Forum Fantastyka Battlestar Galactica Battlestar Galactica

Battlestar Galactica

Wyświetlanie 15 wpisów - od 121 do 135 (z 620 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Pah Wraith
    Uczestnik
    #32637

    Właśnie dzięki Namiestnikowi i pewnej płycie DVD-RW zapoznaję się z pierwszym sezonem BSG. Rzeczywuiście mocna rzecz, choć nie ustrzegł się buraków w iście Trekowym stylu, jak np. reperacja i uruchomienie myśliwca Cylonów że tak powiem, z d...y przez zdolną pannę "jestem-twarda-twardsza-od-facetów" :DAle to i tak nie wpływa na przyjemność oglądania. Swoją drogą, patrząc na doktorka zastanawiam się, jak długo Moore szukał sobowtóra Siddiga 😉

    Gosiek
    Uczestnik
    #32640

    Czas i na moje parę zdań o BSG 2x09. ;> Odcinek uważam za dobry, chociaż w porównaniu z resztą sezonu i całego serialu wypada rzeczywiście trochę słabiej, ale nie sądzę, żeby był gorszy od. np. poprzedniego 2x08 czy pilota drugiego sezonu. To, co najbardziej cenię w BSG, czyli dobre historie, ciekawe pokazanie postaci i świetna gra aktorska znalazło się i tutaj.

    SPOILER ZONE

    Jak na odcinek, który składa się z kilku luźnych historyjek umieszczonych na pokładzie Galacticy i nie ma właściwie żadnego głównego wątku (lub też ma ich kilka), to historia opowiedziana w 2x09 jest przykładem dobrej roboty, pokazuje jak z kilku pozornie niezwiązanych i niekiedy mało znaczących epizodów złożyć ciekawą i dramatyczną całość.

    Mamy tu watek miłości Boomer - ale tym razem nie tylko do Helo ale także i do Tyrola, co daje nam szansę na oglądanie ich swoistej rywalizacji i walki (tej akurat bardzo dosłownie) o uczucie, względy i miejsce w sercu czy też pamięci Sharon. Scena ich rozmowy zakończonej walką pokazuje, że Chief nadal nie może sobie poradzić z uczuciem jakim darzył Boomer ale że równocześnie zmaga się ze swoją nienawiścią i nieufnością wobec Cylonów, nie może zrozumieć jak Helo może kochać "toster". Chociaż zakończenie odcinka pokazuje, że chyba udało mu się w końcu uporządkować te uczucia i zrozumieć na czym i na kim mu zależy. A reakcje Helo pokazują, że nadal jest zaślepiony miłością do Sharon, chociaż (na razie) nie przeszkadza mu to w pracy i pomocy kolegom z BSG. Pomocy nie zawsze mile widzianej...

    I tu pojawia się właśnie sprawa Helo i jego powrotu do łask - imo to mogło i powinno było się skończyć właśnie w ten sposób, ale nie tak szybko. Konflikt porucznika z załogą można było pociągnąć przez 2-3 odcinki, żeby wzajemne przełamywanie lodów nie odbywało się tak prosto i niejako "po łebkach". To, że Helo chce czuć się na BSG jak kiedyś - czyli jak w domu - jest zupełnie normalne. Do niedawna miał tu przyjaciół, był częścią zespołu a teraz po długiej samotności we dwoje chce znów być w grupie. Tyle, że ze względu na Sharon i uczucie jakim darzy ją Helo grupa nie chce być z nim. I to jest całkiem ładnie i dobrze pokazane. Problem w tym, że nawiązanie porozumienia i pogodzenie się Helo z załoga następuje niejako poza kadrem i przez to wygląda na niezbyt uzasadnione psychologicznie. Widzimy scenę, w której piloci nie chcą z nim grać ani podać mu ręki, potem porucznik rzuca jakiś pomysł podczas budowy myśliwca, pomysł się sprawdza i już jest zgoda, wszyscy go lubią... Trochę to naciągane.

