Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
Niestety w ambulatorium nie było lustra, ale w kajucie tak.Wyglądałeś jak prawdziwy, wredny kardach. Do tego doktor dorobił ci paskudną bliznę na policzku, wyglądała jak gdyby ktoś zaatakował cię nożem.
Popatrzyłem na siebie. "Aż samemu chce mi się siebie zastrzelić". Wzruszyłem ramionami i postanowiłem poczytać czekając na odprawę. Oczywiście ciekawym pomysłem było by przejście się po pokładzie i zobaczenie reakcji ... ale to najwyżej zachowam sobie na później.
Spokojnie poczytałeś sobie książkę, gdy zostałeś wywołany do sali odpraw na pokładzie pierwszym.
Odłożyłem ją, jeszcze raz popatrzyłem na swoją twarz. Nie podobało mi się to, jakieś takie dziwne przebieranki. Westchnąłem ciężko i ruszyłem do sali odpraw. Anne Sobieski będzie miała pewnie jakąś uwagę, można by jej ciekawie zripostować ....
Po drodze minąłeś jakiegoś załoganta, ale ten nie zwrócił na ciebie uwagi. Tak samo było na mostku.W popkoju odpraw siedziało lub stało 15 Klingonów i Kardazjan. Niektórzy wyglądali bardzo realistycznie, nawet śmierdzieli jak prawdziwi. Dużo gadali, ale uciszyli się gdy weszła drobna Ania.Ta rozsiadła się na wolnym fotelu i zaczęła mówić:- Podstawy juz słyszeliście, ale i tak to powtórzę. Nasz cel to Ketra Nor, stacja zajęta przez klingońskie siły bezpieczeństwa i areszt dla ważnych rebeliantów. Macie dostać się do środka i uwolnić tego o to więźnia. - nacisnęła guzik i na ekranie pojawiła się... Anna Sobieski. - To nie ja, a moja głupia siostra. Ma wrócić żywa, albo lepiej nie wracajcie. Innych też możecie uwolnić, ale to nie zbytnio nie obchodzi. Chce tylko tego durnego bachora. Do dyspozycji dostaniecie dwa klingońskie promy i polecicie tam jako uzupełnienie. Co potem zrobicie i jak uciekniecie to wasza sprawa. Pytania?- Tak, ja mam jedno. Jak to możliwe, że nie rozstrzelają nas od razu gdy wejdziemy na pokład stacji? - zapytał chyba 2,5 matrowy Klingon.- Powiedzmy, że zostaliście wpisani na listę. Nikt się nie przyczepi. Dopóki nie zaczną wam badać DNA, przynajmniej niktórym z was.
Uśmiechnąłem się lekko pod nosem. Pięknie takie buty. Mamy wpaść i uratować Hanią. Nie ma to jak urządzania samowolki. Reszta więźniów nie była taka ważna. Prawie samobójcza akcja, trzeba by uszkodzić im systemy i spieprzać zanim zorientują się, co się dzieje. Łatwo nie będzie ...-Jak duża jest obrona stacji? - zapytałem spokojnie
- 1 K'Vort, 4 B'Rele i 6 Cha'Dichów. Do tego stacja jest sama w sobie porządnym pancernikiem. Powiem w skrócie. Jak was wykryją w kosmosie to nawet nie odlecicie nawet na kilometr.- Pieknie, k..., pieknie. - zaklął jeden z Kardazjan.- Właśnie. - potwierdziła Anna. - Dolecimy na miejsce za 12 godzin.
-Dobra skoro udało się zdobyć te dokumenty, nie dało się zdobyć rozkazów transferu więźnia? Przy takiej obronie tej stacji ucieczka wydaje się niemożliwym zadaniem. Jeżeli ją porwiemy od razu zostanie podniesiony alarm ... chyba, że posiadasz jeszcze jakieś ciekawe informacje. Czy więźniowie pracują ? -
- Ze stacji jest tylko jedna mozliwość transferu - do splarani zwłok. A taka opcja odpada. Musicie coś wymyslić. Kilka lat temu grupa komandosów w lustrzanym wszechświcie wysadziła podobną stację i 20 okrętów, a było ich mniej niż was i nie mieli zmienionych chirurgicznie rysów twarzy, więc mi tu nie narzekać! Więźniowie nie pracują, to nad nimi pracują ekipy śledcze.
Anna Sobieski była po prostu głupia. Nie przedstawiała żadnego planu tylko zrzucała nas na żywioł i kazała działać. I co z tego, że w lustrzanym wszechświecie wysadzono taką stację i 20 okrętów? A cholera czym mam to zrobić jak nie mamy nawet żadnych bomb. Gdyby były chociaż głowice z torped można by myśleć nad ustawieniem ich w strategicznych miejscach stacji i okrętu i wtedy je wysadzić za jednym zamachem. Razem z tymi okrętami. Ostatecznie można by spróbować przejąć kontrolę stacji, albo wysadzić ich reaktor. Tylko, że wtedy ciężko było by uciec.-Czy dostaniemy jakieś bomby? Z taką przewagą jaką mają można by przynajmniej spróbować im te ich okręciki wysadzić-
- Dostaniecie zwykły ekwipunek, więc parę bombek się znajdzie. Ale bajery typu egzoszkielety czy drony bojowe jeszcze nie dotarły od dostawcy i o nich zapomnijcie.
Uśmiechnąłem się lekko. Tak z przewagą 50 do 1 to będzie prawdziwa zabawa. Miałem ochotę powiedzieć coś naszej pani Sobieski, ale zrezygnowałem z tego. Czasami lepiej trzymać język za zębami. Może uda się wyjść z tej misji cało. Siedziałem czekając na kolejne pytania ...
Pytań nie było, oprócz jednego. Zadał je ten ogromny Klingon.- Może lepiej, żebyśmy powiedzieli prawdę o niektórych z nas, bo jak reszta dowie się na stacji to będzie gorąco. Nazywam się B'Elk syn Anrisa. Jestem Klingonem i dowódcą najemników.- Tylko do niego nie strzelajcie. - powiedziała szybko Anna. - Połowa składu drużyny to prawdziwi Klingoni i Kardazjanie. Będzie to zabezpieczeniem na wypadek skanów genetycznych.
Popatrzyłem na ogromnego Klingona, aż ręka mnie świerzbiła żeby sięgnąć po pistolet wyrwać go ze swojej kabury i załadować mu strzał w głowę. Tak dla świętego spokoju, ale dałem sobie z tym spokój. Skoro Sobieski ich nie zabiła, to coś znaczy. Poprawiłem się w swoim fotelu rozglądając uważnie po innych. To przynajmniej tłumaczyło panujący tutaj zaduch.
- Nie ma więcej pytań? To dobrze. na każdym paddzie jest pełna budowa stacji i trochę o środkach bezpieczeństwa. Pamiętajcie, że największym waszym atutem jest zaskoczenie. Nikt w KSO nie przewiduje, że zdołamy zrobić cos tak głupiego i odważnego. Dlatego wystarczy byście się zbytnio nie wychylali na początku, a potem pójdzie dobrze.
