Forum › Trek.pl › Newsy › Nauka i Technologia › Kosmici istnieją? Rewelacje Mitchella
Chyba nawet nie chcę zagłębiać się w filozofię początku wszechrzeczy, to chyba przerasta nie tylko mnie. Dla nas początkiem jest początek naszego wszechświata i chyba inne początki nie powinny nas interesować. Ale kiedyś musiał być początek początków... i taki początek udowadnia, że nawet Bóg musiał mieć początek, więc gdzie jego wieczność?ten post to jakiś hołd dla słowa początek???
eh. koniec końców zawsze początek początków musi być 😛 Ale to nas chyba przerasta. Postawmy sobie na razie prostsze pytanie - gdybyśmy spotkali istoty pokroju Q, czyż wobec nas nie byli by oni jak bogowie?
Zaraz mi powiesz, że kiedy mała dziewczynka wrzeszczy głosem 30 letniego męzczyzny to to zmiany w strunach głosowych. Litości. Po za tym lewitujące przedmioty.
Heh, co do tych strun głosowych to trafiłeś nieumyslnie w samo sedno 😉 Za brzmienie głosu odpowiadają właśnie one. ich uszkodzenie zmienia radykalnie głos. W momencie ekstremalnego naprężenia mięśni oraz nietypowego odchylenia głowy napięcie strun głosowych może się zmienić co z kolei może obniżyć/podwyższyć ton głosu. Z kolei jesszcze dochodzi zjawisko mówienia przez nos, które możesz sobie sam przetestować lub usłyszeć choćby w wykonaniu Chrisa Bale'a w ostatnich Batmanach 🙂 Co do lewitacji przedmiotów trudno mi się na ten temat wypowiadać, bo na to rzeczywiście trudno o racjonalną wypowiedź :] Niestety brak jakichkolwiek dowodów na prawdziwość tego zjawiska.
Eh, Lo`rel przeczysz sam sobie. Nie da się, ale to po prostu ni wała, udowodnić nie istnienia Boga żadną matematyką ani logiką choćbyś nie wiem jaki dowód przedstawił, bo Bóg z samego ,że się tak wyrażę "założenia" jest w s z e c h m o g ą c y. Co znaczy ,że jest ponad wszelkie znane nam prawa naukowe i logiczne założenia.
Nie pisałam o Biblii, tylko o Bogu, a to dwie różne sprawy. To raz. Dwa, nie jestem naukowcem. Trzy, z tego, co czytałam, nikt nie umie uzasadnić, czy coś bylo, i co to było. Owszem, mówi się o praatomie - nielichy musiał być, skoro tyle z niego powstało - ale i on musiał się skądś wziąć.Co do dowodu na istnienie Boga - to nie ma go, tak samo jak dowodu na nieistnienie. A moze mamy go przed nosem, tylko nie widzimy.Boga zrozumieć się nie da. Nie naszym umysłem. umiemy myślec abstrakcyjnie, umiemy mówić, umiemy różniczkować i budować rakiety kosmiczne, ale Boga nie zrozumiemy. Czemu? Bo nie możemy. Słyszeliście o małpach, które uczy się porozumiewać z ludźmi? Niechby taki szympans umiał gadać na migi jak najlepie, spróbuj wytłumaczyć mu całkowanie i rachunek prawdopodobieństwa. Relacja jest ta sama.
Sugerujesz Picard, że bóg istniał nawet wtedy gdy nie było nic? musiał się cholernie nudzić, a może nawet nie doznał tego uczucia, bo nie istniał wtedy czas? I nie traktuj każdej mojej wypowiedzi tak śmiertelnie poważnie. Chyba nie rozróżniasz kiedy trwa poważna dyskusja, a kiedy człowiek rzuca wolną dygresję.A lewitujące przedmioty można by podciągnąć pod jakieś lokalne zaburzenia grawitacyjne, ale nie brnę w to, bo brak na to dowodów jak zauważył Pah Wraith.
Dyskusje o bogu przypominają dyskusje o niczym - nie da się udowodnić istnienia/nieistnienia, bo z definicji jest określany jako wszystkomogący, nie poddający się wyjaśnieniom. Tak samo z przyczyną istnienia, świat musiał mieć jakiś początek, jakąś przyczynę, a ta przyczyna swoją przyczynę - i praprzyczynę, coś co było na początku (skąd założenie, że był jakiś początek?) znów nazywamy bogiem - jak tu dyskutować z takimi argumentami? 🙂
Przecież i tak wszyscy wiemy, że nie uda nam się dojść do żadnych wniosków na temat początku wszelkich początków i wszystkiego co się z tym łączy. Ale dyskutować zawsze można 🙂
Eviva, myślę że prędzej nauczymy małpy różniczkować niż usłyszymy głos boży.
Lo'Rel - wciąż nie bierzesz pod uwagę jednej rzeczy
Ależ właśnie biorę pod uwagę fakt, że w naturze wszystko ma swój początek. Nic nie bierze się z niczego. Bardzo słuszna myśl Evivy: zero zawsze daje zero. więc jakby nie patrzeć, zawsze musiało być coś. Choć to też może złe założenie, bo słowo "zawsze" odnosi się do czasu. A jeśli czasu nie było to nie było niczego i nigdy nie trwało, bo trwanie też odnosi się do czasu. Nie, to jest jakieś chore... :/
sugerujesz Picard, że bóg istniał nawet wtedy gdy nie było nic? musiał się cholernie nudzić
Wg Biblii istniał od zawsze.
Chyba nie rozróżniasz kiedy trwa poważna dyskusja
Nie no sorry racja. Nie ma tu żadnej poważnej dyskusji tylko od niechcenia rzucamy sobie dygresjami.
Dyskusje o bogu przypominają dyskusje o niczym - nie da się udowodnić istnienia/nieistnienia, bo z definicji jest określany jako wszystkomogący, nie poddający się wyjaśnieniom.
A ja coś dla rozrywki. skoro jest wszystkomogący to niech stworzy taki kamień którego nie da rady podnieść. 😀
Stare jak świat, jak nie stworzy to nie jest wszechmogący, a jak stworzy i nie podniesie to też nie jest wszechmogący.Czy mi się wydaje, czy ty masz jakieś zastrzeżenia do mojej osoby Picardzie? Czy nie dociera do Ciebie człowieku o czym piszę? Co to jest "zawsze"? Bo obawiam się, że twoje zawsze zaczęło się wraz z początkiem wszechświata, zatem jak cokolwiek mogło istnieć jeśli niczego nie było? Słucham? Bo póki co nie widzę, żadnych argumentów poza jakąś dziwną pyskówką, nie tylko z resztą w tym temacie.Poza tym Biblia to książka napisana przez człowieka, a pisać to sobie można wszystko.
Stare jak świat, jak...
Może i stare ale coś w sobie ma. A skoro nawet tobie, człowiekowi podważającemu jego istnienie to nie leży to gdzieś tam w zakamarkach twego bardziej naukowego umysłu siedzi myśl że on jednak istnieje.
Poza tym Biblia to książka napisana przez człowieka, a pisać to sobie można wszystko.
Dobra to napisz coś takiego.
Napisałem, że taką książkę? Napisałem, że książkę w ogóle, Poza tym nie podważam tego, że Biblia miała i ma przeogromny wpływ na ludzkość, jak dla mnie za duży. Poza tym, być może coś tam gdzieś istnieje, ale nie jest to nic co mógłby opisać człowiek (mitologie i wierzenia) i na pewno nie jest to nic boskiego.No i że stare jak świat, to żaden przytyk, tylko stwierdzenie faktu, ale to tylko potwierdza to, że nie ma w naturze nic wszechmogącego.
Czy mi się wydaje, czy ty masz jakieś zastrzeżenia do mojej osoby Picardzie?
Mógłbyś mieć lepszy awatar.
Czy nie dociera do Ciebie człowieku o czym piszę?
Przepraszam, nie zrozumiałem pytania, mógłbyś powtórzyć?
Bo póki co nie widzę, żadnych argumentów poza jakąś dziwną pyskówką, nie tylko z resztą w tym temacie.
Podziwiam ludzi tak dalece samokrytycznych jak ty.
Co to jest "zawsze"? Bo obawiam się, że twoje zawsze zaczęło się wraz z początkiem wszechświata, zatem jak cokolwiek mogło istnieć jeśli niczego nie było
To zdanie pisałeś chyba pod wpływem emocji i wyszło trochę chaotycznie. Jeśli dobrze zrozumiałem pytasz mnie co było przed początkiem wszechświata?
Nie znam odpowiedzi. Ale radziłbym poczytać moje wcześniejsze posty dotyczące istnienia Boga. Przez ciebie muszę się powtarzać.
Poza tym Biblia to książka napisana przez człowieka, a pisać to sobie można wszystko.
Tak patrząc na twoje posty to muszę się zgodzić z tym ,że człowiek może sobie wszystko machnąć. Tyle tylko ,że Biblia była pisana na przestrzeni wielu setek lat przez ludzi którzy wiedzę teologiczną zbierali przez całe życie a także przez naocznych świadków historii w niej zawartych. Zaś wiele zdarzeń w niej opisywanych była wielokrotnie potwierdzana przez historyków i archeologów.
Szczególnie potop i Arka Noego są historycznie udokumentowane...
Podziwiam ludzi tak dalece samokrytycznych jak ty.
Odwracanie kota ogonem, to częsta przywara ludzi nie potrafiących skutecznie się wybronić. Zdecydowanie też muszę zapoznać się z twoimi opiniotwórczymi postami. Taki długi ten twój post, a tak mało w nim treści.
