Forum › Rozmowy (nie)kontrolowane › Nauka › Napędy
Boeing wyprodukuje satelity z wyłącznie elektrycznym napędem
http://www.kosmonauta.net/index.php/Techno...4-electric.html
Na początku marca 2012 roku Boeing ogłosił podpisanie kontraktu na cztery satelity dla klientów azjatyckich i meksykańskich, wykorzystujące jedynie napędy elektryczne.
Według nowego kontraktu, Boeing w końcu zdecydował się na stworzenie wariantu satelitów Boeing 702 opartego wyłącznie na napędzie jonowym (702SP - small platform).
Satelity te będą posiadały typowy napęd elektryczny wykorzystujący ksenon. Mają one ważyć mniej niż 2 tony. Przewidywany czas potrzebny na wejście na właściwą orbitę to około 6 miesięcy. Jest to dość długi czas, ale wykorzystanie wyłącznie napędu elektrycznego zmniejsza wagę satelity i koszta jego wyniesienia na orbitę.
Wprowadzanie na orbitę wyłącznie przy użyciu napędu elektrycznego miało już miejsce, aczkolwiek nie było w pełni planowane. Satelita AEHF 1 U.S. Air Force wzniósł się w 2010 i 2011 na swoją orbitę wyłącznie dzięki silnikom elektrycznym po tym, jak zawiódł jego napęd na paliwo ciekłe.
Plany produkowania całkowicie elektrycznie napędzanych satelitów ma za to inna duża firma wytwarzająca satelity komercyjne - Space Systems/Loral. Jej przedstawiciele informują, że za kilka miesięcy planują oferować tego typu satelity, które dodatkowo miałyby być wprowadzane na orbitę w trzy, a nie sześć miesięcy.

No to może w końcu jonowe silniki elektryczne w satelitach i sondach rozpowszechnią się na dobre i poprawią się ich osiągi 🙄
Raczej nie poprawią. Rozposzechnią się w tych satelitach/sondach w któych czas dotarcia na pozycję docelową nie będzie się liczył. Poza tym na wiele bym nie liczył. Tylko w sci-fi silniki jonowy zapewnia lepsze osiągi niż tradycyjna rakietka.
Wiesz kilka lat temu wiele rzeczy które istnieją dzisiaj tez było określane jako sci-fi.Ja uważam że nauka i technika jeszcze nie raz nas zaskoczy i przekroczy nasze najśmielsze oczekiwania. 😀
Jonowe nanosatelity opanują kosmos ?
http://kopalniawiedzy.pl/silnik-jonowy-nan...One-OLFAR,15552

W laboratoriach EPFL (École Polytechnique Fédérale de Lausanne) powstaje miniaturowy silnik, który ma pozwolić nanosatelitom na eksplorację kosmosu. Dzięki niewielkim rozmiarom i symbolicznemu zużyciu paliwa nowy silnik rozpocznie epokę taniego podboju przestrzeni kosmicznej.
Silnik jonowy MicroThrust będzie ważył kilkaset gramów i jest przeznaczony do pracy z satelitami ważącymi 1-100 kilogramów.
Budowany w EPFL silnik wykorzystuje płyn jonowy, znany pod chemiczną nazwą EMI-BF4. Jest on wykorzystywany jako rozpuszczalnik i elektrolit. Paliwo składa się z jonów, które są z niego wytrącane i wystrzeliwane, nadając silnikowi ciąg. Jony opuszczają silnik przez miniaturowe krzemowe dysze. Jest ich 1000 na każdym centymetrze kwadratowym.
Najpierw, dzięki zjawiskom kapilarnym, paliwo przenoszone jest w pobliże dysz, następnie elektrolit poddany napięciu 1000 woltów powoduje przyspieszenie i wystrzelenie jonów. Polaryzacja pola elektrycznego jest zmieniana co sekundę, dzięki czemu można wystrzelić wszystkie jony, dodatnie i ujemne.
Czy to znaczy że nawet niewielkie państwa będzie stać na badanie kosmosu za pomocą sond kosmicznych wysyłanych do planet Układu Słonecznego ? 🙄
A to że wystrzeliwuje jony i dodatnie i ujemne pewnie zwiększa jego ciąg.
A większy ciąg niż mają rakietowe silniki na paliwo chemiczne to pewnie już w niezbyt odległej przyszłości będą miały silniki magneto-plazmowe, a to też jakby pewna odmiana silnika jonowego: http://pl.wikipedia.org/wiki/Silnik_plazmowy
Na Marsa w 39 dni, a nawet krócej!
http://odkrywcy.pl/kat,111402,title,Na-Mar...,wiadomosc.html

28 marca 2012 Denis Kowalewicz, dyrektor wykonawczy klastra technologii jądrowych „Skołkowo”, przedstawił projekt stworzenia statku przeznaczonego do długotrwałych misji kosmicznych, np. wypraw na Marsa, który będzie posiadał napęd jądrowy.
W roku 2010 rząd rosyjski przeznaczył 500 milionów rubli (16,7 milionów dolarów) na rozpoczęcie projektu budowy statku kosmicznego z silnikiem nuklearnym. Koszt całego projektu do 2019 roku szacuje się na 17 mld rubli (ponad 580 milionów dolarów). Wtedy to ma być już gotowy cały statek kosmiczny, włącznie z silnikami nuklearnymi.
Jak przewidują specjaliści, silniki atomowe pozwoliłyby dotrzeć na Marsa i powrócić na Ziemię w 42 dni.
Propozycją silnika, który pozwoliłby dolecieć na Marsa w 39 dni jest VASIMR (ang. VAriable Specific Impulse Magnetoplasma Rocket), czyli silnik plazmowy o zmiennym impulsie właściwym.
Energię elektryczną niezbędną do wytwarzania gigantycznej temperatury i pola magnetycznego zapewni reaktor atomowy zainstalowany na pokładzie statku kosmicznego.
W roku 2013 na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej ma zostać zainstalowany drugi prototyp silnika VX-200. Jeśli przejdzie pomyślnie wszelkie próby, prawdopodobnie właśnie on zostanie przystosowany do przyszłej załogowej wyprawy na Marsa.
Oprócz Amerykanów i Rosjan pomysł zbudowania pojazdu kosmicznego z silnikami nuklearnymi ogłosiło jeszcze w latach 70-tych Brytyjskie Towarzystwo Międzyplanetarne. Projekt Dedal (ang. Project Daedalus) przewidywał dotarcie do gwiazdy Barnarda przed upływem 50 lat od startu. Wymagałoby to podróżowania z prędkością około 12 procent prędkości światła i użycia silników nuklearnych.
30 września 2009 roku Brytyjskie Towarzystwo Międzyplanetarne rozpoczęło pięcioletnie studium na Projektem Ikar (ang. Project Icarus), który rozwija i kontynuuje zagadnienia z Projektu Dedal.
