Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
Terror przemknął przez grube chmury i oczom załogi ukazał się niezbyt miły krajobraz - praktycznie cały biały. Tylko na horyzoncie ciemniały góry i tam miał wylądować Antares.Lądowisko nie było w ogóle przygotowane, więc trzeba było lądować na pustym polu, pokrytym gruba warstwą śniegu. Statek od razu się w niego zapadł na kilkanaście metrów, więc od razu częściowo się zamaskował.- Wyłączam systemy. Pozostawiam tylko podtrzymanie życia i oswietlenie. Będą chodzić na reaktorze fuzyjnym, bo warpowy zaraz też wyłączymy.- Mamy informacje od Andorian. Przebiją się do nas za parę godzin podziemnym tunelem. Będą robić to recznie by Sojusz ich nie wykrył.
Teraz pozostawało tylko czekać na to co przyniosą najbliższe chwile ..
Nic się nie działo i było najbardziej denerwujące. Jeśli okręty Sojuszu wykryją Terrora, to nie będa się bawić, po prostu wysadzą go z orbity.Sytuacja stawała sie powoli krytyczną, a półmrok wcale niego nie polepszał. Wreszcie nadeszło połączenie z jednego z dolnych pokładów:- Pani kapitan. Mamy wiadomość od Andorian. Będą pod nami za około 30 minut. Mamy przyszykować sie do ewakuacji statku. Zabiora nas do jednej ze swych baz.
Anna skinęła głową -Zabierzcie najpotrzebniejsze rzeczy. Ubierzcie się ciepło i przygotujcie wszystkich do ewakuacji. Już do roboty!- rozkazała krótko sama zabierając się za pomoc w przygotowaniach. I pomyśleć, że miała to być krótka i przyjemna misja. Wiedziała, że okręt musi być przygotowany na ewentualną próbę wejścia Sojuszu. Nie mogli zdobyć żadnych danych znajdujących się na okręcie. Miała nadzieję, że wreszcie oficer wywiadu okrętu się do czegoś przyda, a nie będzie latała ze swoim szefem ochrony ...
Ogromna większość pomieszczeń na statku została zamknięta i zabezpieczona ładunkami wybuchowymi. Niektóre nawet zapełniono gazami bojowymi, by napastnicy podusili się z braku powietrza. Niepotrzebne dane skasowano, zaś pamięć komputera po prostu wymontowano.Jakieś 5 minut przed dotarciem Andorian załoga była gotowa na opuszczenie statku. Wszyscy byli ubrani bardzo ciepło, mieli też broń oraz zapasy na pare dni pobytu w wysoce nieprzyjaznych warunkach."Tu pułkownik Trelk. - odezwał się komunikator. - Jesteśmy tuz pod wami. Niech ktoś zejdzie na najniższy pokład i wskaze nam, gdzie jest dolna śluza."
Anna wskazała dłonią głównego inżyniera-Pavel to chyba twoja działka. Weź ze sobą kogoś do pomocy i idźcie - szef skinął dłonią na potwierdzenie, zabrał ze sobą dwójkę mechaników i ruszyli na dolne pokłady.
Inżynierowie zeszli na ostatni pokład i wskazali położenie śluzy. Za jakieś 10 minut Andorianie wydrążyli do niego tunel, założyli drabinki, linki ubezpieczające i powiadomili Anne, że można ewakuować okręt.
Rozpoczęła się ewakuacja. Szła dość sprawnie dzięki oficerom ochrony, którzy mieli dopilnować porządku. Ostatnia z okrętu miała zejść Anna. Popatrzyła na statek mając nadzieję, że jeszcze go kiedyś zobaczy. Terror był jej pierwszym stanowiskiem dowódczym i chociaż "kapitanem" była zadziwiająco krótko zdążyła to polubić. -Idziemy pani kapitan? - usłyszała pytanie Skiffa dowódcy ochrony okrętu uśmiechającego się szeroko. Obok niego stała jego kochanka Ners, będąca oficerem wywiadu okrętu. To do jej zadań należało zabezpieczenie danych. Popatrzyła na tą dwójkę i zapytała-A wszystko inne gotowe - pokiwali twierdząco głowami-W takim razie w drogę -
Zejście prawie 50 metrowym szybem w dół wcale nie było łatwe, a zimno nie ułatwiało zadania. Na szczęście każdy schodzący był przyczepiony do linki asekuracyjnej, inaczej kilku załogantów zakończyłoby tutaj swą karierę w siłach rebelii definitywnie.Na dole było już więcej miejsca. Andorianie zamontowali słabe oświetlenie wścianach, oprócz tego każdy z nich miał lampę górniczą i latarkę na broni.Do Anny podszedł Andorianin w średnim wieku.- Pułkownik Trelk. - przedstawił się. - Witamy w naszym świecie. Sojusz wciąż jest u góry, więc trochę u nas zabawicie. Na szczęście tutaj są ogromne zakłócenia magnetyczne, inaczej wasz statek dawno już rozsmarowanoby z orbity.- Poprowadzimy was do jednej z naszych baz. Jest w jaskiniach i temperatura powietrza dochodzi nawet do 0 stopni. Nikt tam nas nie znajdzie.
-O stopni - jęknęła cicho dziewczyna -Prawdziwe tropiki ... - dodała trochę głośniej a widząc pytający wzrok Pułkownika pokiwała głową -Nie ważne, niech pan prowadzi. Miejmy nadzieję, że niedługo odpuszczą -
- Nie jestem tego taki pewien. Nasz kontakt poinformował nas, że dorzucili kompanię ochrony do placówki badawczej. I to nie są jakieś cieniasy z poboru tylko kolesie szkoleni do walk w takich warunkach jak tutaj. Chyba będą chcieli nas dorwać.Gdy pułkownik rozmawiał z Anną to jego ludzie zajmowali się załogą Terroru. Ci nienawykli do takich warunków i praktycznie nie byli gotowi do podróży w lodowych tunelach. Każdemu doczepiono kolce do butów i dano toporek, gdyby zaczeli zjeżdzać do pochyłościach.- Tutaj nie działają teleportery, a po drodze nie będzie łatwo. Jeśli ktoś wpadnie do rynny to nie będziemy go wyciągać. Zajmą się nim lodowe robaki, ich gorący kwas tak samo szybko topi lód jak rozpuszcza skórę.Uraczeni tak pokrzepiającą historią grupa powoli ruszyła. Mimo, że podstawa tunelu była gładka, a nie wklęsła to i tak łatwo nie było. Tylko kolce ratowały Terran przed upadkami. Za to Andorianie doskonale sobie radzili. Niktórzy nawet używali łyżwy i śmigali jak na zabawie.- Do bazy mamy jakieś 2 godziny marszu. Tylko od was zalezy kiedy tam dotrzemy. - rzekł pułkownik.
Anna popatrzyła na Pułkownika -Pójdziemy ostrożnie - powiedziała. I tym sposobem cała załoga uważając na siebie ruszyła za swoimi gospodarzami ...
Wyprawa powoli posuwała się do przodu. Na szczęście po pewnym czasie załodze szło szybciej, więc tempo marszu wzrosło. Oczywiście nie obyło się bez upadków, na szczęście niegroźnych.Do bazy zostało jeszcze 30 minut, gdy pojawiła sie pierwsza poważna przeszkoda. Tunel zawalił się i przejścia nie było.- No pieknie. Musimy wypalić obejście. Jesli zaczniemy topić lód w miejscu zawału to znowu sie zawali sufit. - wyjaśnił Trelk i kazał kilku podwładnym wyciągniecie fazerów górniczych.Była to specjalna przeróbka ciężkiego fazera, która emitował energię o różnym natężeniu. Dzięki temu można było likwidować określone minerały, nie uszkadzając cennych. dzięki temu górnictwo kamieni szlachetnych stało się o wiele prostsze.Dwój Andorian cofneło się o kilkanaście metrów i zaczeło wypalać lód. Powietrze szybko stało sie wilgotne. Górnicy dość sprawnie posuwali się do przodu i po 10 minutach można było ruszac za nimi.
Obejście było węższe, ale dało się iśc pojedynczo. Łagodnym łukiem zakręcało i dochodziło do wczesniej wypalonego koryaarza.Juz wydawało się będzie to tylko małe opóźnienie, gdy nagle zatrzęsła się ziemia i ostatnie kilkanaście osób zniknęło za osuwiskiem śniegu i lodu.
