Forum Rozmowy (nie)kontrolowane Nauka "Budujemy nowe światy"

"Budujemy nowe światy"

Wyświetlanie 15 wpisów - od 31 do 45 (z 63 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Ugand
    Uczestnik
    #104328

    Nie wiem kiedy zaczniemy kolonizować nowe światy ale może warto sobie popatrzeć jak inni sobie tę kolonizację wyobrażają 🙄

    Dołączona grafika

    polecam książkę Pierścień Larry'ego Nivena - bardzo dobre hard sci-fi, ciekawa książka, a w dodatku wykorzystanie idei pierścienia dysona.

    jednakże, w przypadku ludzkości, jest to perspektywa kilku(nastu) milleniów, by takie coś wybudować (o ile, w układzie słonecznym, mamy wystarczającą ilość masy). co do samego obrazka - w przypadku pierścieni dysona nie potrzeba "sufitu" - siła odśrodkowa zrobi swoje.

    osobiście uważam, że coś takiego jak koncepcja 'miast powietrznych' jest beznadziejna, NAWET jakbyśmy mieli odpowiednią technologię (antygrawitacja? ktoś tu chyba zbyt dużo czasu spędził przy ogame). JEDNAKŻE uważam, że kolonizacja szelfu, czy równiny abysalnej jest całkiem możliwa i bardzo prawdopodobna. dalsze badania nad nanorurkami węglowymi (prawdopodobnie) zaowocują powstaniem nowych, niewyobrażalnie wytrzymałych materiałów, perfekcyjnie nadających się do utrzymywania ekstremalnego ciśnienia. bliskość płaszcza (równina abysalna) daje też możliwości geotermalne, więc nic nie będzie stało na przeszkodzie, by za kilkadziesiąt-kilkaset lat powstały pierwsze miasta. pewnie będą to kolonie górnicze, z niewielką załogą naukową... ale zawsze można pomarzyć.

    jeżeli chodzi o podbój kosmosu, to poza Europą i pasem asteroid nie widzę większych potrzeb, przynajmniej przy nam znanej technologii. dlaczego pas asteroid? to perfekcyjna kopalnia, nawet dokładnie nie wiemy, co tam można znaleźć. ponadto, ich stosunkowo niewielka grawitacja bardzo sprzyja eksploatacji minerałów, szczególnie metali ziem rzadkich.

    dlaczego europa? przyczyna podobna jak wyżej, ale gdyby przyszło "co do czego", to stanowi pewnego rodzaju szalupę ratunkową dla Ziemi. specjalnie nie trzeba jej terroformować, wystarczy tylko umieć tam dotrzeć i zamieszkać.

    zaś co do dalszej kolonizacji - jeżeli istnienie nauka, której nie znamy, i podróże z prędkościami nadświetlnymi/warp/transwarp są możliwe, to cały wszechświat stoi przed nami otworem. w przypadku, gdy taka technologia to wyłącznie domena sf, to podbijanie wszechświata zostawiłbym maszynom.

    Zarathos
    Uczestnik
    #104332

    Pozostaje jedno pytanie. Po co kolonizować inne planety i to nawet w Układzie Słonecznym, nie wspominając o podróżach międzygwiezdnych?

    Na Ziemi jest wystarczająco dużo miejsca do upchnięcia, i to całkiem wygodnie, kolejnych miliardów ludzi. Nawet jak miejsce się skończy to łatwiej będzie upychać kolejnych na stacjach kosmicznych umieszczonych w polu magnetycznym Ziemi niż kolonizować planety.

    Produkcja żywności zmierza powoli ku replikacji/syntetyzacji (NASA potrafi już syntetyzować mięso kurczaka - identyczne z naturalnym), zatrucie środowiska przestanie być problemem w chwili, gdy będziemy mieli technologię umożliwiającą kolonizację innych planet. Zamiast terraformować Marsa można użyć tej technologii do oczyszczenia Ziemi. Zasoby? Do tego nie potrzebni są koloniści tylko dobre roboty. Asteroidy można sprowadzać w pobliże Ziemi, Księżyc jest niedaleko - tu też kolonii nie potrzeba. A po wyczerpaniu zasobów tak "łatwo" dostępnych bardziej ekonomiczne będzie wykorzystanie maszyn do wydobycia zasobów z dalszych planet.

    Kolonizacja innych planet to wyjątkowo bzdurny pomysł rodem z dawnego sci-fi kiedy to nie wyobrażano sobie czegoś takiego jak nawet dzisiejsze roboty i kiedy ludziom wydawało się, że zasoby lada dzień się skończą i trzeba wysyłać górników w kosmos.