Bardzo możliwe, że nad nuklearnymi silnikami rakietowymi pracują także Chińczycy i Hindusi.
W grudniu 2006 roku doktor Young Bae z Bae Institute zaprezentował urządzenie nazwane Laserowy Napęd Fotonowy (PLT - Photonic Laser Thruster). Do niedawna silniki fotonowe istniały jedynie na kartach powieści science fiction, a być może już niedługo będą napędzać statki kosmiczne.
Doktor Bae wykorzystał laser i skomplikowany system, który służył do wzmocnienia strumienia fotonów aż 3000 razy. W ten sposób udowodnił, że energia fotonów mogłaby napędzać statki kosmiczne.
Naukowcy oceniają, że pojazd wyposażony w silnik fotonowy, dotarłby na Marsa w ciągu tygodnia. Być może w przyszłości udałoby się przyspieszyć go do znacznie większych prędkości, a nawet zbliżyć się do prędkości światła.
System PLT został po raz pierwszy pokazany w grudniu 2005 roku. Od tamtej pory kolejne demonstracje dowiodły, że rzeczywiście działa. Badaniami Bae Institute zainteresowały się NASA i AFRL (The Air Force Research Laboratory).
Zdaniem Charlesa Bolerna, szefa NASA, już pod koniec bieżącej dekady powinny się pojawić jeszcze inne systemy, dzięki którym loty międzyplanetarne będą odbywały się w czasie krótszym od życia człowieka.
Ciekawe to podsumowanie nowych napędów. Ciekaw jestem jak szybo zostaną zrealizowane i czy doczekamy lotów do gwiazd. Pewnie nie załogowych ale chociaż bezzałogowych sond 🙄
Roskosmos rozwija jądrowy napęd jonowy
http://www.kosmonauta.net/index.php/Techno...acommentid:3452
Rosja w 2017 roku ma dysponować elektrycznym silnikiem jonowym zasilanym energią jądrową.
Jak podają rosyjskie agencje prasowe, Rosja z powodzeniem rozwija jądrowy generator energii elektrycznej dla silnika jonowego. Ma być on gotowy w 2017 roku, tak aby w 2025 roku była możliwa pierwsza misja kosmiczna z jego użyciem.
Planowany silnik ma generować 100-150 kilowatów energii przez 3 lata. Generowany prąd elektryczny będzie zasilał ksenonowy silnik jonowy - statek będzie napędzany energią odrzucanego gazu.
Napęd jest rozwijany w ośrodku Skołkowo, rosyjskim parku technologicznym zarządzanym przez rosyjskiego oligarchę Wiktora Wekselbera i byłego dyrektora wykonawczego Intela, Craiga Barretta.
Zespół testuje obecnie różne rodzaje paliw i wkrótce ma zacząć prace nad projektem silnika. Jego pierwszy egzemplarz ma być gotowy do 2017 roku. Testy silnika miałby odbyć się już w 2014 roku. Jednak dyrektor rosyjskiej agencji kosmicznej Roskosmos zastrzegł, że statek nim napędzany nie powstanie szybciej jak w 2025 toku.

Wizja artystyczna misji marsjańskiej z napędem jądrowym NERVA
Super wiadomość ! W końcu coś konkretnego Rosjanie postanowili 🙄 Myślę że będzie to odpowiednik amerykańskiego silnika VASIMIR tyle że od razu wraz reaktorem jądrowym w komplecie. Mam nadzieję że to bardzo przyśpieszy prace konstrukcyjne w USA nad silnikiem VASIMIR oraz małym reaktorem jądrowym do niego. Poza tym może i Chińczycy zaczną coś bardziej konkretnie nad takim napędem pracować. Oczywiście Unia Europejska mogłaby mieć w tej dziedzinie dużo do powiedzenia - ma duży potencjał naukowy i duże zaplecze techniczne ale niestety wśród przywódców jak na razie niestety brak woli wydawania większych pieniędzy na ten cel 😐
Mi się podoba silnik PLT czyli ten z fotonami. Jeszcze tylko odpowiednio go rozwinąć, dodać napęd nadprzestrzenny/warp/FTL/kończą mi się pomysły i będzie super 😀 A i zapomniałem o odpowiednim napędzie i sposobie startowania z planet 😀
Energomasz rozwija silnik na amoniak
http://www.kosmonauta.net/index.php/Techno...sz-amoniak.html
http://florydziak.blogspot.com/2012/05/now...akietowych.html
Rosyjski Energomasz podał, że rozpoczął prace rozwojowe nad nowym silnikiem rakietowym, który mógłby obniżyć koszt startów rakiet dzięki uniknięciu stosowania wodoru. Informacje opublikowała gazeta Izwestia powołując się na wywiad z Anatolijem Ligwancewem, dyrektorem Energomaszu ds. nowych technologii.
Nowy silnik ma być o 30% wydajniejszy od istniejących konstrukcji dzięki wykorzystaniu nowej mieszanki paliwowej: acetylenu i amoniaku. Mieszanka taka, zwana również atsetamem, jest około 20 razy tańsza niż wodór. Kilogram wodoru kosztuje około 67 USD, a koszt kilograma atsetamu, to najwyżej 3,35 USD. Dyrektor Energomaszu zauważa, że przy ilościach paliwa rzędu kilku ton powstają znaczne oszczędności. W dodatku składniki nowej mieszanki można łatwo składować i transportować, w przeciwieństwie do kriogenicznego wodoru i tlenu.
Energomasz liczy, że pierwsze starty będą mogły się odbyć w 2017 lub 2018 roku.
Pierwszym zastosowaniem nowego silnika będzie nowy człon górny istniejącej rakiety, co jest tańsze niż budowa nowej od początku.
Wiadomość brzmi tak pięknie że aż nieco niewiarygodnie 😮
Silniki na antymaterię realną możliwością
http://www.geekweek.pl/silniki-na-antymate...iwoscia/360363/
http://www.polskieradio.pl/23/266/Artykul/...-naszym-zasiegu

Mała ilość antymaterii może wytworzyć tysiące razy więcej energii niż taka sama ilość paliwa w reaktorze atomowym i nawet 2 miliardy razy więcej energii niż spalanie takiej samej ilości węglowodorów. Nic więc dziwnego, że paliwo to rozpalało wyobraźnię fantastów od dawna. Najnowsze komputerowe modele wskazują, że możemy zbudować taki silnik już teraz przy użyciu znanej nam technologii.
Ciąg, w przypadku takiego silnika, ma być generowany głównie przez pole magnetyczne, które odbija naładowane cząstki – piony (mezony π) powstałe w wyniku anihilacji protonów z antyprotonami. Do tej pory pozostawało otwarte pytanie – jak wydajne może być takie pole magnetyczne.
