Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
Do siłowni weszli sanitariusze i, po sprawdzeniu stanu zdrowia nieprzytomnego, wynieśli go.- Gratuluje, Kadazjaninie. - mocno poklepał cię Klingon. - Zapraszam na Promenadę, trzeba to opić. Tylko niech ktoś poskłada ci nos.Wtedy do akcji wkroczyła Eve.- Ja się nim zajmę, spodobał mi się. Będzie pod dobrą opieką. Całkowitą opiką. - złapała cię za ramiona i dała ostrego buziaka, co wywołało kolejną fale smiechu.- Dobra, jest twój. Bedziemy w barze "Pod hełmem Breena". Tylko nie wyssij z niego całego życia!Ze śmiechem i kąśliwymi uwagami Klingoni wytoczyli się z sali. Gdy to zrobili, Eve uruchomiał system sprzątania i po chwili twoja krew na ringu zniknęła.
Uśmiechnąłem się do niej lekko i cały czas w manierze Cardassiańskiej powiedziałem -Cóż, to było całkiem przyjemne. Może w takim razie pójdziemy gdzieś i poskładamy mój nos ... chyba, że trzeba będzie go znowu złamać - chwilę nasłuchiwałem czy ktoś się znajduje gdzieś w pobliżu -To mi się zaczyna podobać - powiedziałem spokojnie
- A mi nie. - odparła.Zabrała cię z pustej sali i w poprowadziła cię w nieznanym dla ciebie kierunku. Za rogiem szybko złożyła ci nos i zaleczyła regeneratorem.- Jaki jest twój kolejny punkt programu? Popijawa z Klingonami?
Skinąłem lekko głową na potwierdzenie. -To może być dobry sposób na dowiedzenie się czegoś o osobistościach i osobliwościach tej stacji - powiedziałem spokojnie -Przed popijawą wezmę, jedną z tych magicznych tabletek, negujących efekty alkoholu i postaram dowiedzieć się czegoś od naszych przyjaciół - uśmiechnąłem się szeroko -Pewnie nie podoba ci się moja metoda. Wolała byś jakieś podchody? Cóż to nie mój styl, ale jeżeli zrobi się głośno łatwiej będzie się czegoś dowiedzieć i możliwe, że dostać lepszy przydział, który pomoże nam w wykonaniu zadania - po tych słowach wzruszyłem ramionami -Dobra czas wziąć "witaminkę" i ruszać ... nie możemy im pozwolić zbyt długo czekać -
- Właśnie, że pozwolimy. Przecież mi się spodobałeś, więc cię teraz zaliczam. Poczekamy 10 minut i dopiero potem pójdziemy.Gdy czas minął to rzekła:- Teraz tylko parę śladów na pamiątkę po gorących chwilach. - dała ci porządnie po twarzy i podrapała. Rany trochę piekły, ale to nic w porównaniu z wcześniejszymi obrażeniami. - Teraz możemy iść.
Prychnąłem lekko -Trochę czułości, by się przydało - łyknąłem odpowiednią tabletkę i tak przygotowany ruszyłem do knajpy z mocnym postanowieniem dowiedzenie się czegoś od naszych przyjaciół Klingonów. Cały czas myślałem, o tym jak wyciągnąć Sobieski z tej stacji, nie będzie to proste.
Z dala juz było słychać z knajpy pijacką burdę.Nad wejściem rzeczywiście wisiał hełm Breena. Ciekawe czy wyjęto z niej głowe poprzedniego własciciela? Znając Klingonów zapewne nie...Wasze wejście wywołało salwy śmiechu i przycinki typu "Kardach, zdobywca niewieścich serc" czy "Nowa gwiazda na arenie".Ku tobie podszedł jeden Klingon z kuflem i rzekł:- Uważaj na nasze kobiety. Są nienasycone i wszędzie szukają zdobyczy. Ale po twej twarzy zdaje mi się, że już o tym wiesz...
