Forum › Rozmowy (nie)kontrolowane › Nauka › Energia
[...]Ty się wykażesz, ja się pośmieję. Wszyscy będą szczęśliwi.[...]
Cieszy mnie przynajmniej to, że mimo wszystko dostrzegasz tu także jakieś pozytywy 😎
Myslę, że tak bardzo spiseg. Lobby piekarnicze ogranicza rozwój alternatywnych źródeł jedzenia.
😀
Jakieś dowody?
Chcą zarobić na ropie jak najwięcej się da, a ewentualne tańsze źródlo skutecznie im to utrudni. Czy zależaloby Ci na tym, aby ktoś robil alternatywę dla twojego produktu szybciej kiedy Ty masz monopol i twój produkt aktualnie nie ma realnej i tańszej alternatywy ❓
Raczej nie rozwijają się, bo póki co nie ma takiej potrzeby, jak potrzeba się znajdzie to rynek wymusi.
Prawda. .
To nie jest tak, że lobby na siłę ogranicza rozwój innych źródeł. Mam to przećwiczone w dyskusjach z "ekologami" którzy twierdzą, że lobby atomowe ogranicza rozwój OZE.Pewne rzeczy są ekonomicznie tańsze od innych i trudno to zmienić. Jak już pisałem, póki mamy względnie tanią ropę - nie będzie gwałtownego rozwoju innych napędów. A i pewnych rzeczy się nie przeskoczy. Choćby przy obecnej technologii produkcji akumulatorów, ich pojemności i ilości litu na świecie.
To trochę tak, jakby powiedzieć, że możliwe jest podejście "wydobywamy tę rope po 100 dolarów za baryłkę, to względnie tanio, więc po co starać się jeszcze zmniejszyć tę cenę?" A nie jest możliwe, jest absurdalne. Nawet jeśli rzeczone 100 to względnie tanio, to i tak będą się starali zrobić z tego 90, potem 80. Analogicznie ludzie, w normalnych warunkach bedą szukali tańszych źródeł odrębnych. A jeśli nie szukają - pojawia się problem lobby. Tyle.
Jak nie szukają, jak szukają?Tyle, że te x Dolanów za baryłkę czły czas jest tańsze ;>
Jakieś dowody?
Chcą zarobić na ropie jak najwięcej się da, a ewentualne tańsze źródlo skutecznie im to utrudni. Czy zależaloby Ci na tym, aby ktoś robil alternatywę dla twojego produktu szybciej kiedy Ty masz monopol i twój produkt aktualnie nie ma realnej i tańszej alternatywy ❓
Ale to nie jest dowód, tylko motywacja.
@ Match - No to o co chodziło z tym "Jak już pisałem, póki mamy względnie tanią ropę - nie będzie gwałtownego rozwoju innych napędów" skoro jednak szukają?@ Dalek - Wykazanie, że kotś ma interes w czymś jest pośrednim dowodem, że był tego winien.
Chodziło o to, ze pomimo poszukiwań ropa cały czas tańsza.
@ Dalek - Wykazanie, że kotś ma interes w czymś jest pośrednim dowodem, że był tego winien.
Mam nadzieje, że nie jesteś prokuratorem ;P
Serio zaprzeczasz, że to uprawdopodabnia winę? Ale... serio?
dalek ale tak właśnie prokuratura dziala: najpierw szuka podejrzanych którzy mieliby motyw i na których wskazują dowodyps: ech aż nie wierzę, że zgadzam się z Baruszem ;-p
To nie jest kwestia jakaś specyficzna dla naszych czasów, czy naszej polskiej piaskownicy, zasada, która, bardzo mądrze bo aż po łacinie brzmi cui bono cui prodest, czyli podejrzanym jest ten, kto odniósł z danego zdarzenia korzyść ma liczacą wiele tysięcy lat tradycję. Patrząc jeszcze szerzej - co to jest dowód? "Środek służący do wykazania prawdziwości okoliczności ważnych do rozstrzygnięcia sprawy" mówi nam PWN. Jeżeli to nie jest środek służący do rozstrzygnięcia sprawy, to co by nim mogło być? Wykazanie czyjegoś interesu to taki sam środek dowodowy jak "ten inne", tyle.
Jak ktoś ma jakieś prawnicze przygotowanie, ten wie, że polski ustawodawca jest gdy idzie o dowody bardzo liberalny, wprowadzajac np. w Kodeksie postępowania karnego (czyli tam, gdzie kara jest najpoważniejsza (tego, że z dwojga złego lepiej już zapłacić odszkodowanie w procesie cywilnym niż iść siedzieć, tego chyba jakoś specjalnie wykazywać nie trzeba? czy jednak?)), wiec trzeba najostrożniej z dowodami winy postępować tzw. zasadę swobodnej oceny dowodów: "Art. 7. Organy postępowania kształtują swe przekonanie na podstawie wszystkich przeprowadzonych dowodów, ocenianych swobodnie z uwzględnieniem zasad prawidłowego rozumowania oraz wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego.".
Serio zaprzeczasz, że to uprawdopodabnia winę? Ale... serio?
Nie zaprzeczam, że uprawdopodabnia to winę. Jest to jednakże co najwyżej poszlaka (coś co może świadczyć, że określony fakt mógł zaistnieć, ale wcale nie musiał), która z innymi poszlakami może utworzyć dowód poszlakowy. Oczywiście,że w rozumieniu procesowym dowodem jest wszystko to co organ procesowy dopuści jako taki, ale na tylko podstawie takiej informacji żaden zdrowy na umyśle prokurator by nie wszczął postępowania karnego :). Poza ty nie prosiłbym raczej Galactici o dowód w znaczeniu proceswym, czyż nie? Prosiłem raczej o to by coś udowodnił, wykazał ostatecznie. Ja np. wierzę, że mogą blokować prace nad nowy źródłami energii (zresztą na podstawie tych samych przesłanek co Galactic), ale dowodu na to nie mam.
ale mamy już motyw i można szukać głębiej. np na winę koncernów paliwowych moze wskazywać blokowanie rozwijania napędów alternatywnych przez patentowanie i wykupywanie patentów już istniejących, ale to już trzeba by dokładnie prześledzić księgi patentowe, by sprawdzić jakie podmioty, należące do innych podmiotów, posiadają jakie patenty
@ Dalek - Poszlaka i dowód poszlakowy to to samo. Poszlaka jest szczególnym rodzajem dowodu.Udowodnienie i wykazanie czegoś to - podobnie - to samo. Stąd pisanie "udowodnić, ostatecznie wykazać" również świadczy o porażającej jakiejś niewiedzy. I zamiłowaniu do podejścia "będę używał tak mądrych słów, sugerował że jest między nimi różnica w znaczeniu, oh, będę uchodził za mądrego". Między zakresami znaczeniowymi tych dwóch czasowników zwyczajnie nie ma różnicy, nawet takiej, że wykazanie to słabsza forma udowodnienia, ewentualnie na odwrót.To, czy prokurator wszczołby śledztwo na podstawie tak słabego dowodu nie jest istotne dla klasyfikacji tego czegoś jako dowodu. To wciąż dowód, tylko ewentualnie za słaby, by mieć praktyczne znaczenie.Galactiki nie prosiłeś w tym wątku o nic.
