Forum › Trek.pl › Newsy › Nauka i Technologia › Kosmici istnieją? Rewelacje Mitchella
A ja nie byłbym zadowolony! :glare: Może Roddenbery spotkał jakichś kosmitów i dowiedział sie co nieco jak tam żyją, a następnie ładnie umieścił w treku przygotowując ludzkość do ich oficjalnego przywitania sie z ziemianami ;]
No co źle napisałem? Może są wśród nas kosmici a to że od czasu do czasu ktoś twierdzi że ich spotkał to wypadek przy pracy jak w TNG w odcinku First Contact, wypadek Rikera, żądzą się takimi samymi prawami jak federacja np: 1 dyrektywa itp. Więc normalnie nie gadają z nami bo czekają aż osiągniemy odpowiedni poziom rozwoju technologicznego i mentalnego bo na razie ludzkość uważa się za pępek wszechświata
a to że od czasu do czasu ktoś twierdzi że ich spotkał to wypadek przy pracy jak w TNG w odcinku First Contact,
Nie chodziło Ci przypadkiem o Who watches the watchers?
Nie, tam istnienie innych cywilizacji jest oficjalnie podane do wiadomości 'tubylcom' (wszystkim, pod koniec chyba nawet Picard teleprotuje się na oczach całej wioski), a ci akceptują fakt, że nie są jeszcze gotowi by dołączyć, podczas gdy w First Contact jest to ukrywane i rząd ma w ciągu kilkudziesięciu lat "wyedukować" swój gatunek, tak by ten był mentalnie gotowy do akceptacji faktu, że nie jest sam w kosmosie. Ponadto cywilizację z Who Watches... o wiele trudniej przyrównać do naszej niż tą z First Contact (bo ta ostatnia jest od początku do końca wymyślona jako podobna do naszej).
No i właśnie o ten odcinek mi chodziło(First Contact) i nie uwierzę że żadni "kosmici" nie odwiedzają naszej planetki :ik:
To nie jest kwestia wiary, tylko nauki. A ja nigdy nie uwierzę, że czerwony jest czerwony. Zakładając, że obcy nas obserwują i czekają, to im współczuję. Primo - ludzkość w Star Treku to utopijna, nierealna wizja, secundo - nie osiągniemy takiego rozwoju technologicznego, warp nie jest niemożliwe, nie taki jak w Treku. I nie łudziłbym się, że Trek ma jakieś dosłowne odniesienie do rzeczywistości. Raczej nikt nas nie podgląda i wątpię, żeby gdzieś w kosmosie istniała Federacja Planet z Pierwszą Dyrektywą. Wszechświat jest zbyt rozległy i przypadkowy, żeby coś takiego miało miejsce. Oczywiście, jest to możliwe, ale tak szalenie nieprawdopodobne, że aż szkoda o tym mówić. Star Trek to fikcja, autor której chciał nam powiedzieć: ludzie, chciałbym, żeby świat był dobry. Żeby wszyscy się kochali, nie byli rasistami, ksenofobami i żeby ruscy nie wywalili w USA całego arsenału jądrowego. Ot i tyle.
Może ja użyłem złych słów a może ty źle mnie zrozumiałeś. Przecież nie tylko federacja rządziła się czymś takim jak 1 dyrektywa, a Wolkanie w ENT'ku tez tak postępowali.
Bo prawdopodobnie od Volkan zaczerpnięto ideę Pierwszej Dyrektywy. Ciekawe jakbyśmy zareagowali odbierając jakiś sygnał z kosmosu od obcej cywilizacji. Przecież, nie wiemy na jakim poziomie rozwoju są (byli gdy wysłano sygnał), czy powinni wiedzieć, że są inni? Na Ziemi nikt by się nad tym nie zastanawiał, tylko szybko słał odpowiedź. I jeszcze jedna rzecz. Gatunki na etapie rozwoju podobnym do naszego obecnego, na pewno obserwują kosmos. Czy zatem żaden ich teleskop nie zarejestrował, żadnej eksplozji torpedy, sygnału Warp czy wiadomości podprzestrzennej? Jak do tego ma się Pierwsza Dyrektywa?
Ciekawe jakbyśmy zareagowali odbierając jakiś sygnał z kosmosu od obcej cywilizacji. Przecież, nie wiemy na jakim poziomie rozwoju są (byli gdy wysłano sygnał), czy powinni wiedzieć, że są inni? Na Ziemi nikt by się nad tym nie zastanawiał, tylko szybko słał odpowiedź.
Polecam film Kontakt Roberta Zemeckisa z 1997 roku. Pokazuje calkiem ciekawa wizje takiego zdarzenia.
Uwielbiam ten film, to jeden z moich ulubionych pod wieloma względami, Judie Foster jest fenomenalną aktorką. Film doskonale ukazuje obawy i lęki. Ale i zaznacza naszą małość (cytat "tak się dzieje od wieków, dołączycie gdy będziecie gotowi" niedosłowny).
Ciekawe jakbyśmy zareagowali odbierając jakiś sygnał z kosmosu od obcej cywilizacji. Przecież, nie wiemy na jakim poziomie rozwoju są (byli gdy wysłano sygnał), czy powinni wiedzieć, że są inni? Na Ziemi nikt by się nad tym nie zastanawiał, tylko szybko słał odpowiedź.
Polecam film Kontakt Roberta Zemeckisa z 1997 roku. Pokazuje calkiem ciekawa wizje takiego zdarzenia.
Tym bardziej, że nikt jej nie uwierzył, ponieważ widzieli to, co mieli zobaczyć. Tylko, że istniał dowód: 18 godzinna luka w nagraniu. Po prostu zwalono to na awarię sprzętu. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. To właśnie Einstein mówił w teorii względności.
Z drugiej strony sygnału podprzestrzennego byśmy nie odebrali. Możemy odbierać wyłącznie fale radiowe wysłane w znanej nam technologii czyli naszym czasie rzeczywistym. Odebranie sygnału podprzestrzennego nie jest możliwe, ponieważ nie potrafimy tworzyć tuneli podprzestrzennych. Nie oznacza to jednak, że takie sygnały do nas nie docierają. Po prostu ich nie "słyszymy". Nie oznacza to także, że kiedyś tego nie uda się zrobić, może nawet niedługo?
Wiara, to jeden z głównych wątków filmu, przewija się cały czas. Jednak ludzie zamykają oczy nawet na to, co mają podane na tacy (luka w nagraniu) i teraz mi tu bez takich, że zaprzeczam sam sobie w odniesieniu do poprzednich postów. Tu jest fikcja opisująca ludzkie zachowania, ukazana w rewelacyjny sposób. Co do niewyłapywania sygnałów podprzestrzennych to się zgadzam. Ale jeśli ktoś ma coś takiego jak ziemski teleskop Hubbla długotrwale skierowany w jedno miejsce, to przecież mógłby namierzyć jakieś okręty Floty, albo zarejestruje wybuchy torped. Czyli Federacja "brudzi" przestrzeń kosmiczną, tym samym łamiąc Pierwszą Dyrektywę, bo daje dowody na swoje istnienie cywilizacjom niegotowym na taką wiedzę.
... Ale jeśli ktoś ma coś takiego jak ziemski teleskop Hubbla długotrwale skierowany w jedno miejsce, to przecież mógłby namierzyć jakieś okręty Floty, albo zarejestruje wybuchy torped. Czyli Federacja "brudzi" przestrzeń ...
Możliwe ale zawsze jest ale 🙂 Przecież patrzenie nawet w kilka punktów w kosmosie nie daje pewności zaobserwowania takich rzeczy a okręty latające powyżej worp chyba troche trudno wyłapać (pisząc to nic nie wiem o sprzęcie jakim ludzie dysponują). 😉
Ale w przestrzeni Federacji tyle się dzieje i jest tak duży ruch kosmiczny, że można by to zauważyć. Nie mówię lotach w warp, ale prędkości podświetlne, czy jakieś wraki (np. pod wolf 359). We wszechświecie Treka tyle się dzieje, że nietrudno to wyłapać jakimś podglądaczom.
