Forum › Fantastyka › Battlestar Galactica › Battlestar Galactica
Taa, tylko o tym to sie glownie mowi i pisze bo widac tego tak nie bardzo. No owszem, 2 strony roznia sie w wierzeniach, ale dlaczego cylonom to przeszkadza to juz nie wiadomo. I wyjasnienie "bo tak" jest dla mnie nie do przyejcia.
[post="31161"]<{POST_SNAPBACK}>[/post]
Tak? A ja widziałem, calkiem niezły zaczątek wyjaśniania motywacji Cylonów w rozmowie Baltara i Szóstki. Już w pilocie zostało to ukazane. Ludzie są nie godni roli jaką powierzył im Bóg. Są dzicy, skłądają ofiary fałszywym bogom. Muszą ustąpić miejsca nowemu narodowi wybranem. Jednak Cyloni chcą czegoś od ludzi, czegoś czego może im brakuje, czego nie dostali od nich na początku. Dowodem jest próba stwrzenia hybrydy człowieka i cylona. Zauważ, że są już 2 hybrydy. Jedna jest dziełem kontaktu fizycznego, druga kontaku myślowego, metafizycznego. Czego chcą cyloni?
Serialowi rzeczywiście brakuje Adamy. Jego chwilowe wystąpienie wniosło wiele do odcinka. Indoktrynacja Baltara postępuje :P.
Co do wątku na Caprice to sądze, że strzala po prostu nie może wrócić za wcześnie. Dlatego autorzy rozciągają ten wątek do granic możliwości. Nie mogą go sobie też całkowicie odpuścić, żeby widzowie nie marudzili, że nie wiedzą co się dzieje z Starbuck i Halo.
Watek z abordazem cylonow tez mial plusy i minusy. Z jednej strony wyszedly taki klimat z Aliena troche; ciemno, w tle slychac jakies strzaly, krzyki itd.
Fakt, to było całkiem alienowe, ale wypadło ciekawie. Nie wszystko widać, widz musi użyć wyobraźni, żeby coś sobie dopowiedzieć. I to akurat duży plus.
Z drugiej dziwny traf dzieki, ktoremu pani prezydent trafila oczywiscie w miejsce atakowane przez cylonow.
Tak musiało się stać. 😉 W końcu żeby udowodnić, że ktoś jest wybrańcem bogów trzeba pokazać, że kule się go nie imają, albo chociaż omijają. 😉 A na serio, to troszkę to z jednej strony naciągane, ale z drugiej jeżeli potraktować wątek religiny poważniej - to czemu nie? Czemu Roslin nie miałaby przejść swoich prób (choroba, areszt i teraz próba zabicia przez Cylonów) żeby udowodnić swoją wartość i pokazać, że jest godna prowadzić swój lud do Ziemi (nomen omen) Obiecanej? W końcu część już w nią uwierzyła, a po każdym takim incydencie jak ten z ostrzałem wierzących będzie więcej. Oczywiście to tylko jedna z możliwych interpretacji, ale... czemu nie?
Apollo, ktory ratuje okret ostatnim pociskiem itd. I gdzie tu mowic o braku cudow i ratowania zalogi nie w ostatnim momencie? 😛
Apollo to w końcu serialowy superhero, więc musiało wypaść na niego. Fakt, że z tym zupełnym brakiem cudów, to trochę mnie poniosło. 😉 Ale mieliśmy przez cały odcinek staranne przygotowania do takiego rozwiązania, nie było czegoś takiego, że wszyscy siedzą i załamują ręce przez 40 minut, nie wiedząc co zrobić a następnie w ciągu 30 sekund wpadają na genialne rozwiązanie, które oczywiście musi zadziałać. Dramaturgia i napięcie były umiejętnie dawkowane i prowadziły do kulminacyjnego momentu.
No owszem, 2 strony roznia sie w wierzeniach, ale dlaczego cylonom to przeszkadza to juz nie wiadomo. I wyjasnienie "bo tak" jest dla mnie nie do przyejcia.
