Forum › Rozmowy (nie)kontrolowane › Polityka › Kara śmierci
Niestety Zdarom ma rację. System penitencjarny utrzymywany jest przez społeczeństwo z naszych podatków. Rozumię, że ktos musi ich pilnować i klawiszy jestem w stanie sponsorować, ale dlaczego do jasnej ciasnej mam takich bandziorów żywić, ubierać i wogóle sponsorować przez całe swoje życie? To nie jest fair w stosunku do tych, których skrzywdzili, bo w końcu pokrzywdzeni też ich utrzymują. Akurat u mnie sytuacja była odwrotna. Byłem przeciwnikiem kary śmierci ale po latach zmieniłem zdanie. Może to i nie kara, ale przynajmniej taniej dla społeczeństwa. Pracować to powinni ci co z alimentami zalegają zamiast ich wsadzać. Niejednokrotnie więcej kosztuje ich utrzymanie niż są winni za alimenty. Może by nam te autostrady w zamian pobudowali przy okazji odrabiając dług? Jednostki niereformowalne, a takimi w dużej części są mordercy, należałoby eliminować w trosce o społeczeństwo. Nie wróci to życia zabitym ale póki istniała kara śmierci w naszym kodeksie to znaczenie rzadziej zdarzały się przypadki zabicia kogoś dla 5 złotych. Teraz taki gówniarz myśli, że posiedzi parę latek w ciepełku i na darmowym wikcie, wyjdzie i nikt mu nic nie zrobi. Zawsze istnienie takiej kary może w pewnym stopniu odstraszać. Groźba utraty własnego życia może spowodować, że jeden z drugim się dwa razy zastanowi zanim raz kogoś zabije. To kwestia instynktu samozachowawczego. Nawet dożywocie czegoś takiego nie zapewni. Wręcz przeciwnie. Do tego może się taki zachowywać w kiciu grzecznie to nawet mu raz w miesiącu pociupciać dadzą. Darmowy wikt i opierunek w zamian za brak wolności. Niektórzy chętnie na to idą. Znam takich co specjalnie kradli w sklepach i dawali się złapać by do kicia iść. Szczególnie dobrze to widać po zmianie systemu gdzie jest ogromne bezrobocie i brak perspektyw. Poza tym nastawienie konsumpcyjne też nie pomaga. Młodzi twierdzą, że im się należy i zamiast choćby sprzedawać butelki czy puszki wolą kogoś okraść i zabić dla paru groszy, bo to mniejszy wysiłek. Takie jednostki należy moim zdaniem od razu eliminować.
Młodzi twierdzą, że im się należy i zamiast choćby sprzedawać butelki czy puszki wolą kogoś okraść i zabić dla paru groszy, bo to mniejszy wysiłek. Takie jednostki należy moim zdaniem od razu eliminować.
Ale chyba nie sugerujesz, że należy ich zabijać? Ale poza tym:
Poza tym nastawienie konsumpcyjne też nie pomaga.
Zgadza się, ale może miałeś na myśli postawę roszczeniową? Co jest częstym zjawiskiem na obszarach dawnych PGR.
ale póki istniała kara śmierci w naszym kodeksie to znaczenie rzadziej zdarzały się przypadki zabicia kogoś dla 5 złotych.
Wątpię, po prostu nie mówiło się o tym - propaganda. Choć nie znam statystyk.
Niestety Zdarom ma rację.
R'Cer, ja wiem, że Zdarom ma rację i że więzień nie utrzymuje UFO. Ale można zmienić prawo i wypędzić bandytów do roboty, by prawnie zarabiali na swoje więzienie sami. Gdyby tak było, to nie musiałbyś, ani ja też, sponsorować im darmowego życia na państwowym garnuszku.
To nie jest fair w stosunku do tych, których skrzywdzili, bo w końcu pokrzywdzeni też ich utrzymują.
Nie chodzi o to, żeby było fair. Fair jest wtedy jak są osądzeni za swoje zbrodnie.