W poprzednich latach obliczano, że cząstki te powinny początkowo osiągać ok. 90% prędkości światła, lecz wydajność magnetycznego pola wynosić może maksymalnie 36% – co by skutecznie obniżało wydajność silnika na antymaterię do takiego stopnia, że jego użycie byłoby po prostu nieopłacalne.
GEANT4 – nowe oprogramowanie stworzone przez CERN, które zostało zaprojektowane aby lepiej symulować interakcje między cząstkami, materią i różnymi polami przynosi dużo ciekawsze wyniki. Zazwyczaj jest ono stosowane do obliczania jak zachowają się protony i antyprotony zderzane ze sobą w LHC – Wielkim Zderzaczu Hadronów. Zatem do obliczenia wydajności silników na antymaterię jest ono wręcz idealne.
Symulacja przyniosła zarówno dobre jak i złe wieści. Złe są takie, że początkowa prędkość pionów będzie wynosiła „zaledwie” 80% prędkości światła. Dobre zaś takie, że magnetyczne pole służące za dyszę silnika będzie mogło osiągać efektywność na poziomie 85%. Oznacza to, że prędkość wylotowa cząstek z silnika na antymaterię mogłaby wynosić nawet 70% prędkości światła, dzięki czemu silnik taki mógłby nas faktycznie zbliżyć do prędkości relatywistycznej.
Kolejnym, być może jeszcze większym zaskoczeniem, jest to, że okazało się iż wystarczy do tego celu pole magnetyczne o sile 12 tesli – czyli takie, które można bez problemu stworzyć przy użyciu obecnej technologii.
Oczywiście nadal pozostaje jeden problem – nie jesteśmy po prostu w stanie zebrać wystarczającej ilości antymaterii aby wybrać się w daleką podróż.
No to mamy już projekt budowy Enterprise'a 😛 a teraz okazuje się że silnik na antymaterię też da się zrobić 😛 A 70 % prędkości światła to jak na początek całkiem przyzwoity wynik 😛 To chyba już nie tak wiele brakuje do warp 1 😉
Ciekawy pokaz „antygrawitacji”
http://www.trek.pl/forum/index.php?act=pos...24801&st=75
Tak się zastanawiam jaką zasadą fizyki wytłumaczyć to zjawisko bo określenie efekt żyroskopu nic tu moim zdaniem nie tłumaczy. Raczek kojarzy mi się to na przykład ze zjawiskiem jakie wykorzystuje w swoich zderzakach Lucjan Łągiewka 😮
Egipska nastolatka patentuje nowy silnik kosmiczny

O dziewczynę imieniem Aisha Mustafa wkrótce zabijać się będą największe instytucje naukowe świata. Podczas gdy jej rodacy zabijali się nawzajem na placu Tahrir ona, studentka fizyki interesująca się mechaniką kwantową, pracowała nad projektem nowego silnika, który może napędzać statki kosmiczne, nie zużywając przy tym ani kropli paliwa.
Zaprojektowany i opatentowany przez nią silnik opiera się na zasadach mechaniki kwantowej, która mówi, że próżnia nie jest pusta a składa się z niezliczonych ilości cząsteczek i antycząsteczek, które pojawiają się, zderzają ze sobą i „znoszą się” nawzajem kończąc swój żywot. Wszystko to dzieje się tak szybko, że nie jesteśmy w stanie tego zaobserwować.
Mustafa wymyśliła sposób na to, by przy pomocy efektu Casimira złapać część tego efektu kwantowego, co pozwoli na wytworzenie ciągu. Co prawda niewielkiego, ale za to darmowego i niezależnego od zewnętrznych źródeł zasilania, który może pchać statek kosmiczny przez dekady. A ponieważ do wyłapania części energii kwantowej potrzebne są dwie specjalnie przygotowane płytki krzemu położone blisko siebie, silnik taki byłby niezawodny.
Ponieważ w przestrzeni kosmicznej z reguły nie ma materii, która mogłaby stawiać opór, nietrudno osiągnąć przyśpieszenie – wystarczy odpowiednio długo generować ciąg. Problem polega na tym, że do tej pory zawsze zakładało to wykorzystanie jakiegoś paliwa, czy to rakiet chemicznych, czy rozpędzonych jonów gazów szlachetnych. A to paliwo trzeba było zabierać z Ziemi. Dzięki jej patentowi sama fizyka może napędzać nasze sondy.
Wynalazek Mustafy jest niezwykły. Ona sama ma nadzieję dopracować początkowe plany i sprawdzić działanie silnika w praktyce. Niestety Egipt, tak jak i Polska, nie należy do krajów, które inwestują duże pieniądze w naukę. Jak na razie genialna nastolatka będzie musiała poczekać. Albo znaleźć inne źródła finansowania niż grant z ministerstwa.
http://gizmodo.pl/egipska-nastolatka-paten...lnik-kosmiczny/
Trochę przypomina mi to znany od pewnego czasu pomysł z wykorzystaniem tak zwanej energii punktu zerowego. Tyle tylko że ponoć ta energia jest bardzo wielka. Statek kosmiczny z takim napędem był przedstawiony w jednym z odcinków Star Trek Enterprise. Był to statek przybyszów z przyszłości 🙄
A tu mam coś na pewno bardziej i szybciej możliwego do zrealizowania:
http://www.geekweek.pl/silnik-jonowy-na-mocz/362425/
Silnik jonowy na mocz
Nowy silnik ma nie posiadać żadnych ruchomych elementów, a wszystkie części konstrukcji stykające się z paliwem są szklane lub ceramiczne dzięki czemu będzie on mógł wykorzystywać niemal każde „paliwo” – nawet mocz – zamiast bardzo drogich gazów szlachetnych. Generuje on ciąg w taki sam sposób jak inne silniki jonowe – wysyłając naładowane jony z dużą siłą na zewnątrz. Jednak robi on to bez żadnych ruchomych części – gaz jest wstrzykiwany do rury, która jest bombardowana falami radiowymi o częstotliwości 13.56 MHz. Cząsteczki gazu zmieniają się w plazmę i opuszczają rurę jednym z jej końców.
W Międzynarodowej Stacji Kosmicznej istnieje system, który wyciąga wodę z moczu – produkując płyn o pH w okolicach 1. Australijscy badacze uważają, że nadałby się on idealnie do nowego silnika. Usunęłoby to sporo problemów z drogi podczas długodystansowych podróży międzyplanetarnych.
Bo, co jeszcze ważniejsze, HDLT ma być bardzo wydajny ponieważ energia używana jest tylko do tworzenia plazmy i utrzymania pola elektromagnetycznego.
Już niedługo mają rozpocząć się testy, a gotowy satelita z silnikiem HDLT ma wystartować już w ciągu 2 lat. A potem co? Możemy lecieć na Marsa – co dzięki nowemu silnikowi ma zająć tylko 3 miesiące.
Wygląda to na dobry pomysł. Ale także czekam na więcej informacji potwierdzających prawdziwość doniesień.