Wyjaśnienia "bo tak" póki co nie mieliśmy. Na szczęście, bo to by znaczyło, że twórcy traktują widzów jak durniów. A potencjalnych wytłumaczeń może być wiele - w końcu wiele religii monoteistycznych cierpi na "kompleks nawracania niewiernych" i musi udowadniać innym, że tylko ten jeden, właściwy bóg niesie zbawienie. Czemu Cynoni nie mieliby mysleć podobnie? Można to też podciągnąć pod zemstę wiernych na tych, którzy ich kiedyś wygnali w imię fałszywej wiary albo chęć stworzenia jednej, uniwersalnej religii wyznawanej przez nową, lepszą rasę... Możliwości jest naprawdę dużo, scenarzyści mają w czym wybierać. W końcu kto powiedział, że dzieci ludzko-cylońskie nie zostaną prorokami nowej wiary? ;>
Nudne to i sztampowe, ze za kazdym razem Tigh jest ofiara nienawisci innych ludzi. Czy na prawde nie mozna bylo znalezc innych postaci do skonfliktowania ze soba ?!
Nudne jeszcze nie, choć faktycznie Tigh awansował do roli takiego chłopca do bicia, któremu każdy chce dokopać albo przynajmniej go olewa. Ale jeżeli chodzi o jego stosunki z Apollem, to myślę, że są jeszcze do wyprostowania. Znacznie gorzej będzie z Roslin i Starbuck. Jakis inny konflikt też by się przydał, ale myślę, że jeszcze się takiego doczekamy.
Na koniec dodam, ze bardzo brakuje Adamy. Widac, ze to ta postac ciagnie serial i jej brak wyraznie rzutuje na jakosc serii.
Fakt, brakuje. Bez niego także Roslin nie ma pola do popisu, Starbuck jest daleko, Apollo próbuje znaleźć swoją drobę, ale nie do końca chyba sam wie czego by chciał... I tylko duet Baltar-Six trzyma nadal ten sam poziom. Ale wyglada na to, że Adama wróci na ekran już niedługo. Mam tylko nadzieję, że w roli nieco bardziej skomplikowanej niż pozbawione przytomności ciało na stole operacyjnym.
No to i ja dorzuce slowko o wrazeniach po Valley of Darkness 😉 Nawiaze do postu Teczy - mysle ze stopniowo i rozsadnie wprowadzany do serialu watek dziecka ludzko-cylonskiego bedzie tak naprawde kluczem do rozwiazania problemu ataku Cylonow na kolonie Kobolu. Zgodze sie ze ten watek oraz coraz wyrazniejsze podkreslanie "mistycznosci" Roslin to jak na razie chyba najciekawiej pokazane watki religijne i wcale nie sa one traktowane po macoszemu jak sugeruje r_ADM. Stopniowo staja sie moim zdaniem osia calego serialu ;>
Kilka postow wyzej stwierdzilem ze pilot 2 serii byl dobry. Musze przyznac ze obejrzalem sobie potem Kobol's Last Gleaming i troszke zweryfikowalem swoje zdanie. Zgadzam sie z opiniami ze odcinek numer dwa stal na poziomie do ktorego BSG nas przyzwyczailo 😉 Mnie szczegolnie podobal sie jeden fragment - rozmowa miedzy Dualla a Billym - troszke scenarzysci zapomnieli o tym watku a kryje on w sobie spore mozliwosci - uczucie tych dwojga w kontekscie stania po dwoch stronach barykady wczesniejszych wydarzen na Galactice zapowiada sie smakowicie. Niemniej jednak kwintesencja pilota 2 sezonu, tego odcinka i dalszego rozwoju akcji jest dialog Lee i Tigh'a nad omotanym aparatura medyczna Adama - tak naprawde poki on nie wroci do swiata "zywych" akcja na Galactice bedzie trwala w impasie...
Juz prawie tydzien minal od premiery 2x02, jutro kolejny odcinek, ale ja wroce do poprzednich dwoch. 😉 Wlasciwie chodzi mi o konkretny watek, dobrze nazwany 'strzelanina w lesie', ;> bo reszta mi sie bardzo podobala, od watkow religijnych po zmagania z Cylonami na pokladzie Galactici.