    Trzeci wątek to cyloński wirus i sposób jego likwidacji. O ile w istnienie wirusa, jego stopniowy rozwój i adaptację jestem w stanie uwierzyć, to już informacja, że jego celem jest zniszczenie Galacticy, w kontekście zakończenia poprzedniego odcinka, brzmi mocno niewiarogodnie. Co prawda można założyć, że wirus pojawił się na BSG jeszcze zanim znalazła się tam Sharon i dziecko, ale przecież we flocie są Cyloni, którzy powinni mieć możliwość jego modyfikacji czy też wyłączenia, gdy dowiedzieli się, że trzeba chronić dziecko. A sam sposób zakończenia sprawy wirusa przez Sharon, która po prostu wycina sobie w ręce dziurę scyzorykiem (a podobno na statku jest lekarz i izba chorych, skąd można było w kilka minut przynieść o wiele stosowniejsze po temu narzędzia) i wtyka w nią światłowód to bzdura. Efektownie i nawet dramatycznie wyglądająca ale wielka bzdura. Od dawna słyszymy, że organicznych Cylonów praktycznie nie można odróżnić od ludzi, więc nie mogą mieć żadnych wszczepów itp. umożliwiających dokonanie takiego podłączenia jak Sharon. Niestety, ale tutaj scenarzyści nie pomyśleli.

    Sam atak cylońskiej floty, która miała uaktywnić wirusa i pomóc w jego działaniu wyglądał nawet przekonująco, ale sposób jego zatrzymania - też bezsensowny. Niedawno Sharon mówiła, że nie jest krótkofalówką i nie ma łączności z innymi Cylonami, a tutaj po prostu podłącza się do BSG i wysyła myśliwcom sygnał zawierający wirusa... Dla mnie to kolejny burak tego odcinka.

    Za to bardzo ładnie rozegrano spotkanie i wzajemne relacje duetu Adama - Boomer. Znów widzimy jak Cylonka próbuje zdobyć choćby cień zaufania komandora i jego reakcje na te próby. Słowa jakie padają podczas rozmowy Adamy z Roslin (Chciałbym zacisnąć palce na jej gardle) oraz te po zniszczeniu cylońskiej floty (Wsadźcie to coś z powrotem do celi.) świadczą o tym, że Sharon nieprędko zdobędzie nawet przychylne spojrzenie Adamy.

    Kolejny duet w tym odcinku to para rządząca flotą - Adama i Roslin. Ich rozmowa o Cylonach, o zaufaniu, moment w którym twardy i samodzielny Adama mówi, że potrzebuje rady... Dla mnie to jedna z najlepszych i najbardziej poruszających scen tego odcinka. Być może ze względu na postać Pani Prezydent, która w końcu dowiedziała się ile czasu jej zostało (bardzo niewiele) i widzimy jak próbuje sobie z tym radzić, jak zaczyna załatwiać nawet drobne zaległe sprawy (choćby oddanie książki Adamie). Zapewne cały czas żyła ze świadomością zbliżającej się śmierci, ale dopiero teraz poczuła i zrozumiała, że nieuchronny koniec jest już bardzo blisko i że wiele spraw może pozostać nierozwiązanych, gdy jej już nie będzie. Słychać to również w przemówieniu na koniec odcinka, które wygłasza do załogi BSG.

    A okazją do tegoż przemówienia jest ceremonia nadania imienia zbudowanemu przez Chiefa Tyrola nowemu myśliwcowi. Wątek budowy myśliwca to wg mnie dobry pomysł, podobnie jak pokazanie z jakimi brakami i problemami sprzętowymi musi się ciągle zmagać obsługa hangaru i piloci. Sam pomysł i sposób jego realizacji wiele mówi także o samym Tyrolu i o załodze BSG - o ich potrzebie celu, nie tak odległego jak Ziemia ale czegoś, co można zrobić tu i teraz, czegoś co przynosi namacalne efekty i pozwala w siebie uwierzyć. W końcu nie bez powodu w budowę, którą Chief zaczął samotnie wciągają się potem nawet Dualla i Starbuck. A także Cally, która wróciła z aresztu i jest owacyjnie witana przez kolegów, co kolejny raz pokazuje stosunek ludzi do Cylonów. Jedyna rzecz, która mi nie gra w całym pomyśle z myśliwcem, to tempo jego budowy (to też dzieje się zdecydowanie za szybko) i jego nadzwyczajne możliwości. Tu też należy się scenarzystom lekki prztyczek za naciąganie realiów do swoich potrzeb.