A zamykanie alimenciarzy to jedno wielkie nieporozumienie.
Każdy kto jest za karą śmierci powinien odpowiedzieć sobie na pytanie czy dokonałby egzekucji własnymi rękami bo podpisując się pod taką ustawą bierzemy na siebie odpowiedzialność za śmierć. Ja nie mam odwagi tego zrobić. Nie można porównywać efektów kary śmierci w PRL do efektów jakie miałaby kara śmierci teraz to są dwa różne światy. Poza tym przestępczość w tym kraju i tak jest niewielka.Zamykanie alimenciarzy to skrajny debilizm.
Zamykanie alimenciarzy to skrajny debilizm.
Skrajny? Tego "skrajnego debilizmu" jest w naszych polskich przepisach chyba więcej niż logiki.
W Polsce jest taka kategoria ludzi, których pracą jest wymyślanie przepisów jakichkolwiek.
Każdy kto jest za karą śmierci powinien odpowiedzieć sobie na pytanie czy dokonałby egzekucji własnymi rękami bo podpisując się pod taką ustawą bierzemy na siebie odpowiedzialność za śmierć.
Zgadza się.
Moja odpowiedź brzmi: tak, dokonałbym egzekucji własnymi rękami.
I nie dbam o to, czy uznasz to za netowe napinanie mięśni, bo tego też nie jestem w stanie udowodnić.
Więc jeśli podpisujesz się pod wyrokiem śmierci, bierzesz na siebie tą odpowiedzialność to jednocześnie czyni cię to winnym śmierci, więc i Ty powinieneś być stracony - to prosta ścieżka logiczna. A dokładniej ci, co ten wyrok wykonali, społeczeństwo jest winne mentalnie.
Nie, Lo. Muszę Cię odesłać do mojego pierwszego postu.Wykonując egzekucję nie zabijam z chęci zysku albo by zaszkodzić społeczeństwu. Likwiduję zagrożenie dla tegoż społeczeństwa (więc i dla siebie) - w dodatku za jego przyzwoleniem.Czyżbyś odmawiał mi prawa do samoobrony? Morderca pokazał już przecież, na co go stać. Ja się tylko bronię przed tym, żeby następnym razem nie trafiło na mnie - albo na kogoś mi bliskiego.
Wcale nie jest powiedziane, że trafi na Ciebie. Podejście do sprawy jest podobne jak w chorobach genetycznych. W obu przypadkach mowa o prewencji. Tutaj owszem, morderca zabił, ale dalej mówisz już o wirtualnym zagrożeniu. OK, być może dla Ciebie jest to jakaś kara czy zapewnienie bezpieczeństwa dla społeczeństwa. Dla mnie nie jest to rozwiązanie, dla mnie istotna jest skuteczna resocjalizacja i taka zmiana prawa, by odsiadujący dożywocie bandzior nie żył na nasz koszt, ale by ciężko pracował na własne utrzymanie, mało tego, żeby również odprowadzał podatki, by społeczeństwo miało coś wymiernego z tego. Ja niestety widzę niekonsekwencję w Twoim poglądzie na różne tematy, ale to moja opinia, a Ty masz do tego prawo.Poza tym, śmierć, to śmierć. Nie czyni z nas nikogo lepszego zabicie człowieka, bo ten zabił prędzej.
W takim bądź razie zlikwidujmy więzienia, bo w warunkach nieludzkich ludzi trzymamy. Dożywocie to z resztą też kara śmierci. Gdzie tu jest logika?
Dożywocie to z resztą też kara śmierci.
Dożywocie to kara śmierci??? Właśnie, gdzie tu logika? Dożywocie to kara za popełnioną zbrodnię. Nie rozumiem też dlaczego mielibyśmy zlikwidować więzienia?
Podejście do sprawy jest podobne jak w chorobach genetycznych. W obu przypadkach mowa o prewencji. Tutaj owszem, morderca zabił, ale dalej mówisz już o wirtualnym zagrożeniu.