SPOILER WARNING
Scenarzysci IMO za duzo naogladali sie filmow o amerykanskich bohaterach z II Wojny Swiatowej. ;> Po kolei jednak. Zaczelo sie od tego, jak dowodca rozbitkow na Kobolu pokazal, ze na dowodce wyraznie sie nie nadaje - to Chief tak naprawde podejmuje wazne decyzje i zachowuje zimna krew. Coz, ludzie roznie reaguja na stres, powiedzmy, ze facet nie wytrzymal presji. Ale ktos, kto zdobyl stopien porucznika przynajmniej powinien nie byc glupi ;P i wiedziec, ze nalezy sprawdzac, czy nie zostawilo sie za soba wyposazenia mogacego uratowac komus zycie. Niestety, to, ze oddzial nie wezmie jakiegos istotnego sprzetu, bylo oczywiste juz w momencie gdy wyruszali z miejsca katastrofy - od tej chwili watek byl bardzo przewidywalny. Zawiodlem sie, bo mialem nadzieje, ze scenarzysci beda potrafili wymyslic cos bardziej ambitnego. Mam wrazenie, ze wydarzenia, ktore nastapily potem, zostaly wymyslone tylko po to, zeby 'cos' sie na Kobolu dzialo, Ten dramatyzm i okrucienstwo wojny (ktore co prawda udalo sie dobrze przedstawic) mozna bylo pokazac w sytuacjach, ktore bylyby bardziej wiarygodne.
Czy tylko mi sie wydaje, ze wysylanie trzech osob na teren opanowany przez wroga po apteczke, ktora tylko moze, nie musi uratowac powaznie rannego zolnierza, jest zbyt duzym ryzykiem? Ja wiem, ze to jest okrutne, ale to jest wlasnie wojna, ma byc okrutna. Nie ryzykuje sie zycia trojga ludzi, by opatrzyc jednego. Tak mozna bylo pokazac ten dramatyzm, a nie wysylajac dwie znane widzowi postacie w towarzystwie typowego redshirta z nadzieja, ze smierc tego ostatniego bedzie zaskoczeniem. Juz wtedy misja ratunkowa przestala sie 'oplacac', ze tak to ujme. Powrot z apteczka tez nie przynosi niepodzianek, wysilek i smierc zolnierza poszly na marne, bo rannego nie da sie uratowac. Choc nie mozna powiedziec, ze scena jego odejscia nie robi wrazenia.
Poza tym wszystkim jeszcze jeden maly szczegol mi nie pasuje. Nie bez powodu wczesniej wspomnalem o II Wojnie Swiatowej. Pamietacie jakiego hasla uzywa Chief, gdy wraca z apteczka? 'Flash', LT odpowiada 'Thunder' - czy tylko dla mnie zastoswanie tego ziemskiego hasla przez zolnierzy w BSG jest niefortunnym pomyslem scenarzystow? Skoro przyzwyczaili nas do sporej ilosci neologizmow, nie powinni i tego zastapic czyms pasujacm do klimatu?
I tym czepialskim akcentem koncze moj post. ;> Chetnie poznam Wasze opinie.
Zaczelo sie od tego, jak dowodca rozbitkow na Kobolu pokazal, ze na dowodce wyraznie sie nie nadaje - to Chief tak naprawde podejmuje wazne decyzje i zachowuje zimna krew. Coz, ludzie roznie reaguja na stres, powiedzmy, ze facet nie wytrzymal presji. Ale ktos, kto zdobyl stopien porucznika przynajmniej powinien nie byc glupi ;P
Czyli wg ciebie ktos kto jest porucznikiem jest nie glupi ?
Ja tam widzialem niedoswiadczenie, fakt, ze sytuacja owego porucznika przerosla etc, ale glupi on nie byl. Latwo oceniac zachowanie innych z daleka ;P
Skoro przyzwyczaili nas do sporej ilosci neologizmow, nie powinni i tego zastapic czyms pasujacm do klimatu?
dluzej sie nad tym (flash, thunder) nie zastanawialem. ani mnie to grzeje ani ziebi a tych neologizmow, to az tak duzo nie ma.
A propos nowego odcinka...
Nie bardzo podoba mi sie kierunek w jakim ida niektore watki i niektore postacie.
Ogolnie coraz wieksza uwage poswieca sie religii, jakowyms mesjanizom, legendom, przepowiedniom itd. W rozsadnej dawce jak najbardziej, ale co za duzo to nie zdrowo.