    W sumie to chyba wszystko. 😉 Dla mnie odcinek dobry, pokazujący sporo codzienności na BSG, mniej w nim fajerwerków i wielkich wydarzeń jakie mogliśmy oglądać choćby w Home, ale więcej niestety wpadek i pomysłów naciąganych, co obniża końcową notę. Mam nadzieję, że tylko jednorazowo. ;>

    r_ADM
    Uczestnik
    #32652

    Z tym brakiem wszczepow u biologicznych cylonow to nie bylbym taki pewien. W pilocie, 6 podczas seksu z Baltarem cala sie swieci wiec, nie wiem czy oni czegos tak wszczepionego nie maja.

    _Neoo_
    Uczestnik
    #32660

    Również w pilocie Adama mówi Baltarowi, że Cyloni są identyczni jak ludzie. Pozatym, gdyby mieli coś tam wszczepionego, to wystaczyłoby opracować metodę wykrywania tych wszczepów, a nie stosować czasochłonne badania genetyczne. Wszczepy, jak bardzo zaawansowane, byłyby o wiele lepiej wykrywalne i nie byłby potrzebny cały "cyrk" z testami. A podejżewam, że Adama rozkazał dosyć dokładnie pokroić ciało Leobena tak żeby odkryś sposób odróżniania Cylonów od ludzi...

    btw Sharon też "świeci" w czasi seksu z Helo. Może to taka objawa podniecenia czy "cuś".... 😉

    Gosiek
    Uczestnik
    #32675

    W pilocie, 6 podczas seksu z Baltarem cala sie swieci wiec, nie wiem czy oni czegos tak wszczepionego nie maja.

    Też się nad tym zastanawiałam, bo wygląda że mamy jakąś sprzeczność lub (jak zwykle ;>) nie wiemy wszystkiego. Ale imo jednak od świecącego na czerwono kręgosłupa (którego druga, zainteresowana strona, raczej przy okazji nie widzi ;>) do podłączania sobie światłowodu do nadgarstka daleka droga. To pierwsze może być też oznaką jakiejś modyfikacji genetycznej, może skojarzenie nieco odległe, ale w sumie wiele gatunków zwierząt w okresie godowym zmienia ubarwienie, chcąc w ten sposób zainteresować potencjalnego partnera lub zasygnalizować gotowość do rozmnażania. Kto wie, może Cyloni (albo Cylonki) mają podobnie?

    Dualla też mi się trochę nie podobała jak przymilała się do Apollo. Wiem, że to nie jest bug, ale ma Billego, niby coś między nimi jest, a teraz skacze na inny kwiatek? A wydawała się taka porządna dziewczyna...

    Ja bym jeszcze, podobnie jak Piotr, nie odsądzała Dualli od czci i wiary. ;> I nie chodzi mi nawet o to, że między nią a Apollo mogło coś zaiskrzyć, gdyż tu wydaje m się, że kapitan raczej nadal ma w głowie Starbuck. Ot, podczas wspólnego treningu Dualla na chwilę zapatrzyła się na przystojnego faceta i do tego oficera, skrzyżowali spojrzenia i tyle. Mężczyźni oglądają się za zgrabnymi dziewczynami, a kobiety za przystojnymi chłopakami - taka kolej rzeczy i tu mieliśmy dobry przykład. Do zdradzania Billy'ego raczej jeszcze daleka droga.