    Widzę dwa powody do zakładania kolonii - ciekawość albo międzynarodowe współzawodnictwo o to kto ma dłuższego... większą sakiewkę. Oraz zagrożenie przejściem Słońca w ostatnie stadia rozwoju (czerwony gigant). Pierwsze jest całkiem realne, drugie - za trzy miliardy lat. Jak ludzkość nie wyginie do tego czasu to pewnie będzie już znała sposoby na wygodne podróże międzygwiezdne.

    Ugand
    Uczestnik
    #104336

    Produkcja żywności zmierza powoli ku replikacji/syntetyzacji (NASA potrafi już syntetyzować mięso kurczaka - identyczne z naturalnym), zatrucie środowiska przestanie być problemem w chwili, gdy będziemy mieli technologię umożliwiającą kolonizację innych planet. Zamiast terraformować Marsa można użyć tej technologii do oczyszczenia Ziemi. Zasoby? Do tego nie potrzebni są koloniści tylko dobre roboty. Asteroidy można sprowadzać w pobliże Ziemi, Księżyc jest niedaleko - tu też kolonii nie potrzeba. A po wyczerpaniu zasobów tak "łatwo" dostępnych bardziej ekonomiczne będzie wykorzystanie maszyn do wydobycia zasobów z dalszych planet.

    jeżeli chodzi o syntezowanie, to po co aż tak marnować energię? z którejkolwiek strony by nie patrzeć, powierznicha Ziemi pokryta jest głównie oceanami - a te mogłyby stanowić perfekcyjne pole uprawne dla glonów. dzięki inżynierii genetycznej moglibyśmy uzyskać także algi, które produkowałyby białko, a być może nawet i tłuszcze, więc problem żywności zniknąłby całkowicie, gdyż nie trzeba ich nawadniać wodą słodką (której mamy coraz mniej), i właściwie hodują się same. dodatkowo, dzięki masowej produkcji białek, moglibyśmy ograniczyć hodowlę zwierząt, która jest niesamowicie energochłonna (na każdy kg mięsa trzeba zużyć około 17kg roślin) - ja widzę tu tylko zalety.

    co do sprowadzania asteroid w pobliże ziemi - tak beznadziejnego pomysłu jeszcze nigdy w życiu nie słyszałem. Gaspra, stosunkowo mała asteroida, waży circa 2,5×10^16 kg, czyli tyle co 10 000 000 000 000 samochodów osobowych lub 250 000 000 000 lotniskowców klasy Nimmitz, z czego głównie to skały, które można znaleźć i na ziemi (toć układ słoneczny składa się mniej więcej z tego samego). nie mniej jednak, opłaca się robić na nich kopalnie, gdyż jak wcześniej wspominałem, nawet 100-krotnie większa zawartość materiałów takich jak lantanowce sprawia, że przerabianie tych asteroidów jest (będzie) opłacalne. wysyłamy kopalnię (obsługową lub bezobsługową) do pasa asteroid, a na ziemię wracają tylko setki tysięcy ton oczyszczonych minerałów (to akurat wydaje się być realne, szczególnie przy zastosowaniu silników jonowych). ponad to, najpierw całą tą masę należałoby rozpędzić (technicznie rzecz ujmując, by sprowadzić bliżej ziemi, to spowolnić), a następnie zatrzymać. osobiście ciężko mi sobie to wyobrazić, nawet w perspektywie kilku tysięcy lat.

    zagrożenie przejściem Słońca w ostatnie stadia rozwoju (czerwony gigant) [co nastąpi] za trzy miliardy lat. Jak ludzkość nie wyginie do tego czasu to pewnie będzie już znała sposoby na wygodne podróże międzygwiezdne.

    właściwie to już za miliard lat słońce będzie produkowało tyle energii (helowy proces termojądrowy jest znacznie wydajniejszy, niż wodorowy), że życie naziemi stanie się o ile nie niemożliwe, to przynajmniej wysoce uciążliwe. nie zapominajmy jednak, że miliard lat to w granicach 50 000 000 pokoleń, więc o to bym się zupełnie nie martwił

    Zarathos
    Uczestnik
    #104343

    Algi - ok. Ale nie każdy jest Japończykiem i lubi wsuwać trawę (morską czy nie), albo białko z tubki. Przetwórstwo tego czegoś i tak byłoby potrzebne. I to, przynajmniej na pierwszych etapach przestawiania ludzkości trzeba by takie białka przetwarzać na substancje podobne w smaku i z wyglądu do tego, do czego ludzie się przyzwyczaili. Do tego synteza (albo hodowla w inny sposób) tłuszczów etc. W sumie najbardziej prawdopodobne jest użycie alg/glonów do wytwarzania produktów w stylu "udko kurczaka". Wiesz, nie myślałem tutaj o replikatorach :)W próżni asteroidy ważą... 0 (zero). Nic. Mają masę, ale to co innego. Jak by mrówka taką asteroidę kopnęła w odpowiednie miejsce to by sobie doleciała tam gdzie powinna. Trochę by to zajęło, ale by doleciała. Wysyłasz robota, robot dokuje, odpala silniczek i asteroida zasuwa po odpowiedniej trajektorii na kurs spotkaniowy z matką glebą. W połowie drogi odpalasz silniczek z drugiej strony i gotowe. No, mniej więcej, bo aż takie proste to to nie jest. Po przeciwnej stronie masz konieczność wysłania w tamtą stronę całej infrastruktury górniczej i na dodatek szusowania okrętami które będą toto coś wozić. No i potrzebna jest też infrastruktura naprawcza (jak się robot zepsuje), manufaktury (części trzeba robić) etc. Pewnie, można i tak. Nie wiem, co byłoby bardziej ekonomiczne i sensowne. I pewnie się nie dowiemy - za krótko człowiek żyje.

    Romek 63
    Uczestnik
    #104344

    Pozostaje jedno pytanie. Po co kolonizować inne planety i to nawet w Układzie Słonecznym, nie wspominając o podróżach międzygwiezdnych?

    Na Ziemi jest wystarczająco dużo miejsca do upchnięcia, i to całkiem wygodnie, kolejnych miliardów ludzi. Nawet jak miejsce się skończy to łatwiej będzie upychać kolejnych na stacjach kosmicznych umieszczonych w polu magnetycznym Ziemi niż kolonizować planety.

    Owszem zanim zaczniemy terraformowanie Marsa to na pewno łatwiej będzie budować duże stacje kosmiczne na orbicie Ziemi. Ale od zarania ludzkiej cywilizacji narody walczyły ze sobą o panowanie nad nowymi terenami by zdobyć bogactwa i powiększyć siłę państwa. Tak więc jeśli tylko terraformowanie Marsa stanie się możliwe to na pewno zacznie się konkurencja o panowanie nad jak największymi obszarami tej planety. A jeśli tylko będziemy kiedyś w stanie dolecieć do innych układów gwiezdnych ( w jakimś nie za długim okresie podróży ) to na pewno wyścig do nowych terenów będzie podobny. Myślę że już niedługo USA, Rosja, Chiny i UE zaczną dzielić działki na Księżycu, a w nie za odległej przyszłości na Marsie. To będzie wyścig o dominację w kosmosie i na Ziemi. Niech tylko zacznie się rozkręcać księżycowa turystyka, a zacznie się wyścig o dochody z kosmosu. Turystyka to tylko początek dochodów, za nią ruszą inne związane z nią biznesy, a później eksploracja zasobów, produkcja energii i bazy do lotów na dalsze obiekty, a za tym kolejne obszary działalności. Później to samo na Marsie. Na początku na pewno nie będzie to jakieś masowe przesiedlanie ale po prostu bazy hotelowe i naukowe. Teraz ledwie zaczęły topić się nieco lody w obszarach podbiegunowych Ziemi, a już w ONZ zaczęły się spory o przynależność obszarów Arktyki. Rządy państw zawsze dążą do powiększenia obszarów swojego panowania, a firmy do wzrostu i zarobienia pieniędzy w nowych obszarach działalności 😀 To raczej nie brak miejsca i zasobów skłoni ludzkość do kolonizacji ale po prostu biznes i żądza władzy 😀

    Ugand
    Uczestnik
    #104348

    W próżni asteroidy ważą... 0 (zero). Nic. Mają masę, ale to co innego. Jak by mrówka taką asteroidę kopnęła w odpowiednie miejsce to by sobie doleciała tam gdzie powinna. Trochę by to zajęło, ale by doleciała. Wysyłasz robota, robot dokuje, odpala silniczek i asteroida zasuwa po odpowiedniej trajektorii na kurs spotkaniowy z matką glebą. W połowie drogi odpalasz silniczek z drugiej strony i gotowe. No, mniej więcej, bo aż takie proste to to nie jest. Po przeciwnej stronie masz konieczność wysłania w tamtą stronę całej infrastruktury górniczej i na dodatek szusowania okrętami które będą toto coś wozić. No i potrzebna jest też infrastruktura naprawcza (jak się robot zepsuje), manufaktury (części trzeba robić) etc.

