Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
-Świetnie panowałem nad sytuacją, wszystko było częścią planu - odpowiedziałem istocie, jednocześnie odrąbując rękę Generała, w której znajdował się czip, pozwalający na poruszanie się po stacji jego bat'lehem. Podniosłem się i popatrzyłem na dwie towarzyszące mi kobiety -Dobra idziemy dalej, jeszcze 3 pokłady w dół i powinniśmy móc się stąd wydostać - gdy one ruszyły ku wyjściu popatrzyłem na istotę -Chociaż chciałbym zostać i dłużej pogadać, ale jestem zajęty ratowaniem damy z opresji. Jeżeli znudzi ci się robienie rzezi i chciałbyś jakoś się stąd wydostać, będziesz musiał się dostać do miejsca, skąd będziemy mogli cię przetransportować - po tych słowach również ja sam ruszyłem do wyjścia na niższe poziomy -Phi ofermy ...-
Obcy nie tracił czasu. Gdy rozmawiałeś z nim to waporyzował korpusy i głowy. Potem dogonił cie przy drzwiach.- Nie uważasz, że moja postać będzie bardziej przekonywująca dla ochrony? - zapytał retorycznie. - Dołożę wam dwóch strażników. Jak będziecie mogli przenieść się to ich przerób na powietrze. Ja mam inne plany.Gdy to powiedział to otworzył drzwi i krzyknął na dwóch Klingonów.- Hej, wy. Podejdźcie tutaj. Ta Terranka zdradziła rebelię i bedzie przeniesiona do innej placówki. Macie ją chronić do czasu opuszczenia stacji. Ten glinn - wskazał na ciebie. - dowodzi. Zrozumiano?- Tak jest, generale. - odpali prawie jednoczesnie.
-Dziękuję za zaufanie Generale - powiedziałem i skinąłem na dwójkę strażników -Idziemy - ruszyłem w stronę zejścia na niższe pokłady i wolności.
Po drodze mijaliście Klingonów i Kardazjan. Nikt nie zwrócił na was uwagi. Przenoszenie więźnia - kolejny dzień w pracy. Kogo mogło to obchodzić?"Generał" szybko zniknął wam z pola widzenia. Miał zapewne ważniejsze rzeczy do wykonania i sporo wrogów do zabicia.Dotarliście do windy. Ta nie miała oporów przed wożeniem więźnia, więc zawiozła was kilka pokładów niżej. Tam znajdował się jeden ze stacyjnych teleporterów.
Dałem znak strażnikom aby wprowadzili "więźnia" na teleporter. Dałem znak Eve aby stanęła obok Sobieski, a potem nakazałem strażnikom odsunąć się od maszyny. Wprowadziłem odpowiednie dane aby przenieść dziewczyny na odpowiedni okręt, zajęty przez naszych, wiedziałem że ja będę musiał być następny, ale najpierw pozbędę się strażników, kiedy dziewczyn już nie będzie ...
Teleportacja nastąpiła bez problemów. Wpokoju zostałeś ty, dwaj Klingoni i Kardazjanin - operator teleportera.
Wyrwałem z kabury swój dizruptor i wystrzeliłem do każdego, plan był prosty, pozbawić ich przytomności, skręcić karki, wsadzić na teleporter i razem z ich ciałami przetransportować się na czekający na mnie okręt.
Twoja akcja całkowicie ich zaskoczyła. Klingonów zdjąłeś nim zdążyli sie poruszyć. Operator próbował wyciągnąć broń, ale nim to zrobił to padł postrzelony. Cała trójka była nieprzytomna i całkowicie bezbronna.
Musiałem jeszcze trochę poćwiczyć, mimo że byłem szybki, nie zaszkodzi być jeszcze szybszym. Podszedłem do każdego i sprawnym ruchem skręciłem im karki. Zablokowałem drzwi, aby nikt mi nie przeszkadzał. Z ciał Klingonów zabrałem ich noże i bat'leha, wszystkie przeniosłem na odpowiednie miejsce i ustawiłem automatyczną teleportację na "nasz" okręt. Szybkim krokiem sam wszedłem na platformę -Impuls - teraz marzyłem o jak najszybszym opuszczeniu tego miejsca
Nic się nie wydarzyło. Spojrzałeś na urządzenie przesyłowe i zobaczyłeś Kardazjanina w średnim wieku.- Dal Petek do usług. - rzekł z uśmiechem, a jego ręczna broń mierzyła prosto w ciebie. Nie wyglądał na pijaka czy wariata jak opisywał go Ferengi z baru.
Uśmiechnąłem się, wiedziałem że musi istnieć jakiś sposób na zaskoczenie faceta, w takiej sytuacji nie powinien spodziewać się ataku, musiałem więc jakoś odwrócić jego uwagę, spróbować odskoczyć z linii strzału i postarać się jak najszybciej wyciągnąć swoją broń ... tak jak ćwiczyłem-kapitan Duncan O'Connor ... przez dwa n, miło mi poznać - musiałem wyczekać na odpowiedni moment, zaskoczenia, spadku koncentracji ... czegokolwiek.
- Jesteś naprawdę szaleńczo odważny, wykradając więźnia z tej stacji. Będziesz po tym najbardziej poszukiwanym rebeliantem w tym wszechświcie. Sojusz wysle za tobą najlepszych agentów. Z przyjemnością będę się temu przyglądał. - nacisnął guzik aktywacyjny. - Do zobaczenie, O'Connor przez dwa n...Teleportowałeś sie na mostek B'Rela, tego przejętego przez twoich ludzi. Obok stała Eve i Hanna.- Co tak długo? - zapytała metamorfka.
Wzruszyłem ramionami -Spotkałem fana, chciał autograf, ale musiałem mu grzecznie odmówić ... zresztą lepiej się stąd wynośmy - ruszyłem na fotel kapitański zajmując w nim miejsce-Rozpocząć obliczenia do skoku w warp - rozkazałem sternikowi, odwróciłem się jeszcze do Eve -Chcę znać status okrętów wroga, jeżeli jest możliwe przenieście torpedy na ich pokład aby je uszkodzić, nie potrzeba nic wielkiego, musimy ich czymś zająć na parę godzin -
- Mamy gotowe 12 torped do przesyłu. Mamy je posłać na mniejsze jednostki by je całkowicie zniszczyć czy na Vor'Che? Te tylko uszkodzimy.- Kapitanie, Stacja chce się z nami połączyć. Na linii generał Ka'Trek!
-Na Vor'Che, one stanowią większe zagrożenie - odpowiedziałem spokojnie, gdy usłyszałem informacje o połączeniu uśmiechnąłem się, tylko jedna osoba, mogła być teraz Ka'TrekiemPodszedłem do miejsca, w którym tylko ja byłem widoczny na kamerze -Dajcie go na ekran - powiedziałem, a kiedy tylko pojawiła się jego postać powiedziałem-Co jest?-
