Forum Rozmowy (nie)kontrolowane Polityka Kara śmierci

Kara śmierci

Wyświetlanie 15 wpisów - od 46 do 60 (z 388 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Silver Phoenix
    Uczestnik
    #65290

    To jest prewencja, wyłączając to, że już raz zabił, nie masz żadnej gwarancji, że zabije kolejny raz. Silver, Ty chcesz go osądzać nie tylko za to co zrobił, ale i za to co MOŻE zrobić, choć nie jest powiedziane, że tak będzie.

    Nie jest również powiedziane, że tak NIE będzie.

    Z agresywnymi psami nikt się jakoś nie certoli. Rottweiller aatakuje koś na ulicy - drugiej szansy już nie dostanie. Po obserwacji idzie do uśpienia.

    Sytuacja hipotetyczna: morderca wychodzi po iluś latach na wolność i zabija ponownie. Umiałbyś spojrzeć jego rodzinie w oczy?

    A co zrobisz, jeśli okaże się, że to nie ten był mordercą, a jedynie został wrobiony?

    Przy dzisiejszym poziomie kryminalistyki jest to już mało prawdopodobne. Co więcej owo prawdopodobieństwo z każdym rokiem maleje wskutek rozwoju techniki.

    Poza tym chcesz świadomie i z premedytacją odebrać życie człowiekowi zaspokajając jakąś tam chęć zemsty i sprawiedliwości (i nie pisz, że nie, bo to logiczny wniosek, że odczułbyś satysfakcję z tego powodu, nawet podświadomą) zatem z mojego punktu widzenia niczym nie różnisz się od tego któremu życie odebrałeś.

    Jednak napiszę.

    Zemsta wchodziłaby w grę tylko i wyłącznie wtedy, gdybym miał do czynienia z kimś, kto skrzywdził bliską mi osobę.

    W pozostałych przypadkach to raczej kara za odebranie komuś życia z chęci zysku na przykład. I to nie kara w sensie tego, by oskarżony wyciągnął wnioski - ale w sensie tego, by inni zastanowili się dwa razy, zanim pójdą w jego ślady.

    z mojego punktu widzenia niczym nie różnisz się od tego któremu życie odebrałeś

    Trudno, jakoś to przeżyję.

    Żołnierze, policjanci - oni też zabijają. Czasem trzeba, aby reszta społeczeństwa mogła żyć i potępiać ich za czyny, popełnione w jej obronie.

    Ja wiem o co Ci chodzi, Ale nie potrafię się z tym zgodzić.

    Twoje święte prawo...

    Lo'Rel
    Uczestnik
    #65299

    Przy dzisiejszym poziomie kryminalistyki jest to już mało prawdopodobne.

    Mało prawdopodobne, ale jednak jest taka możliwość.

    Żołnierze, policjanci - oni też zabijają.

    Nie porównuj żołnierza z mordercą - to zupełnie co innego.

    ale w sensie tego, by inni zastanowili się dwa razy, zanim pójdą w jego ślady.

    Moim zdaniem to nic nie daje. Będąc w takiej sytuacji nie zastanawiasz się raczej co się stanie po zamordowaniu swojej ofiary.

    Sytuacja hipotetyczna: morderca wychodzi po iluś latach na wolność i zabija ponownie. Umiałbyś spojrzeć jego rodzinie w oczy?

    Nie potrafisz przewidzieć czy zabije znowu czy nie. Z resztą, dlaczego ja miałbym patrzeć w oczy rodzinie? Jeśli by wyszedł i zabił, to wina systemu penitencjarnego i nieskutecznej resocjalizacji. Nie moja. Ani bezpośrednio, a pośrednio jeśli już to w bardzo odległym stopniu.

    Piotr
    Klucznik
    #65307

    Nie porównuj żołnierza z mordercą - to zupełnie co innego.

    Porownywal zolnierza z osoba wykonujaca egzekucje, nie ze skazanym morderca - jest pewna roznica.

    Nie potrafisz przewidzieć czy zabije znowu czy nie.

    W przypadku np. seryjnych mordercow to latwo przewidziec.

    Silver Phoenix
    Uczestnik
    #65308

    Nie porównuj żołnierza z mordercą - to zupełnie co innego.