    dobra, ale pytanie

    1. ile paliwa byś musiał wysłać, by taki obiekt przetransportować? dla przypomnienia - do wysłania kilkutonowego obiektu, wielkości dużego campera, na orbitę księżyca i spowrotem, potrzeba było Saturna V. NAWET budowa windy orbitalnej i tak zbytnio nie zmniejsza kosztów.

    w ideii wysłania samej kopalni można wykorzystać technologię zaproponowaną w latach 60 ubiegłego wieku, czyli Bussard Ramjet. owa konstrukcja, bez problemu mogłaby mieć (pewnie i tak musiałaby mieć) zainstalowany reaktor jądrowy (dodam, że jako pierwiastek 'napędowy' użyłbym toru), dostarczający energię do elektromagnesów, które zbierałyby wodór po drodze, co radykalnie zmniejsza ciężar całego obiektu, a więc i pieniądze, potrzebne do wyniesienia na (szczególnie tak odległą) orbitę.

    oczywiście można powiedzieć, że w Twojej koncepcji wykorzystano taką samą ideę, ale co potem? wyobraź sobie, że masz do sprowadzenia całą asteroidę, albo tylko bryłę rudy wielkości dajmy na to średniego tankowca. co jest poręczniejsze? infrastruktura samoreplikująca akurat nie jest aż tak odległym scenariuszem, być może jeszcze za naszego życia powstaną pierwsze stacje badawczo/wydobywcze, które będą same się tworzyły z dostępnych materiałów. po sprowadzeniu w pobliże ziemi, nadal pozostaje problem wydobycia minerałów z tej asteroidy, wiec i tak ciągle musisz uporać się z wysłaniem nań urządzeń wydobywczych, kopalń, rafinerii, infrastruktury i urządzeń naprawczych. jedyna różnica to odległość, w jakiej ten proces by się odbywał.

    2. czas to pieniądz, więc wątpie, by jakakolwiek korporacja zdecydowała się na eksploatację, która wymierne efekty przyniosłaby jeżeli nie po dziesiątkach, to po setkach tysięcy lat

    3. co byś zrobił z asteroidą, z której już wszystko wartościowe wydobyto? 😐 zostawić na orbicie ziemi? księżyca? wysłać w 'deep space'? użyć do bombardowania planet obcych cywilizacji? 😎

    zgadzam się też z Romkiem: to pieniądze, a nie dobra wola, rządzą światem

    PS co do białka z tubki - osobiście uważam, że jeszcze przed 2050 około 30-50% spożywanego przez nas białka nie będzie pochodzić od ssaków, tylko od owadów (które są znacznie lepszym od kręgowców jego źródłem). klimat się ociepla>coraz więcej pustyń>coraz mniej terenów nadających się na pastwiska+coraz mniej wody pitnej>coraz mniej mięsa. owady, jako takie, zawierają ponad dwukrotnie więcej białka na kilogram, niż wołowina, a do wyprodukowania rzeczonej ilości potrzeba znacznie mniej wody i pożywienia. ale to tak na boku 🙄

    Zarathos
    Uczestnik
    #104351

    1. ile paliwa byś musiał wysłać, by taki obiekt przetransportować? dla przypomnienia - do wysłania kilkutonowego obiektu, wielkości dużego campera, na orbitę księżyca i spowrotem, potrzeba było Saturna V.

    Niewiele. Pamiętaj, że poza zasięgiem pola grawitacyjnego planet obiekty NIC nie ważą. Do wysłania asteroidy z jednej orbity na inną (bo o tym mowa) potrzeba relatywnie niedużo energii. Są poza strefą grawitacyjną planet więc nie potrzeba ich rozpędzać do drugiej kosmicznej. W ogóle nie trzeba ich rozpędzać (w końcu wszystko w kosmosie porusza się relatywnie do czegoś). Trzeba zmienić orbitę i skałka sama się po jakimś czasie znajdzie tam, gdzie jest potrzebna. Jak się zrobi asteroidowy pociąg i będzie je wysyłać regularnie to czas zmiany orbity będzie problemem tylko przy pierwszej. Kolejne będą się pojawiać w określonych odstępach czasu.

    wiec i tak ciągle musisz uporać się z wysłaniem nań urządzeń wydobywczych, kopalń, rafinerii, infrastruktury i urządzeń naprawczych. jedyna różnica to odległość, w jakiej ten proces by się odbywał.