Popatrzyłem na Klingona zdziwiony po czym dotknąłem swojej twarzy -Ahh tak ... to było naprawdę bardzo edukujące przeżycie - uśmiechnąłem się lekko -Jestem Amnik Delak ... to gdyby ktoś pytał. Widzę, że zabawa już się rozkręciła. Mam nadzieję, że nie jestem spóźniony ... - starałem się mówić łagodnie, lekko gestykulując. Jednocześnie rozglądałem się po sali w poszukiwaniu jakiegoś łatwego "celu" do nawiązania rozmowy.
Celów było od groma i trochę. Częśc Klingonów była juz pijana, bo przebywali w abrze wcześniej. Reszta znajdowała się na dobrej drodze, bo chlała bez umiaru.
Już po chwili z butelką Kanar w jednej ręce i butelką Krwawego wina w drugim usiadłem przy stoliku, gdzie 3 Klingońskich oficerów wyglądali tak, jakby mięli niedługo odpłynąć. Miałem nadzieję, że będą w dobrym nastroju do rozmowy-O panowie, wygląda na to, że przybyłem w samą porę. Chyba skończył się wasz trunek - to mówiąc postawiłem przy nich butelkę Krwawego wina, samemu nalewając sobie Kanar. -Pozwolicie, że się przedstawię Amnik Delak, glinn Amnik Delak - usiadłem przy stoliku uśmiechając się lekko, w ich stanie powinni mieć języki lżejsze niż obyczaje dziewczyn sprzedawanych przez Orionów. - Powiedzcie czy ostatnio zdarzyło się coś szczególnie ciekawego?-
- Poza tym, że pokazałeś Gi'Rakowi że za dużo żarł i stracił swój wigor? - Klingoni zarechotali, słysząc ten dowcip. - Jeśli jesteś Opiekunem, to zawsze coś się dzieje. Więźniowie dużo wiedzą i musisz się napracować by wyciągnąc te informacje z ich łbów. Nasz generał już szykuje się na tą Sobieski. Powiedział, że takie osoby lubi łamac osobiście.
-Słyszałem, że to prawdziwa twarda sztuka ... ale oczywiście wszyscy mają swoje słabe punkty. Ohh gdyby była możliwość dobrać się komuś takiemu do skóry, to było by strasznie pasjonujące ... - przez chwilę wydawałem się rozmarzony, a potem niby od niechcenia zapytałem -Widzieliście ją?-
- Nie, ale mój współlokator ją widział. Wygląda jak dziecko. Kogo to rebelia wysyła do walki z nami? Dzieci? Nie mają na stanie prawdziwych żołnierzy? Kiedyś to wojna była wspaniała. Ścieraliśmy się z Imperium przez lata. Walczyli przeciwko sobie prawdziwi wojownicy, nie to co teraz się dzieje...
-To prawda mój ojciec i mój dziadek wiele mi opowiadali o tamtych czasach. Trzeba przyznać, że walka była wtedy dla nas łatwiejsza, dzisiaj rebelianci chowają się po Badlands - napiłem się Kanar i rozlałem moim rozmówcą Krwawego wina -Ta stacja ma wspaniałą obronę, czy wszystkie te okręty mają pełny stan załóg?-
- Chowają się tez za cywilami, a strzelanie do bezbronnych nie jest zaszczytem. Cholerni rebelianci...- Ja dowodzę jednym ze statków, B'Relem. - rzekł drugi Klingon. - Stany są pełne, załogi wyćwiczone. Więźniowie na tej stacji są ważniejsi od setek tysięcy sztabek latinum. Wiele baz i magazynów rebelii zostało zniszczonych dzięki uzyskanym informacjom. Dlatego mamy za zadanie bronić stacji za wszelką cenę. Ale kto odważy się zaatakować taką fortecę? Rebelia potrzebowałaby otwartego wsparcia Federacji z lustra i ciężkich krążowników, by próbować się przebić.