    Egzekutor a morderca to też dwie różne rzeczy - mimo to nie miałeś oporów przed postawieniem znaku równości.

    "Bo obaj zabijają".

    Moim zdaniem to nic nie daje. Będąc w takiej sytuacji nie zastanawiasz się raczej co się stanie po zamordowaniu swojej ofiary.

    Ale nie wiesz tego na pewno, prawda? Poza tym zauważ, że poza nielicznymi przypadkami morderca raczej nie chce by go złapano. Znaczy - boi się konsekwencji.

    Z resztą, dlaczego ja miałbym patrzeć w oczy rodzinie? Jeśli by wyszedł i zabił, to wina systemu penitencjarnego i nieskutecznej resocjalizacji. Nie moja. Ani bezpośrednio, a pośrednio jeśli już to w bardzo odległym stopniu.

    Dokładnie, systemu. A dlaczego systemu? A dlatego, że system nie ma odpowiedniego narzędzia o nazwie "kara śmierci". A dzięki komu go nie ma?

    General2
    Uczestnik
    #65312

    Silver?? Myślisz że jesteś taki w porządku?. Linia między dobrem a złem jest cienka obyś nie miał okazji się o tym przekonać.

    Silver Phoenix
    Uczestnik
    #65313

    Myślisz że jesteś taki w porządku?

    To, co ja myślę, to moja sprawa. Jeśli będę potrzebował Cię wtajemniczyć w pokrętne ścieżki mego umysłu - dam Ci znać. Nie zanosi się na to jednak.

    Linia między dobrem a złem jest cienka obyś nie miał okazji się o tym przekonać.

    Nie mówisz niczego, czego bym nie wiedział.

    A jak ma się to do tematu, którym jest dyskusja na temat kary śmierci?

    zdarom
    Uczestnik
    #65321

    Mylisz pojęcia.

    Poszukaj definicji słowa "morderca". Nie podam Ci linka bo wolę, abyś znalazł ją sam.

    Ciekawe, czy wtedy też postawisz znak równości.

    Przeprowadzając egzekucję nie zabijałbym z chęci zysku czy z chorej podniety - ale by nie dopuścić do tego, by morderca pozbawił życia kogoś jeszcze.

    Nie ma mowy o "smakowaniu krwi". To raczej usunięcie rakowej komórki ze społecznego organizmu.

    Wiem co to słowo oznacza ale zabijając człowieka nawet jako egzekutor sam możesz się stać mordercą bo nie wiesz jaki to może mieć na ciebie wpływ.

    Z agresywnymi psami nikt się jakoś nie certoli. Rottweiller aatakuje koś na ulicy - drugiej szansy już nie dostanie. Po obserwacji idzie do uśpienia.

    Powinieneś podkreślić słowo Obserwacja. A porównywanie człowieka do psa to jak porównywanie promu z NX-01 do Enterprisa-E.

    Żołnierze, policjanci - oni też zabijają. Czasem trzeba, aby reszta społeczeństwa mogła żyć i potępiać ich za czyny, popełnione w jej obronie.

    Oni jeśli zabijają to wiedzą że ich ofiara zrobiłaby to samo z nimi na 99% ale ty prubujesz zaglądać do szklanej kuli sprawdzać co przestępca by zrobił po wyjściu.

    W przypadku np. seryjnych mordercow to latwo przewidziec.

    Zycie jest życiem i nie powinno się go nikomu odbierać, Treker za którego cię uważam chyba powinien to rozumieć.

    Dokładnie, systemu. A dlaczego systemu? A dlatego, że system nie ma odpowiedniego narzędzia o nazwie "kara śmierci".

    To nie brak kary śmierci jest wadą systemu a po prostu system prawny który więźniowi daje większe prawa niż człowiekowi na wolności.

    Piotr
    Klucznik
    #65324

    W przypadku np. seryjnych mordercow to latwo przewidziec.

    Zycie jest życiem i nie powinno się go nikomu odbierać, Treker za którego cię uważam chyba powinien to rozumieć.

    Widzisz, zwolennikiem kary smierci nie jestem, ale dopoki najgorsi, najbardziej brutalni, bestialscy przestepcy beda zyli w wiezieniu jak w skromniejszym hoteliku, to przeciwnikiem tez nie bede. I bycie trekerem nie ma tu nic do rzeczy.

    Lo'Rel
    Uczestnik
    #65326

    Bo obaj zabijają

    Bo taka jest prawda, zabijają obaj. Zabicie w obronie własnej, przy bezpośrednim zagrożeniu, a nie tym, o którym piszesz, to co innego.

    Poza tym zauważ, że poza nielicznymi przypadkami morderca raczej nie chce by go złapano. Znaczy - boi się konsekwencji

    A pewnie gdyby była kara śmierci to by nie zabił? W ostatniej chwili odrzuciłby np. nóż? Nie, pewnie też by zabił i też by się ukrywał.

    Ale nie wiesz tego na pewno, prawda?

    Oczywiście, nie wiem, ale zakładam, że tak jest. Ty z resztą też nie wiesz na pewno, a chcesz karać za to co może nastąpić.

    Rottweiller aatakuje koś na ulicy

    Tylko Silver, jest drobna różnica - nie masz szansy na zresocjalizowanie psa. Pamiętaj, że człowiek, morderca czy nie, potrafi myśleć abstrakcyjnie i przewidywać konsekwencje. Dzięki temu, jest szansa, że drugi raz tego nie zrobi. Teraz pewnie Ty napiszesz, że jest również szansa, że to zrobi i taka bezproduktywna przepychanka do niczego nas nie doprowadzi.

    ale dopoki najgorsi, najbardziej brutalni, bestialscy przestepcy beda zyli w wiezieniu jak w skromniejszym hoteliku

    I tu jest właśnie cały problem - żyją cudownym życiem z kablówką, prysznicem, łóżkiem, przepustkami, komputerem i wszystko to nasz koszt. To należy zmienić, a nie wprowadzać karę śmierci. Poza tym dla mnie społeczeństwo które aprobuje karę śmierci jest społeczeństwem nieoświeconym. Będziemy lepsi wtedy, gdy nie będziemy robić tego samego co bandyci. O ile większą satysfakcję nam przyniesie przywrócenie, swoiste wyleczenie, takiego delikwenta do społeczeństwa. Ale do tego jeszcze daleeeeeeeeeeeeeeeeeeka droga i wiem, że nie łatwo to zaaprobować. Ja też mam opory, typowe odruchy słysząc, że zamordowano i zgwałcono małą dziewczynkę czy wyrzucono dla frajdy młodego chłopaka z pociągu. Ciężkie to momenty, ale zdania nie zmieniam.

    General2
    Uczestnik
    #65332

    Polskie więzienia to nie raj na ziemi tylko piekło. Obejrzyjcie sobie symetrie albo zobaczcie jakie są ostatnie wskaźniki zaludnienia więzień. Zycie na 25m2 z dziesięcioma facetami to nie jest hotelik. To jest polska tu jest bieda, że aż piszczy(właściwie bogate kraje też mają problemy z przeludnieniem to taki skutek zaostrzania prawa np. wlk. Brytania, USA) a wy myślicie, że u nas więzienie to wakacje?? :rotfl: .

    zdarom
    Uczestnik
    #65335

    A czy ktoś ich tam zapraszał? Sami są sobie winni ja im nie będę współczuł z powodu ciasnoty, jeszcze dołożyłbym ze trzech.

    Silver Phoenix
    Uczestnik
    #65338

    Wiem co to słowo oznacza ale zabijając człowieka nawet jako egzekutor sam możesz się stać mordercą bo nie wiesz jaki to może mieć na ciebie wpływ.

    Wybacz, jakoś nie widzę siebie wbijającego na ulicy nóż przechodniowi po to, by zabrać mu paczkę fajek.

    A porównywanie człowieka do psa to jak porównywanie promu z NX-01 do Enterprisa-E.

    Patrząc na zachowanie co niektórych śmiem wątpić.

    Oni jeśli zabijają to wiedzą że ich ofiara zrobiłaby to samo z nimi na 99% ale ty prubujesz zaglądać do szklanej kuli sprawdzać co przestępca by zrobił po wyjściu.

    Na-ah. Raczej dwa w jednym: "wypłata" za dokonany już czyn oraz uniemożliwienie powtórki z rozrywki.

    Zabicie w obronie własnej, przy bezpośrednim zagrożeniu, a nie tym, o którym piszesz, to co innego.

    Tak samo jak egzekucja a morderstwo na ulicy.

    To jest polska tu jest bieda, że aż piszczy(właściwie bogate kraje też mają problemy z przeludnieniem to taki skutek zaostrzania prawa np. wlk. Brytania, USA) a wy myślicie, że u nas więzienie to wakacje??

    Znam osobiście pewną zdeprawowaną jednostkę. Nie mordercę, ale notorycznego włamywacza. On się więzienia nie boi, a powiem więcej - bardzo chętnie wraca tam na zimę. Wnioski wyciągnij sobie sam.

    Lo'Rel
    Uczestnik
    #65351

    I ja mam znajomego który wylądował w więzieniu, powody są nieistotne, mordercą nie jest. W każdym razie słyszałem dużo jak wygląda odsiadywanie wyroku. Nie mają tak źle jak gdzieniegdzie. Więc wiem co piszę.

    Tak samo jak egzekucja a morderstwo na ulicy.

    To twój punkt widzenia. Pewnie, że nie to samo, nie dosłownie.

    Wybacz, jakoś nie widzę siebie wbijającego na ulicy nóż przechodniowi po to, by zabrać mu paczkę fajek.

    Ale powiedz, masz stuprocentową pewność? Nie mówię, że dla paczki fajek. Ja też twierdzę, że nie jestem w stanie nikogo zabić, ale nie mogę przewidzieć co stanie się np. za 10 lat. Pomimo iż jestem przekonany, że mam dobrze skonstruowana psychikę. Ty też nie możesz mieć tej pewności.

    Anonimowy
    Gość
    #65354

    Akurat w tym przypadku popieram Silvera. Już wcześniej to mówiłem. Jedynie co należy odróżnić to obronę własną od zabicia kogoś z niskich pobudek. Też znam takich co jesienią chętniej kradną by na zimę iść do "pierdla", bo przynajmniej ciepło mają i jeść też dostaną a do tego czegoś się "nauczą". Z drugiej strony każdy człowiek w określonej sytuacji byłby gotów zabić. Choćby w obronie własnego dziecka. Prawda Silver? Gdyby Twojemu dziecku na Twoich oczech próbowano zrobić krzywdę to byłbyś w stanie zabić. To byłoby w zarówno w obronie koniecznej jak i w afekcie. Ale ktoś, kto zabija z zimną krwią i chce zabić, ktoś kto zabija wielokrotnie dla korzyści materialnej lub dla samej przyjemności zabijania nie zasługuje wogóle na próbę resocjalizacji. Jego się nie zresocjalizuje. Więc po co to robić? By po wyjściu robił dalej to samo? A wiadomo, że ten co zabija, bo to lubi będzie dalej tak robił. Nasze prawo przewiduje karę dożywocia, ale taki może wyjść po 25 latach. Jest jeszcze na tyle młody, że może nadal zabijać. Takiego należy się pozbyć skutecznie i na "amen". Resztę to bym do kamieniołomu wsadził a nie do cieplutkiej celi. I nawet 10 sztuk w celi to za mało. Jakby było ich na 25 metrach 25 to może by to było coś bardziej odpowiedniego :>.

    Lo'Rel
    Uczestnik
    #65355

    nie zasługuje wogóle na próbę resocjalizacji.

    dlaczego?

    A wiadomo, że ten co zabija, bo to lubi będzie dalej tak robił.

    A skąd to wiadomo? Dziwniejsze rzeczy się zdarzały. A to, że teraz tak jest to wina nieskutecznej resocjalizacji. Jeżeli idziesz do więzienia to nie po to, żeby doszlifować fach, a po to by po wyjściu być zresocjalizowaną jednostka, która w pełni zrozumiała to co zrobiła. Czemu zatem tak się często nie dzieje? Wracamy do punktu wyjścia - nieskuteczna resocjalizacja.

Wyświetlanie 15 wpisów - od 46 do 60 (z 388 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram