Forum › Rozmowy (nie)kontrolowane › Polityka › Kara śmierci
Silver, raz piszesz tak, raz inaczej.
Pisałem to już w tym topicu wielokrotnie, ale powtórzę:
Nie chodzi o wyrwanie chwasta, a o to, by:
Ale jakiś czas temu twierdziłeś:
Po co komplikować coś, co tak naprawdę jest proste, ubierać w piękne słowa coś, co można określić jednym, pamiętnym stwierdzeniem: "wyrwać chwasta"?
Rzecz w tym, żeby uzmysłowić sobie, że kara śmierci niczego nie zmieni. Ten co będzie chciał zabić, obojętnie z jakich powodów, i tak to zrobi. Świadomość śmierci za ten czyn nie powstrzyma go. Gdyby miało go powstrzymać, cokolwiek to równie dobrze zadziała tu dożywocie. Chodzi o sam fakt nieuchronności kary, a nie jej zaostrzania. Dla mnie świadomość odsiadki jest wystarczającym powodem, by nikogo nie zabijać, ba jakakolwiek rodzaj kary za cokolwiek jest dla mnie wystarczającym powodem. Dzisiaj, ten co zamierza łamać prawo i tak to zrobi i będzie miał gdzieś jaka kara go czeka. On po prostu mieć świadomość, że ta kara nadejdzie. Dziś takiej gwarancji nie ma. I to trzeba zmienić.
Silver, raz piszesz tak, raz inaczej.
No... Nie.
Pominąłeś kontekst. W tym poście spytałem, po co nazywać pięknymi słowami coś, co można streścić jako właśnie "wyrwanie chwasta", a w tym wytłumaczyłem, o co mi chodzi dokładnie. O bezpieczeństwo społeczeństwa. "Wyrwanie chwasta" nie jest celem samo w sobie, jest tylko sposobem na zapewnienie tegoż.
Widzisz różnicę?
Bezpieczeństwo społeczeństwa w żaden sposób nie legitymizuje morderstwa, a na pewno nie bardziej niż walka o przestrzeń życiową, walka z wrogami narodu. Chodzi o niebezpieczeństwo precedensu i stopniowej erozji w kierunku zwiększenia ilości "wyjątkowych sytuacji", w których wyrok będzie wykonywany. Mogą bowiem bliscy ofiary kradzieży, która popełniła wskutek tego samobójstwo, ofiary pijanego kierowcy (który podobnie jak złodziej podjął ryzyko i skutkiem swojego działania doprowadził do zabójstwa), zdrajcy tajemnicy państwowej, co mogło mieć tragiczne skutki, każdy znajdzie swojego konika i chętnie dopisze do przestępstw karanych śmiercią. Ty wymieniłeś Twoje kategorie, każdy inny wymieniłby te same/podobne/inne.
Może i tak, ale jednak sęk w tym, że tak czy siak wyrwanie chwasta nic nie da i nie jest powodem do chwały. Że dla Ciebie to nie jest człowiek... ale to nieobiektywny argument z którym trudno dyskutować. Dla państwa polskiego obligatoryjna jest DPC. Jesteś, Silver, mądry facet więc wiesz, że kara śmierci u nas nie powróci, nie wiem co by musiało się wydarzyć, żeby tak się stało. Chyba totalna zmiana ustroju, na gorszy w domyśle. Ale masz prawo do własnych przekonań.A propos, człowiek jako istota niedoskonała często nadużywa takich właśnie "wyjątkowych okoliczności". A co zrobić, jeśli typ próbował zgwałcic dziecko, ale go złapano. Skasować, by nie miał drugiej okazji?
Bezpieczeństwo społeczeństwa w żaden sposób nie legitymizuje morderstwa...
Przecież to nie jest morderstwo... Tylko wymierzenie kary adekwatnej do czynu i zapobieżenie recydywie. Równie dobrze mógłbyś nazwać mordercami żołnierzy lub policjantów, strzegących spokoju i bezpieczeństwa społeczeństwa, z którego się wywodzą. Czasem muszą sięgać po broń, niektórzy nawet zabijają - w obronie życia i mienia reszty społeczności. To Ci nie przeszkadza? Przecież oni również wykonują swego rodzaju wyroki: "podniosłeś rękę na osoby/mienie przeze mnie strzeżone - poniesiesz konsekwencje, do śmierci włącznie".
Chodzi o niebezpieczeństwo precedensu i stopniowej erozji w kierunku zwiększenia ilości "wyjątkowych sytuacji", w których wyrok będzie wykonywany.
Istnieje inne niebezpieczeństwo: coraz mniejszej obawy przed konsekwencjami. "Co z tego, że mnie złapią? Co mi zrobią? Rok nie wyrok, dwa lata jak za brata." Ta postawa jest coraz częściej spotykana.
...wiesz, że kara śmierci u nas nie powróci, nie wiem co by musiało się wydarzyć, żeby tak się stało
Wiem, niestety. I z coraz większą obawą spoglądam w przyszłość :/
co zrobić, jeśli typ próbował zgwałcic dziecko, ale go złapano. Skasować, by nie miał drugiej okazji?
Potraktować bromem - czy czego się teraz używa do zmniejszenia popędu płciowego... A do tego założyć bransoletę-nadajnik i monitorować poruszanie się.
Marzenie ściętej głowy...
Poza tym, bezpieczeństwo zapewnia mi fakt, że za morderstwo grozi długie więzienie, nie potrzebuję kary śmierci. Wcale nie poczuje się ani lepiej, ani bezpieczniej. Wręcz przeciwnie nawet. Bo co jeśli przez splot wyjątkowych zbiegów okoliczności zostanie mi postawiony i "udowodniony" zarzut morderstwa? Zabiją mnie - człowieka który tego nie zrobił. Były takie sytuacje.Zabójstwo – świadome, zamierzone zachowanie skutkujące śmiercią innej osoby. Oto definicja.Zatem wymierzenie sprawiedliwości, jak to nazwałeś, skutkujące odebraniem życia winnego jest zabójstwem. Nie wyłamuj się ze swojego toku myślenia - winnych należy ukarać. Chyba nie wmówisz mi, że karę śmierci wykonuje się nieświadomie. Przykro mi Silver, ale jesteś niekonsekwentny.
Owszem Lo, były... Tyle tylko, że tutaj zadziałałaby maksyma tak lubianych przez forumowiczów Volkanów: "Potrzeby większości są ważniejsze niż potrzeby jednostki - bądź paru osób".
Zatem wymierzenie sprawiedliwości, jak to nazwałeś, skutkujące odebraniem życia winnego jest zabójstwem.
Nie do końca. Pamiętaj, że morderca w momencie dokonania zbrodni sam stawia się poza nawiasem społeczeństwa i poza prawami, jakie w tym społeczeństwie obowiązują. A co jest wyznacznikiem człowieczeństwa? Między innymi szanowanie zasad społecznych.
Morderca je złamał. Nie jest już osobą, tylko zagrożeniem. A zagrożenie się eliminuje. Tym samym definicja zabójstwa nie znajduje w tym przypadku zastosowania.
Marzenie ściętej głowy...
Właśnie, czy więc nie lepiej leczyć? W ostateczności może nawet i bromem, choć za leczenie bym tego nie uznał.
Volkańska maksyma akurat do mnie nie przemawia. Nie jesteśmy trybikami w machinie i ja tak się składa wyznaję indywidualizm jednostki. Poza tym wsadzanie bandziora do paki nie jest zaspokajaniem potrzeby tej jednostki, ale wymierzeniem kary.
Dodatkowo, rozumiem, że jesteś w stanie poświęcić życie iluś tam niewinnych ludzi, by zapewnić bezpieczeństwo innym niewinnym ludziom. Nie rozumiem tej logiki.
Pamiętaj, że morderca w momencie dokonania zbrodni sam stawia się poza nawiasem społeczeństwa i poza prawami
Jeśli stawia się poza prawami, to powiedz mi, dla kogo jest stworzony kodeks karny? Dla małp? Dokonując zabójstwa nie staje poza prawem, ale jest przemianowany pod inny zbiór art. prawnych zwanych KK.
Dodatkowo, rozumiem, że jesteś w stanie poświęcić życie iluś tam niewinnych ludzi, by zapewnić bezpieczeństwo innym niewinnym ludziom. Nie rozumiem tej logiki.
Tak, jak ja nie rozumiem logiki klasy "lepiej wypuścić 100 winnych i pozwolić im tym samym na dalsze zbrodnie, niż skazać jednego niewinnego".
Tak naprawdę to dosyć proste. Czasem trzeba poświęcić coś - lub kogoś... By osiągnąć dużo ważniejszy cel.
Dokładnie ten sam problem mają dowódcy jednostek wojskowych... Albo ratownik, który może uratować tylko jedną osobę i musi zdecydować, kto będzie żył a kto umrze.
Nikt nie powiedział, że wszystkie wybory są łatwe.
Jeśli stawia się poza prawami, to powiedz mi, dla kogo jest stworzony kodeks karny?
Proste. Dla całego społeczeństwa - aby jego członkowie wiedzieli, co ich spotka w momencie złamania zasad.
Dokładnie ten sam problem mają dowódcy jednostek wojskowych...
Dokładnie ten sam dylemat miał Stalin... To, co proponujesz niebezpiecznie idzie w stronę ucisku i zastraszania. Znamy to z historii nieprawdaż? Myślę, że po pierwszym milionie tych poświęconych dla dobra większości, Stalin przestał liczyć.
lepiej wypuścić 100 winnych i pozwolić im tym samym na dalsze zbrodnie, niż skazać jednego niewinnego
Bo z góry zakładasz, że ci wypuszczeni bezwzględnie będą powracać do zabijania. Nie bierzesz pod uwagę, że może być inaczej.
ratownik, który może uratować tylko jedną osobę i musi zdecydować, kto będzie żył a kto umrze.
To sytuacja diametralnie inna i dobrze o tym wiesz.
>>Tak naprawdę to dosyć proste. Czasem trzeba poświęcić coś - lub kogoś... By osiągnąć dużo ważniejszy cel.Tak, jak ja nie rozumiem logiki klasy "lepiej wypuścić 100 winnych i pozwolić im tym samym na dalsze zbrodnie, niż skazać jednego niewinnego".<
To, co proponujesz niebezpiecznie idzie w stronę ucisku i zastraszania. Znamy to z historii nieprawdaż?
Nie do końca. Stalin zastraszył społeczeństwo (zresztą Rosjanom wiele nie było trzeba) - ja myślę o współpracy ze społeczeństwem. Kolejna utopia oczywiście, bo ową chęć współpracy widać choćby w podejściu kierowców do przepisów ruchu drogowego...
Bo z góry zakładasz, że ci wypuszczeni bezwzględnie będą powracać do zabijania. Nie bierzesz pod uwagę, że może być inaczej.
Może, ale nie musi. Wystarczy, że tylko dwóch z nich zabije ponownie - liczba ofiar dwukrotnie przekroczy liczbę niewinnych.
To sytuacja diametralnie inna i dobrze o tym wiesz.
Nie tak znowu inna. I tu i tu trzeba zdecydować o czyimś życiu. I tu i tu trzeba kogoś poświęcić, aby coś osiągnąć.
Literówki, kurde...
I ti u i tu trzeba kogoś poświęcić, aby coś osiągnąć.
Ale ratownik ocenia ryzyko i wybiera kogo przede wszystkim uratować.
ja myślę o współpracy ze społeczeństwem.
Teraz to ty ubierasz coś w ładne słowa. To nie żadna współpraca, to jest właśnie zastraszanie.
Wystarczy, że tylko dwóch z nich zabije ponownie - liczba ofiar dwukrotnie przekroczy liczbę niewinnych.
Ale zabicie dziesięciu niewinnych, bo wśród nich jest jeden winny już jest OK?
Ale ratownik ocenia ryzyko i wybiera kogo przede wszystkim uratować.
Sąd też - chce ratować resztę społeczeństwa.
To nie żadna współpraca, to jest właśnie zastraszanie
Skoro tak uważasz, to spal od razu Kodeks Karny. Przecież zawarte w nim paragrafy nie zawierają nic innego jak tylko groźby. Zastraszanie pełną gębą...
Ale zabicie dziesięciu niewinnych, bo wśród nich jest jeden winny już jest OK?
Myślałem, że mówimy o pomyłkach sądów? Kiepski to system sądowniczy i jeszcze bardziej kiepska dochodzeniówka, która się aż tak myli.
Poza tym tutaj zdefiniowałem warunki, pod jakimi można byłoby karę śmierci zastosować.
Całkowity brak wątpliwości i w 9 przypadkach na 10 pomyłka? To by było co najmniej interesujące.