    Odległość i możliwość reakcji na problemy, dostępność środków do budowy/rozbudowy robotów i kompleksów wydobywczych. Różnic jest trochę. Musisz wysłać kupę żelastwa o parę AU stąd - kupę żelastwa która musi być mobilna, samonaprawialna, z wydajnym AI/SI i tak dalej a potem odsyłać mniejsze kupki żelastwa z powrotem i przechwytywać je/sprowadzać na powierzchnię albo wysyłać wielką skałę w kierunku Ziemi, a potem wysyłać mniejsze i mniej skomplikowane zespoły wydobywcze i przesyłać rudę na mniejsze odległości na powierzchnię Ziemi.

    Coś za coś.

    co byś zrobił z asteroidą, z której już wszystko wartościowe wydobyto? zostawić na orbicie ziemi? księżyca? wysłać w 'deep space'? użyć do bombardowania planet obcych cywilizacji?

    Nic. Wydobywać co się da jak przelatuje obok Ziemi a potem niech leci dalej w cholerę. Pole grawitacyjne Ziemi wykorzystać do wystrzelenia resztek gdzieś daleko i tyle.

    czas to pieniądz, więc wątpie, by jakakolwiek korporacja zdecydowała się na eksploatację, która wymierne efekty przyniosłaby jeżeli nie po dziesiątkach, to po setkach tysięcy lat

    Dlaczego po setkach tysięcy lat? Po paru dziesięcioleciach koło Ziemi mogłaby być pierwsza asteroida. A kolejne dokładnie w takich odstępach czasu jakby sobie ktoś zażyczył.

    To raczej nie brak miejsca i zasobów skłoni ludzkość do kolonizacji ale po prostu biznes i żądza władzy

    Dlatego napisałem wyżej, w pierwszym poście dzisiaj, że jedną z dwóch przyczyn które mogą uzasadnić kolonizację będzie chęć sprawdzenia, kto ma dłuższego...e ręce 😉

    Biznes - wątpię. Biznes jest racjonalny, rządy nie. Biznes nie wyśle mrówki na sąsiedni róg ulicy jeżeli nie będzie to opłacalne. A wysyłanie ludzi w kosmos opłacalne nie będzie. Może turystów. Ludzie chcą zwiedzać Arktykę to pewnie i na Marsa będą chcieli się wybrać. Ale stałą kolonizacja? Szczerze wątpię.

    Władza? Walka o zasoby? Sci-fi i to takie z rodzaju Gwiezdnych Wojen. Zasobów w naszym Układzie Słonecznym jest tyle, że w ludzkość przez kolejne miliardy lat tego nie przeje i nie przepije. Z chwilą opuszczenia Ziemi zanika sens walki o nie. Bo niby jak i.. o co? Jak kontrolować terytorium liczone w sześciennych jednostkach astronomicznych? Walka o zasoby podlodowcowe ma sens bo jest się w stanie ograniczyć dostęp do nich. Poza tym są to zasoby właściwe dla naszej planety (kopaliny powstały dzięki istnieniu życia). W kosmosie takich nie ma.

    mruk
    Uczestnik
    #104353

    Władza? Walka o zasoby? Sci-fi i to takie z rodzaju Gwiezdnych Wojen. Zasobów w naszym Układzie Słonecznym jest tyle, że w ludzkość przez kolejne miliardy lat tego nie przeje i nie przepije. Z chwilą opuszczenia Ziemi zanika sens walki o nie. Bo niby jak i.. o co? Jak kontrolować terytorium liczone w sześciennych jednostkach astronomicznych? Walka o zasoby podlodowcowe ma sens bo jest się w stanie ograniczyć dostęp do nich. Poza tym są to zasoby właściwe dla naszej planety (kopaliny powstały dzięki istnieniu życia). W kosmosie takich nie ma.

    Pięknie,ale zostaje jeszcze ludzka mentalność,jej dobre i złe strony. Czy to co opisujesz spowoduje że górę wezmą te lepsze? Czy kosmos nie stanie się polem rozkwitu różnych ziemskich "-izmów" politycznych i religijnych na większą niż na Ziemi skalę skoro odpadnie obawa przed brakiem surowców?

    Zarathos
    Uczestnik
    #104354

    Nie. nie sądzę, żeby ludzie nagle stali się aniołkami. Sądzę, że ludzie nie będą mieli interesu, żeby walczyć w kosmosie (nie mówię, że nie będą się prać na Ziemi). Wojny toczone są z całkiem racjonalnych pobudek.