W Gwiezdnych wrotach MPZty stosowali Starożytni. I nam by sie taki MPZ przytal. Nie jeden.
Tradycyjnie radzę poczekać na publikację wyników badań w rozsądnym periodyku naukowym.
Dr. MICHIO KAKU robi przegląd silników które mogłyby zabrać nas szybko na krańce Układu Słonecznego, a nawet do gwiazd
http://www.scribd.com/doc/77398310/Kaku-Mi...emo%C5%BCliwych
Silniki jonowe i plazmowe
W przeciwieństwie do rakiet napędzanych chemicznie, silniki jonowe nie wytwarzają nagłych,silnych wybuchów gorącego gazu, które wprawiają w ruch tradycyjne rakiety. W rzeczywistości ich siłę ciągu często mierzy się w gra
mach. Na Ziemi, na powierzchni stołu laboratoryjnego są one zbyt słabe, by mogły się poruszyć. Jednak swoje braki w sile ciągu nadrabiają z nawiązką czasem działania, ponieważ w próżni przestrzeni kosmicznej mogą pracować całymi latami.
Typowy silnik jonowy przypomina wnętrze kineskopu telewizyjnego. Gorące włókno ogrzewa się prądem elektrycznym, w wyniku czego powstaje wiązka zjonizowanych atomów, na przykład ksenonu, którą wystrzeliwuje się z tyłu rakiety. Silniki jonowe nie są więc napędzane wybuchami gorącego gazu, lecz słabym, ale za to stałym wypływem jonów.
Skonstruowany w NASA napęd jonowy NSTAR przetestowano w przestrzeni kosmicznej w czasie zakończonej sukcesem misji sondy Deep Space 1, którą wystrzelono w 1998 roku. Silnik jonowy działał w sumie przez 678 dni, co stało się nowym rekordem czasu pracy napędu jonowego. Również Europejska Agencja Kosmiczna przeprowadziła testy silnika jonowego na pokładzie sondy Smart 1. Japońska sonda kosmiczna Hayabusa, która przeleciała w pobliżu asteroidy, była napędzana czterema ksenonowymi silnikami jonowymi. Choć jest niepozorny, silnik
jonowy umożliwi przeprowadzanie dalekich misji pomiędzy planetami (jeżeli tylko nie będą pilne).Bardzo możliwe, że silniki jonowe staną się kiedyś podstawą transportu międzyplanetarnego.
Potężniejszą wersją silnika jonowego jest silnik plazmowy, na przykład VASIMIR
(variable specific impulse magnetoplasma rocket, silnik plazmowy o zmiennym impulsie właściwym), który do poruszania się w przestrzeni kosmicznej wykorzystuje silny odrzut plazmy. Silnik ten został zaprojektowany przez astronautę i inżyniera Franklina Changa-Diaza. Jego zasada działania opiera się na wykorzystaniu fal radiowych i pól magnetycznych, by ogrzać gazowy wodór do temperatury miliona stopni Celsjusza. Taka niezwykle gorąca plazma zostaje następnie wyrzucona z tyłu rakiety, co powoduje powstanie znacznej siły ciągu. Prototypy tego silnika zostały już skonstruowane na Ziemi, jednak żaden z nich nie został jeszcze wysłany w kosmos. Niektórzy inżynierowie mają nadzieję, że silnik plazmowy będzie można wykorzystać w czasie misji na Marsa, co znacznie skróci czas podróży, nawet do kilku miesięcy. W niektórych projektach doogrzewania plazmy w silniku wykorzystuje się energię słoneczną. Inne koncepcje zakładają wykorzystanie zjawiska rozszczepienia jądra atomowego (co rodzi obawy o bezpieczeństwo,ponieważ wiąże się z koniecznością wyniesienia w kosmos dużych ilości materiału radioaktywnego w statkach, które mogą ulec wypadkowi).
Jednak ani silnik jonowy, ani plazmowy (VASIMIR) nie mają wystarczającej mocy, by pozwolić nam dotrzeć do gwiazd. Aby to osiągnąć, potrzebne będą napędy o całkowicie nowej konstrukcji.Jednym z poważnych ograniczeń, jakie trzeba wziąć pod uwagę, gdy projektuje się silnik dla statku kosmicznego, jest olbrzymia ilość paliwa, jaką trzeba zabrać, by odbyć podróż nawet do najbliższej gwiazdy oraz długi czas, jaki musi upłynąć, zanim statek dotrze do celu.
Żagle słoneczne
Jedną z propozycji, która może rozwiązać te problemy, jest wykorzystanie żagli słonecznych.Działają one w oparciu o fakt, że światło słoneczne wywiera bardzo małe, ale stałe ciśnienie,wystarczające do napędzania olbrzymich żagli i przemierzania w ten sposób przestrzeni kosmicznej. Idea żagla słonecznego jest stara, wspominał o niej już wielki astronom Johannes Kepler w swoim traktacie Somnium z 1611 roku. Chociaż podstawy fizyczne działania żagla słonecznego są dosyć proste, prace nad skonstruowaniem żagla, który nadawałby się do wysłania w kosmos, toczą się bardzo nieregularnie. W 2004 roku japońskiej rakiecie udało się umieścić w kosmosie dwa nieduże prototypy żagli słonecznych. W 2005 roku Planetary Society (Stowarzyszenie Planetarne), CosmosStudios i Rosyjska Akademia Nauk z łodzi podwodnej na Morzu Barentsa wystrzeliły żagiel słoneczny Cosmos 1, jednak rakieta Wołna, na pokładzie której się znajdował, nigdy nie dotarła na orbitę. (Poprzednia próba z suborbitalnym żaglem, przeprowadzona w 2001 roku, również się nie powiodła). Natomiast w lutym 2006 roku japońskiej rakiecie M-V udało się umieścić na orbicie piętnastometrowy żagiel słoneczny, który jednak nie rozwinął się całkowicie.