    ---

    Przy okazji zachęcam do wizyty na stronie tv.com, gdzie można obejrzeć dodatki z amerykańskiego wydania 1 sezonu serialu na dvd. Wygląda na to, że jest ich całkiem sporo, znacznie więcej niż w wydaniu europejskim. Oprócz wyciętych scen, które pojawiły się wcześniej na europejskim dvd, tutaj mamy jeszcze:

    Battlestar Galactica: The Series Lowdown

    Sketches and Art

    Change Is Good - Now They're Babes!

    The Cylon Centurion

    Production

    Visual Effects

    Te ostatnie 4 dokumenty to cykl Behind the scenes. Szczegółowe opisy pod podanym wyżej adresem.

    r_ADM
    Uczestnik
    #32689

    Wlasnie obejrzalem Pegasus. Nie mam tu zamiaru zachwycac sie swietna, zaskakujaca, zawsze trzymajaca w napieciu historia, doskonalym aktorstwem, wspaniala kreacja postaci i tak dalej; mam zamiar "zjechac" BSG za zrzynki :)Bo jakby na to nie patrzecz BSG zrzyna, lub dyplomatycznie mowiac czerpie pelnymi garsciami, z bardzo wielu poprzednich produkcji scifi. Nie mam tu na mysli poprzedniej inkarnacji serialu, a ogol seriali sf.Praktycznie wszystkie motywy i watki w serialu juz gdzies byly; od ucieczki przed wrogiem, przez spor miedzy wladzami cywilnymi a wojskiem, szpiegami wroga, ktorych nie sposob odroznic od swoich, do konfliktu miedzy oficerami tej samej armii. Jest tylko jedno ale. Mimo, ze wszystko to juz gdzies bylo, to zaserwowane jest w taki sposob, ze widzowi wydaje sie, ze oglada cos zupelnie nowego i to tak naprawde jest najwieksza sila nowej BSG. Kazdy, no dobra, wiekszosc, odcinkow BSG oglada sie w napieciu, z niecierpliwoscia oczekujac konca.Dawno temu w watku o Atlantis, jeden z fanatykow(hi sokar :P) owego serialu broniac entlantis powiedzial, ze wszystkie seriale zrzynaja z poprzednich. Mniej wiecej jest to prawda tylko miedzy zrzyna a zrzyna jest roznica taka jaka miedzy SGA a BSG. Zrzynac tez trzeba potrafic i mimo, ze BSG niczym nowym nie jest to nadal jest to najlepsza obecna produkcja i jeden z najlepszych seriali sf w dziejach 😉

    GWYNBLEIDD
    Uczestnik
    #32705

    UWAGA!!! SPOJLERY 2x10

    Ja obejrzalem Pegasusa kilkanascie godzin temu i bede sie zachwycal ;P Odcinek byl poprostu znakomity. Od pierwszych sekwencji kiedy to nastoj kapitalnie budowala muzyka az po koncowe sekwencje. Sam poczatek w sumie powalil mnie na kolana ;> Rewelacyjne pomieszanie sytuacji zagrozenia (bo moze nieznany kontakt to Cyloni) oraz przeczucia Adamy, ktory gdzies w srodku wyczuwa nadzieje... Dla mnie ten odcinek to mistrzostwo gry aktorskiej w perspektywie calego serialu 😉 Zarowno komandor, Roslin, Apollo jak i Starbuck i cala reszta postaci przechodzi przemiane od euforii po wscieklosc i gniew. Szczegolne uklony dla Michelle Forbes w roli admiral Cain - kapitalna postac, kapitalna rola ;D. Bardzo podobaly mi sie sceny z udzialem sie obu zalog a tym samym scieranie sie niejako dwoch pomyslow na przetrwanie po ataku Cylonow. Musze przyznac ze poczatkowo bardzo ciekawie wygladala (i chyba nadal wyglada) strategia Cain - zamiast uciekac Pegasus walczy... problem jednak w zasadach jakie admiral narzucila swoim podwladnym i ktore probuje narzucic Galacitice ;> Co by sie stalo gdyby po spotkaniu obu Battlestarow Cain skorzystala z doswiadczenia Adamy? Mysle ze mielibysmy bardzo interesujacy tandem. Spodobala mi sie jedna postac z zalogi Pegasusa - Larod - szef pokladu. W tej postaci jest spory potencjal bo jak sie dowiadujemy to cywil ktory trafil do zalogi Pegasusa nieco przypadkowo. Mysle ze scenarzysci nie pozwola tej postaci zniknac... Wstrzasajace sa sceny z udzialem rzeczywistej Six oraz watek "przesluchania" Boomer, ktory jest kropla ponad miare dla ludzi z Galactici. I powoli konczac - pierwszy raz od bardzo dawna z przyjemnoscia ogladalem Baltara - wreszcie zachowuje sie logicznie i podobnie mowi ;> Na zakonczenie calej historii przyjdzie czekac do stycznia... chyba tego oczekiwania nie zlagodzi powrot LOST'a. BSG zasiadlo na tronie i bardzo dlugo nic go z niego nie zepchnie ;P

