Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Chorąży Daimond
Ubrałem swój mundur i ruszyłem na mostek. Czekała tutaj na mnie reszta starszych oficerów. Przez 2 godziny przeprowadzono diagnostykę okrętu.W końcu rozkazałem -Warp 5 ruszamy w poszukiwaniu konwoju, do którego mamy dołączyć -
Okręt odbił od stacji i skierował sie ku obrzeżom układu a kiedy weszliście w warp sternik powiedziałem - Obrałem kurs na konwój połączymy się z nim za 2h i 14min.
-Świetnie - nie pozostawało mi nic innego jak czekać aż dotrzemy do konwoju. Byłem zadowolony z tego zadania. Było spokojniejsza, pozwalało tym młodym ludziom zdobyć trochę doświadczenia w bezpieczniejszej sytuacji ... a kto wie, może wrócę gdzieś niedaleko domu? A może spotkam jakiś starych znajomych z Maquis ?
Na 10 min przed połączeniem się z konwojem otrzymaliście informacje gdzie macie się ustawić.Był to środek konwoju zaraz za jednym z większych transportowców.
-Sternik wykonaj odpowiedni manewr. Tylko ostrożnie - rozkazałem przypatrując się całej procedurze ...
Okrę bez problemów ustawił się za transportowcem zaraz za wami leciały kolejne dwa.Kiedy ustawialiście się w szyku Andorianka dowodząca konwojem przysłała pozdrowienia.
Odesłałem pozdrowienia z meldunkiem o przybyciu. Nie pozostawało nam nic innego jak czekać. W końcu dotrzemy do pierwszej planety na liście ...
Pierwsza planeta była 2 dni drogi stąd przy obecnej prędkości zapowiadała się nuda.
2 dni później siedząc w gabinecie i czytając raport o zakończonej naprawie jakiegoś przekaźnika zostałeś wywołany przez pierwszego - Kapitanie za 10min wejdziemy do systemu uznałem że chciał by pan wiedzieć.
-Dobrze dziękuję - ubrałem się i ruszyłem na mostek, po drodze sprawdzając co to za układ. Na miejscu zająłem swój fotel i zacząłem obserwować ekran, wątpiłem żeby zdarzyło się coś ciekawego, ale kto wie?
Układ okazał się najnowszą federacyjną kolonia zamieszkałą głównie przez Bolian jej populacja liczy około 17K mieszkańców.Układ był nie wielki małe białe słońce i 3 planety pierwsza była mała rozgrzana kulka magmy 2 kolonia na planecie klasy K a 3 był gazowy gigant jeden z najmniejszych jakie zanotowano.
-Utrzymywać pozycję i przeprowadzać skany - rozkazałem, w końcu nie miałem w tym momencie nic innego do roboty. Mogłem przynajmniej popodziwiać kolonie. Na takiej koloni sam się urodziłem, ale ona znajdowała się dalej ...
Transport rzeczy na powierzchnię trwał 2h potem mogliście ruszać znowu w drogę do kolejnego układu były 3 dni drogi.
Do pokoju wpadło dwóch kadetów, jednak strzały z fazera szybko położyły ich na ziemi. Za nimi zakotłowało się na chwilę, pozostali członkowie ochrony próbowali jeszcze coś zrobić, ale rzucony granat plazmowy pozbawił ich "życia". Pokiwałem smętnie głową i wyszedłem za zasłony-Koniec- poczekałem aż "martwi" pozbierają się i podszedłem do dowodzącej nimi taktycznej. -Dlaczego nie użyła pani granatu? - -Chciałam wziąć pana żywcem, nie wiedziałam, że będzie pan miał tarczę osobistą- odpowiedziała lekko oburzona-A jaki sens miałyby ćwiczenia gdyby wszystko zostało ustalone wcześniej. Zresztą na dziś koniec, jednakże trzeba zintensyfikować ćwiczenia. Wszystkich sekcji. Wszyscy macie braki i to duże braki--Ale ... - spróbował zaprotestować jeden z kadetów, ale spiorunowałem go wzrokiem-Może i byliście dobrzy w akademii, ale wiedza to w 20% teoria a w 80% praktyka, jak mówił pewien naukowiec o nazwisku Pareto. Wam brakuje praktyki i tutaj musicie ją zdobyć.--Chwila ćwiczyliśmy w holodecku w akademii - Uśmiechnąłem się lekko -I? Ćwiczenia na akademii, są niestety często mało elastyczne. Musicie nauczyć się myśleć, na nogach. Rozejść się- po tych słowach ruszyłem do turbowindy z zamiarem pojechania do kwatery, ale taktyczna wpadła za mną-To było nie fair--Oczywiście. Życie nie jest fair - kiedy turbowinda się zatrzymała ruszyła za mną. -Dlaczego jest pan taki ...--Okrutny? To chciała pani powiedzieć?--Wymagający - powiedziała dziewczyna czerwieniąc się-Bo widziałem zbyt wiele śmierci i nie mam zamiaru mieć grupy kadetów na sumieniu - po tych słowach otworzyłem drzwi do swojej kwatery, ale dziewczyna wśliznęła się za mną-Nie odpuszcza pani?--Nie- odpowiedziała z twardością w głosie -To dobrze, ale niektórych walk nie da się wygrać --Tak jak pod Atos IV?- zapytała. Stanąłem jak wryty, takiej odpowiedzi się nie spodziewałem. Jasna cholera, co ona sobie myślała?-To było inaczej--Rzeczywiście?-Walnąłem ręką w stół -Nie będę o tym dyskutował. Jak wyjdzie pani cało z tylu bitew, z ilu ja to wtedy porozmawiamy!- dziewczyna odwróciła się na pięcie i wyszła. Kolejne 2 dni minęły na ćwiczeniach z innymi sekcjami. Nadal nie byłem zadowolony z ich poziomu, ale przynajmniej zaczynali się poprawiać. Odrzucali czysto podręcznikowe myślenie, na rzecz improwizacji. W końcu zaczęliśmy zbliżać się do kolejnego systemu.