Podobno drugie zabójstwo przychodzi łatwiej. Choroba genetyczna może wystąpić - ale nie musi. Morderca zaś posmakował już krwi. Jeśli zdecydował się na zabranie komuś życia dla zysku, to coś z jego pojęciem dobra i zła nie jest tak. Masz zwichrowaną jednostkę, której prawdopodobieństwa resocjalizacji nie jesteś w stanie określić. Bo niby jak? Nie wyciągniesz średniej, każdy przypadek jest inny.
Nie czyni z nas nikogo lepszego zabicie człowieka, bo ten zabił prędzej.
A kto o tym mówi? Myślisz, że chcę w ten sposób postawić swoje ego na piedestale?
Wręcz przeciwnie. To zwykła konsekwencja. Nie mam zwyczaju zwalać na kogoś brudnej roboty. Prosta odpowiedź na proste pytanie.
Ciekawostka dla Silver Phoenix'a:
Moja odpowiedź brzmi: tak, dokonałbym egzekucji własnymi rękami
i
Morderca zaś posmakował już krwi.
Więc ciebie też należałoby się "pozbyć" bo posmakowałbyś krwi. W ten sposób wszyscy Jesteśmy martwi.
Mylisz pojęcia. Poszukaj definicji słowa "morderca". Nie podam Ci linka bo wolę, abyś znalazł ją sam.Ciekawe, czy wtedy też postawisz znak równości. Wyrwałeś jedno zdanie z kontekstu, a powinieneś patrzeć w tym wypadku całościowo na post.Przeprowadzając egzekucję nie zabijałbym z chęci zysku czy z chorej podniety - ale by nie dopuścić do tego, by morderca pozbawił życia kogoś jeszcze.Nie ma mowy o "smakowaniu krwi". To raczej usunięcie rakowej komórki ze społecznego organizmu.Na przemoc tego rodzaju nalezy odpowiedzieć przemocą - i to w sposób skuteczny... Ostateczny. Mylisz się jednak sądząc, że czerpałbym z tego przyjemność. A to właśnie jest "smakowaniem krwi".Widzisz... Wychodzę z założenia, że jeśli się o czymś mówi, to trzeba umieć wziąć za te słowa odpowiedzialność. W każdym znaczeniu tego słowa.Nie mam w zwyczaju wymagać od innych czegoś, czego sam bym się nie podjął.
ale by nie dopuścić do tego, by morderca pozbawił życia kogoś jeszcze.
To jest prewencja, wyłączając to, że już raz zabił, nie masz żadnej gwarancji, że zabije kolejny raz. Silver, Ty chcesz go osądzać nie tylko za to co zrobił, ale i za to co MOŻE zrobić, choć nie jest powiedziane, że tak będzie.
Podobno drugie zabójstwo przychodzi łatwiej.
Właśnie: podobno - to nie oznacza na pewno. Oświecone społeczeństwo, takie o które zabiegał Roddenberry powinno umieć przywracać jednostki zagrażające do społeczeństwa, wiem, że to utopia ale tak powinno być.
Piszesz:
Choroba genetyczna może wystąpić - ale nie musi.
Ale morderca nie musi zabić drugi raz. Owszem, zabił, należy go osądzić i zamknąć na długie lata.
A co zrobisz, jeśli okaże się, że to nie ten był mordercą, a jedynie został wrobiony? Życia mu nie wrócisz.
Poza tym chcesz świadomie i z premedytacją odebrać życie człowiekowi zaspokajając jakąś tam chęć zemsty i sprawiedliwości (i nie pisz, że nie, bo to logiczny wniosek, że odczułbyś satysfakcję z tego powodu, nawet podświadomą) zatem z mojego punktu widzenia niczym nie różnisz się od tego któremu życie odebrałeś.
Ja wiem o co Ci chodzi, Ale nie potrafię się z tym zgodzić. Z resztą, parę lat temu miałem dokładnie podobny pogląd na sprawę.