Chociaż postępy w technice żagli słonecznych są niestety bardzo powolne, zwolennicy tego rozwiązania mają już kolejny pomysł, który może pozwoli im dotrzeć do gwiazd: zbudowanie na Księżycu olbrzymiej baterii laserów, które strzelałyby silną wiązką laserową w żagiel słoneczny,dzięki czemu mógłby on dotrzeć do najbliższej gwiazdy. Zbudowanie takiego międzyplanetarnegożagla słonecznego jest skomplikowanym przedsięwzięciem. Sam żagiel musiałby się rozpościeraćna odległość setek kilometrów i trzeba by go w całości zbudować w przestrzeni kosmicznej. Konieczne byłoby postawienie na Księżycu tysięcy potężnych laserów, z których każdy musiałby utrzymywać ciągły ogień przez lata, a może i dekady. (Z jednego z oszacowań wynika, że konieczne byłoby użycie laserów o energii wyjściowej tysiąc razy przekraczającej całą energię produkowaną na Ziemi). Teoretycznie gigantyczny żagiel świetlny może rozpędzić się nawet do prędkości równej połowie prędkości światła. Taki żagiel słoneczny potrzebowałby
zaledwie ośmiu lat, żeby dotrzećdo najbliższych gwiazd. Zaletą takiej techniki napędu jest to, że wykorzystuje ona dostępne jużobecnie rozwiązania. Do stworzenia żagli słonecznych nie trzeba odkrywać żadnych nowych praw fizyki. Jednak główne problemy mają charakter ekonomiczny i techniczny. Problemy inżynieryjne związane z postawieniem żagla o długości setek kilometrów napędzanego przez tysiące potężnych laserów zamontowanych na Księżycu są tak wielkie, że wymagają użycia rozwiązań technicznych, których wypracowanie może zająć nam jeszcze sto lat. (Jeden z problemów z międzygwiezdnym żaglem słonecznym wiąże się z powrotem. Aby skierować statek z powrotem ku Ziemi, trzeba by było wybudować na odległym księżycu drugą baterię dział laserowych. Być może też statek mógłby szybko zawrócić wokół gwiazdy, wykorzystując ją jak procę, dzięki której mógłby uzyskać prędkość umożliwiającą odbycie drogi powrotnej. Wtedy lasery na Księżycu wykorzystano by do wyhamowania żagla i umożliwienia mu wylądowania na Ziemi)
Termojądrowy silnik strumieniowy
Moim faworytem wśród rozwiązań, które mogą pomóc nam dotrzeć do gwiazd, jest termojądrowy silnik strumieniowy. We Wszechświecie wodoru jest wszędzie pod dostatkiem, więc termojądrowy silnik strumieniowy mógłby w czasie podróży zgarniać wodór z przestrzeni kosmicznej, dzięki czemu mielibyśmy w zasadzie niewyczerpane źródło paliwa rakietowego.Pobrany z kosmosu wodór byłby ogrzewany do milionów stopni i w tak wysokiej temperaturze
dochodziłoby do reakcji jego syntezy - w ten sposób byłaby wyzwalana energia reakcji termojądrowej.
Termojądrowy silnik strumieniowy zaproponował fizyk Robert W. Bussard w 1960 roku, a później został on rozpropagowany przez Carla Sagana. Bussard wyliczył, że silnik strumieniowy ważący około 1000 ton teoretycznie mógłby utrzymywać stałą siłę ciągu 1 g, to znaczy porównywalną ze staniem na powierzchni Ziemi. Gdyby silnikowi udało się utrzymać przyspieszenie 1 g przez rok, osiągnąłby prędkość równą 77 procent prędkości światła,wystarczającą, by podróże międzygwiezdne stały się realną możliwością. Łatwo wyliczyć warunki skonstruowania termojądrowego silnika strumieniowego. Po pierwsze, znamy średnią gęstość gazowego wodoru we Wszechświecie. Potrafimy również wyliczyć, ile mniej więcej wodoru trzeba by zużyć do utrzymania przyspieszenia na poziomie 1 g. Obliczenia tez kolei pozwalają ustalić, jak duży musiałby być pobór wodoru, aby zgromadzić go w wystarczającej ilości. Przy kilku sensownych założeniach można wykazać, że konieczne byłoby zgarnianie wodoru z obszaru o średnicy około 160 kilometrów. Chociaż zbudowanie na Ziemi urządzenia do zgarniania gazu z takiego obszaru byłoby zupełnie niemożliwe, jego konstrukcja w przestrzeni kosmicznej dzięki nieważkości sprawiłaby mniej kłopotu.
W zasadzie taki silnik strumieniowy mógłby działać bez przerwy, tak że w końcu dotarłby do odległych układów planetarnych w Galaktyce. Ponieważ według Einsteina czas wewnątrz rakiety zwalnia, pokonywanie astronomicznych odległości mogłoby stać się możliwe bez konieczności wprowadzania załogi w stan spowolnienia procesów życiowych.
Podróżując z przyspieszeniem 1 g przez jedenaście lat, według zegarów znajdujących się na statku, statek kosmiczny dotarłby do gromady gwiazd w Plejadach, położonej w odległości 400 lat świetlnych. W dwadzieścia trzy lata osiągnąłby galaktykę Andromedy, odległą od Ziemi o 2 miliony lat świetlnych. W teorii taki statek kosmiczny mógłby dotrzeć do granic widzialnego Wszechświata jeszcze za życia członków załogi (chociaż w tym czasie na Ziemi upłynęłyby miliardy lat).
Najistotniejszym niepewnym czynnikiem jest tu reakcja syntezy jądrowej. Reaktor termojądrowy ITER, którego budowę planuje się w południowej Francji, w celu uzyskania energii łączy ze sobą dwie rzadkie postaci wodoru (deuter i tryt). W przestrzeni kosmicznej jednak najbardziej rozpowszechnioną postacią wodoru jest atom składający się z pojedynczego protonu okrążanego przez elektron. Termojądrowy silnik strumieniowy będzie zatem musiał działać w oparciu o reakcję syntezy proton-proton. Chociaż fizycy badają proces syntezy deuteru i trytu już od dziesięcioleci,
synteza proton-proton jest znacznie mniej poznana, trudniejsza do uzyskania i do tego wytwarza znacznie mniejszą moc. Zatem opanowanie trudniejszej reakcji proton-proton będzie technicznym wyzwaniem na najbliższe dziesięciolecia. (Niektórzy inżynierowie dodatkowo wątpią, czy taki silnik strumieniowy zdoła sobie poradzić z oporami, jakie będą powstawały w miarę zbliżania się do prędkości światła).
Dopóki nie zostaną opracowane fizyczne i ekonomiczne podstawy syntezy proton-proton, trudno będzie podać dokładne oszacowania dotyczące możliwości budowy takich silników.Rozwiązanie to jednak znajduje się na liście kandydatów do roli układu napędowego misji, których celem będzie sięgnięcie gwiazd.
Rakieta jądrowo-elektryczna
W 1956 roku amerykańska Komisja Energii Atomowej (AEC, Atomic Energy Commission) zaczęła się poważnie przyglądać rakietom jądrowym w ramach projektu “Rover". W teorii, reaktor jądrowy można by wykorzystać do ogrzewania do ekstremalnych temperatur gazu, na przykład wodoru, który następnie byłby wyrzucany z tyłu rakiety, powodując powstanie siły ciągu.
