Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
-Dobra powiedzmy, że jestem ci coś winien. Pozbycie się Armusa jest korzystne dla wszystkich. Jednak kiedy spotkamy się następnym razem ... - powiedziałem do niego spokojnie. -Rozwiążcie mnie ... kapitan tego okrętu wisi mi jeszcze kasę -
- Dobra. Choć akurat faceta trochę potrzymam aż nie wysiąde gdzieś po drodze.B'Vik rozwiązał cię.- Choć ze mną to poprowadzę cię do Yridian. - rzekł.
Ruszyłem za Klingonem uważnie go obserwując. Nie miałem zamiaru głupio ginąć, ale nie chciałem też żeby Tordek myślał, że wygrałem. Poza tym miałem coś do odebrania od Yridian. Jeżeli udało by mi się wyrwać broń Klingonowi, będę mógł ogłuszyć go i resztę jego ekipy, a potem oddać w ręce kapitana Yridiańskiego okrętu, niech wyrzuci ich gdzieś po drodze. Oni zabili moich ludzi, a tego się nie wybacza.
Niestety za wami szedł Kardazjanin, który wciąż mierzył w ciebie.Yridiański kapitan był zamknięty w swej kajucie. Klingon odblokował drzwi i pozwolił tobie wejść do środka.
Wszedłem do środka i uśmiechnąłem się lekko -Panowie muszą skorzystać z pańskiego okrętu. Obiecali jednak, że wysiądą na najbliższej planecie a was wypuszczą wolno. Ja przyszedłem po swoją kasę i te drugie przedmioty. Umowa była na wyciągnięcie okrętu, a ten lata ...-
- Pamiętam, pamiętam... - zagderał kapitan. - 200 sztabek i logi z Norina. Wszystko jest w okrętowym sejfie. Jak Kardazjanie nas do niego zaprowadzą to oddam dług.
-Proszę chwilkę poczekać - podszedłem do Klingona -Pieniądze, które mi obiecał kapitan są w okrętowym sejfie. Mógł byś nas tam zaprowadzić? Chciał bym również odzyskać swój rewolwer .... - powiedziałem spokojnym tonem, starając się nie wykonywać zbyt gwałtownych ruchów.
- Glinn wie o umowie i zaprowadzę was do sejfu. Broń będzie wydana tuż przed odlotem. - odparł.Po trwającym kilka minut spacerze weszliście do małej, umocnionej kwatery. Yridianin podszedł do jednej ze ścian i wysunął się z niej panel. Po skanie siatkówk, odciska palca i komendzie głosowej z innej ściany wysunął się sejf. Yridianin pogrzebał w nim i dał ci kilka paddów oraz dwie ciężkie walizeczki.- To zapłata. - rzekł lodowato.
Wzruszyłem ramionami słysząc ton jego głosu -Przykro mi wyszło jak wyszło, a interes to interes. Odzyska pan okręt ... - podniosłem walizeczki i paddy i ruszyłem w stronę wyjścia. Popatrzyłem na Klingona-To teraz do kapsuły ratunkowej ... będę musiał wymyślić jakąś przekonującą historyjkę -
- Wystaczy powiedzieć, że wystrzeliłeś się tuż przed uderzeniem w słońce, a kasę i logi zabrałeś jakimuś Kardachowi, który sam chciał uciec. Zresztą możesz powiedzieć, że puściliśmy cię bo i tak za 2-3 godziny zjedzie tu Sojusz, a Akira będzie nas musiała szukać w słońcu bardzo długo.Poprowadził cię ku kapsule. Stał tam Tordek.- Twoja broń jest już w kapsule. Zabezpieczona w takisposób, że wyjęcie jej zajmie kilka minut. No, cóż O'Connor. Do następnego razu. Może wtedy zagramy w jednej drużynie?
Popatrzyłem na Tordeka spokojnym wzrokiem i uśmiechnąłem się lekko -Szkoda, że nasze spotkanie przebiegło w ten sposób. Ty i ja jesteśmy tacy sami, w innej rzeczywistości mógłbym nazywać ciebie przyjacielem - uścisnąłem jego dłoń i wrzuciłem rzeczy do kapsuły -Cóż niechętnie muszę przyznać, że wiszę ci jednego. Pewnie jak spotkamy się następnym razem twoje dowództwo będzie mnie chciało powiesić, ale do tego czasu ... - wsiadłem do kapsuły i odpaliłem ją. Nie podobało mi się, że pomógł mi Cardassianin, ale takie były fakty. Bywa ...
Yridiański statek znajdował się praktycznie w koronie gwiazdy, więc wnętrze kapsułyprzez chwilę ostro się nagrzało. Gdy trochę odleciała to system podtrzymywania życia uporał się z gorącem.Po minucie czujniki powiadomiły cie o zblizaniu się dużego obiektu. Był to ISS Rage, który brutalnie chwycił kapsułę promieniem trakcyjnym. Ostro trzęsło nim wylądowałeś w hangarze.- O'Connor, jak mniemam. - przywitał cię niski mężczyzna o orientalnych rysach twarzy. Ubrany był w jakiś biały szlafrok.
Wcześniej podczas samego, krótkiego lotu zacząłem manewrować przy broni. Najważniejsze było wyjąć rewolwer, to on był priorytetem. Na dizruptorze mi tak bardzo nie zależało, ale że nie miałem nic lepszego do roboty, zająłem się również wyciąganiem jego. Miałem nadzieję, że to moi chłopcy mnie wyciągną. Kiedy Akira mnie złapała, nie miałem zadowolonej miny, nie uśmiechało mi się ponowne spotkanie z Sobieski. Gdy wylądowałem w hangarze, wysiadłem i zacząłem wyciągać swoje rzeczy: paddy i latinum. Mężczyźnie rzuciłem, krótkie spojrzenie. "A ten co, nie wyspał się?" pomyślałem, ale skinąłem lekko głową. Położyłem walizeczki na podłodze i uśmiechnąłem się -kapitan O'Connor, miło mi i przepraszam za zachowanie, ale mam kilka rzeczy do wzięcia - pistolet i dezruptor zapakowałem na swoje miejsca w kaburach. Kiedy skończyłem i wszystko miałem przy sobie popatrzyłem jeszcze raz na niewyspanego. -To co kiedy mnie podrzucicie na mój okręt?-
- Przykro mi, ale chwilowo nie powróci pan na swój okręt. Pani kapitan ma dla pana ważne zadanie. Dla przekonania dodam, że mozna na nim zabić dużą liczbę Klingonów. Proszę za mną.Prowadził cię przez znany ci juz okręt. Nawet spotkałeś kilka znajomych twarzy. Niektórzy cię poznali i pozdrawiali.Na mostku stała Anna. Jak wchodziłeś na mostek ISS Rage wchodził w warp.- O, O'Connor. - rzekła na twój widok. - Do gabinetu kapitańskiego. Oczekuję raportu z misji na Vagrze II.
Obładowany rzeczami ruszyłem za "śpioszkiem", jak zacząłem nazywać go w myślach. Kiedy doszliśmy na mostek uśmiechnąłem się do niej lekko. Nie byłem co prawda zadowolony, wolał bym być z powrotem na okręcie. Kiedy odezwała się do mnie dodałem cicho-kapitan ... kapitan O'Connor- na uwagę o gabinecie przyjąłem postawę zasadniczą -Raport. Tak jest- i ruszyłem w stronę gabinetu.
