Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
Uśmiechnąłem się lekko i postanowiłem do pomocy wybrać dwóch pewnych ludzi z promów.
- A teraz twe zadanie. To kapitan Davnes Rowney. - podał ci padda z jego danymi. - Złapaliśmy go 2 tygodnie temu. Miał całkiem dobrego raidera i udało mu się zniszczyć 5 naszych B'Reli i Norina. Cóż, na lekkich jednostkach się skończyło. Jak popadły go nasze Galory i K'Vort to raider poszedł na surowce wtórne. To hardy i pyskaty gość, nie taki pierdek jak ten Andorianin. Na razie go przygłodziliśmy i uzależniliśmy od narkotyków. Będziesz pierwszym, który zaliczy z nim rundkę. Masz tylko jedno ograniczenie - nie zabij go. Masz juz wystarczający poziom dostępu by bez problemu dostać się na pokład gdzie go trzymają.To było twe zadanie, ale istniał poważny problem. Davnes Rowney kiedyś służył z tobą na jednym z rebelianckich okrętów i był prawdziwym twardzielem. Do tego sala była uważnie monitorowana, więc trzeba było go naprawdę przesłuchać, chyba że ktoś był chętny na poważną rozmowę z generałem.
Kiedy wyszedłem z gabinetu oparłem się o ścianę. W tym momencie nie wiedziałem co mam zrobić, nie mogłem przesłuchać faceta! Służyłem z nim, po pierwsze mógłby mnie poznać .... a poza tym to była jak zdrada! Nie, nie ... Jasna cholera, przecież ja tego faceta znam! On jest cholernym bohaterem. Powoli chwiejnym krokiem ruszyłem do turbowindy. Z tego wszystkiego kręciło mi się w głowie. Co miałem zrobić! Musiałem jakoś wyrwać Sobieski a nie przesłuchiwać patriotów. Wsiadłem do windy ... mogłem na początku pojechać chyba na promenadę, w końcu nie musiałem tam iść od razu ... a byłem teraz przerażony i spanikowany ... co robić? co robić?
Na promenadzie ruch był trochę mniejszy niż zwykle, choć i tak było gwarno. Właśnie z ambulatorium wychodził jakis Klingon z czerwona twarżą. Tak wyglądali goście tuz po zabiegu dermoregeneracji, gdy wcześniej mieli kontakt z jakimś gorącym płynem lub gazem.
Pięknie, będę musiał się za chwilę udać na to cholerne przesłuchanie, bo zaczną nabierać podejrzeń, co to zrobić ... co zrobić? Tymczasem spojrzałem na Klingona i zapytałem -Co się stało?-
- To są skutki wtykania japy do działającego przewodu EPS i słuchania zidiociałych podwładnych zapewniających cie, że na pewno go wyłączyli. - odburknął i wszedł do turbowindy. Usłyszałeś jeszcze częśc zdania. - Niech ja tylko dorwę tego przykurcza to...
Wyciągnąłem swój komunikator i wezwałem na promenadę dwóch swoich współpracowników. Może będą mieli jakieś pomysły.
Pojawili się po paru minutach.Na twe poytanie o przyszłość jeden z nich odpowiedział:- Trzeba będzie go przesłuchac jak wroga. Jest i tak stracony dla rebelii. Gdyby nie my inni by go przesłuchali.
Skinąłem głową -Trudno musimy wypatrywać okazji ... ja postaram się przez większość przesłuchania nie odzywać, nie chciałbym żeby poznał mój głos. Idziemy panowie - po tych słowach ruszyłem do turbowindy na przesłuchanie.
Turbowinda, po usłyszeniu miejsca docelowego, oczywiście zażądała potwierdzenia chipem, a potem grzecznie pomkneła tam gdzie chciałeś.Ten pokład nie był zbytnio podobny do tego gdzie przesłuchiwałeś Andorianina. Tutaj było mroczno i ponuro. Ślady krwi na podłodze też nie polepszała sytuacji.- Kim jestes i po co tu przybyłeś? - zapytał barczysty Klingon, patrząc pode łba.
Uśmiechnąłem się lekko i pokazałem mu insygnia opiekuna. -Nazywam się Amnik Delak ... glinn Amnik Delak i lepiej to sobie dobrze zapamiętaj. Potrafię radzić sobie z kłopotami .... ale ty nie będziesz sprawiał kłopotów ... prawda?- nie czekając nawet na odpowiedź Klingona podszedłem bliżej szukając wzrokiem jakiegoś terminalu komputerowego -Przyprowadź do pokoju przesłuchań niejakiego Paula Rice'a ... - rozkazałem
- Paul Rice nie znajduje się na pokładzie stacji. - odparł komputer.
Klepnąłem się w czoło w uniwersalnym geście zapomnienia -Ehh, no tak ... te nazwiska terrańskich śmieci, aż nie warto ich zapamiętywać. Potem się zaczynają mylić, może też trochę wczorajsza zabawa mi zaszkodziła - uśmiechnąłem się do strażnika porozumiewawczo i podszedłem do terminala. Wywołałem dane ... stojąc tak, żeby mnie nie widział. Chciałem sprawdzić, o której i w którym pokoju przesłuchiwana jest Sobieski, będę mógł wtedy umieścić Rowney'a w pokoju obok ... może uda się jakoś "minąć" z Sobieski w korytarzu ... można by wtedy wykorzystać pewien sposób .... -O jest Davnes Rowney - odpowiedziałem niby odnajdując jego nazwisko -Czy byłbyś tak miły i przyprowadził go? -
Sobieski była trzymana 2 pokłady wyżej, tam gdzie trzymano ultragroźnych rebeliantów. na razie była w fazie przygotowawczej - głodzili ją i straszyli.- Oczywiście. - odparł Klingon. - Obecnie jest wolna sala numer 3. Tam go wsadzę. - i odszedł w kierunku sekcji z małymi celami.
Nie dobrze ... miałem do niej dostęp, ale żeby się tam pojawić powinienem mieć jakiś ważny powód, inaczej nabiorą podejrzeń. Tylko wydostanie jej nadal nie będzie takie proste. Po powrocie do kwatery będę musiał dokładnie sprawdzić specyfikację i plany techniczne stacji, może znajdę jakiś sposób. W końcu zaczynałem od inżynierii. Maszyny do mnie zawsze przemawiały. Zastanowiłem się czy dałoby się zainfekować wirusem system korzystającej z jednej z tych konsol ...