Z powodu niebezpieczeństwa wybuchu w ziemskiej atmosferze reaktora zawierającego toksyczne paliwo nuklearne, wczesne wersje jądrowych silników rakietowych umieszczano poziomo na torach kolejowych, dzięki czemu można było również dokładnie monitorować działanie rakiety. Pierwszym jądrowym silnikiem rakietowym testowanym w 1959 roku w ramach projektu“Rover" był Kiwi 1 (trafnie ochrzczony nazwą australijskiego nielota). W latach sześćdziesiątych do AEC przyłączyła się NASA, by wspólnie stworzyć Silnik Jądrowy do Zastosowań Rakietowych (NERVA, Nuclear Engine for Rocket Vehicle Applications), który był pierwszym silnikiem jądrowym testowanym pionowo, a nie horyzontalnie. W 1968 roku przeprowadzono test tej rakiety jądrowej polegający na wystrzeleniu jej pionowo w dół. Wyniki tych badań były niejednoznaczne. Rakiety okazały się skomplikowane i pojawiały się problemy z ich odpaleniem. Potężne drgania silnika jądrowego często powodowały pęknięcia zbiorników z paliwem, co kończyło się rozerwaniem pojazdu. Stałym problemem była również korozja wywołana spalaniem wodoru w wysokiej temperaturze. Program rakiet jądrowych został w końcu zamknięty w 1972 roku.
(Z rakietami atomowymi wiązał się jeszcze jeden problem: ryzyko powstania niekontrolowanej reakcji jądrowej, jak w malej bombie atomowej. Chociaż wykorzystywane obecnie komercyjnie elektrownie jądrowe działają na rozrzedzonym paliwie jądrowym i nie mogą wybuchnąć jak bomba nad Hiroszimą, rakiety atomowe, w celu uzyskania jak największego ciągu, działały na wysoko wzbogaconym uranie i dlatego mogło w nich dojść do reakcji łańcuchowej, co doprowadziłoby do niewielkiej eksplozji jądrowej. Gdy program rakiet jądrowych miał już zostać zamknięty, uczeni zdecydowali się przeprowadzić jeszcze jedną, ostatnią próbę. Postanowili wysadzić rakietę w powietrze, niczym małą bombę atomową. Usunęli pręty regulacyjne [pozwalające utrzymać reakcję jądrową w karbach]. Reaktor przekroczył masę krytyczną i wybuchnął ognistą kulą płomieni. To spektakularne zakończenie programu badań rakiet jądrowych uwieczniono nawet na filmie. Rosjanie nie byli tym zachwyceni. Uważali, że ten wybryk był pogwałceniem traktatu o częściowym zakazie prób jądrowych, który nie zezwalał na odpalanie ładunków jądrowych nad powierzchnią Ziemi).
W następnych latach wojsko od czasu do czasu wracało do tematu rakiet jądrowych. Jeden z tajnych projektów nosił nazwę “rakieta jądrowa Timberwind" i był częścią wojskowego programu“Wojen Gwiezdnych" realizowanego w latach osiemdziesiątych. (Projekt został przerwany, gdy szczegółowe informacje na jego temat zostały opublikowane przez Stowarzyszenie Uczonych Amerykańskich). W przypadku rakiet termojądrowych szczególny niepokój budzi kwestia bezpieczeństwa. Nawet po pięćdziesięciu latach badań kosmicznych około 1 procenta napędzanych chemicznie rakiet
ulega katastrofie. (Dwa wypadki promów kosmicznych Challenger i Columbia, w których tragicznie
zginęło czternastu astronautów, jedynie potwierdzają ten odsetek usterek). Niemniej jednak od kilku lat NASA ponownie bada rakiety jądrowe, po raz pierwszy od czasów programu NERVA z lat sześćdziesiątych. W 2003 roku NASA nadała jednemu z projektów nazwę“Prometeusz", na cześć greckiego boga, który podarował ludzkości ogień. W roku 2005 projektowi przyznano fundusze w wysokości 430 milionów dolarów, ale jego finansowanie zostało rok później
znacznie ograniczone, do 100 milionów dolarów. Przyszłość projektu nie jest jasna.
Jądrowe rakiety pulsacyjne
Inną odległą możliwością jest wykorzystanie do napędzania statku baterii miniaturowych bomb jądrowych. W projekcie “Orion" z tyłu rakiety miały być kolejno wyrzucane miniaturowe bomby atomowe, tak aby statek kosmiczny mógł ślizgać się po fali uderzeniowej wytworzonej przez ich wybuchy. Teoretycznie takie rozwiązanie może zapewnić statkowi osiągnięcie prędkości bliskiej prędkości światła. Na pomysł ten po raz pierwszy wpadł w 1947 roku Stanisław Ułam, który brał udział w projektowaniu pierwszej bomby wodorowej. Ideę tę rozwinęli później Ted Taylor (jeden z głównych projektantów głowic jądrowych dla armii amerykańskiej) i fizyk Freeman Dyson z Institutefor Advanced Study (Instytutu Badań Zaawansowanych) w Princeton. Pod koniec lat pięćdziesiątych i w latach sześćdziesiątych przeprowadzono złożone obliczenia dotyczące konstrukcji takich rakiet międzygwiezdnych. Oszacowano, że taki statek kosmiczny mógłby polecieć na Plutona i wrócić w ciągu jednego roku, rozwijając maksymalną prędkość wynoszącą 10 procent prędkości światła. Nawet jednak przy tej prędkości dotarcie do najbliższej gwiazdy zabrałoby czterdzieści cztery lata. Uczeni szacowali, że kosmiczna arka napędzana takim silnikiem rakietowym, ab
y dotrzeć do pobliskich gwiazd, musiałaby podróżować przez całe stulecia, w trakcie których członkowie wielopokoleniowej załogi rodziliby się i umierali, spędzając całe życie na pokładzie kosmicznego okrętu i dopiero ich potomkowie dotarliby do celu.
W 1959 roku firma General Atomics opublikowała raport zawierający oszacowanie rozmiarów statku kosmicznego rozważanego w projekcie Orion. Największa wersja, nazwana Super Orion,ważyłaby 8 milionów ton, miała średnicę 400 metrów i byłaby napędzana przez ponad tysiąc bomb wodorowych. Jednym z głównych problemów związanych z tym projektem było jednak ryzyko skażenia w wyniku opadów radioaktywnych w czasie wystrzelenia statku. Dyson oszacował, że opady radioaktywne z każdego wystrzelenia rakiety mogłyby spowodować śmierć na raka dziesięciu osób. W dodatku powstały w czasie takiego startu impuls elektromagnetyczny (EMP, electromagnetic pulse)
byłby tak potężny, że mógłby doprowadzić do masowych zwarć w znajdujących się w okolicy układach elektrycznych.
Podpisanie w 1963 roku traktatu o częściowym zakazie prób jądrowych było ostatnim akordemtego projektu. W końcu poddał się nawet największy entuzjasta całego przedsięwzięcia, projektant bomb jądrowych Ted Taylor. (Kiedyś zwierzył mi się, że ostatecznie stracił zainteresowanie projektem, gdy uświadomił sobie, że fizyka leżąca u podstaw miniaturowych bomb jądrowych mogłaby zostać wykorzystana również przez terrorystów do konstruowania przenośnych bomb atomowych. Chociaż projekt przerwano, gdy stwierdzono, że jest zbyt niebezpieczny, jego nazwa
żyje w postaci statku kosmicznego Orion, który decyzją NASA w 2010 roku ma zastąpić wahadłowce kosmiczne).