    Ugand
    Uczestnik
    #104367

    Niewiele. Pamiętaj, że poza zasięgiem pola grawitacyjnego planet obiekty NIC nie ważą. Do wysłania asteroidy z jednej orbity na inną (bo o tym mowa) potrzeba relatywnie niedużo energii. Są poza strefą grawitacyjną planet więc nie potrzeba ich rozpędzać do drugiej kosmicznej. W ogóle nie trzeba ich rozpędzać (w końcu wszystko w kosmosie porusza się relatywnie do czegoś). Trzeba zmienić orbitę i skałka sama się po jakimś czasie znajdzie tam, gdzie jest potrzebna. Jak się zrobi asteroidowy pociąg i będzie je wysyłać regularnie to czas zmiany orbity będzie problemem tylko przy pierwszej. Kolejne będą się pojawiać w określonych odstępach czasu.

    Odległość i możliwość reakcji na problemy, dostępność środków do budowy/rozbudowy robotów i kompleksów wydobywczych. Różnic jest trochę. Musisz wysłać kupę żelastwa o parę AU stąd - kupę żelastwa która musi być mobilna, samonaprawialna, z wydajnym AI/SI i tak dalej a potem odsyłać mniejsze kupki żelastwa z powrotem i przechwytywać je/sprowadzać na powierzchnię albo wysyłać wielką skałę w kierunku Ziemi, a potem wysyłać mniejsze i mniej skomplikowane zespoły wydobywcze i przesyłać rudę na mniejsze odległości na powierzchnię Ziemi.

    Coś za coś.

    [...]

    Nic. Wydobywać co się da jak przelatuje obok Ziemi a potem niech leci dalej w cholerę. Pole grawitacyjne Ziemi wykorzystać do wystrzelenia resztek gdzieś daleko i tyle.

    Dlaczego po setkach tysięcy lat? Po paru dziesięcioleciach koło Ziemi mogłaby być pierwsza asteroida. A kolejne dokładnie w takich odstępach czasu jakby sobie ktoś zażyczył.

    po kolei:

    teza, że asteroidy są poza strefą grawitacyjną planet to niewiedza. trojańczycy, grecy i planetoidy rodziny hilda to najlepszy dowód. no i najważniejsze. SŁOŃCE.

    to, że asteroidy nie mają ciężaru nie oznacza wcale, że nie mają masy, pędu i energii, które są wartościami z grubsza astronomicznymi 😎 . energia potencjalna w/w gaspry, to w (dużym) przybliżeniu 5*10^27 dżuli. podczas eksplozji Tsar-bomby wydzieliło się 0,2*10^18 J, czyli nawet nie jedna milionowa energii gaspry. wyobraź sobie teraz, że żeby zwolnić rzeczoną asteroidę należy jej dostarczyć odpowiednią ilość energii, ale o przeciwnym zwrocie. później znowu byś musiał ją przyspieszyć, by zatrzymała się na jakiejś sensownej orbicie, gdyż puszczenie jej 'samopas' w kierunku słońca byłoby skrajnym debilizmem, gdyż z dużym prawdopodobieństwem asteroida taka wróciłaby w kierunku ziemi, z większą prędkością, stwarzając niebagatelne zagrożenie.

    no i kierowanie planetoidą jest przynajmniej trudne.

    asterodidy mają kilkadziesiąt razy mniejszą prędkość, niż komety, dlatego podróż asteroidą, w kierunku ziemi, trwałaby kilkadziesiąt-kilkaset razy dłużej.

    asteroidowe pociągi to także zbyt radykalny pomysł, gdyż wzajemne ich na siebie oddziaływanie mogłoby doprowadzić do kompletnie niekontrolowanego ich zachowania -> groźba zboczenia z pierwotnej trajektorii, być może nawet minięcia ziemi. NIKT nie chciałby tego, po wydaniu nawet nie wiem ilu pieniędzy, przeznaczonych na sprowadzenie asteroidy w kierunku ziemi.

    co do zautomatyzowanych kopalni - nikt nie mówi, że te instalacje nie mogą być zdalnie sterowane. odległość ziemi od pasa planetoid waha się między 1,8 a 2,8 JA, czyli około 15-30 minut świetlnych. moim zdaniem to ilość czasu zupełnie wystarczająca na wydawanie odpowiednich poleceń.

    no i najważniejsze: wysłanie nawet miliarda ton stali jest o wiele bardziej ekonomiczne, niż sprowadzenie dziesiątków milionów miliardów ton skał w pobliże ziemi.

    analogia z ziemi: czy elektrownie buduje się w pobliżu kopalni, czy też wydobyty węgiel przewozi się na setki kilometrów w pobliże elektrowni? czy rafinerie uranu (i innych materiałów rozszczepialnych) buduje się w pobliżu złóż, czy setki tysięcy ton złóż przewozi się w pobliże rafinerii, które wybudowano obok elektrowni? nawet tartaki stawia się w pobliżu lasu. czy ciągle uważasz, że Twoja koncepcja jest słuszna?

