Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
-Świetnie - odpowiedziałem i podniosłem jeden z leżących na biurku pustych paddów. Odszukując odpowiednią salę zacząłem wypisywać nazwiska "zdrajców", których pomoże wskazać kapitan.
Drzwi do sali otworzyły sie po przyciśnięciu kciuka do czytnika.Pomieszczenie było puste, nie licząc krzesła i Andorianina siedzacego na nim. Obwiązany był łańcuchami, a na szyję założona miał obrożę. Wyglądał całkiem dobrze, jak na więźnia. Brakowało mu czułków i zapewne przez to poruszał głową jak pijany.- Kolejny śmierdzący oprawca. No, podejdź tutaj. Chyba sie nie boisz związanego?
-Co za niedopuszczalne zachowanie ... kapitanie muszę pana przeprosić za moich kolegów, niektórzy z nich są zbyt szybki w stosowaniu tortur ... ja w przeciwieństwie uważam, że możemy wszyscy dogadać się w bardziej cywilizowany sposób - wyjąłem trikoder i zacząłem ustawiać go tak, żeby zagłuszył pracę wszelkich urządzeń nasłuchowych lub rejestrujących przebieg przesłuchania. Nie chciałem aby ktoś był świadkiem takiej rozmowy. -Czy możemy porozmawiać spokojnie, czy woli pan raczej poprzedni sposób traktowania?-
- Pieprz się, kardazjańska świnio. Znam waszą metodę kija i marchewki. Jak odmówię to wejdzie zaraz paru osiłków i zrobią pranie?
-Myli się pan kapitanie - odpowiedziałem upewniając się, że trikorder - zagłuszacz działa. Spokojnym krokiem obszedłem faceta zachodząc go od tyłu i nachylając się nad jego uchem -Jestem bardzo, ale to bardzo cywilizowaną osobą - powiedziałem uśmiechając się lekko i kładąc przed nim padda z nazwiskami -Powiedzmy sobie prawdę. Pan jest martwy i dobrze pan o tym wie. A mimo to nadal pan walczy ... odwaga godna podziwu, ale czy ma sens? Wcześniej czy później zostanie pan złamany ... wcześniej czy później każdy zostanie złamany i pan dobrze o tym wie - nachyliłem się jeszcze bliżej jego ucha i zacząłem szeptać-Nie zastanawiał się pan jakbyśmy skończyli gdyby historia potoczyła się trochę inaczej? - zapytałem go słowami, które wypowiedział kiedyś Smiley O'Brien miałem nadzieję, że je pozna -Niech pan teraz się dobrze zastanowi - kontynuowałem po chwili -Co teraz można zrobić .. chce pan odejść krzycząc czy godnie ... ostatnia podróż Sisko - dodałem coraz ciszej, a po chwili podniosłem się i popatrzyłem prosto na niego-Niech pan spojrzy na te nazwiska? Czy rozpoznaje je pan? Czy kiedykolwiek kontaktował się pan z jakąś z tych osób? Niech pan dobrze się zastanowi, czasami trudno rozpoznać trapiącą nas chorobę ... a terroryzm i zdrada idą czasami w parze - zastanawiałem się jaka będzie jego reakcja, miałem nadzieję że rozpozna o co mi chodzi i będzie współpracował.
Andorianin popatrzytł na cibie jak na jakiegoś czubka, a potem uśmiechnął się.- Tak, poznaje kilka nazwisk. Pracują dla nas czasami. Ale jesli mam ich wydac oczekuje coś w zamian. Jestem tylko zwykłym kapitanem rebelii, a informacje mam ważne. Jak darujecie mi życie to wydam tych kilku i jeszcze paru co nie ma na liście.
