Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
Wybuch był dość mocny. Gdy już rozwiał się dym to powoli podszedłem do rogu. Zobaczyłeś tylko spalone szczątki buta. Tylko szybkie zanurkowanie uratowało cię przed postrzeleniem. Dwa promienie trafiły w pobliską ścianę. Gdybyś stał w miejscu to trafiłyby w głowę i korpus.Kolejny strzał uderzył w ścianę i usłyszałeś stłumione przekleństwo. Potem stukot broni o ziemię i bardzo ciche tupanie. Zapewne pozbyła się całkowicie butów, aby ciszej stąpać. Jednocześnie nie musiała się przejmować ostrymi odłamkami na podłodze, bo Kardazjanie ten pokład dokładnie wysprzątali.
Uruchomiłem wszczep. Lewe oko na chwilę zamigotało, żeby po chwili przybliżyć obraz, chciałem mieć pewność, że nie spudłuję. Złapałem mocniej broń, wziąłem głęboki oddech, żeby po chwili go wypuścić-Belfast!- z tym okrzykiem wyskoczyłem za rogu i nacisnąłem spust, śmiercionośne promienie wyleciały z lufy, a ja po chwili znów zniknąłem za rogiem.
Niestety korytarz był pusty. Ale zaraz, na ziemi leżał dezruptor Estelle. Czyżby się popsuł i była bez broni palnej?
Krótką chwilę korciło mnie, żeby sprawdzić dizruptor, ale wiedziałem, że mogła to być pułapka. Ominąłem tą broń i ruszyłem dalej w poszukiwaniu Estelle. Cała ta sprawa zaczynała mnie już powoli męczyć i miałem nadzieję, zakończyć ją jak najszybciej.
Tropiłeś Estelle, uważając na wszelkie możliwe niespodzianki. Przeciwniczka mocno kluczyła, ale wciąż byłeś na jej tropie.Wreszcie szczęście się do ciebie uśmiechnęło. Usłyszałeś prtzekleństwo. Gdy wynurzyłeś się za rogu zauważyłeś na podłodze jakieś odłamki i ślady krwi. Teraz jej tropienie stanie się dziecinne proste.
Uśmiechnąłem się szeroko, widziałem już, że mi nie ucieknie. A zabawa w kotka i myszkę z nią zmęczyła mnie. Ponowiłem swój pościg, teraz z większym optymizmem, chociaż nadal pozostawałem ostrożny. Na początku ich nie doceniłem i poniosłem za to sporo cenę. Teraz zamierzałem poświęcić jej tyle uwagi na ile zasługiwała. Chociaż widok jej holograficznego ciała leżącego przede mną będzie pewną satysfakcją.
Ślady krwi były widoczne. Uśmiechnąłeś się jeszcze bardziej, gdy udało ci się zagonić ją w ślepy korytarz. Wbiegła do jednej z kajut, z której nie było wyjścia. Miałeś ją na talerzu.
Dopadłem do drzwi i oparłem się plecami o ścianę. Otworzyłem je i kiedy się otwierały przebiegłem szybko do drugiej ściany jednocześnie obserwując pokój jak i posyłając Estelle parę strzałów, żeby nie myślała, że o niej zapomniałem.
Trafiłeś w kanapę i ścianę. Jednak pokój był pusty ślady krwi prowadziły do sąsiedniego pomieszczenia. Jak pamiętałeś z budowy kardazjańskich kwaterbyła to łazienka._ może nim mnie wykończysz to porozmawiamy? - usłyszałeś.
Podbiegłem do ściany przy drzwiach do łazienki i oparłem się o nie plecami. Kiedy usłyszałem propozycję Estelle uśmiechnąłem się pod nosem. Ciekawe co miała mi do powiedzenia. Co prawda nie miałem zamiaru z nią rozmawiać, przynajmniej nie teraz, ale będę mógł się z nią zabawić. Przełączyłem karabin na ogłuszanie, i wpadłem do środka, szukając Estelle. Kiedy tylko ją zobaczyłem otworzyłem ogień.
Siedziała na wannie. Gdy zobaczyła ciebie chciała coś powiedzieć, ale jak tylko otworzyła usta otrzymała postrzał. Po chwili leżała nieprzytomna.
-Przykro mi kochanie, ale jestem w końcu facetem od mokrej roboty- podszedłem do niej i podniosłem ją lekko. Następnie zaniosłem do pokoju i położyłem na kanapie. Wróciłem do łazienki i nalałem wodę do szklanki. Położyłem ją niedaleko Estelle. Obszukałem ciągle nieprzytomną i wyjąłem jej broń. Zabarykadowałem drzwi, żeby czasami nikt nie przerwał nam naszej rozmowy. Oparłem się wygodnie na krześle naprzeciwko niej trzymając broń. Powoli zaczęła odzyskiwać przytomność. -Przy kanapie leży szklanka wody, nie jestem w końcu potworem- uśmiechnąłem się do niej najbardziej czarująco jak potrafiłem i wycelowałem karabin tym razem ustawiony na zabijanie.-O czym chciałaś ze mną porozmawiać maleńka?-
Kobieta wzruszyła ramionami i wyciągnęła z jednej z kieszonek w swoim kombinezonie dermoregenerator. Przejechała nim parę razy po pięcie. Gdy już rana się zabliźniła to zapytała kpiąco:- Przeszukałeś cały pokój i sypialnię?
-Chciałaś o czymś porozmawiać czy kpić sobie? Jestem w końcu facetem od mokrej roboty. Zwykłym terrorystą , nie tak sobie myślisz? - właściwie nie byłem zły na nią, ale wydarzenie ostatnich paru dni, dawały o sobie znać. Śmierć towarzyszy, utrata dobrego dowódcy. Wszystko się nakładało na siebie. Siedziałem tak z karabinem i wpatrywałem się w nią. Ta symulacja straciła nagle jak by na znaczeniu, kolejne zadania i prawdopodobnie kolejne straty, chwile jak ta sprawiały, że przeklinałem los, który ciągle kazał mi iść naprzód walczyć aż do swojej śmierci. Nie łudziłem się, że umrą ze starości w łóżku, zastanawiałem się tylko czy zostanie ktoś, kto uroni za mną łzę, albo chociażby wspomni. Estelle milczała.