Z Rosalin robi sie kolejnego Sisko i to zdecydowanie mi nie odpowiada.
Z drugiej strony, w koncu wiadomo o co mniej wiecej chodzi cylonom... ciekawe jak to sie rozwinie.
Czyli wg ciebie ktos kto jest porucznikiem jest nie glupi ?
Ja tam widzialem niedoswiadczenie, fakt, ze sytuacja owego porucznika przerosla etc, ale glupi on nie byl.
Wedlug nie ktos, kto 'dochrapal sie' porucznika i dowodzi oddzialem, powinien wiedziec co robi. LT nie wie. A czy to brak doswiadczenia? Pewnie tez, ale to go nie tlumaczy. ;P Jak ktos mu kilka razy mowi, zeby sprawdzic czy wzieli niezbedny sprzet, a on tylko powtarza, ze trzeba uciekac... Nie, to nie jest brak doswiadczenia. O ile mnie pamiec nie myli, tej apteczki po powrocie nie szukali za dlugo, wiec pewnie wystarczylo spojrzec pod nogi, zamiast wypatrywac na niebie statkow cylonow. ;>
Latwo oceniac zachowanie innych z daleka ;P
Prawda, ale co ja poradze na to, ze telewizja poczatku XXI wieku nie pozwala brac udzialu w wydarzeniach, ktore widac na ekranie? 😉
Owy porucznik, ktorego nazwiska nie pomne ;P nie mial doswiadczenia bojowego. Sluzyl we flocie w czasie pokoju... to wiele wyjasnie. I to, ze ogladajac wydarzenie z daleka ty wiesz, co sie powinno zrobic, nie znaczy, ze wiedzialbys lub zrobilbys to samo podczas ostrzalu, silnego stresu, zmeczenia itd.
r_ADM, nie twierdze, ze bym wiedzial ani ze zrobilbym lepiej, stwierdzam, ze on zrobil zle. W przeciwienstwie do Chiefa. Przywilej bycia widzem serialu - ogladam, oceniam, komentuje. 😉 A teraz czekam na 2x03, niestety bede ogladal najwczesniej rano. ;P
a ja stwierdzam, ze od zrobil do zle do glupi droga daleka 😛
UWAGA!!! SPOJLERY!!!
To i ja doloze troszke na temat zarowno nowego odcinka jak i wyzej prowadzonej dyskusji. Moim zdaniem LT nie tyle robil zle posuniecia ile zwyczajnie nie wiedzial co ma robic ;> O ile pamiec mnie nie myli on latal z Boomer w Raptorze i zdecydowanie nie byl marine a raczej lotnikiem-nawigatorem. I dlatego jego posuniecia mimo stopnia oficerskiego byly nielogiczne co zreszta udowaniaja sceny z Fragged, gdzie porucznik zupelnie przestaje panowac nad sytuacja. A moim zdaniem przestaje bo nie byl do tego przygotowany ;> A to ze Chief mysli znacznie rozsadniej - coz takie widac cechy charakteru nadali mu scenarzysci. Zreszta w pewnej armii to wlasnie dzieki podoficerom funkcjonuje cala machina ;P
A teraz o nowym odcinku. Zdecydowanie BSG wraca przez Fragged do swego swietnego poziomu. Odpuszczenie nudnego i rozwleklego watku na Capricy w koncu pchnelo 2 sezon do przodu ;>
Miotajacy sie bezsilnie po Galactice Tigh, omamiony slowami zony i alkoholem, Roslin w jednej chwili z obledem w oczach i glosie a w drugiej rozsadna i trzezwo myslaca tworza swietny pojedynek "slabosci" charakterow... I powiem szczerze w tym epizodzie nie brakowalo mi Adamy. Wystarczyly te dwie postaci zeby na statku znowu mozna bylo poczuc te intrygujaca atmosfere niepewnosci i strachu przed tym co sie stanie jaka znamy z 1 sezonu. Co do watku religijnego tak mocno pokazanego w tym odcinku - momentami reakcje otoczenia na Roslin bywaly ostro przesadzone, szczegolnie zas po jej oswiadczeniu o chorobie. Zbyt to wszystko gladko poszlo...