Idea rakiet napędzanych wybuchami jądrowymi została w latach 1973-1978 na krótko wskrzeszona przez British Interplanetar Society (Brytyjskie Towarzystwo Międzyplanetarne), które w ramach projektu “Dedal" zamierzało przeprowadzić wstępne badania mające na celu sprawdzenie, czy możliwe jest zbudowanie bezzałogowego pojazdu, który mógłby dotrzeć do Gwiazdy Barnarda, położonej w odległości 5,9 lat świetlnych od Ziemi. (Wybrano Gwiazdę Barnarda, ponieważ sądzono wówczas, że może mieć planetę. Obecnie dysponujemy sporządzoną przez astronomów Jill Tarter i Margaret Turnbull listą 17 129 pobliskich gwiazd mogących mieć odpowiednie dla życia planety. Najbardziej obiecującą kandydatką jest Epsilon IndiA, gwiazda odległa o 11,8 lat świetlnych).
Planowany w projekcie “Dedal" statek rakietowy był tak olbrzymi, że trzeba by go było zbudować w przestrzeni kosmicznej. Ważyłby 54 tysiące ton, przy czym prawie cały ten ciężar stanowiłoby paliwo rakietowe, a przy ciężarze ładunku 450 ton mógłby osiągnąć 7,1 procent prędkości światła. W przeciwieństwie do projektu “Orion", który zakładał wykorzystanie miniaturowych bomb jądrowych, w projekcie “Dedal" planowano użycie miniaturowych bomb wodorowych działających na mieszance deuteru i helu-3, zapalanej wiązkami elektronów. Z powodu olbrzymich problemów technicznych związanych z jego realizacją, a także obaw wynikających z jego nuklearnego układu napędowego, projekt “Dedal" również został na czas nieokreślony odłożony na półkę.
Impuls właściwy a sprawność silnika
Inżynierowie mówią czasami o wielkości zwanej impulsem właściwym, która pozwala określić sprawność silników o różnej konstrukcji. Definiuje się ją jako zmianę pędu na jednostkę masy paliwa. Zatem im większą sprawność ma silnik, tym mniej trzeba paliwa, aby wystrzelić rakietę w kosmos. Zmiana momentu pędu, czyli popęd siły, jest z kolei iloczynem siły i czasu jej działania.Rakiety napędzane chemicznie, chociaż dysponują bardzo dużą siłą ciągu, działają zaledwie przez kilka minut i dlatego mają bardzo niską wartość impulsu właściwego. Silniki jonowe, ponieważ mogą działać przez całe lata, mogą mieć wysokie wartości impulsu właściwego przy bardzo słabym ciągu. Impuls właściwy mierzy się w sekundach. Typowa rakieta napędzana chemicznie może mieć impuls właściwy rzędu 400
-500 sekund. Impuls właściwy silnika kosmicznego wahadłowca wynosi453 sekundy. (Najwyższa wartość impulsu właściwego dla rakiety napędzanej chemicznie, jaką kiedykolwiek udało się osiągnąć wynosi 542 sekundy; uzyskano ją, stosując mieszankę paliw składającą się z wodoru, litu i fluoru). Silnik jonowy Smart 1 uzyskał wartość impulsu właściwego równą 1640 sekund. A rakieta jądrowa osiągnęła impuls właściwy na poziomie 850 sekund.
Największą możliwą wartość impulsu właściwego miałaby rakieta potrafiąca osiągnąć prędkość światła. Wartość ta wynosiłaby około 30 milionów. Poniżej przedstawiono tabelę zawierającą wartości impulsu właściwego dla różnych rodzajów napędów rakietowych.
TYP SILNIKA RAKIETOWEGO i IMPULS WŁAŚCIWY
- Rakieta na paliwo stale 250
- Rakieta na paliwo ciekłe 450
- Silnik jonowy 3000
- Silnik plazmowy VASIMIR od 1000 do 30 000
- Rakieta z napędem jądrowym od 800 do 1000
- Rakieta z napędem termojądrowym od 2500 do 200 000
- Jądrowa rakieta pulsacyjna od 10 000 do 1 miliona
- Rakieta na antymaterię od 1 miliona do 10 milionów
(W zasadzie napędzane laserowo żagle i termojądrowe silniki strumieniowe mają nieskończony impuls właściwy, ponieważ w ogóle nie przenoszą żadnego paliwa, mają jednak swoje własne problemy innego rodzaju)
Bardzo podoba mi się ten przegląd więc postanowiłem go tu zamieścić. To teraz tylko czekać i obserwować które z projektów będą za naszego życia realizowane 🙄
Laserowy napęd i antymateria sposobem na podbój kosmosu
http://nauka.gadzetomania.pl/2012/07/17/la...-podboj-kosmosu
http://richardobousyconsulting.com/varies.pdf
http://nextbigfuture.com/2012/07/vacuum-to...ter-rocket.html
http://www.techeblog.com/index.php/tech-ga...antimatter-fuel
Są jednak wizjonerzy, którzy podejmują się zadania opracowania, przynajmniej teoretycznego, napędu międzygwiezdnego. Taki napęd mógłby w rozsądnym czasie przemieścić statek i załogę z jednego układu planetarnego do drugiego. Wszystko zgodnie z zasadami fizyki. Kwantowej fizyki.
Projekt VARIES ma trochę prostsze założenia. Statek kosmiczny ma wykonać dwie podróże: do innego układu planetarnego i z powrotem. Oznacza to konieczność zmagazynowania energii na dwie fazy przyspieszenia i dwie fazy zwalniania. W sumie cztery niezwykle energochłonne etapy.
VARIES oznacza Vacuum to Antimatter-Rocket Interstellar Explorer System. Problem energetyczny rozwiązywany jest przez ciągłe „tankowanie” energii z kosmicznej próżni. W tym celu wykorzystywane jest zjawisko kreacji par cząstek bazujące na mechanizmie Schwingera. Otóż próżnia z kwantowego punktu widzenia nie jest pusta, wręcz przeciwnie. Próżnia to prawdziwy wir aktywności kwantowej. Stosując odpowiednio silny laser, jesteśmy w stanie wytworzyć pary cząstek (proton/antyproton) prosto z próżni. Pisząc skrótowo: tworzymy antymaterię i wykorzystujemy ją do podróży międzygwiezdnych.
Co prawda antymaterię ma czerpać z próżni no ale musi mieć chyba jakiś reaktor jądrowy do zasilania tego lasera... No i pytanie jaka byłaby wydajność tego lasera i procesu pozyskiwania antymaterii.
Projekt wygląda ciekawie.
