostałymi promami. Te rozbiły szyk próbowały uciekać, ale nie miały szans. Krótkimi, juz bardziej wymierzonymi, impulsami zostały zestrzelone."Tu ISS Kapsztad do kasżdego terranina w okolicy osiedla na współrzędnych... - tu podano dokładne położenie drużyny Anny. - Odpowiedźcie natychmiast, bo za minutę zwaporyzujemy całą okolicę."
Anna chwyciła swój komunikator -Mamy rannych i zabitych. Potrzebujemy natychmiastowej ewakuacji - mówiła dość spokojnie, aczkolwiek była nad wyraz zadowolona z takiego obrotu spraw. Dzięki temu ranni będą mieli szansę przeżycia tej eskapady ...
"Wykrywam 5 żywych w okolicy. Dalej sa tylko Kardazjanie. Czy kogoś żywego jeszcze macie?"Gdy odpowiedź była negatywna to wszyscy zostali przeniesieni. Ranną Trilkę oraz Alberta von Strachwitz przeniesiono do ambulatorium, Annę na mostek, a pozostali pojawili się w pokoju teleportera numer 1.Anna mogła mieć satysfakcję. Właśnie jak popatrzyła na ekran to całe osiedle kilkoma strzałami zmieniło stan skupienia na płynny.- Mam wieści, że posiada pani statek ukryty na planecie. - rzekł N'Velk. - Potrzebuję namiarów na jego pozycję by go szybko wyciągnąć. Mamy z godzine na wyniesienie się stąd.
Anna podeszła do jednego z ekranów, na którym wyświetlano mapę planety i dane jej dotyczące i odszukując odpowiednie miejsce wpisała namiaru okrętu ...
- Pewnie włączyła pani zabezpieczenia i zaminowała okręt, prawda? Potrzebuję kodów, a najlepiej osoby z pokładu. Załoganci Terrora są na razie bezpieczni w jednej z baz. W ciągu 15 minut będą tutaj. Poczekamy na nich czy pani poprowadzi grupę ratowniczą do Terrora?
Anna podała oficerowi kody, po czym odpowiedziała na dalszą część pytania -Sama się tym zajmę. Nie ma sensu posyłać kogoś, jeżeli nie jest się gotowym zrobić tego samemu -
- Dostanie pani prom i sześciu znających się na mechanice podwładnych. Potrzebuje Terrora w kwadrans po waszym wylądowaniu na orbicie. Sojusz juz się zbliża tutaj bardzo, ale to bardzo wkurzony, a jak będą za blisko to nie da się oszukac ich czujników. Jesli do tego czasu nie uda się pani odzyskac Raidera to zniszczę go z orbity.Odwrócił się i ryknął na piersiastką blond humanoidkę, która wyglądała jak gdyby wyciagnieto ja z nadroższego domu uciech dla admirałów i generałów.- Istala! Bierz swą drużynę i na dół. Chcę tego Antaresa!Blondynka skineła głową i wybiegając rzuciła tylko do Ryan:- Za 3 minuty, hangar 3.
Ryan skinęła głową i ruszyła w stronę hangaru uruchamiając swój komunikator -Skiff wszyscy z naszej ekipy co znają się na mechanice lub ładunkach wybuchowych i pułapkach jakie założyliśmy na Terrorze, za 2 minuty w hangarze numer 3 -
Po wyznaczonym czasie w hangarze zjawił się tylko Skiff. Reszta drużyny albo nie znała się na rzeczy, albo była zbytnio ranna.Istala i jej podwładni już czekali. Ta przynajmniej juz się lepiej ubrała i nie eksponowała swych skarbów w tak wyuzdany sposób jak na mostku.- Gotowi? No to lecimy!Prom wyskoczył przez śluzę i pognał na dół. Istala sama była pilotem i nie przejmowała się wygodą lotu, ostro weszła w atmosferę. Dotarcie nad Terrora zajeło jej zaledwie kilka minut.- Jesteśmy nad celem. - przekazała do Nebuli i zaczeła wypalać lód szeroką wiązką promowego fazera. Na szczęscie tutaj burza snieżna była tylko spokojnym opadem śniegu, więc nie było za dużych problemów.Woda odparowywała, a prom zaczął opadać w dół szybu. Wreszcie fazer uderzył w pancerz.- Musze przebic się do śluzy czy mozna bezpiecznie was teleportowac na pokład? - zapytała Annę.
-Wszystko zostało zabezpieczone ... mieliśmy czas i woleliśmy żeby okręt nie wpadł w ręce wroga - odpowiedziała Anna
W takim wypadku Istala musiała wypalic lód w okolicach górnej śluzy. Po chwili szarpneło, gdy wylądowała na niej.- Z tyłu promu jest zejście. Gdy zdejmiecie już zabezpieczenia to odlatuję z powrotem na Kapsztad.
