Forum › Trek.pl › Newsy › Nauka i Technologia › Kosmici istnieją? Rewelacje Mitchella
Artykuł ciekawy choć poza kilkoma zdaniami to jakiś absurdalny stek bzdur. Pytanie co to ma wspólnego z tematem?
Tyle, że skoro rozmawiamy o ewentualnym istnieiu kosmitów, to odkrycie planety, która mogła "zrodzić" inteligentne życie to może Michell nie mówił bzdur? Wiem, że część artykułu nadaje się także do tematów o ewolucji i kreacjoniźmie oraz o religii. Dlaczego o religii. Ponieważ jeśli istnieją inne inteligentne istoty to część koncepcji religijnych i to we wszystkich religiach może wziąć w łeb, jak to pisze autorka artykułu. Niestety mam wrażenie, że Pan Profesor nie zawsze interpretuje Biblię tak jak to robią inni. Z drugiej strony taka rozszerzająca interpretacja jest milsza zarówno dla oka i ucha niż niejedno kazanie z ambony. Ale widać tu ewidentny wpływ ks. Tischnera, a był on jednym z tych co mieli umysł otwarty na świat. Niestety nielicznych.
Tak czytam i czytam.. i powiem tylko: jakie to szczęście, że moja wiara opiera się na ciągłej ewolucji i rozszerzaniu pojęć. Bo jeśli istnieje Bóg - a jak wiadomo, trudno udowodnić jego nieistnienie - to i tak nasz dogmatyzm na Jego temat jest po prostu śmieszny. Jakikolwiek jest, nie wiemy o nim kompletnie nic. Jeśli przyjmiemy, że Go nie ma, to oczywiście dyskusja jest bez sensu.Wiara jest zresztą czymś bardzo osobistym, ale tak naprawdę ma się nijak do wartości człowieka jako człowieka. Ateista, który usiłuje mnie przekonac do swego ateizmu, budzi mą niechęć w równym stopniu, co przedstawiciele różnych sekt, nachodzący człowieka w jego wlasnym domu. Ja na przykład wierzę w Boga, ale to nie znaczy, że jestem w czymkolwiek lepsza od tego, kto nie wierzy, a jeśli czasem jestem, to nie z tego właśnie powodu.
Z tego co się orientuję sekty to religie zabronione przez prawo a ich przedstawiciele nie chodzą po domach szukając nowych. A nasi misjonarze mniej więcej tak właśnie robią. Nie bardzo rozumiem takiego myślenia jak twoje Eviva.
Z tego co się orientuję sekty to religie zabronione przez prawo a ich przedstawiciele nie chodzą po domach szukając nowych. A nasi misjonarze mniej więcej tak właśnie robią. Nie bardzo rozumiem takiego myślenia jak twoje Eviva.
Zabronione? To ciekawe, w centrum Warszawy tylko w tym rioku miałam juz jedenaście takich wizyt. specjalnie liczyłam. To, że coś jestb prawnie zabronione, nie znaczy, że nie działa.
Nie bardzo rozumiem "nasi misjonarze". Znaczy czyi? Bo nie moi, rozumiem więc, że Twoi. Ale kim oni są?
Zależy co się nazywa sektą. Dla jednych są to świadkowie Jehowy czy adwentyści a dla innych ktoś inny. Z tego co wiem istnieje definicja sekty chociaż nie istnieje ona na gruncie prawnym. Czym jest sekta można przeczytać tutaj.
Co do misjonarzy adarom miał na myśli misjonarzy katolickich podobnych do tych, którzy ewangelizowali Amerykę Południową, Afrykanów czy Indian. Zresztą takie działania "na siłę" nadal się dzieją w dżungli amazońskiej. Ale to nie temat na ten topic tylko na ten o kościele.
Tyle, że skoro rozmawiamy o ewentualnym istnieiu kosmitów, to odkrycie planety, która mogła "zrodzić" inteligentne życie to może Michell nie mówił bzdur?
Teoretyzowanie na temat możliwości rozwoju życia, a stwierdzenie z całą pewnością, że ono istnieje, mało tego, że kosmici nas nawiedzają, to dwie różne sprawy. Poza tym, to raczej artykuł na temat wiary i jej sensu w razie odkrycia innego życia poza ziemskim.
Ateista, który usiłuje mnie przekonac do swego ateizmu, budzi mą niechęć w równym stopniu, co przedstawiciele różnych sekt
Ale mam nadzieję Eviva, że o mnie nie piszesz? O ile wiem, tylko głoszę swoje poglądy, nie staram się nikogo przeciągać na swoją stronę, a już na pewno nie w temacie wiary. To każdy rozpatruje w sobie. I jeszcze jedno:
Bóg - a jak wiadomo, trudno udowodnić jego nieistnienie
To chyba raczej zainteresowani powinni udowodnić jego istnienie? Po co udowadniać, że czegoś nie ma, skoro żadne empiryczne, obiektywne doświadczenie nie potwierdza istnienia siły wyższej.
Co do misjonarzy adarom miał na myśli misjonarzy katolickich podobnych do tych, którzy ewangelizowali Amerykę Południową, Afrykanów czy Indian.
Kiedyś może na siłę ale teraz po prostu przekonują słowem do swojej religii i rzeczywiście to nie miejsce na te rozmowy.
To chyba raczej zainteresowani powinni udowodnić jego istnienie? Po co udowadniać, że czegoś nie ma, skoro żadne empiryczne, obiektywne doświadczenie nie potwierdza istnienia siły wyższej.
Ale jednocześnie nie wykluczają. To że jesteśmy w stanie udowodnić coraz więcej niewyjaśnionych do tej pory zjawisk nie oznacza jego nieistnienia.
Eviva w temacie kościół rozwiń tę wypowiedź o nachodzeniu przez sekty bo to chyba dość naciągana wypowiedź.
Tak czy inaczej udowodnij mi to, dla mnie brak dowodów i jakichkolwiek logicznych przesłanek jest wystarczającym powodem aby stwierdzić, że religia to mit. Ale to chyba nie miejsce na ten temat.
świadkowie Jehowy czy adwentyści
To nie są sekty tylko odłamy chrześcijaństwa.
Lo, ja to wiem, ale niektórzy traktują ich w taki sposób jakby byli sektami ze wzgledu na metody "rekrutacji" wiernych.Ale widzę, że burzę na tle religijnym wywołałem w temacie o kosmitach ;). Nie było to moim zamiarem.