Wydawało się, że kapitan zrozumiał, nie ważne czy myślał, że prowadzę jakąś grę przeciwko własnym wrogom, albo że działam na kogoś zlecenie. Ważne, że dla Generała będzie to oznaczało, że w przeciągu paru minut udało mi się namówić kogoś do wydania zdrajców. -Oczywiście rozumie pan, że ja jako zwykły glinn, nie mogę podejmować takich decyzji ... myślę, że możemy jednak dojść do porozumienia. Porozmawiam z moim dowódcą ... proszę zaczekać i jestem przekonany, że za chwilę porozmawiamy w bardziej komfortowych warunkach - po tych słowach otworzyłem drzwi na korytarz i skinąłem na najbliższego strażnika -Wezwij dowódcę powiedz, że muszę z nim porozmawiać ... więzień chce współpracować - dodałem ciszej
Klingon aż rozdziawił usta ze zdziwienia. Gdybyś powiedział, że jesteś człowiekiem to efekt byłby podobny.- Poinformuje generała.Po chwili miałeś na ściennym panelu generała:- Jaja sobie ze mnie robisz? Bo jeśli tak to nie będę się śmiał...
-Gdzież bym śmiał panie Generale ... powiedzmy, że mam dar przekonywania lub po prostu dobrze umiem przeprowadzać transakcję. Kapitan zgodził się na podanie nazwisk naszych oficerów, z którymi współpracował ... myślę, że lista ta może być na prawdę "edukująca" - mówiłem spokojnie, chociaż cały czas lekko się uśmiechałem -Oczywiście istnieje pewien ... haczyk. Poda nam te jakże interesujące wszystkich nazwiska, jeżeli darujemy mu życie -
- Odpowiedz mu, że to zależy o kim mówi i czy to prawda. Jeśli będzie kłamał to pożałuje. Niech na początku da nam 2-3 nazwiska, to na razie odroczymy termin egzekucji.
-Myślę, że nie zaszkodzi nam również, jeżeli będziemy traktowali go na razie "spokojniej" ... jeżeli zobaczy, że jest lepiej traktowany, będzie bardziej chętny do współpracy - kiedy Generał rozłączył się, wróciłem do więźnia-3 nazwiska ... termin egzekucji został odroczony, ale myślę, że można być dobrej myśli ... -
- Zdejmij mu łańcuchy, ale nie odwracaj się, bo Andorianin to morderca i z przyjemnością skręci ci kark.- Pokaż jeszcze raz tego padda. Przewiń w dół. O, ten czwarty z góry. Dal Nimek. Jeśli służy na posterunku 385 to ten co za odpowiednie stawki w latinum podaje informacje o mało ważnych lotach transportowców, które praktycznie nigdy nie są chronione. Sojusz mało na tym traci, ale dla nas liczy się liczba zabitych przeciwnków. jakość jest na drugim miejscu.
Łańcuchy, które zdjąłem kapitanowi za raz po powrocie z rozmowy, leżały od niego w bezpiecznej odległości. Wolałem, żeby go nic nie korciło. Nie wiadomo, co mogło by mu strzelić do głowy. W swoim padzie - notatniku zapisałem odpowiednią informację Dal Nimek z 385 posterunku, informacje o transportowcach.-Oczywiście pieniądze są przelewane do banków w Imperium Romulańskim? - był to dobry sposób bo Romulanie, nie wydawali informacji o klientach swoich banków ... w końcu zarabiali na wszystkim. -Kto jeszcze? Dwa dodatkowe nazwiska i będzie przerwa na jakiś czas ... -
- Nie wiem, ja tylko otrzymywałem informacje o statkach. Płacił ktoś inny.Kapitan wziął padda i zaczął go sprawdzać.- Większości nie znam, bo nie walczyłem w okolicy. Wiem, ze na Andorii jest paru oficerów Sojuszu, przymykających oczy na podejrzane intresy. Nie są zbytnio wazni, ale mogę podać ich nazwiska.
-Ależ proszę się nie martwić kapitanie, jestem pewien, że te parę nazwisk okaże się bardzo pomocne - powiedziałem dając ręką znać Andorianinowi , aby je poddał. Powinno być to wystarczające świadectwo dla Generała, że jestem, aż tak dobry ... co może mi pomóc w dotarciu do Hani
