Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
Popatrzyłem spokojnie na pilota -Skieruj nas do hangaru 2 - powiedziałem rozkazująco. Zaraz przekonamy się jak dobre są nasze przebrania. Ci prawdziwi Klingoni lekko mnie niepokoili, ale byli najemnikami. Dopóki była kasa, można było im zaufać, a za pomaganie nam i tak czekałaby ich śmierć, dlatego powinni być wierni, przynajmniej na tej akcji. Swoją drogą, będzie trzeba jakoś unieruchomić te okręty ... chyba, że udałoby się porwać K'vortę gdybym mógł się nim rozbijać w Rebelii ...
Promy wyszły z warp i twoim oczom ukazała się prawdziwa forteca. Sobieski wspominała o okrętach i stacji, ale nie o reszcie systemów obronnych. Czujniki od razu wykryły sieci kierowanych min i prawie 50 platform obronnych.Twój prom skierował się ku hangarowi 2, drugi ku 4. Lądowanie nie sprawilo pilotowi problemów i po kilku minutach twoja grupka ustawiła się przed danem.- Glinnie Delak, witajcie na Ketra Nor. Przydział tutaj to zaszczyt. Jest to jedna z najlepiej wyposażonych i bronionych stacji na terenie Terran. Przebywają tutaj najgroźniejsi przestępcy i zbrodniarze wojenni, którzy mają przydatne dla Sojuszu informacje. Naszym zadaniem jest wydobycie ich z ich mózgów i wykorzystanie przeciwko pladze tych ludzkich karaluchów. Pamiętajcie, że nawet utylizacja odpadków na Ketrze ma kluczowe znaczenie dla przyszłości. Zrozumiano?! Odmaszerować do przydzielonych kwater. Dziś macie wolne i możecie poznać stację. Oczywiście nie macie prawa wstepu do stref więziennych, ale Promenada ma dużo do zaoferowania żołnierzom. Jutro odprawa o 6.00.
Zasalutowałem -Dziękuję panie - odpowiedziałem spokojnym tonem. Postanowiłem udać się na chwilę do przydzielonej kwatery a potem dokładnie zwiedzić stację.
Otrzymany padd miał wgrany rozkład stacji i pokazywał ci strefy zakazane oraz położenie kwatery. Jak przewidywałeś zamieszkasz w Pierścieniu Mieszkalnym.
Postanowiłem najpierw rozłożyć się w kwaterze, a potem zrobić mały rekonesans stacji. Plan był prosty, przejść się i zobaczyć co się dzieje ...
Kwatera była dość uboga, ale przynajmniej mieszkałeś sam, a nie w wieloosobowych kwaterach. Zobaczyłeś łóżko, biurko, stolik, 3 krzesła, szafę na ubrania i replikator żywnościowy. Jedyne drzwi prowadziły do łazienki.
Zostawiłem wszystko oprócz broni i wyszedłem na promenadę. Skoro miałem dziś wolne, mogłem zrobić pewien rekonesans. Znaleźć kogoś do napicia się i pozadawać "niewinne" pytania o służbę na tej stacji. Ot nowy oficer, który chce dowiedzieć się z pierwszej ręki, jak tu naprawdę wygląda. Trzeba było działać ostrożnie, przy obronie jaką ta stacja posiadała, bez pozbycia się platform obronnych i wyekspediowania gdzieś tych wszystkich okrętów, ucieczka nie miałaby szans. Zresztą i tak wydawało się to samobójstwem. "So keep on the fight, you volunteers, for God is on our side. No jail can break our brave young men, no prison clamp their pride." przypomniałem sobie starą piosenkę o członkach IRA. Cóż w głowie krystalizował się pewien plan, gdyby udało mi się dostać do pionu inżynieryjnego. Przestałem o tym myśleć, gdy wyszedłem na promenadę.
Na Promenadzie był całkiem spory ruch, ale byli to praktycznie sami Klingoni. Kardazjanie tylko czasami ci migali między osiłkami, a z innych ras to zauważyłeś 2 kobiety, zapewne prostytutki.Pierwsze co do ciebie dotarło to był wszechobecny gwar. Klingoni nie należeli do cichych i spokojnych ras. Z barów dobiegały wrzaski, a z jednej z knajp właśnie wyleciał pijany Klingon. Nie podniósł się z ziemi, więc ochrona sprawnie i szybko wyniosła go do izby wytrzeźwień.Tylko jeden lokal wydawał się cichszy (tam właśnie stały te kobiety). Napisz miał dośc dziwny "Zapewniamy wszelkie rozrywki, za burdy wywalamy przez śluzę". Akurat ze środka wyszedł Dalin z uśmiechniętą twarzą, pomachał komus w środku i wszedł do twej turbowindy.- Witam szanownego kolegę. - przywitał się. - Pan wysiada czy jedzie dalej?
Uśmiechnąłem się przyjaźnie do Cardassianina -Właściwie to szukam jakiejś dobrej rozrywki. Chciałem się trochę rozejrzeć. O tej stacji, mówi się wiele dobrego, ale nie słyszałem za wiele o tym jak wygląda służba. Poza tym, od dawne nie miałem okazji choć na krótki odpoczynek -
- Wiele dobrego... - żachnął się dalin. - Chyba, że lubisz Klingonów. Na Promenadzie to rządzą całkowicie, tylko jeden lokal się ostał dla wykształconych i kochających piękno ludzi. Właśnie tam byłem i zapewniam pana, nie zapomni pan tej wizyty.
Do głowy wpadł mi kolejny pomysł. Oczywiście Sojusz istniał, ale jednak istniały w nim pewne animozje. Granie na nich, może ułatwić choć troszkę misję. -Świetnie, trochę porządnej rozrywki się przyda - powiedziałem głośniej, a ciszej dodałem do dalina -To nieprawda, że Klingoni rządzą tą stacją niepodzielne, a naszych chłopaków traktują jak popychadła?- zapytałem konfidencjonalnie -Obiły mi się takie plotki o uszy -
- Masz rację, ale to ich stacja i mogą dowodzić naszymi. Mają doskonałe wyniku z uzyskiwaniu danych od więźniów i dlatego Centralne Dowództwo kazało siedzieć cicho.
Kiwnąłem głową -Taa, oni uważają, że byśmy sobie nie poradzili. Szkoda, że nie możemy im udowodnić inaczej, ale rozkaz to rozkaz - powiedziałem konfidencjonalnym szeptem -A teraz przepraszam i dziękuje za radę dotyczącą klubów ... - wyszedłem z turbowindy mając nadzieję, że moje słowa są dolewaniem oliwy do ognia.
Dalin nic nie odpowiedział i po chwili pojechał gdzieś turbowindą.
Uśmiechnąłem się. Trzeba było trochę mącić. Prawda była taka, że relacje między Klingonami i Cardassianami często były blisko temperatury wrzenia. Trochę popchnąć tutaj, przykręcić śrubkę tam i wszystko mogło się wydarzyć. Ruszyłem do klubu, który polecił mi Dalin, musiało być tam więcej Cardachów, im też będzie można przykręcić trochę śruby i może dowiedzieć się czegoś ciekawego przy okazji.