    Romek 63
    Uczestnik
    #111463

    Hawking radzi: uciekajmy w kosmos

    http://www.rp.pl/artykul/9139,999432-Hawki...y-w-kosmos.html

    Stephen Hawking, uważany za najwybitniejszego fizyka od czasów Einsteina, radzi, byśmy jak najszybszą kolonizację Kosmosu potraktowali jak narzędzie obrony przed zagładą

    Wizje budowli na Marsie 🙄

    http://www.geekweek.pl/aktualnosci/16313/budowle-na-marsie

    Dołączona grafika

    Dołączona grafika

    Dołączona grafika

    Pod linkiem jest więcej 🙄

    Warp Drive and 'Star Trek': Physics of Future Space Travel (Op-Ed)

    http://www.space.com/21274-star-trek-warp-drive-physics.html

    Dołączona grafika

    Romek 63
    Uczestnik
    #113672

    Samopowielające się roboty zbudują kosmiczną gospodarkę

    http://www.kosmonauta.net/pl/przyszlosc/me...planetoidy.html

    Dołączona grafika

    Zespół naukowców pracujących dla NASA sporządził raport na temat możliwości wydobywania surowców na Księżycu i asteroidach. Wedle ich szacunków wydobycie takie opierałoby się na zdalnie operowanym oraz zautomatyzowanym sprzęcie wytwarzającym potrzebne komponenty na miejscu z dostępnych zasobów. W miarę upływu czasu w ten sposób z małego ładunku części zapasowych powstałaby znacząca armia robotów górniczo-przetwórczych. Duża część technologii do takich zadań jest już naszej cywilizacji znana lub znajduje się w zasięgu ręki.[...]

    Dotarłszy na miejsce maszyny będą musiały zbudować wszystkie niezbędne urządzenia od podstaw. W praktyce oznacza to budowanie narzędzi, by móc budować narzędzia, którymi wybuduje się inne narzędzia. Pierwsze wytworzone w ten sposób urządzenia będą niezwykle proste - przypominające te, którymi posługiwali się ludzie kilkaset lat temu. Początki więc będą skromne. Ale wykorzystując ograniczone, lekkie części elektroniczne zabrane z Ziemi pierwotna generacja robotów w końcu dzięki temu zbuduje swoich następców - w istocie prymitywniejszych i mniej wydajnych od siebie. Ci posłużą do stworzenia kolejnej, bardziej zaawansowanej generacji i tak dalej. Wszystko z wykorzystaniem materiałów dostępnych na miejscu dzięki technologii druku trójwymiarowego. Kluczem do tego okazała się możliwość wytworzenia materiałów podstawowych w kosmosie, takich jak plastik, z obecnego na miejscu węgla.

    Początkowo taka kolonia górnicza będzie produkowała tylko na swoje potrzeby, dopiero później osiągając wysoką wydajność i mogąc zacząć wysyłać urobek. Z czasem jednak poprzez wzrost geometryczny osiągnie imponujące rozmiary, tworząc prawdziwe przemysłowe imperium - w dwie dekady od wysłania misji może ona mieć łączną masę 40 000 ton i korzystać z prawie stu tysięcy humanoidalnych maszyn. Jednak najbardziej intrygującym odkryciem dzięki analizie naukowców NASA jest określenie ilości sprzętu jaki trzeba dostarczyć, by to osiągnąć. Zaledwie 41 ton. Dla przypomnienia misje programu Apollo nie przekraczały masy 45 ton.[...]

    Potencjalne zyski zaś z takiego przedsięwzięcia są trudne do ocenienia - pozostawione samemu sobie samowystarczalne kompleksy mogą rosnąć bez przeszkód praktycznie non-stop. Teoretycznie po kilku dekadach taka wysłana pojedynczą rakietą kolonia może mocą przerobową przewyższać cały obecny przemysł Stanów Zjednoczonych miliony razy.[...]

    Dołączona grafika

    Niesamowity projekt. Jeśli prywatne firmy się za to wezmą może być bardzo ciekawie 🙄

    Pająki zbudują statki kosmiczne na orbicie

    http://www.geekweek.pl/aktualnosci/17271/p...czne-na-orbicie

    Dołączona grafika

    Kosmiczne górnictwo

    Górnicy kosmosu

    http://www.rp.pl/artykul/9139,1068369-Gornicy-kosmosu.html

    ejl
    Uczestnik
    #115948

    Jak myslicie kiedy zaczniemy kolonizowac nowe planety?

    Raczej przestrzeń kosmiczną ( co obejmuje także asteroidy księżyce i planety). Kiedy- już teraz zaczynamy. Znamy już przecież technologię druku 3D. Przystosowanie jej do budowania pojazdów kosmicznych jest tylko drobnym problemem technicznym.