Bardzo ciekawie rozwiazano watek na Kobolu. Wspomniana wyzej bezradnosc porucznika i dramatyczna scena przed atakiem na wyrzutnie robia spore wrazenie. . Szczegolnie jesli wezmiemy na tapete Baltara ktory wreszcie zdobyl sie na konkretny czyn, niezwykle zreszta dramatyczny. Jestem ciekaw do czego miala go przygotowac ta cala sytuacja... i czy w jakis sposob wplynie to na jego postawe ;> Sceny na Kobolu bardzo mocno wkladaja w serial to czego momentami brakowalo - okrucienstwo wojny w czystej postaci. I to co moze ona zrobic z czlowiekiem...
Rzeczywiście Fragged to na razie najlepszy odcinek w drugim sezonie, w końcu strzelaniny i włóczenie się po krzakach zostały sprowadzone do tego, czym powinny być od samego początku - tła dla gry psycholigicznej i pokazywania konfliktów między postaciami. W końcu dramatyzm był znowu w scenach kameralnych, w dialogach między bohaterami a nie w oczekiwaniu na czyjeś strzały... I oby tak dalej.
SPOILER ZONE
Co do samej treści odcinka - rezygnacja z trójwątkowej narracji i pozostawienie Helo i Starbuck samym sobie na jakiś czas z pewnością było dobrym posunięciem, dzięki temu można było skupić akcję na kluczowych na razie wątkach - Galactica + Kobol. A ponieważ wątek na Kobolu dobiegł do swego naturalnego końca (czyli rozbitkowie zostali uratowani) w kolejnym odcinku z pewnością wrócimy na Capricę.
Właśnie akcja na Kobolu miała w sobie dużo ciekawych elementów, oprócz okrucieństwa wojny i tego jak wpływa na ludzi pokazała też sporo gry między postaciami, ich problemy, dylematy - walkę wojskowej i ludzkiej natury, rozsądku i wierności złożonej kiedyś przysiędze... To Chief był głównym bohaterem tego wątku, LT stanowił jedynie tło, które miało dać szansę na pokazanie innych. Po raz kolejny nieco zaskoczył mnie Baltar, który przez to, co zrobił stał się, wg Six, człowiekiem. Nie tylko miłosierdzie może nauczyć człowieczeństwa, morderstwo też. Baltar w końcu musiał zejść na ziemię ze swojego nierealnego świata wizji i marzeń, musiał dokonać wyboru, zawalczyć o swoje życie kosztem cudzego... I zrobił to, co stawia tą postać w nowym świetle - od teraz nie może być już tylko zahukanym naukowcem-marzycielem, może i powinien zacząć działać bardziej zdecydowanie. W kontekście potencjalnego konfliktu z Adamą wygląda to ciekawie.
A co się działo na Galactice oprócz organizowania przez Apolla grupy ratunkowej dla rozbitków z Kobolu? Przede wszystkim Tigh i Roslin, i ich korespondencyjny pojedynek. Oboje walczyli ze swoimi słabościami (Tigh ewidentnie przegrał) i oboje walczyli ze sobą - tutaj Tigh również okazuje się słabszy od Roslin, nie jest dla niej godnym przeciwnikiem. Wszystko co robi wydaje się być nietrafione i zapewne w końcu obróci się przeciwko niemu. Może po częci dzieje się tak dlatego, że jest sam, nie ma pomocy, doradców, nikt w niego nie wierzy... Bardzo ładnie pokazano nam tutaj, jak pełen zwykle niepewności pułkownik, pod wpływem alkoholu zmienia się w "twardziela" i jaki to ma wpływ na jego decyzje i zachowania. Alkoholizm wprowadza w myślenie Tigha wątek irracjonalny, sprawia że podejmuje on decyzje pod wpływem złości, nie analizując ich. A te decyzje mogą mieć daleko idące konsekwencje. Ciekawe też, czy pijący Tigh tak łatwo jak zapowiadał odda statek powracającemu do życia Adamie - w końcu teraz pułkownik poczuł się silny i ważny...
Co do watku religijnego tak mocno pokazanego w tym odcinku - momentami reakcje otoczenia na Roslin bywaly ostro przesadzone, szczegolnie zas po jej oswiadczeniu o chorobie. Zbyt to wszystko gladko poszlo...