    r_ADM
    Uczestnik
    #32706

    A ja uwazam Balatara za najwiekszy burak tego serialu. Tyle razy juz inni widzieli jak on rozmawia sam ze soba, ale to co bylo w karcerze Pegasusa to juz przechodzi ludzkie pojecie. Baltar gadal do powietrza, a w celi, w ktorej przetrzymuja 6 musza byc jakies kamery lub cos w tym stylu. Czy tam nikt nie zadaje pytan dlaczego, wice prezydent gada sam ze soba ? PS. z ciekawosci, po co te boldy ?

    GWYNBLEIDD
    Uczestnik
    #32731

    No akurat do sytuacji na Pegasusie to bym sie nie czepial ;> Powod jest prosty - Baltar mowi w obecnosci zmaltretowanej Cylonki chcac w ten sposob jakos do niej dotrzec. Dlatego akurat w tej scenie mi sie podobal bo i monolog byl skladny i na miejscu. To zreszta widac gdy Six zaczyna "kontaktowac" 😉

    PS. a boldy dlatego zeby ladniej i przejrzysciej wygladalo ;P

    _Neoo_
    Uczestnik
    #32754

    Dobra chyba czas na kilka przemyśleń przed jutrzejszą recenzją ;)Co będę się powtarzał nad rozlicznymi zaletami tego odcinka (muzyka, sama historia, gra aktorska) bo chyba napisano już wszsytko 😉 Mnie zastanawia jedna rzecz, od kiedy Baltar stał się neurologiem, który jest w stanie stwierdzić czy ktoś doznał fizycznego urazu mózgu czy przeżywa "zwykłą" traumę. No ale da się to wytłumaczyć więc za błąd tego uznać nie można. W sumie na tym jakieś "minusy" by się skończyły, wiec chyba jednak przejdę do tych plusów...Podobała mi się cała sytuacja z Cain, która włąściwie cały czas miała rację. No bo czy kłamała mówiąc, że Adama jest za blisko niektórych oficerów? Rację miała też przejmując dowództwo nad flotą, chociaż tu dla mnie zgrzyty zaczęły się przy jej słowach "Witajcie z powrotem we flocie kolonialnej", no bo jakkolwiek uważam, że w większości miała rację to to się myliła. Ona wróciła do floty, do prawowitych władz itd. Ale niewątpliwie wszystko rozwiąże się w 2x11 :]Metody przesłuchania więźnia jakkolwiek faszystowskie i nie zasługujące na choćby cień pochwały stanowiły wprowadzenie w życie słów Adamy, że Cyloni nie są ludźmi a przedmiotami i tak Gina była traktowana. Oczywiście sympatyzujemy z nią, bo jest "kobietą", cierpi itd. ale sama w sobie stanowi ucieleśnienie zamordowania miliardów Kolonistów. Za gwałt bym za jaja powiesił, bo tak nie powinni postępować żadni żołnierze (nie powinni ale wiemy jaka jest rzeczywistość na wojnie), ale w chwili tortur Leobena przez Starbuck (1x08) to już tak nie uderzało. Cyloni to przedmioty więc należało ich (a może jednak TO?) tak traktować. W każdym bądź razie pięknie nam tu pokazano podstawową zasadę, "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia". Bo tak samo w zasadzie postępował Adama, gdy sprzeciwił się bezpośredniemu rozkazowi przełożonej, chciałoby się powiedzieć jaki syn taki ojciec.OK wystarczy na teraz, więcej jutro tam gdzie zawsze 😉