    Mam taką wizję kolonizacji kosmosu:

    Co sądzisz o takiej koncepcji?

    Wyobraźmy sobie plaster pszczeli o komórce z charakterystycznym wymiarem 8m o średnicy 180 m wydrukowany w technologii 3D ze stali sprowadzanej z Ziemi ( tylko dla egzemplarza nr1). Ruch obrotowy takiego plastra wygenerowałby w odległości 90 m od osi obrotu wartość przyśpieszenia równą ziemskiemu. Przestrzeń zamknięta wykorzystana byłaby do zaimplementowania środowiska ziemskiego zabezpieczającą stały, komfortowy a nawet luksusowy pobyt ludzi w zakresie odpowiedniego poziomu tlenu , wody i żywności. Energia z baterii słonecznych, napęd to silniki jonowe.

    Głównym zajęciem ludzi w początkowym okresie byłoby uruchomienie seryjnej produkcji statków kosmicznych w wersji tzw. "liniowej" zbudowanych z 13 szt modułów (komórek pszczelich 8m). Statki takie zostałyby skierowane np. do asteroidy Kleopatry (podobno metalicznej) w celu przetworzenia materiału asteroidy na uzupełnienie konstrukcji nośnej statku do pełnego "plastra". Po załadowaniu pustych przestrzeni statku materiałem asteroidy statek wróciłby do stoczni orbitalnej gdzie sprowadzony materiał asteroidy posłużyłby do budowy nowych jednostek kosmicznych. Następny statek pozostałby przy asteroidzie z zadaniem uruchomienia następnej stoczni wykorzystującej materiał asteroidy. Powstanie nowy przemysł kosmiczny i polowanie na surowce dla niego.

    Należy podkreślić, że statki tak budowane można dowolnie rozbudowywać do wielowarstwowych cylindrów. Powstaną konstrukcje o wielotysięcznych populacjach aż do wielkości statków wielopokoleniowych. W/g moich szacunków milion 20 warstwowych statków pomieściłby 9 miliardową populację ludzi przystosowującą środowisko kosmiczne do własnych potrzeb. Środowisko Ziemi po wyemigrowaniu ludzi pozostawionoby naturalnemu biegowi. To rozwiązałoby definitywnie tzw. problem ekologiczny Ziemi.

    Tak wyobrażam sobie przyszłość ludzkości.

    Proszę szczególnie o krytyczne opinie na temat takiej wizji pzyszłości ludzkości.

    Romek 63
    Uczestnik
    #115958

    Wizja zasadniczo całkiem sensowna. Na pewno z czasem cześć ludzkości będzie mieszkać i pracować w kosmosie i możliwe będzie budowanie tam olbrzymich konstrukcji z materiałów uzyskanych z planetoid i takie bazy będą miały możliwość powielania się i rozbudowywania. Jednakże raczej bardzo wątpię czy ludzie zechcą mieszkać w takich bazach na stałe. Ludzie lubią mieć wokół siebie dużo natury i dużo przestrzeni a takie bazy długo jeszcze tyle przestrzeni co planeta nie zapewnią. Owszem można sobie wyobrazić że w bardzo odległej przyszłości będziemy budować kolonie w kosmosie - sztuczne planety wielkości Ziemi i one zapewnią długookresowo podobne warunki życia jak na Ziemi ale upłyną jeszcze setki lat a może i więcej zanim będziemy wstanie budować takie konstrukcje. Na przewidywalny okres czasu to raczej kosmiczne miasta na kilkadziesiąt tysięcy osób, może na kilkaset tysięcy. Na początku być może konstrukcje w kształcie plastrów pszczelich sprawdzą się ale jestem całkowicie przekonany że wielkie konstrukcje w kształcie obracających się torusów będą bardziej przypominać naturalne krajobrazy Ziemi i warunki życia 🙄

    Takie kosmiczne bardzo wstępne projekty NASA robiła już na początku lat 70-tych XX wieku.

    Dołączona grafika

    Galactica
    Uczestnik
    #115980

    Ciekawe propozycje. Super byloby gdyby zostaly zrealizowane. Na razie jednak interesujące jest tylko jak zarobić na eksploracji kosmosu. Obawiam się jednak, że jedynym z niewielu skutecznych motywatorów do ruszenia się z naszego Domu jakim jest Ziemia będzie jego "pożar".

    Oto wizja takiego "pożaru". Polecam serdecznie do obejrzenia.

Wyświetlanie 15 wpisów - od 31 do 45 (z 63 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram