Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Chorąży Corvus
Kapitan Sudow był raczej mało zadowolony z poczynań młodego chorążego, wysłuchał raportu cierpliwie poczym odrzekł...........
- Niestety muszę pana zganić chorąży, niedość że zniszczył pan umyślnie klingońki okręt z czego będzie się pan musiał grubo tłumaczyć, to do tego stracił pan prawie własną jednostkę. W trakcie potyczki niewiele zebrał pan danych o przeciwniku do tego z tego co widzę nie próbował pan ani razu nawiązać z obcym okrętem łączności........ może mi pan to wyjaśnić ?
"Musiał zadać to pytanie! Dobra...... nie ma co się usprawiedliwiać"Ja—Uznałem, że nawiązywanie łączności nic nie da. Po przejrzeniu zapisów łączności z okrętu Klingońskiego, odkryłem, że T’Ong próbował nawiązać łączność z obcym, bez skutku. Natomiast z czujników dalekiego zasięgu mojego okrętu wynika, że Ferengi też próbowali i też nie uzyskali odpowiedzi. Co do danych, to wszystkie nasze próby były niweczone przez obcego....... wszystko to opisałem w raportach. Czekam jak kapitan zareaguje na moją odpowiedz....... o dziwo nie odczuwam żadnych emocji.
Kapitan zmarszczył brwi..........
- Typowe tłumaczenie chorążego....... Zresztą nie czas na to teraz , nie ja będę osądzał pana raport. Należy wyjaśnić tą sprawę do końca........... Chorąży pozostaniecie na tej pozycji, sprawdzimy ten okręt obcych może uda się z nim i porozumieć........
Łączność została przerwana, na głównym ekranie widać było przesuwającą się powoli w kierunku asteroid Akirę..........
Oficer łączności przypomniał dowódcy o zniecierpliwionych Klingonach.............
Ja—Tak jest. Sir!Łączność została przerwana. Na ekranie widać jak Akira wykonuje manewry i kieruje się na pas asteroid.Taktyczny—Szefie. Klingoni zaczynają się niecierpliwić.Ja—Dobrze, przełącz ich...... i przestań się wreszcie rechotać.'Ciekawe, z kim mi przyjdzie rozmawiać?'
Na głównym ekranie Mirandy pojawiła się nagle twarz klingońskiego wojownika.........
- Do diabła co to ma być chorąży – wrzasnął wściekły – ile czasu mamy czekać aż łaskawie odpowiecie na wezwanie ! I gdzie jest nasz okręt !............
"Ciekawe czy klingoni czerwienią się ze złości?........ Muszę przede wszystkim przejąć panowanie nad tą sytuacją."Przerywam swoje rozmyślania.....Ja--Kapitanie.... Jestem Chorąży Corvus i jestem dowódcą tego okrętu. Zwłoka była konieczna, musiałem złożyć raport przełożonemu. Co do waszego okrętu to byłem zmuszony użyć go jako broni, przeciw obcemu okrętowi. Wszystko wyjaśniam w raporcie, który zaraz panu prześlę....Spoglądam na Toma..... on kiwa głową na znak, że raport został wysłany.
Klingoński dowódca zdziwiony szybką i stanowczą odpowiedzią zwolnił trochę tępo i mrucząc coś zaczął czytać przesłane dane...............
- Tak............. z tego co widzę .......... nie miał pan wielu możliwości.......... Nazywam się kapitan Kor i dowodzę IKC Qu’Vat ......... w sumie jestem panu wdzięczny iż oddał pan naszym młodym wojownikom ostatnia przysługę pozwalając im zemścić się na wrogu........... to czyn godny wojownika i honorowy..............Proszę mi powiedzieć jaki był ostatni status tego wrogiego okrętu...............
" No i proszę, co można zdziałać odrobiną stanowczości."Ja-- Dziękuje kapitanie Kor. Tuż przed zniknięciem z naszych czujników okręt miał 12% mocy osłon, liczne uszkodzenia kadłuba, uszkodzoną część uzbrojenia..... szczegóły ma pan w raporcie który pan dostał. Po za tym obcy miał na pokładzie 10 myśliwców nieznanego typu. 8 zdołaliśmy zniszczyć, jeden nas staranował i tylko jeden zdołał się wymknąć i uciec w pas asteroid. Zaraz wyślę panu ostatnie namiary okrętu obcych i tego myśliwca.....Zanim skończyłem to mówić, odezwał się Tom.....Taktyczny-- Koordynaty wysłane, kapitanie.Spojrzałem na niego i pomyślałem..." Albo się zgrywamy albo on czyta mi w myślach.”
- Sternik wprowadzić kurs !
- luq ! - dało się słyszeć w tle potwierdzenie oficera..........
- Polecimy ich tropem, trzeba wyeliminować do końca powstałe zagrożenie – stwierdził kapitan poczym kontynuował....... – W innych okolicznościach zaproponowałbym bym panu i pańskiej załodze aby do nas dołączyli w polowaniu, jednak biorąc pod uwagę wasz stan.........
Nagle na obu okrętach jednocześnie dało się słyszeć sygnał informujący o alarmowym przekazie............Po chwili na obu mostkach zabrzmiał głos kapitana Sudowa.........
> Kapitan Sudow z USS Deathwatch do wszystkich jednostek, jesteśmy atakowani przez niezidentyfikowany okręt, mamy poważne uszkodzenia potr...a.z............
< łączność gwałtownie się urwała..........
Rozmowę z kapitanem Kor’em przerywa wezwanie pomocy z USS Deathwath..... które zaraz zostaje przerwane..... --Przywróć łączność, Tom! – zwracam się do taktycznego.--Nie mogę! Coś zakłóca łączność z Akirą...... Za sobą słyszę syk otwieranych drzwi turbowindy...... i tylko siłą woli powstrzymuję się od podbiegnięcia do Tory.....--Melinda powiedziała ze to było lekkie wstrząśnienie mózgu..... nic mi już nie jest! Mogę wrócić na służbę!— powiedziała to z takim uśmiechem, że nie mogłem jej odmówić, a co najgorsze wyglądało na to że ona o tym wiedziała. Dobrze, pierwsza, proszę zając stanowisko operacyjnego i spróbować przywrócić łączność z Akirą—zwracam się do niej – Aha... niech Tom wprowadzi w sytuację.Znam sytuację—odparła Dobrze—zwróciłem się z powrotem do klingona – Kapitanie Kor, mój okręt nie nadaje się do bezpośredniej walki, ale możemy ostrzeliwać obcego torpedami z dystansu. Zamierzam też sprawdzić co się dzieje okrętem kapitana Sudowa i w razie potrzeby udzielić mu pomocy....
Kapitan Kor zmarszczył brwi poczym odrzekła.........
- Dobrze chorąży, zasłużyliście na to by uczestniczyć w zemście na wrogach Imperium........ Qapla !
Łączność została przerwana, na głównym ekranie Mirandy było widać jak majestatyczna Vor`Cha wykonuje zwrot i obiera kurs na pas asteroidów............Próby nawiązania łączności z USS Deathwath okazały się na razie bezowocne........
--Jol....... Do zobaczenia po zwycięstwie kapitanie.—przerywam łączność i zwracam się do sternika—Scott podprowadź nas do granicy pola asteroid, ale w niego nie wchodź, pół impulsowej.--Ciekawe, co o tym pomyśli kapitan Kor....-- Panie Dantor nie obchodzi mnie to, co sobie pomyśli kapitan Kor. Ja odpowiadam za Majestic’a. --Ja nic nie mówię....--Wiem, Scott. Tom będziemy trzymać dystans od obcego, więc ciekaw jestem jak u ciebie z celnością?--Nie zawiodę, kapitanie--Wiem...Uśmiecham się i podchodzę do Tory...--Dobrze się czujesz? --Nawet bardzo dobrze....--Co z resztą?--Jedni lepiej, inni gorzej, ale wszyscy będą żyć...--To dobrze.Widocznie moja mina jej nie przekonała. Uśmiecha się.... --Nie martw się, nic mi nie jest.--Ale ja się nie martwię—odpowiadam z udawaną oburzoną miną --Jakoś ci nie wieże.......--Dobrze, już dobrze.....co z łącznością?--Na razie nic, może jak podlecimy bliżej...--Może....
