Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
Celny ostrzał na tych zbliżających się wyeliminował dwóch z nich, a resztę zmusił do ukrycia się.Wtedy pozostali zmienili taktykę. Zaczeli grać na czas, wciąz strzelając do rebeliantów.
Drużyna zaczęła się wycofywać osłaniając się nawzajem ogniem ...
Ogień rebeliantów trochę przydusił Kardazjan i juz wydawało, że uda się bezpiecznie wyrwać z ostrzału, gdy jeden z braci von Strachwitz - Eryk dostał w głowę i padł martwy. Strzał nadszedł z góry, to znaczyło, że gdzieś czai się snajper.
Drugi wpadł w prawdziwy szał. Nic go nie interesowało, musiał znaleźć skurwiela i go zabić. Anna zaklnęła głośno. Musieli się stąd wydostać, a cały czas przysłowiowy wiatr wiał im w oczy. Musieli wyeliminować snajpera przed dalszym wycofywaniem się ...
Drużyna rozbiegła się, chowając się przed snajperem. Jego kryjówkę nie trzeba było szukać daleko, trajektoria strzału pokazywała, że jest na dachu budynku okjoło 50 metrów od rebeliantów. W okolicy był przynajmniej jeden inny Kardazjanin, bo co pewien czas strzelano z powierzchni.
50 metrów było na tyle małą odległością, żeby szybko ich wyeliminować. Takie zadanie mieli wycofujący się, aby ujść z życiem ...
Oddział miał do wyboru: szybki szturm, ale dość niebezpieczny, albo wolniejsze podejście z boku.
Nie mieli za bardzo wyboru. Jeżeli przybędą posiłki będą martwi. Musieli dokonać szturmu osłaniając się nawzajem i liczyć na trochę szczęścia.
Szturm przyniósł kolejna stratę - Trillka otrzymała trafienie w nogę, praktycznie ja spopielając. Na szczęście nie spowodowało to krwawienia, ale i tak jej stan nie był za lekki.Udało się zastrzelić Kardazjanina u podstawy budynku. Drzwi były zablokowane.Tymczasem na granicy układu.Orioński kapitan zwany przez swych przyjaciół N'Velkiem był szczęśliwym mężczyzną. Nie dość że miał na pokładzie dwie wyuzdane i zawsze chętne "kobiety kapitana" to jeszcze był popularny wśród żeńskiej części załogi. A do tego otrzymał w prezencie jedną z najlepszych zabawek rebelii - USS Kapsztad, Nebulę, skradziona Federacji przed tygodniem. Ten statek był ekwiwalentem Vor'Chy w uzbrojeniu, a czujniki dalekiego zasięgu powodowały że bez problemu unikał pościgów i pułapek.Teraz dostał zadanie uratowania Andorian, których bazy szkoleniowe odkrył Sojusz. Odkrył i skutecznie likwidował, podobno przysłano zawodowóców, którzy takie przeciwności jak lodowate wiatry czy snieżyce były chlebem codziennym. Oprócz Nebuli miał też 2 Akiry, Defianta i 2 Antaresy.To była potężna siła ognia, toteż raport operacyjnego o obecności w układzie Vor'Chy, 2 Galorów i 3 B'Reli wcale go nie pzrejeła.- Rozwalić wszystko co lata. - warknął. - Koniec naszych porażek w tym tygodniu. - wspomniał o serii niespodziewanych sukcesów Sojuszu, który w ciągu 5 dni zlikwidował 10 rebelianckich baz, ponad 30 okrętów, nie wspominając już o szpiegach i współpracownikach, których aresztowano dziesiątkami na różnych światach.
Trillka została odciągnięta przez towarzysza w bezpieczne miejsce. Na drzwi został założony ładunek wybuchowy i przygotowano granaty, aby szybko oczyścić wnętrze budynku.
Stan Trillki był ciężki, musiała jak najszybciej przejśc operację.Drzwi eksplodowały, a do srodka wtargneli rebelianci. Nikogo na dole nie było. Turbowinda była zablokowana, a na górę wiodły schody.Rebelianckie statki ruszyły na wroga. Ten wcale nie przejął sie potęga Nebuli i odważnie wyszedł na spotkanie. Dziobowe wyrzutnie Nebuli i Akir jak szalone opróżbniły swe magazyny, ale tylko częśc z nich dotarło do Vor'Chy, praktycznie omijając Galory, które wykonały ostry zwrot i omineły pędząca śmierć. Jednak ta częśc wystarczyła, by najwazniejszy statek Sojuszu przestał stanowić zagrożenie.Ale wtedy nastapiło cos nieoczekiwanego. Galory i B'Rele zaatakowały jedna z Akir, praktycznie bezbronna bez swych wyrzutni. Torpedy bez żadnych problemów zniwelowały osłony i dezruptory rozszarpały statek na strzępy.
Ustawili się przy schodach, musieli jak najszybciej, ale jednocześnie ostrożnie dostać się na górę i ją oczyścić
Schody były puste, więc wzajemnie sie osłaniając wbiegali na kolejne pietra. Wreszcie dotarli na ostatnie. Przed nimi był korytarz z rzędami drzwi po obu stronach i wejście na taras, skąd strzelał wcześniej snajper.Tak szybkie zniszczenie Akiry wytrąciło N'Velka z równowagi. Kazał chronić druga Akirę, a potężne fazery zmiotły jednego z B'Reli. Dwa pozostałe omineły Nebule i ruszyły na kurs zderzeniowy. Jednego powstrzymał Defiant, ale drugi centralnie trafił w kadłub, wbijając się głęboko. Po chwili eksplodował zabierając z soba Akirę.
Trzeba było sprawdzić trikorderem pomieszczenia, żeby snajper nie uciekł. Rozwalić go i ewakuować się stąd ...
Praca trikordera była zakłócana, działał tylko w obrębie 5 metrów wokół.- Pani kapitan, na horyzoncie są 3 promy. Kardazjańskie.N'Velk był osłupiony. Sojusz, tracąc kilka mało ważnych statków, zadał mocny cios rebelii. W końcu Akiry nie rosły na drzwach.- Rozwalić Galory. Potem kurs na planetę. - rzekł i jego osłupienie jeszcze się powiększyło. Galory znów nawróciły i rozwaliły Antaresa. Wyglądało jak gdyby mieli dokładne dane o dobrych i złych stronach rebelianckich okrętów i bezlitośnie wykorzystali czas na przeładowanie wyrzutni torped.- Zniszczyć je! TERAZ!!! - wrzasnął, ale tylko Defiant zdołał trafić jeden z niszczycieli, gdyż te po prostu uciekły z układu. Zaczeły też nadawać na wszystkich kanałach informacje o składzie rebelianckiej flotylli.