    Dalek
    Uczestnik
    #32755

    "punkt widzenia zależy od punktu widzenia"

    Siedzenia chyba 😉

    r_ADM
    Uczestnik
    #32756

    gdzie ?? on odwraca sie od lezacej 6 i gada z powietrzem... za nic nie da sie tego wziac jako slowa do uwiezionej.

    GWYNBLEIDD
    Uczestnik
    #33382

    Dla wszystkich ktorzy z niecierpliowscia oczekuja na kontynuacje 2 sezonu serii polecam przeczytanie wywiadu z Ronem D. Moore na temat kolejnych 10 epizodow serialu i mozliowsci powstania filmu pelnometrzowego osadzonego w uniwersum BSG 😉 Tekst zawiera sporo spojlerow ;> tak wiec Ci ktorzy niechca znac szczegolow dalszego rowoju akcji niech uwazaja 😉 Tekst wywiadu znajdziecie na E! Online po angielsku a nieco ubozsza wersje po niemiecku na TREKNews.de.

    Prezes
    Uczestnik
    #33593

    No a ja dopiera zaczynam pierwszy sezon. Jakos jeszcze nie wyrobilem sobie opini o tym serialu, zobacze jak obejrze caly 1 sez. Ale pierwsze co rzucilo sie w oczy to ze tam jest wszystko jakies takie prymitywne. Na okrecie mamy zwykle ekrany lcd, ludzie nosza okulary, w bazach mieli samochody. No nie wiem ale kilkaset czy kilka tys lat po opuszczeniu Ziemi technika troche by jednak poszla do przodu.

    Gosiek
    Uczestnik
    #33596

    Ale pierwsze co rzucilo sie w oczy to ze tam jest wszystko jakies takie prymitywne.

    Nie prymitywne, tylko normalne. Technika jaką obserwujemy na pokładzie BSG czy na Koloniach jest zbliżona do naszego poziomu zaawansowania i bardzo dobrze. Ja osobiście mam już trochę dosyć supernowoczesnych i ultrafuturystycznych wynalazków, które im dziwniej wyglądają, tym lepiej wg. ich projektantów. Tutaj wszystko wygląda na znajome, nie trzeba się zastanawiać do czego służą poszczególne urządzenia. Poza tym swoisty "styl retro" jaki obserwujemy na pokładzie samej Galacticy ma swoje uzasadnienie - to ułatwia walkę z Cylonami (czy raczej ułatwiało podczas pierwszej wojny z nimi), którzy potrafią bez problemów radzić sobie z nowoczesnymi technologiami. Stąd brak sieci komputerowych, zwykła łączność telefoniczna itp.

    No nie wiem ale kilkaset czy kilka tys lat po opuszczeniu Ziemi technika troche by jednak poszla do przodu.

    Biorąc pod uwagę, że to nie jest nasza Ziemia i nasz wszechświat to niekoniecznie. W końcu nigdzie nie jest powiedziane, że wydarzenia są umiejscowione w naszej rzeczywistości, nie wiemy też w jaki sposób doszło do rozdzielenia 12 plemion i Ziemi. Równie dobrze, mogło się to stać w czasach bardzo odległej starożytności (na co może wskazywać kult greckich bogów), gdy technika nie była zaawansowana. A potem 12 planet mogło rozwijać się niezależnie od Ziemi i ich technologia jest wynikiem tego samodzielnego rozwoju. Ja bym się przychylała do takiej hipotezy.

Wyświetlanie 15 wpisów - od 121 do 135 (z 620 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram