Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
- Tak się nie odpowiada przełożonym, glinnie. -rzekł "generał". - Chcę tylko poinformować, że wasza misja przewiezienia więźnia jest bardzo ważna i tylko ja znam całą prawdę. Dostaniesz 2 Galory eskorty. Ochronią was w podróży do sektora 3596, gdzie spotkacie się z ważna osobą. Co wtedy zrobicie z Galorami to wasza sprawa...Obcy w wyraźny sposób dał ci znać, że masz szybko i cicho stąd zmykać. Potem możesz pozbyć się Galorów w dowolny sposób.
-Rozumiem Generale - odpowiedziałem spokojnie jednocześnie dając swoim podwładnym znak, żeby wstrzymali się z przesyłaniem bomb. Kiedy tylko połączenie zostało przerwane, spojrzałem na sternika-Lecimy według instrukcji, będziemy mieć dodatkowych gości, ale nie powinni stanowić problemu. Wchodzimy w warp ... teraz-kiedy tylko statek zaczął lecieć popatrzyłem na Hannę Sobieski - Czy zechcesz mi towarzyszyć w gabinecie kapitańskim?-
Za B'Relem w ślad ruszyły Galory.- Oczywiście, chodźmy. - odparła kobieta i poszła za tobą do gabinetu.
Kiedy byliśmy w środku uśmiechnąłem się do niej-Może jeszcze nie wyszliśmy z lasu, ale z pewnością jesteśmy bliżej niż dalej, jak tylko pozbędziemy się tych Galorów, będziesz wolna. Jestem pewien, że chciałabyś się wymyć, skorzystaj z którejś z kwater na okręcie. Aż żałuję, że nie mam czym wznieść toastu, za ucieczkę - podszedłem bliżej nie-Mimo wszystko przynajmniej przez jakiś czas jesteś bezpieczna, masz na to moje słowo -
- Nie wiem czy te śmierdziele mają coś takiego jak łazienka, ale zobaczymy. Potem cos przekąszę, racje dla więźniów są mało pożywne. Zapraszam na spotkanie, powiedzmy za 2 godziny. I nim pójdę, mam pytanie. Jak tam moja siostra i jak skłoniła cię do tak szaleńczej misji?
Uśmiechnąłem się -Kiedy ostatni raz widziałem twoją siostrę, to zachowywała się tak jakby wstała lewą nogą, ale poza tym wszystko było w porządku, a co do tego jak mnie namówiła ... lubię wyzwania, plus powiedziała, że to idealne zadanie dla mnie, widocznie poszukiwała kogoś na tyle odważnego ... szalonego lub głupiego, pewnie to zależny od punktu widzenia, który by się tego podjął - na wspomnienie tego zdarzenia, uśmiechnąłem się jeszcze szerzej, to się nazywa zaufanie ze strony Anny, ruszyłem w stronę mostka, przepuszczając Hannę przodem-I bardzo chętnie przyjmuję zaproszenie - powiedziałem gdy wychodziliśmy z "mojego" gabinetu
Na mostku był spokój. B;Rel leciał w asyście Galorów do podanego przez generała sektora. Miał tam przybyć za prawie 2 dni.
Podzieliłem podległych mi ludzi na 3 wachty, w końcu okręt będzie trzeba pilnować, tak na wszelki wypadek. Zresztą nie byliśmy jeszcze bezpieczni i dopóki obok nas znajdowały się Galory nie należało odpuszczać. Kiedy to zadanie wykonałem i zapoznałem z wykazem Eve, nie zostawało mi przynajmniej na razie wiele do zrobienia. Zostawiłem mostek w miałem nadzieję "kompetentnych" rękach dowódcy wachty i postanowiłem przejść się do mesy, może uda się znaleźć tam jakiś alkohol, nie chciałem też się spóźnić na spotkanie ... które było wysoko na mojej liście priorytetów.
Gdy zbliżałeś sie do mesy usłyszałeś jakieś krzyki i śmiechy. Okazało się, że w mesie szalał Targ, który atakował kilku Klingonów usiłujących go złapać żywcem. Jeden z nich dostał mocne uderzenie, bo lekko utykał.
Ci to potrafili się bawić, zrezygnowałem z pomysłu przeszukania mesy, dużo lepiej wyjdę sprawdzając magazyny, może tam uda znaleźć się coś ciekawego, byłem przekonany, że kapitan musiał mieć jakiś "towar" tylko dla siebie. Miałem jeszcze sporo czasu, co oznaczało że musi udać mi się sprawdzić przynajmniej 1.
B'Rel była małym statkiem i ładownie też miał małe. Dlatego nieduzo czasu zabrało ci przeszukanie dwóch znich, ale znalazłeś tylko trochę klingońskiego jedzenia, narzędzi i części zapasowych.Dopiero trzecia była interesująca - nie pozwalała się otworzyć bez autoryzxacji kapitana statku, którym na pewno nie byłeś.
Co nie oznaczało, że nie dało się tego obejść. Poszedłem po narzędzia, żeby zdjąć panel z drzwi i otworzyć go "na krótko".
Panel trochę trzymał, ale po mocniejszym naciśnięciu odskoczył. Przed toba widniało kilkanaście różnokolorowych przewodów.
Dobrze, że zaczynałem swoją pracę jako inżynier, przy pomocy trikordera i narzędzi zacząłem operację otworzenia drzwi.
Praca nie była łatwa, kapitan B'Rela nie chciał stracić swego majątku i dlatego prace posuwały sie powoli. Gdy juz usunąłeś już kilka zabezpieczeń to połączył się z toba mostek:- Kapitanie, system alarmowy informuje nas, że ktoś próbuje wysadzić ładownię numer 4, tuż obok pana.