Może. A może i nie. 😉 W końcu trzeba pamiętać, że ci ludzie stracili niemal wszystko - domy, bliskich, całe ich przeszłe życie legło w gruzach, a teraz ciągle trwaja w strachu przed atakiem i smiercią z rąk Cylonów oraz w nadziei znalezienia sobe nowego domu czy choćby kryjówki. Takie sytuacje rodzą silną potrzebę wiary i sprawiają, że łatwiej pójść za religijnym przywodcą. Zwłaszcza, że już odnalezienie Kobolu uznano za znak, który przepowadają Zwoje. Poza tym w życiu części rozbitków religia stanowi bardzo ważny czynnik, więc ich zachowanie można jednak wytłumaczyć. A taka jest "logika dziania się cudów" - pstryk! i ci co mieli uwierzyć po prostu padają na kolana i wierzą, bez długich wyjaśnień. Takowych potrzebują tylko sceptycy. Trzeba też pamiętać, że pojście za Roslin może byc podyktowane nie tylko względami religijnymi ale i politycznymi, i zapewne część Rady 12 o tym pamiętała. Dla mnie wątek Roslin jako Mojżesza prowadzącego swój lud do Ziemi Obiecanej zapowiada się ciekawie, oczywiście pod warunkiem, że cudów nie będzie w nim za wiele. ;> Poza tym mnie akurat bawi wyszukiwanie odwołań biblijnych w całej tej sytuacji i mam nadzieję, że dostanę po temu jeszcze niejedną okazję.
UWAGA! SPOJLERY!!!
Mowiac krotko... Resistance powala na lopatki 😉 Jak dla mnie to odcinek mieszczacy sie w top 3 calej serii. Dramatyzm tej odslony historii BSG momentami przypomina nie serial telewizyjny a dobra dramatyczna sztuke teatralna... Zarowno watek Tigh'a i Ellen jak i Boomer i Chiefa z powodzeniem mozna by umiescic w jakims dramacie Szekspira. Oba bardzo glebokie, swietnie zagrane i napisane a przede wszystkim bardzo prawdziwe. To co mi najbardziej przypadlo do gustu to cala historia z buntem floty. Tutaj Tigh wyraznie sie juz pogubil. I w zwiazku z tym ja staje po stronie Roslin i tych ktorzy poszli za nia. Ewidentnie dzialania pulkownika prowadza w prostej lini do zlamania jednosci floty. Kto wie - gdyby cala sytuacja jeszcze bardziej sie zaognila mogloby dojsc nie tylko do podzialu floty ale i do otwartego buntu oficerow na pokladzie Galactici. Podoba mi sie Baltar ktory wreszcie zaczal dzialac i widac ze za tym dzialaniem nie do konca stoi jak dotychczas Six.
Co do informacji Boomer o ilosci Cylonow we flocie. Moim zdaniem jest ona prawdziwa. Wprawdzie liczba osmiu sztuk nie oszalamia ale jesli wezmiemy pod uwage ze moga to byc i prawdopodobnie sa osoby na "stolkach" to zmienia to postac rzeczy... Na koniec zas widzimy powstanie z "letargu" Adamy. Zastanawiam sie jak to wszystko posprzata a trzeba powiedziec ze sprzatac musi duzo. Problem w tym ze podzialy sa juz na tyle duze ze do zjednoczenia moze byc potrzebny jakis potezny impuls...
Watek na Capricy - chyba wreszcie sie cos ruszy. Ruch oporu moze byc ciekawym pomyslem jak "zagospodarowac" postaci Helo i Starbuck. A strzala Apolla wcale tak szybko nie musi powrocic na Galactice. I cos mi mowi ze to wcale nie owa strzala bedzie kluczowa jesli chodzi o odnalezienie drogi na Ziemie.
W koncu BSG wraca do formy z 1szego sezonu. W koncu wszystkie watki znalazly sie na tym samym wysokim poziomie.No i w koncu powrot Adamy... nadal nie rozumiem dlaczego Olmos nie dostal nominacji do Emmy. Postac byla na ekranie 3 minuty, ale jak dlugo owe minuty trwaly :)) Na koniec mam tylko nadzieje, ze postac Tigha nie spadnie na boczny tor.
Dla mnie BSG wróciło do przyzwoitej formy już w 2x02 i od tamtej pory jest tylko lepiej. Za solidną wpadkę można w tym sezonie uznać tylko pilota, potem (mimo potknięć) serial trzymał już dobry poziom. Ale to już rzecz drugoplanowa, wracam do 2x04 Resistance. Bez dwóch zdań, to bez wątpienia najlepszy epizod drugiego sezonu i jeden z najlepszych w całym serialu.
SPOILER ZONE
Odcinek jest poprowadzony dwuwątkowo, przy czym wydarzenia na Galactice, stanowiące oś tego epizodu i klucz do przyszłości floty, a być może i życia całej poplulacji ocalonej z cylońskich ataków na 12 kolonii Kobolu, zdecydowanie ten odcinek zdominowały. I bardzo dobrze, bo to, co się tam działo można nazwać majstersztykiem dramaturgii.
Ale po kolei, gdyż tym razem, mimo umiejscowienia głównej akcji w jedym miejscu mamy spore zagęszczenie różnych wątków, w które zaangażowane są praktycznie wszystkie znane nam postaci. Podobnie jak w poprzednim odcinku główna akcja dzieje się wokół Tigh'a i Roslin, ale są też świetne fragmenty z Tyrelem, Duallą, nawet Gaetą. I w końcu jest też Adama. 🙂 Pojedynek Tigh - Roslin trwa dalej i tym razem również to pani Prezydent wychodzi z niego zwycięsko, choć nie bez pomocy innych. Pułkownik pijąc coraz więcej, podejmuje coraz gorsze decyzje i zupełnie nie radzi sobie z ciężarem dowodzenia flotą, co bardzo ładnie pokazuje jego rozmowa z Adamą na koniec odcinka. Czując, że grunt ucieka mu spod nóg i nie mając obok siebie żadnego przyjaciela, Tigh rozpaczliwie szuka akceptacji i oparcia u jedynej osoby, która mu została - Ellen. Ta zaś wciąga go w swoje gierki i popycha w stronę siłowych rozwiązań. Myślę, że mimo wszysto Ellen na swój sposób kocha Saula, a jej "dobre rady" wynikają z chęci uczynienia go silniejszym (nie tylko w sensie władzy, ale też psychicznie), kimś, u czyjego boku chetnie stanęłaby większość kobiet. Niestety dla Ellen (i dla siebie też) Tigh nie jest materiałem na bezkompromisowego dowódcę, ani nawet na zwykłego twardziela.
Wprowadzenie przez pułkownika stanu wojennego i rozwiązanie Rady Dwunastu przynosi szybkie i oczywiście niechciane efekty. Spora część floty odmiawia zaopatrywania Galactici oraz oficjalnie popiera osadzoną w areszczie Roslin. I tutaj następuje ostateczny upadek Tigh'a - wysyła on wojsko (w dodatku pod dowództwem niedoświadczonych oficerów, głównie pilotów) żeby siłą zdobyć potrzebne zapasy. Dochodzi do rozruchów, strzelaniny, giną cywile... A ich krew znajduje się teraz na rękach pułkownika. Myślę, że właśnie to wydarzenie spowodowało, że Roslin zdecydowała się na ucieczkę, a Apollo złamał dane wcześniej słowo, że nie będzie jej pomagał i postanowił również odejść. Widzimy, że ucieczka Prezydent i chęć pozbawienia Tigh'a dowództwa wiele znaczą dla młodszych oficerów z Galacticy - Dualla, Gaeta, nawet szeregowa spotkana w drodze do hangaru pomagają Roslin i Apollo, nie wierzą, że Tigh może dalej prowadzić flotę. Poza tym wiara w wyjątkowość Prezydent i jej religijne przywództwo powoli się rozprzestrzenia i z pewnością ma też wpływ na ich decyzje. Interesująco zapowiada się też współpraca Roslin i Apolla z Zarekiem - może być kilka ciekawych konfliktów. W tym wątku był tylko jeden zgrzyt - nagła rezygnacja Billa z pójścia za Roslin, jakoś za łatwo i za szybko się to stało, ale z pewnością dzieki temu Prezydent będzie miała "swojego" człowieka na Galactice, a Dualla szansę na częstsze spotkania z ukochanym, co może popchnąć do przodu ich związek.
