Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
Byłeś związany jak baleron, ale nie pobity. Widocznie miałeś być żywą tarczą dla Kardazjan.- Glinnie, Yridiański okręt przejęty. Dwóch ludzi i jeden Yridianin stawiali opór. Zostali zabici. Straty własne: jeden zabity i jeden ranny.- Dobrze, przyszykować okręt do startu, ale nie grzać silników. Startujemy jak przybędą Galory.- Jak przybędą wasze statki mam odblokować łączność? - zapytał stwór.- Tak, ale tylko na chwilę. Muszą zniszczyć tego raidera na orbicie. Potem cię stąd wydostaniemy.
Nie było dobrze, nie było dobrze. Gdyby tylko mój operacyjny był na chodzie, mógł by się zorientować co sie tu dzieje i może moi ludzie zniszczyli by tych Cardassian. "Gdzie są ci cholerni snajperzy?" zapytałem siebie w myślach. Coś trzeba było zrobić. Zadziałać ... tylko jak? Myśl O'Connor, myśl! Z każdej sytuacji jest jakieś wyjście. Musiałem najpierw spróbować się rozwiązać, jeżeli mi się to uda, Cardassianie nie będą wiedzieć co ich uderzyło ...
Niestety związali cię wyjątkowo dokładnie.Ścigacz wreszcie wylądował. B'Vik zarzucił cię na ramię jak worek kartofli i wniósł cię na pokład. Zdążyłeś zobaczyć tylko trzy leżące ciała.Kilka minut podróży i znalazłeś się na mostku. Zostałeś złożony przy ścianie. Po chwili zamrugało i pojawił się stwór.- Zapomniałem się przedstawić. - rzekł. - Jestem Armus i przegrałeś walkę o mnie. Ha ha ha!- Systemy gotowe do startu.- Galory wchodzą do systemu. Raider schodzi z orbity.- Startujemy. Pełny ciąg! - rozkazał Tordek.
-Armus jak myślisz jaki świat ci zaoferują? Jeżeli to zrobią? Mogą zamknąć cię w jakimś laboratorium, albo zrzucić na jeszcze mniej zaludniony kawałek skały. Przejmij kontrolę nad Tordekiem, a będziesz mógł przejąć kontrolę nad tymi Galorami. To jest prawdziwa szansa dla ciebie. Będziesz jak władca tego świata- jednocześnie zacząłem się szamotać. Musiał istnieć jakiś sposób aby wydostać się z tej liny. Gdybym mógł ją przeciąć. Zacząłem szukać jakieś odpowiedniej powierzchni do dokonania tego. Jeszcze raz spojrzałem na Armusa -Chyba, że nie możesz tego zrobić? Chyba cię rozgryzłem Armus, jesteś za słaby i za głupi dlatego dajesz się sterować Tordekowi. Boisz się go. - zacząłem się śmiać -Będziesz jak piesek na każde skinienie i żądanie Cardassian. Przynieś kość, no przynieś ... a chcesz zobaczyć prawdziwą zabawę? Rozwiąż mnie i wtedy szanse się wyrównają. Wszyscy Cardassianie na tym okręcie zginą -
Teraz zdenerwowałeś Armusa.- Co? Ja nie mogę mu nic zrobić? Zaraz się przekonasz! Jak...Dalsze jego wywody przerwał okrzyk operacyjnego:- Jeden z Galorów Zmienia kurs. Każe nam opuścić osłony i poddać się!- Jeszcze czego. Nie poświęce swego życia. Kurs na słońce. - rozkazał Tordek. - Schowamy się w jego górnych warstwach, ale jak trochę odlecą to maksimum warp ku najbliższemu terrańskiemu układowi. Armus, zablokuj im łączność.Okrętem zatrzęsło, gdy otrzymał trafienie z dezruptora.
Uśmiechnąłem się-No Armus posłuchaj swojego pana jak do ciebie mówi - rzuciłem kpiącym głosem -Nie chcesz chyba żeby dał ci klapsa? A może nakrzyczy na ciebie .... czekaj, czekaj. Wiem, przestanie ci rozkazywać i wtedy zgłupiejesz. - ponownie zacząłem się śmiać -Wiesz co znam takie osoby, bez pomocy nie znajdą własnej dupy, nawet jak dasz im atlas - jeszcze raz popatrzyłem na stwora -Nałaziłem się po tej cholernej planecie, żeby spotkać faceta, któremu trzeba powiedzieć, kiedy czas się odlać. Tak naprawdę powinienem gadać z Tordekiem, bo ty bez niego nic nie zrobisz ... -
Armus nic nieodpowiedział, skupił się na blokowaniu łączności. Tylko z jego boku wystrzeliła macka, która chlasnęła cię po twarzy pozostawiając piekący ślad.Okrętem znów wstrząsneło.- Osłony 41%.- Glinnie, do systemu zbliża się nieznany okręt z bardzo dużą szybkością!. - Wchodzimy w korone słońca.- Olać tego nowego. Przejść na manewrowe. - Tordek odwrócił się ku stworowi. - Dzięki za pomoc Armus. Byłeś bardzo pomocny. Włączyć wzmacniacze osłon. Teraz!Armus nie zdążył nic powiedzieć, gdy został teleportowany z mostka- Powodzenia w piekle. Słońce Vagra na pewno ma zbliżone warunki. Ha ha ha ha!
Ktoś przeniósł Armusa, kiedy mieliśmy włączone osłony i wzmacniacze osłon? To niemożliwe. Sojusz nie ma takiej technologii. Zresztą Rebelia, też nie ... żadna znana mi rasa, nie mogła zrobić czegoś takiego ... a może Armus, albo ten nowy okręt. -Tordek zawracaj! -
- Po co? - zdziwił się Tordek. - Chcesz do niego dołączyć? Armus teraz jest w środku słońca bo tam go przeniosłem. Wzmocnienie osłon było hasłem do przeniesienia go.- Kapitanie, obcy statek wychodzi z warp wewnątrz układu. To rebeliancka Akira. Galory usiłują uciec. Jeden jest w zasięgu broni wroga. Akira strzela. Galor zniszczony. Drugi ucieka w warp.= O'Connor, chyba przybyli po ciebie przyjaciele. Chcesz z nimi pogadać?
Zrobiłem się blady, mogłem domyśleć się do kogo należy ta Akira. Jeżeli do niej była to ostatnia osoba, którą chciałem spotkać -Możecie odczytać nazwę tej Akiry?-
- ISS Rage. - rzekł operacyjny i pokazał na zbliżeniu Akirę, która zrezygnowała z pościgu za drugim Galorem i rozcinała fazerami przód pierwszego, który bardzo efektownie wybuchł.- Znasz kogoś na tym statku? - zapytał Tordek.
Zrobiłem się jeszcze bledszy. Jasna cholera, że też ona musiała się tutaj przypałętać. Dlaczego nie mógł to być ktokolwiek inny. Ktokolwiek, tylko nie ona. Co za szczęście, najbardziej mordercza baba w całej Rebelii i ja muszę ją spotkać drugi raz. Dopóki zabija Cardachów nie ma problemu, ale ona lubiła sobie czasami i naszych rozwalić. A najgorsze, że jej to chyba sprawiało przyjemność. Chory umysł. Uśmiechnąłem się lekko do Tordeka -Możliwe, że znam. Posłuchaj mam dla ciebie propozycję. Dobrze się stało, że Armusa nie ma. Był zbyt niebezpieczny do wykorzystania. Niemożliwy do kontrolowania. Taki miecz obusieczny ... wypuść mnie, a ja zrzucę was na jakieś najbliższej planecie moim okrętem. Inaczej może być ciężko -
- Wiesz, jakoś nie ufam tobie po propozycji zrzucenia Armusa na jedną z naszych planet. Chwilowo okręt mam. Wyrzucimy cię w kapsule, a powiesz, że Kardazjanie wlecieli w słońce. Raczej ci uwierzą. My zmyjemy się kiedy odlecicie. Co ty na to?
Popatrzyłem na Tordeka -Skąd wiesz, że nie powiem o tym, że jesteście w okolicy i was nie rozwalą? - powiedziałem spokojnie obserwując jego reakcje.
