Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Chorąży Daimond
Zacząłem się cofać w stronę walizeczki jednocześnie stawiając ogień zaporowy przeciwko temu czemuś. Plan był prosty wycofać się z rannym, jak najszybciej złapać wzmacniacze i uciekać miejmy nadzieję poza ten okręt.
Potworek dostał kilka strzałów i padł na podłogę inne nie pojawiły się na razie kiedy rozstawiłeś 2 wzmacniacz od strony ładowni nadbiegła ich cała chmara 30 może więcej niektóre pełzły po ścianach.
Zacząłem strzelać w potworki stawiając zaporę. Priorytetem było jednak uruchomienie urządzenia i wyniesienie się stąd.
Na czas uruchomiłeś ostatni wzmacniacz ale kiedy wzmacniacze zaskoczyły jeden z potworków podskoczył do cienie i wbił pazury w twoją kostkę po czym zniknął razem z tobą w wiązce transportera.Kiedy pojawiliście się w przesypowni zapanował lekki chaos nikt nie spodziewał się ciebie z nadprogramowym pasażerem dlatego zanim ochrona unieszkodliwiła przybysza zdążyłeś stracić stopę rozerwaną kiedy stwór wyciągał pazury.Natychmiast zostaliście przeniesieni do ambulatorium zanim zasnąłeś zobaczyłeś jeszcze stwora na sąsiednim biołóżko chyba go tylko ogłuszyli potem nastała ciemność.USS CarvchallPierwszy siedział w swojej kwaterze przeglądając raport z zakończonej naprawy gondoli kiedy nadeszło połączenie wpisał kody i na ekranie pojawił się dowódcy Nebuli - Proszę się przygotować na przyjęcie swojego dowódcy z powrotem na pokładzie prześlemy go do waszego ambulatorium za 1h. - powiedział po czym rozłączył się zostawiając oniemiałego pierwszego.
Pierwszy podniósł się ze swojego miejsca. Postanowił odnaleźć taktyczną i poinformować ją o tym wydarzeniu. Potem będzie trzeba powiedzieć, to doktorowi. Niech się przygotuje ...
Po poinformowaniu taktycznej i doktora pozostało czekać kiedy po jakiejś godzinie pojawił sie kapitan prosto w ambulatorium.Zostałeś wybudzony w ambulatorium na własnym okręcie a doktor powiedział - Witam z powrotem kapitanie - a za jego plecami stał twój PO i taktyczna.
Uśmiechnąłem się spokojnie -Dobrze jest być z powrotem - usiadłem na łóżku i dodałem -Potrzebuję pełen raport sytuacyjny - postanowiłem zmywać się z ambulatorium na mostek.
- Oto raport - odpowiedział taktyczny a lekarz dodał - Raczej nigdzie pan nie pójdzie proszę spojrzeć na swoją nogę -dopiero teraz zauważyłeś że brakuje ci jednej kostki zamiast niej był tylko zasklepiony kikut.
Zacząłem czytać raport, jedynie tylko krótkim spojrzeniem obrzucając moją nogę -Hmm przy dzisiejszym stanie medycyny ile panu zajmie odtworzenie. Dwa dni maksymalnie? A ja nie mam czasu, żeby tu tyle siedzieć - popatrzyłem na taktyczną i uśmiechnąłem się -Niech mi pani zreplikuje jakaś kulę, skoro marynarze w 17 wieku sobie radzili, to i ja sobie poradzę -
- Jak pan chce kapitanie powiedział i wyszła aby wrócić po 15 min nie z kulą ale z parą butów.Kiedy zobaczyła twoje zdziwione spojrzenie powiedziała - To buty antygrawitacyjne będzie pan poruszał się bez problemów - kiedy założyłeś je i uruchomiłeś unosiłoś się kilka centymetrów nad podłogą a taktyczna podała ci pilota mówiąc - Proszę pamiętać baterie starczają na 4 godziny.
-Dobrze dziękuję. Idę na mostek, a pan niech doktorze zajmie się tym, żebym jak najszybciej mógł chodzić normalnie - powiedziałem i wyszedłem, a raczej wyleciałem z ambulatorium w stronę mostka.
Taktyczna i pierwszy poszli za tobą na mostku było przyciemnione światło i siedziało tam tylko 2 kadetów była to nocna zmiana pod dowudztwem taktycznej.
Usiadłem na kapitańskim fotelu jednocześnie wyłączając buty. Przysunąłem ekran kapitański i zacząłem przeglądać raporty. Chciałem zobaczyć jak poradzono sobie podczas mojej nieobecności.
Załoga poradziła sobie całkiem nieźle części napraw został zakończona inne były w toku jedynym co będzie można naprawić dopiero w bazie gwiezdnej lub w doku były przepalona banki fazeruw.Dobrom wiadomością było to że poszycie było całkowicie załatane a prędkość warp prawie optymalna.