A w tle głównych wydarzeń na BSG mamy wątki Tyrela, Boomer, Cally i Baltara - powiązane ze sobą siecią zależności, szantaży, nienawiści i miłości. Dzięki rosnącej paranoi Tigh'a i silnym nastrojom antycylońskim, Chief Tyrel ląduje w jednej celi z Boomer. I tutaj mamy pięknie pokazaną jego walkę z uczuciami, pomieszanie nienawiści do Cylonów z dawną miłością do Sharon. Tu również pojawia się z lekarską "wizytą" Baltar, który przychodzi aby zbadać czy Tyrel jest Cylonem, a w rzeczywistości chce przy jego pomocy wyciągnąć z Boomer potrzebne mu informacje. Dzięki temu dowiadujemy się, że w całej flocie jest zaledwie 8 Cylonów. I dopiero teraz może rozpocząć się prawdziwe polowanie... O ile doktor podzieli się tą wiadomością z kimkolwiek. Ciekawie wypadła również Cally, jej konfrontacja z Baltarem na początku odcinka to było małe zaskoczenie, ale to, co zrobiła na koniec... Duża niespodzianka. Jestem bardzo ciekawa jak dalej potoczy się ten wątek, bo rozwój postaci naprawdę jest interesujący - od cichej i zahukanej dziewczynki z maszynowni, przez żołnierza bojącego się zginąć w walce i odmawiającego wykonania rozkazu, aż do szantażystki i zabójczyni... Długa droga.
Na koniec pozostaje jeszcze Caprica, na której Helo i Starbuck okazują się w końcu nie być jedynymi ludźmi. W sumie to akurat nie było zaskoczeniem, na całej planecie żyła zbyt duża populacja, żeby wszyscy zginęli podczas ataku. Ocalonych jest spora grupa i wydają się być nieźle zorganizowani, a wśród nich znalazł sie przystojniak, który wydaje się podobać Starbuck, więc możemy mieć kolejny krótki romans. ;> Zastanawiam się tylko czy odkrycie Ruchu Oporu na Caprice znów nie rozciągnie zbytnio tego wątku? Chociaż z drugiej strony trzeba dać czas Adamie na przywrocenie porządku we flocie, a Roslin musi znaleźć poparcie dla siebie. Wygląda na to, że Strzała Apolla faktycznie nie wróci na Galacticę zbyt szybko, choć nie zgodzę się z opinią, że nie będzie kluczowa w odnalezieniu drogi na Ziemię. Twórcy serialu zbyt wiele ostatnio wprowadzili mitologii i religii (zwłaszcza do postaci Roslin), żeby wątek strzały stracił na znaczeniu. Przecież to może być klucz do zdobycia czy też utrzymania przez Roslin pozycji duchowego przywódcy całej populacji. Chociaż będzie jeszcze Adama, który z pewnością nie raz wejdzie jej w drogę. Jego oczekiwany powrót wypadł wspaniale - kilka minut, parę zdań, ale za to jaki ciężar gatunkowy w tym był, jakie świetne aktorstwo. Warto było czekać. A teraz trzeba niestety poczekać kolejny tydzień, po takim odcinku będzie on baaaardzo długi.
PS. A na deser link do filmiku oprowadzającego nas po pokładzie BSG - jest tutaj. Rozmiar około 7 MB, format .mov. Warto zobaczyć.
Odcinek bardzo dobry, jak juz wyzej Gosia napisala ;>
S P O I L E R 2x04
Czy mi sie zdawalo, czy pojawil sie kolejny model Cylona? :>
Gdy Roslin uciekala z Galactici, na jej statku poza Apollem i kaplanka byla jeszcze taka mloda kobieta (nie pamietam czy wysiadla czy poleciala, a nie mam teraz jak sprawdzic), ktora nastepnie pojawila sie gdy Cally zastrzelila Boomer :>
Jesli to rzeczywiscie kolejna Cylonka to ma okazje wprowadzic duuuzo zamieszania majac dostep do p. prezydent ;>
Co do Boomer mowiacej ze jest 8 Cylonow we flocie... Mogla sklamac zeby uratowac zycie Tyrela ;>
