Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Chorąży Sharac
- Spokojnie,panie Gorsh - powiedzial Sven - Prosze wszystkiego tu dopatrzyc i meldowac mi o wszelkich,budzacych pana watpliwosci, przerobkach- Tak jest,sir - odpowiedzial Gorsh- A ja tymczasem dowiem sie,dlaczego nie dostalismy kwantowek...
Poszedłeś w stronę śluzy. Zacząłeś zastanawiać się do kogo pójść z tym problemem. Pierwszy kontakt z nowym dowódcą nie poszedł zbyt dobrze...Po drodze zaczępił cię Stiepan.- Dzień dobry kapitanie. - popatrzył na ciebie uważnie. - Czy to prawda, że w kapitańskim łozu leżał pan z pierwszą jak papużki nierozłączki?
Plotki szybko sie rozchodza... Sven spojrzal na Stiepana- A ty nie masz nic innego do roboty poza plotkowaniem? Moze znalezc ci jakies zajecie?- Ale...ale...- zmieszal sie Stiepan- Do jutra chce widziec na moim biurku szczegolowa diagnostyke systemow operacyjnych naszego okretu! Zrozumiano?- Tak jest,sir!Sharac patrzyl za odchodzacym zalogantem. Bedzie trzeba cos zrobic z tymi plotkami. A tymczasem zajmie sie sprawa torped.Zadrzal na sama mysl o spotkaniu z dowodca stacji....
No cóż to byli tylko kadeci. Tacy to tylko by plotkowali i romansowali. Przecież sam taki byłeś niedawno...Komandor siedziała w swoim gabinecie. Gdy wszedłeś do środka, o dziwo, spokojnym głodem zapytała:- O co chodzi komodorze?
"Komodorze?"- pomyslal -"A co to znaczy?". do komandor zas powiedzial:- Chorazy Sven Sharac, dowodca USS Shrinkage. czy ja moglbym zajac pani chwile? Chodzi mi o sprawe przydzialu torped na moj okret...
- Ha ha ha... Nie wie pan co to znaczy komodor? - komandor zobaczyła twój zaskoczony wyraz twarzy. - To dowódca grupy okrętów bez stopnia admirała. Był pan komodorem przez pare chwil, niestety z opłakanym skutkiem dla podwładnych... O co chodzi z torpedami? Ma pan ich za mało?
Nie,nie o to chodzi...czy jest jakis powod,dla ktorego zabrano nam lepsze kwantowki - wszystkie,jakie mielismy- a dano zwykle fotonowki? - zapytal po prostu Sharac
- Jak to zabrano? A miał pan jakieś poza ładowniami? Nie. Proszę sie uspokoić. Do jutrzejszego wylotu dostanie pan 30 sztuk, 1/3 łacznej liczby torped na statku tak jak w przepisach. A i jeszcze jedno. Jutro o 11 przybywa admirał Cook. Pan będzie pierwszym przesłuchiwanym. Potem dostanie pan zadanie. Coś jeszcze chorąży?
- Nie,to byloby wszystko - odpowiedzial Sven - Zglosze sie jutro o godzinie 11Po czym wyszedl z kwatery pani komandor. Rozmowy z nia sa takie irytujace..."Czym by sie tu teraz zajac?"myslal"Holodek moze,jakis bar,cokolwiek co uprzyjemni ten dzien?" Rozmyslajac,spacerowal po stacji...
Chodząc po stacji, obserwowałeś zwykły ruch. Podeszłeś do okna widokowego. Czern kosmosu była taka przygnębiająca. Nagle zauważyłeś kilka błysków światła w okolicach Galen V. Jednocześnie usłyszałeś głos komandor:- Uwaga, cały dostępny personel medyczny zgłosi sie gotowy do ambulatorium.
"Ciekawe,co sie stalo?"pomyslal"Kolejna walka?"Ruszyl w strone ambulatorium,chcac dowiedziec sie co sie stalo...
Żeby dojść do ambulatorium musiałeś przebyc kilkaset metrów, przechodząc obok paru śluz. Dochodząc zobaczyłeś z bliska okręty. To były te, które odlatywały gdy ty po raz pierwszy przybyłeś na stację. Rzeczywiście coś się stało, bo Sovereign miał dwie duże dziury w kadłubie, a Steamrunnera ledwo poznałeś w tych dwóch wielkich kawałkach ciągniętych przez Sabre'y.Doszedłeś do ambulatorium. Tam już przebywali pierwsi ranni. Niektórzy ciężej, inni lżej.
Zaczal rozgladac sie za kims,kogo moglby spytac o to,co sie stalo...
Musiełeś się trochę na chodzić i usłyszeć parę komentarzy w stylu "proszę odejść". Wreszcie znalzłeś jakiegoś porucznika z zabandażonwanym ramieniem.- Co się stało?- Szukaliśmy kryjówkek piratów gdy nagle czujniki odebrały cień zamaskowanego statku. Ponieważ żadne klingońskie, ani romulańskie okręty nie miały przebywać w tym rejonie, statek został zidentyfikowany jako piracki. Rozpoczęlismy pościg. Już mieliśmy otworzyć do niego ogień, gdy okazało się, że to pułapka. Zostaliśmy wciągnięci w zakamuflowane pole minowe. USS Equador trafił na trzy miny i jego kadłub został rozerwany. Próbujący mu pomóc USS Sydney wszedł na kolejne. Uszkodzenia były poważne, więc wycofaliśmy się. Większość załogi Equadora zginęła. Tu - pokzał sprawną ręką na ambulatorium - jest reszta.
