Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
Nie wiadomo czy by się udało. Zależało to od zaawansowania wirusa i skuteczności programów obronnych.
Wyłączyłem terminal, wcześniej usuwając ten log. Nie było sensu, żeby ktoś go znalazł. Teraz czekało mnie przesłuchanie, którego wolałbym uniknąć.
W sali numer 3 czekał już Rowney. Nie wyglądał źle, oprócz przerażającej bladości i podkrążonych oczu.Spojrzał na ciebie i twoich podwładnych spode łba i mruknął:- Głupie łyżki i hipisiory...
-Zabawne ... trafił nam się prawdziwy komik - odpowiedziałem i usiadłem naprzeciwko niego dając znać towarzyszącym mi osobom, żeby wzięły się do roboty
Ciosy gumowymi pałkami we wrażliwe części ciała nie wywoływały poważnych obrażeń, oprócz dotkliwego bólu. Rebeliant stawał się zachować powagę i śmiał się z waszych prób, ale po paru minutach zaczął wrzeszczeć.Po rozgrzewce miałeś do dyspozycji całą gamę narzędzi tortur. Od starodwnego podpalania do nowości w stylu laserowego skalpela czy kwasu wypalającego tylko skórę.
Wszystkie te narzędzia wydawały się strasznie barbarzyńskie. Nie chciałbym trafić na któreś z nich-Może jest pan gotowy do mówienia. Oszczędzimy mi czasu a panu bólu, który musiałby pan przejść -
- Do mówieni jestem gotowy zawsze, ale pewnie nie uwierzycie, że nie znam innych rebeliantów. Tych co znałem już zabiliście...
-Oczywiście każdy tak mówi. W takim razie strasznie mało was jest ... a zwycięstwo jest coraz bliżej - uśmiechnąłem się podchodząc do niego bliżej-Straszny z niego twardziel, ciekawe co można zrobić żeby zaczął mówić .... może powinienem przyprowadzić tutaj twoją kobietę i się z nią trochę zabawić? Mieć takie małe tet a tet -
- To sobie przyprowadzajcie. - zaszydził. - Jestem gejem. - co było kłamstwem, bo nie mógł opędzic się od kobiet kiedy służyłeś z nim na jednym okręcie.
-Ohh, wiem z pewnego źródła, że nim pan nie jest. Jednakże skoro są takie deklaracje, to na stacji znajdzie się ktoś, kto chętnie zabawi się z panem - popatrzyłem na jego twarz i uśmiechnąłem się szeroko-Zdziwiony, że jestem pewien, że nie jest pan gejem? Miałeś u siebie kreta, zdrajcę, agenta, sprzedawczyka ... jak wy mówicie ... Judasza?-
Informacja o zdrajcy ruszyła jeńca.- Kto nim był? Pewnie Denilson, ta mała pokrętna zdzira! Ale i tak... - przerwał, rozumiejąc że go wystawiłeś. - Cholerna łyżko, udało ci się! Szkoda, że ta dziwka już gryzie piach, chłopcy by się ostro z nią zabawili. Taki jest los zdrajców.
-Remember remember the fifth of November; Gunpowder, treason and plot; I see no reason why gunpowder, treason; Should ever be forgot... - stara rymowanka dla dzieci odnosząca się do niejakiego Guya Fawkesa i spisku prochowego ... dawna historia, a jednak została upamiętniona, gdy ktoś postanowił uwiecznić wyczyn tego człowieka w takim wierszyku, opowiadanym odtąd wielu dzieciom. Oczywiście w zamyśle twórcy miał na wieki oczernić spiskowców i zdrajców ... a jednak dla niektórych ten człowiek stał się bohaterem. -Zna pan tą starą rymowankę dla dzieci? - zapytałem uśmiechając się -Porozmawiamy o nazwiskach kulturalnie, w końcu nie chcemy żeby spotkał pana podobny los ... jak nazywał się ten człowiek, o którym jest rymowanka? Bardzo pouczająca historia .... bardzo ciekawe tortury - cały czas uśmiechałem się, chociaż prowadzenia przesłuchania mi się nie podobało, ale lepiej ja niż ktoś inny. Da się poprowadzić go na odpowiednią drogę.
- Chyba sporo czasu spędziłeś wśród nas jesli znasz takie wierszyki. Poznałeś też naszą strukturę organizacyjną. Nie znamy innych komórek, walczymy sami. W razie wpadki tak jak moja tracicie tylko czas, a wasi koledzy życie w kosmosie. Wiesz ilu was zabiłem? Osobiście 15, w ramach statku z jakieś 2 000, nie licząc kardazjańskich kobiet, które najpierw gwałciłem, a potem oddawałem marynarzom do zabawy. Po ich wyczynach nie można nawet było rozpoznać, że było to kiedyś dumne poddane Sojuszu... - Rowney starał się cie sprowokować.
Uśmiechnąłem się i wzruszyłem ramionami -Jeżeli nie chce pan nic mówić, to przyjdą inni, a wtedy pozna pan co to znaczy ból. Staram się być cywilizowany, powstrzymuję swoich współpracowników, ale jak tak dalej pójdzie, to za chwilę wyjdę. A 10 minut później, nie będzie pan tym samym człowiekiem ... przedewszystkim będzie pan kaleką-
