Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
-Wystarczy, że zabierzesz mnie do holodeku na godzinę, tam postawisz drinka, a potem przelejesz na me konto, powiedzmy 400 leków.
Kiwnąłem na Ferengiego, który na ten gest prawie w podskokach dotarł do stołu-Chcę holodeck na godzinę - powiedziałem do niego i nie czekając aż zacznie mówić pokazałem na dziewczynę od dabo -Ta pani wybierze program-Pieniądze rozchodziły się w zastraszającym tempie, ale w końcu nie były to moje pieniądze. Co mogło mnie to obchodzić? Za całą rozrywkę dla rebelianckiego kapitana płaciło centralne dowództwo. To się nazywa ironia losu. Do jutra i tak nic nie będzie można zrobić z misją ... chyba, że coś wydarzyłoby się w tym czasie.
Blondynka wybrał program z plażą na jakieś planecie. Może to była Risa, może Pacifica, może inna terraformowana planeta. Wyglądała tak realistycznie, że brakowało tylko tych płazów z misji szpiegowskiej z Tavikiem.Dziewczyna w przebieralni ubrała skąpe bikini i zaczęła się opalać. na ciebie nie zwracała najmniejszej uwagi.
Usiadłem na krzesłach pod parasolem, a nogi położyłem na stoliku. Od niechcenia obserwowałem sztuczną bądź co bądź scenerię położyłem rękę na dyzruptorze, ot tak na wszelki wypadek. Dzisiaj jeszcze czekały mnie ćwiczenia. Będę mógł to zrobić tutaj na holodecku, nie chciałem znów kogoś spotykać na siłowni. Raz wystarczył.
Było cicho i spokojnie, praktycznie jak w raju. Nikt i nic nie zakłócało wypoczynku.W połowie pobytu dziewczyna popływała trochę w oceanie. To była jedyna ważna odnotowania rzecz w ciągu całej godziny.Gdy wyznaczony czas się skończył Blondynka pocałowała cię na pożegnanie w policzek i wyszła z symulacji. Oczywiście wcześniej dopilnowała bys potwierdził przelew na jej konto.
Z lżejszym "portfelem" wezwałem do siebie właściciela baru i zamówiłem kolejną godzinę holodecku, tym razem zmieniając program. Mój wybór padł na siłownię. Równie dobrze mogłem tutaj poćwiczyć zaproponowane mi przez komputer sekwencje, aby stać się najszybszym "rewolwerowcem" lub raczej "dezrupterowcem" w tym uniwersum. Przynajmniej tutaj nie powinienem wzbudzać takiej sensacji.
Ćwiczenia były żmudne i denerwujące, a mimo wielokrotnego powtarzania tych samych sekwencji nie zauważyłeś zbytniej poprawy. Po pewnym czasie zaczeły cię bolec mięśnie i wyniki stały się gorsze niż na samym początku.
Starczyło na dziś tego dobrego. Po jednym dniu nie będzie różnicy, ale regularne ćwiczenia mogą pomóc. Teraz nadszedł czas do powrotu do kwatery.
W drodze do kwatery nikt ci nie przeszkadzał, choć spotkałeś jednego ze świadków bitki w siłowni. Ten tylko kiwnął przyjaźnie głową gdy cię mijał.
W kwaterze najpierw się umyłem po wysiłku fizycznym. Następnie zacząłem sprawdzać dane o stacji uzyskane dzięki mojemu "awansowi" dane dowódców, dane okrętów. Poszukiwałem jakieś możliwej drogi ucieczki, jakieś dziury w systemie.
Twój poziom odtępu wyraźnie się powiększył. Mogłeś oglądać plany zabezpieczeń i profile większości załogi, łącznie z danymi normalnie zastrzeżonymi. Były też opisy statków, zgromadzonych wokół stacji.Dziury w tej maszynerii raczej nie było, wszystko było pilnowane i to z zasady dwa razy. Komputer pisał coś o ucieczce znanego imperialnego oficera, niejakiego Paula Rice'a, który wraz z kardazjańską zdrajczynią, która się w niem kochała, zabił 13 załogantów stacji, ukradł B'Rela i nikt od tamtej pory go nie widział (kochankę znaleźli wyrzuconą przez śluzę statku jakieś 2 lata świetlne od stacji). Od tamtej pory wszystko pilnowano.
Zamknąłem wszystkie aplikacje, nakazałem komputerowi na obudzenie się, na godzinę przed początkiem mojej wachty i położyłem się spać. Odpoczynek był przydatny, zwłaszcza kiedy trzeba było kogoś wyrwać z jaskini lwa. Do tego dzisiaj już nic w tym kierunku, nie mógłbym zrobić. Swoją broń schowałem, tak żebym mógł nagle obudzony po nią sięgnąć i jednocześnie, żeby ktoś "obcy" jej nie zauważył.
Jednak nikt nie przeszkodził ci we śnie, a rano na terminalu czekała na ciebie informacja być stawił się do szefa stacji tuż przed rozpoczęciem wachty.
Umyłem się pogwizdując i przygotowałem świeży mundur. Szybko zjadłem śniadanie popijając kawą. Ubrałem nowy mundur, sprawdziłem czy mogą szybko wyciągnąć broń ... byłem pewien, że jestem najszybszy na tej stacji, a niedługo będę najszybszy w tym kwadrancie ... ciekawe, czy ktoś w rebelii dałby mi radę? Tak przygotowany ruszyłem do dowódcy stacji zobaczyć czego chce ten stary pierdziel.
Generał czekał na ciebie w twoim gabinecie.- Witam, glinnie. Jako Opiekun masz prawo do przesłuchań prawdziwych tuzów wśród rebelii. Będziesz potrzebować pomocników. Wybierz sobie dowolnych dwóch załogantów stacji. Odpowiadasz za ich zachowanie i będziesz karany tak samo jak oni za ich przewinienia. Oto pełna lista, choć zapewne i tak weźmiesz kogoś z tych co przylecieli z tobą promem.
