Ewoki, Jar Jar i wszystko inne... Obejrzałam już duża będąc, jako dziecko zupełnie nie wiedziałam nic o istnieniu Gwiezdnych Wojen i żyłabym w tej cudownej nieświadomości po dziś dzień, gdyby mnie nie pokarano bratem i jego kolekcją DVD."I weź obejrzyj, to świetne jest. I takie słodkie miśki tam są. Mówię, że ci się spodoba, a przy okazji mi też zrób pop-corn."A dzisiaj pytam: Za co?!
Ewoki, Jar Jar i wszystko inne... Obejrzałam już duża będąc, jako dziecko zupełnie nie wiedziałam nic o istnieniu Gwiezdnych Wojen i żyłabym w tej cudownej nieświadomości po dziś dzień, gdyby mnie nie pokarano bratem i jego kolekcją DVD.
"I weź obejrzyj, to świetne jest. I takie słodkie miśki tam są. Mówię, że ci się spodoba, a przy okazji mi też zrób pop-corn."
A dzisiaj pytam: Za co?!
Bracia czasami tak robią i wyrywają siostry z błogiej nieświadomości... Współczuję 🙄
Nowa trylogia nie jest nawet dziecinna, jest zdziecinniała jak staruszek ze starczym uwiądem, i do tego żałosna. Zabrać efekty specjalne i nie zostanie nic.
100% zgody i poparcia.
A ja kolejny raz powtórzę... żeby zniszczyć taki potencjał, ech... Choć pewnie Lucas nigdy nie zamierzał go wykorzystywać. Historia, która mogła być na prawdę dobra, pokazana w banalnie banalny sposób. Niestety zgadzam się, zabrać efekty, zostaje tylko blue box... Że też Evan McGregor się na to zgodził.
Że też Evan McGregor się na to zgodził.
Kasa Misiu, kasa.
Nie, no nie mam do niego aż takich pretensji. Za coś żyć trzeba, być może na jego miejscu też bym to zrobił. A w karierze mu to na szczęście nie zaszkodziło.
Problem z Lucasem polega na tym że kanon SW powstaje na innych zasadach niż ST, dlatego mimo wielu durnych rzeczy powstają też wspaniałe ale tak czy siak ostatnie słowo ma George co do niego należy i często wybiera gorsze, przykład najnowsze animowane Clone Wars które niszczy to co świetnie zostało pokazane w komiksowej serii Republic czy książkach o klonach, to są kapitalne historie i postacie, które mniejsi(tacy jak ja) i więksi fani uwielbiają. A tu nagle George zaczyna kręcić swoje Clone Wars ze swoim przydupasem który nie już jest tak postawną osobą jak Genndy Tartakovsky twórca poprzedniego serialu który bardzo dbał o zgodność i szanował fanów tego co powstało. Ale nie George który zawsze wie najlepiej i słucha tylko siebie i dlatego fani mają takie ambiwalentne uczucia odnośnie niego.
Nie, no nie mam do niego aż takich pretensji. Za coś żyć trzeba, być może na jego miejscu też bym to zrobił. A w karierze mu to na szczęście nie zaszkodziło.
On nie zrobił tego dla kasy wyłącznie ale dla samej roli jak i samej możliwości pójścia śladami Alec Guinnessa! No ale widzę na sali masę ekspertów od SW więc taki błąd mógł się trafić 😉
On nie zrobił tego dla kasy wyłącznie ale dla samej roli jak i samej możliwości pójścia śladami Alec Guinnessa! No ale widzę na sali masę ekspertów od SW więc taki błąd mógł się trafić 😉
Ty tak naprawdę ? Wierzysz w to co piszesz ? To była dal niego szansa po Trainspotting ( który uwielbiam ) sam mówił że był zaszufladkowany. Ale w sumie może naprawdę chce być JEDI, to chyba dzięki nauce Jogurta i wszechobecnej Szmocy 😆
św Alec Guinness powinien poczuć się obrażony skoro jego kreacje chce się porównywać do Ewan Mcgregora, no bez przesady ...
ps.: i aż łezka się w oku kreci jak przez całą podstawówkę zjechałem 2 magnetowidy oglądając gwiezdne wojny które kupili mi rodzice na otwarciu makro w Wrocławiu ale to były piękne czasy a po nowej trylogii ( zaliczyłem w kinie ) jakoś nie mogę podjeść to tematu, pozostał mi :ufp: 🙂
Gdyby powiedział: "Zrobiłem to tylko dla forsy, takie jest życie, z czegoś trzeba spłacać te kredyty kurdę", to by był wiarygodny. W momencie, gdy zaczyna dorabiać ideologię, trzeba włączyć podejrzliwość. Dla mnie to oczywista oczywistość 😉
Heh...Dla mnie Evan McGregor był dużo bardziej autentyczny w pierwszej części,niż w pozostałych.Nie zrozumcie mnie źle, mam do niego stosunek obojętny. Po prostu padawan Obi-Wan był bliżej moich wyobrażeń niż mistrz Kenobi :|. W drugiej i trzeciej części odbierałem go przez większość czasu jako przemądrzałego dupka. Wiem, że to głównie zasługa scenariusza, ale niesmak pozostał. Zupełnie nie pasuje to do kreacji Guinnessa...Części I-III mają dla mnie tylko dwa pozytywy: dynamiczne walki Jedi oraz "The Phantom Menace". Reszta... No cóż. Na szczęście są książki czy komiksy, sięgające daleko w przeszłość Republiki. One ratują klimat i pozwalają człowiekowi spojrzeć w lustro przy stwierdzeniu "podobają mi się Gwiezdne Wojny" 😉
Gdyby powiedział: "Zrobiłem to tylko dla forsy, takie jest życie, z czegoś trzeba spłacać te kredyty kurdę", to by był wiarygodny. W momencie, gdy zaczyna dorabiać ideologię, trzeba włączyć podejrzliwość. Dla mnie to oczywista oczywistość 😉
Widać że nie oglądasz programów Jonathana Rossa u niego nie ma udawanie bo o momentalnie by to wychwycił zresztą mała próbka. 😉
Gdyby powiedział: "Zrobiłem to tylko dla forsy, takie jest życie, z czegoś trzeba spłacać te kredyty kurdę", to by był wiarygodny. W momencie, gdy zaczyna dorabiać ideologię, trzeba włączyć podejrzliwość. Dla mnie to oczywista oczywistość 😉
Widać że nie oglądasz programów Jonathana Rossa u niego nie ma udawanie bo o momentalnie by to wychwycił zresztą mała próbka. 😉
No nie wiem czy zauważyłeś ale w większości filmów opartych o inne filmy czy książki aktorzy wypowiadają się z pozycji wielkiego fana, jest to showbiznes i głównie biznes. Jak by powiedział że była to kolejna rola i fajnie że się podobała to nie sprzedało by się tyle figurek z podobizną jego postaci oraz koszulek i klocków lego. No i chyba zdajesz sobie sprawę z tego że przed każdym z takich programów maja rozpiskę o czym będą rozmawiać i listę pytań. Żaden aktor nie idzie na żywiło ... Żyjemy w czasach staranie przygotowanej telewizyjnej papki informacyjnej, ani ona słodka ni słona, wchodzi łatwo i tak też wychodzi. Zresztą z tej przyczyny nie oglądam telewizji.
Jest też coś takiego jak naturalność i bycie cool pewni aktorzy tacy jak Evan czy Barrowman to maja i naprawdę nie muszą się przygotowywać jak inni przed wywiadem i to widać, zresztą rozumiem twoją postawę bo po tym co serwują nam polskie programy rzeczywiście można odnieść wrażenie sztuczność gdy na zachodzie są programy Rossa, Fergusona, Kimmla itd.