Na głównym ekranie Mirandy klingoński krążownik szybko malał zwiększając dzielącą oba okręty odległość. W pewnym momencie zniknął przysłonięty odłamkami skalnymi........
Oficer łączności po raz kolejny powtarzał wywołanie dla USS Deathwath, jednak okręt milczał..........Gdy USS Majestic dotarł do wejścia w pas asteroidów sternik zastopował okręt.......wszyscy w napięciu oczekiwali na rozwój sytuacji.........
Nagle oficer łączności zameldował.............. – Dowódco IKC Qu’Vat potwierdza kontakt z wrogiem......... ruszają do ataku !............ Dowódco ! Meldują iż USS Deathwath dryfuje z wbitym w kadłub myśliwcem !.............
„Sudow ty idioto! Czy ty przeczytałeś mój raport?!”--Scott, pół naprzód lecimy do Akiry.--Robi się, wodzu!--Tom wal do wszystkiego, co lata a nie wygląda jak Vor’Cha..--Ogień wolny?--Tak...--Tora próbuj nadal się skontaktować z Deathwath..... może to tylko awaria łączności...--Albo wszyscy nie żyją....—odparła pierwsza--Wolę myśleć że to tylko radio........ Mostek do maszynowni!.... Mike jesteś tam?--Jestem! Co tam się dzieję? Ledwo zdążyłem połatać tą łajbę.....--Wiem, ale Akira dostała myśliwcem w dziób i dryfuje.......--Cholera....Co chcesz żeby zrobił?--Chcę żebyś zebrał jak najwięcej wolnych ludzi i przygotował się na przesłanie na Deathwath..... Weźcie przy okazji skafandry próżniowe, bo w maszynowni nie ma powietrza.... Jeśli ktoś tam przeżył to im pomożesz....jak nie to będziesz musiał sobie sam radzić. Napraw najpierw napęd, osłony i jeśli to możliwe wyrzutnie torped.....--Dobra, biorę się do roboty!--W porządku, kończę.„Obserwuję asteroidy przelatujące na głównym monitorze.....” --Melinda, zgłoś się.....--Słucham, kapitanie... jestem trochę zajęta...--Będziesz jeszcze bardziej.... Akira poważnie oberwała i na pewno będą ranni...--No pięknie...będzie ciasno...--Aha...Znajdziesz może paru wolnych sanitariuszy, żeby przesłać ich na Deathwath?--Ma dwoje wolnych.....--Dzięki, to musi wystarczyć.„Jezu.... kiedy to się skończy? Muszę odpocząć i...... się przespać.....”
Miranda zaczęła zagłębiać się w pas asteroid...... Już po chwili niedaleko prawej burty okrętu eksplodowała skała, na szczęście odłamki nie trafiły w osłabione osłony okrętu. Czujniki wychwyciły wymianę ognia...........Na głównym ekranie pojawiły się trzy okręty....... jeden dryfujący i dwa złączone w śmiertelnym tańcu. Wrogi czarny okręt według odczytów ma praktycznie zerowe osłony i liczne uszkodzenia kadłuba, natomiast osłony Vor`Chy wahają się na granicy 40%.......... Na USS Deathwath czujniki wykryły liczne oznaki życia ale i silne zakłócenia w stabilności rdzenia warp. W obszarze maszynowni widać wyrwę w kadłubie...........