No to mamy rewelacyjną wiadomość ❗ 😮
NASA pracuje nad napędem WARP - Alcubierre drive
http://kopalniawiedzy.pl/NASA-WARP-predkos...agleworks,16634
How NASA might build its very first warp drive
http://io9.com/5963263/how-nasa-will-build...irst-warp-drive
http://www.geekweek.pl/nasa-pracuje-nad-si...arpowym/367331/


W ubiegłym roku NASA powołała do życia laboratorium „Eagleworks“, w którym będą badane m.in. koncepcje napędu WARP czy plazmowego napędu korzystającego z próżni kwantowej.
Podczas niedawnej konferencji Harold White, naukowiec pracujący w Johnson Space Center omawiał mechanikę napędów WARP. Napęd WARP miałby manipulować czasoprzestrzenią tak, by wykorzystujący go pojazd mógł poruszać się szybciej od prędkości światła. Koncepcję takiego napędu przedstawił w 1994 roku meksykański fizyk Miguel Alcubierre. W koncepcji Alcubierrea mamy pojazd w kształcie piłki do futbolu amerykańskiego otoczony pierścieniem z egzotycznej materii. Jednak wykorzystanie takiego napędu wymagałby ilości energii równej zamianie planety wielkości Jowisza na energię.
Tymczasem White i jego koledzy z Eagleworks twierdzą, że WARP może być znacznie bardziej energooszczędny. Z ich obliczeń wynika, że jeśli pierścień wokół pojazdu miałby kształt zbliżony do wyglądu pączka, a nie byłby płaskim pierścieniem, to wystarczyłoby tyle energii ile można uzyskać z zamiany nań pojazdu Voyager 1 (waży on około 800 kg). Co więcej, naukowcy twierdzą, że jeśli zniekształcenia przestrzeni oscylowałyby w czasie, to napęd wymagałby jeszcze mniejszej ilości energii.
Obliczenia White’a pokazują, że WARP jest nie tylko teoretycznie możliwy, ale może być również praktyczny i warto prowadzić badania nad rozwojem tej koncepcji.
Między innymi tym ma się zajmować laboratorium Eagleworks. Uczeni rozpoczęli już pierwsze eksperymenty nad urządzeniem zwanym White-Juday Warp Field Interferometer. Chcą sprawdzić, czy są w stanie w niezwykle małej skali zagiąć czasoprzestrzeń.
Jeśli udałoby się stworzyć napęd WARP pojazdy kosmiczne mogłyby osiągać prędkość nawet 10-krotnie większą od prędkości światła.
Prace nad napędem są już nie tylko teoretycznymi rozważaniami grupy naukowców. Administrator NASA, Charles Bolden, powiedział na spotkaniu w National Press Club: Pewnego dnia chcemy osiągnąć prędkość warp. Chcemy poruszać się szybciej od światła, a nasze ambicje nie ograniczają się do Marsa.
W sieci można zapoznać się z pracą White'a dotyczącą WARP [PDF]
http://ntrs.nasa.gov/archive/nasa/casi.ntr..._2011016932.pdf

Podam jeszcze tylko że dyskusja na ten temat toczy się także na Polskim Forum Astronautycznym - tutaj:
http://www.astronautyka.org/index.php/topi...8.html#msg45048
A tu jest ciekawy artykuł na tej stronie oraz filmik-VIDEO :
http://www.space.com/17628-warp-drive-poss...paceflight.html
A wszystko to tak na dobre zaczęło się w 1994 roku od publikacji pewnego naukowego artykułu:
http://wiki.buksi.pl/index.php?title=Nap%C..._Alcubierre%27a
http://en.wikipedia.org/wiki/Alcubierre_drive
http://setyoufree.lefora.com/2010/07/20/ti...logies-methods/
http://www.bibliotecapleyades.net/ciencia/...imetravel34.htm
http://globalwarming-arclein.blogspot.com/...iberations.html

A tu wizja statku kosmicznego z napędem WARP
http://gadzetomania.pl/2009/06/17/jak-wygl...-z-napedem-warp
http://www.gizmodo.com.au/2009/06/this-is-...hip-looks-like/
http://jupiterforce.org/showthread.php?356...Real-Warp-drive


http://www.geekweek.pl/nasa-pracuje-nad-si...arpowym/367331/
http://news.yahoo.com/warp-drive-may-more-...-161301109.html
http://www.wired.com/wiredscience/2012/09/...rive-plausible/
http://gizmodo.pl/nasa-pracuje-nad-napedem-warp/
Napęd Warp ze “Star Treka” w rzeczywistości?
http://gadzetomania.pl/2013/05/14/naped-wa...zliwe-no-prawie
Gdy Gene Roddenberry przygotowywał podwaliny naukowe dla swojego serialu “Star Trek”, spędził wiele godzin na rozmowach z naukowcami specjalizującymi się w opracowywaniu napędów rakietowych. Zapytał ich wtedy, czy teoria zezwala na skonstruowanie hipotetycznego napędu FTL. Efektem tych rozmów było opracowanie założeń napędu zwanego warp drive. Co prawda większość wniosków opierała się na fundamentach gdybania, a nie twardej nauki, ale było to bardzo przemyślane gdybanie. Gdyby istniała podprzestrzeń i gdyby istniał kompensator Heisenberga, to …[...]
Po wielu latach przymrużania oka i traktowania zagadnienia warp drive jako ciekawej naukowej anegdotki, nastąpiła drobna zmiana w postrzeganiu tego tematu. Wraz z narastającą fascynacją fizyką kwantową nastąpiło rozluźnienie w twardych głowach teoretyków i gdybanie ponownie stało się modne.
Wykorzystał to Miguel Alcubierre, naukowiec pracujący w Universidad Nacional Autónoma de México. W 1994 r. opublikował pracę godzącą ze sobą ogólną teorię względności i podróż FTL. Alcubierre nie znalazł żadnych przeciwwskazań do ograniczania prędkości deformowania czasoprzestrzeni. W mgnieniu okaz możemy więc znaleźć się w punkcie B, lecąc z punktu A, poprzez zbliżenie do siebie obu punktów.[...]
W 2012 r. Harold White (NASA) zapowiedział, że zmodyfikowany interferometr może wykryć miniaturowy warp bubble. Urządzenie nazywa się White–Juday warp-field interferometer i wykrywa mikroskopijne zmiany czasoprzestrzeni. Co więcej, zapowiedziano także skonstruowanie prototypowych generatorów, które będą testowane za pomocą urządzenia.

Jak tak dalej pójdzie, to jeszcze fabuła ze Star Trek'a się ziści i w 2063 roku będziemy mieli napęd WARP 😮 albo i wcześniej 🙄
NASA chce podróżować 10 razy szybciej niż światło
http://www.geekweek.pl/aktualnosci/15603/n...iej-niz-swiatlo
