Forum › Fantastyka › Battlestar Galactica › Battlestar Galactica
piąty już wcześniej wiedział, że jest Cylonem, tylko się z tym nie zdradzał
No o tym nie pomyślałem. To rozwiązanie jest dobre do szybkiej zmiany akcji. Jeśli tak to jakis bardzo pozytywny bohater jak któryś z Adamów.
final four akurat na jedynym ocalałym okręcie wojennym(nie licząc pegasusa) - jakby potrafili przewidywać przyszłość, albo... wszystko było ukartowane
Przeciez od początku mówię, że Cyloni pozwolili przetrwac Galactice. Za dobrze im idzie to przeżycie.
I tu jest podstawowy problem. Kiedy mówimy ‘Cyloni’, to odruchowo myślimy o tych, którzy zniszczyli kolonie i potem ścigali flotę. I oni na nic właśnie ludziom nie pozwalali, do niczego ukrytego nigdy nie dążyli, żadnego planu nie mieli. Jeżeli ktoś miał co do tego wątpliwości w trakcie dwóch pierwszych sezonów, to musiał je ostatecznie stracić oglądając zachowanie blaszaków na Nowej Caprice, gdzie wyraźnie było widać, że miotają się nie wiedząc co robić, kłócą się między sobą, mają wyraźnie rozbieżne opinie (poczynając od tego, że Cavil chciałby wszystkich zabić, co zresztą zupełnie wprost powtórzy w Eye of Jupiter). Zresztą już wcześniej, na początku Downloaded D’Anna mówi Six, że dzięki jej misji „zwycięstwo przerosło nasze najśmielsze oczekiwania”*. To co, nie mieli dokładnego planu na wojnę (zakładali, że być może będą musieli dłużej i ciężej walczyć), ale mieli opracowany sposób na umieszczenie konkretnych ludzi na konkretnych statku i pozwolenie im na ucieczkę? Przecież to absurd.Ktoś wspiera flotę, to prawdopodobne, ale nie ‘Cyloni’, przynajmniej nie Siódemka. Albo piątka pozostałych (nie ci z floty, tylko... no w sumie nie wiadomo jak to jest) albo może Bóg (???), no ktoś. Zapewne mocodawca Six z głowy Baltara, o której istnieniu D’Anna, Leoben i inni nawet nie wiedzą.Gdybym dziś miał stawiać na to pieniądze, to serial nie doczeka się nigdy sensownego zakończenia.* Można oczywiście powiedzieć, że kłamie, ale wtedy musiałaby okłamywać także co najmniej większość rodaków (pamiętacie z jakim uwielbieniem Doral rozmawiał z Six również na początku tego odcinka, w parku?), ponadto zaś musiałaby mieć w tym jakiś cel, a tego przez cały serial jakoś dostrzec nie sposób
Jak dla mnie to Sci-Fi swoja posrana polityka zabil ten serial. 3 sezon skonczyl sie tak dawno temu (ja juz nie pamietam kiedy dokladnie), ze poza jakimis zajawkami nie bardzo pamietalem o co dokladnie chodzilo. M
Poza tym, no nie przesadzaj, az takiej slabej pamieci nie masz, minal rok, nie 5 lat. 😉 .
Ja się niestety muszę zgodzić z r_ADM-em - dla serialu takiego jak BSG, w którym liczy się ciągłość wątków i opowiadanej historii rok to o wiele za długa przerwa. I zdecydowanie więcej w tym winy SciFi Channel niż wspomnianego strajku scenarzystów. Po takim czasie trzeba sobie sporo wątków odświeżać, traci się też część więzi emocjonalnej z postaciami. Pamiętam, że na premierę drugiego i trzeciego sezonu wyczekiwałam z niecierpliwością, oglądałam trailery, zajawki, szukałam newsów. A teraz? Razor czekał u mnie na obejrzenie prawie trzy miesiące, a za odcinek 4x01 też jakoś nie mogę się zabrać. To już nie to samo co 2-3 lata temu, BSG nadal jest świetne, ale producenci robią wszystko żeby go tej świetności pozbawić i idzie im to całkiem nieźle.
I zdecydowanie więcej w tym winy SciFi Channel niż wspomnianego strajku scenarzystów.
Po czym wnosisz?
Ja tam nie mam podobnych problemów co wy, za BSG chwyciłem się raptem przed dwoma miesiącami więc wszystko mam 'na świeżo' jeszcze. Właściwie to amerykańskie stacje prezentują dziwną politykę - jak uda im się coś naprawdę dobrego, to zawsze to spie....(sorry za słownictwo, ale taka prawda). Np. Jericho, czy teraz BSG. No ale ostatecznie teraz możemy sobie pooglądać nowy sezon. Orientuje się ktoś jak często w USA puszczają odcinki?
Co tydzień, bodaj teraz będzie dziesięć pod rząd, a potem przerwa.Jeśli idzie o 'udanie się' - chyba trzeba rozróżnić "sukces artystyczny" (o którym można dyskutować) oraz kasowy (który wynika z twardych liczb).
Po czym wnosisz?
Po tym, że wszystkie inne seriale (przynajmniej z tych, które śledziłam i mnie interesują) wystartowały zgodnie z planem, czyli jesienią, po normalnej półrocznej przerwie między sezonami. I w ich przypadku strajk scenarzystów spowodował co najwyżej skrócenie bądź przerwanie sezonów. Tylko BSG miało tak długą przerwę.
Muszę powedzięć, że jestem zachwycony 4x10.Wspaniała muzyka, świetna gra aktorów, niesamowite emocje.Załamanie Adamy bardzo wiarygodnie zagrane. Świetnie to też wkomponowano w fabułę. Dzięki temu Lee w końcu pokazał jaja i to, ze nie darmo nosi nazwisko Adama, wreszcie znalazł się w centrum wydarzeń i nie zawiódł. Tigh pokazał odwagę i udwodnił, że jest prawdziwym żołnierzem mimo blaszanego pochodzenia. Odnalezienie Ziemii to jeden z bardziej wzruszających momentów w historii seriali sf. Tym poteżniejsze uderzenie następuje później gdy okazjue się, że Ziemnia to nuklearne pustowie.Trochę mi się nie podobał motyw z myśliwce, takie deus ex machina (i to dosłownie). Poza tym do tej pory odniosiłem wrażenie, że do odnalezeinia Ziemi jest konieczna cała final five. Tymczasem ostaniego Cylona twórcy postanowili sobie zpostawić na deser dając w zamian Ziemię. Cóż ich wybór, ale moim zdanie trochę przejrzystości historii straciliśmy.Ogólnie to ostanio odzyskałem wiarę w Bsg. Po dość średni 3 sezonie i kilku nudncyh odcinkach na początku czwartego dostaliśmy 4 na prawde dobre odicnki pod rząd. Szczególnie poruszyl mnie odcinek o raku. Cięzko mi go będzie obejrzeć ponownie, jak zapewnie każdej osobie, która straciła bliskich przez tą chorobę.P.s. ruin, które oglądaliśmy to nowy jork
tak się zastanawiałem właśnie czy to san francisko czy nowy york 😉 a po czym wnioskujesz?
SPOILEROW DO 4x10 CIAG DALSZY
Mam troche mieszane uczucia co do samego odcinka. Zgadzam sie z tym co pisal Tecza, pomijajac mysliwiec, wszystko bylo swietnie, ale z drugiej strony dzialo sie troche za szybko. Zwlaszcza pod koniec, gdy doszlo do pojednania - scena ta dla mnie przyszla dosc... nagle. Moze to tylko moje wrazenie. Dobrze, ze Lee wreszcie sie w tym wszystkim znalazl, bo ostatnio wygladalo, jakby nie wiedzial, gdzie jego miejsce.
Za to zakonczenie mnie zaskoczylo. Nie spodziewalem sie, ze juz dotra do Ziemi. Prawde mowiac, trudno mi sobie wyobrazic, gdzie teraz pojdzie fabula. Zostalo pol sezonu, nawet wiecej, bo 12 odcinkow i jakis film - to sporo czasu. Nie beda przeciez szukac kolejnej planety, nowego domu. Zaskoczyla mnie tez sama Ziemia, bo spodziewalem sie, ze ktos tam jednak bedzie, a tu niespodzianka.
Swoja droga, czy Roslin wg przepowiedni nie miala umrzec przed dotarciem do Ziemi?
A ruiny tez wg mnie sa Nowym Jorkiem. Wygladalo mi to na most Brooklynski i widok na Manhattan - zdjecie pod troche innym katem.
Myślę, że twórcy chciali nam coś dać przed przerw śródsezonową. Nie chceili dać piątego, to dali Ziemię.
"And the lords anointed a leader to guide the Caravan of the Heavens to their new homeland."
(...)
She also wrote that the new leader suffered a wasting disease and would not live to enter the new land.
O Ziemi słowa nie ma. Tylko o nowym domu.
MOZLIWE SPOJLERY BSG RAZOR
Atak na Pegasusa. Cain w ułamku sekundu jest już pewna ,że to Cyloni.
To da sie wyjasnic bardzo prosto - Cain przezyla atak Cylonow na swoja planete - wiedziala jak to wygladalo, jak brzmialo, pachnialo etc. Ja jej reakcja zdziwiony nie jestem.
I tu ładnie widać, do czego prowadzi skracanie filmów 😎 Dopiero teraz obejrzałem wydłużoną wersję Razora, więc mogę się odnieść 😉 Więc:
- jeżeli ktoś oglądał tylko to, co dali w telewizji, to nie wie, że tuż po pierwszej w filmie rozmowie ze swoim EO Cain ma flashback z bitwy o Tauron - po prostu przymyka oczy i przez chwilę widzimy (my - widzowie) te wydarzenia. Dosłownie 3-4 sekundy, ale wystarczy.
- jeżeli ktoś widział tylko to, co wyszło na DVD, to nie wie, że skróconej wersji tej sceny nie ma. Belzen po prostu wychodzi i od razu wracamy do panny Shaw cumującej na statku, więc istotnie może się u widza pojawić myśl: skąd Admirał wiedziała (czuła?) od razu, że to cyloński atak.
Dla mnie to wyjaśnienie jest dość prostackie. Ta wojan była sporo lat temu i większość kolonistów nie pamięta o niej lub chce zapomnieć. A ta od razu wie kto do nich strzela.A teraz ja powiem cos o filmie.Pamiętałem z dwuodcinkowa Pegasusa co Cain zrobiła, ale oglądanie tego "na żywca" wygląda całkowicie inaczej. I powiem w skrócie, jeśli tak bardzo nie dbała o swą załogę i przeżycie rasy ludzkiej to czemu od razu nie poleciała na ich ziemie? Pewnie dlatego, że nie narażała zbytnio swego tyłka, tylko szafowała podwładnymi w imię idei ciągłej wojny. Tak postępuje tylko głupi dowódca i ona nim była.
Dla mnie to wyjaśnienie jest dość prostackie. Ta wojan była sporo lat temu i większość kolonistów nie pamięta o niej lub chce zapomnieć. A ta od razu wie kto do nich strzela.
Ja sie z taka argumentacja kompletnie nie zgadzam. Cain poznala na wlasnej skorze jak wygladal ostrzal cylonski i to w wieku dzieciecym (scena mocno zapada w pamiec - kto jej nie zrarejestrowal zalecam ponowna lekture tej czesci filmu) co determinuje jej postepowanie w pozniejszym czasie. Dalej to juz prosta psychologia - wspomnienie, ktore z nia zyje przez caly czas i w momencie zaistnienia analogicznej sytuacji Helena wie co sie dzieje, w przeciwienstwie do reszty ekipy na pokladzie. Scenarzyscie nie poszli tutaj na latwizne i nie wyjasniaja dlaczego Cain reaguje jako pierwsza i jedyna we flocie w podobny sposob - podaja widzowi zamiast slownego wyjasnienia podpowiedz i fajny rys do charakteru Cain ;>
SPOILERY DO CAŁOŚCI SERIALU
Dla mnie to wyjaśnienie jest dość prostackie. Ta wojan była sporo lat temu i większość kolonistów nie pamięta o niej lub chce zapomnieć. A ta od razu wie kto do nich strzela.
A teraz ja powiem cos o filmie.
Pamiętałem z dwuodcinkowa Pegasusa co Cain zrobiła, ale oglądanie tego "na żywca" wygląda całkowicie inaczej. I powiem w skrócie, jeśli tak bardzo nie dbała o swą załogę i przeżycie rasy ludzkiej to czemu od razu nie poleciała na ich ziemie? Pewnie dlatego, że nie narażała zbytnio swego tyłka, tylko szafowała podwładnymi w imię idei ciągłej wojny. Tak postępuje tylko głupi dowódca i ona nim była.
Bo nie wiedziała, gdzie ich ziemie są. Przecież nikt we Flocie tego nie wie (wykluczając jakieś niespodzianki, które być może zafundują nam scenarzyści), nikt nie wie, gdzie Cyloni wyewoluowali. Nawet w 2x20 jest przecież taki moment, w którym Roslin i Adama przesłuchują dwóch Cavilów i jedno z nich pyta: "gdzie więc teraz są Cyloni?" "Tą wiadomość wolałbym zachować dla siebie".
Zgadzam się, że w danym wypadku rozsądniej i lepiej byłoby znaleźć po prostu jakąś planetę, osiedlić się tam i przekazać misję zemsty następnym pokoleniom, zwłaszcza, że świadomość, że ktoś może kiedyś takiego kontrataku dokonać byłaby dla Cylonów najlepszą zemstą (pamiętacie ostatnią scenę miniserii - "jeżeli ich nie zlikwidujemy, to pewnego dnia powrocą, by się zemścić. To leży w ich naturze"). I to mogło się udać, jak pamiętamy Nową Capricę odnaleźli tylko dlatego, że wcześniej Gina wysadziła w powietrzę Cloud Nine (choć była tam też gadka o jakiejś mgławicy nad planetą, więc w sumie nie wiadomo). Wiemy, że w tym uniwersum planety zdatne do życia są rzadkie, ale nie super-rzadkie, przecież nawet jako uzasadnienie misji statku Starbuck w czwartym sezonie podano poszukiwanie jedzenia, a sam fakt, że wymyśla się takie preteksty wskazuje na to, że misja taka nie byłaby czymś absurdalnym, czyli, że potencjalne planety są. W każdym razie ja jako dowódca kazałbym właśnie szukać takiej planety 😉 Mam jednak wrażenie, że w wypadku Pegasusa to chyba było tak, że kapitan nakręcała załogę, a załoga kapitan i po chwili już ktokolwiek bał się nawet wspomnieć o zaprzetaniu walki. I stąd w Razorze scena z przemówieniem Cain i odpowiedzią nań - "So say we All". Bodaj w Resurection Ship part I jest scena w której Admirał awansuje Starbuck i rozmawiają o prespektywie powrotu na Capricę - i tam też widzimy podobny układ. Obie panie wiedzą, że to szaleństwo, mają i wiedzę wojskową i dość zdrowego rozsądku. Ale żadna przecież tego nie powie ;>
Dla mnie to wyjaśnienie jest dość prostackie. Ta wojan była sporo lat temu i większość kolonistów nie pamięta o niej lub chce zapomnieć. A ta od razu wie kto do nich strzela.
Ja sie z taka argumentacja kompletnie nie zgadzam. Cain poznala na wlasnej skorze jak wygladal ostrzal cylonski i to w wieku dzieciecym (scena mocno zapada w pamiec - kto jej nie zrarejestrowal zalecam ponowna lekture tej czesci filmu) co determinuje jej postepowanie w pozniejszym czasie. Dalej to juz prosta psychologia - wspomnienie, ktore z nia zyje przez caly czas i w momencie zaistnienia analogicznej sytuacji Helena wie co sie dzieje, w przeciwienstwie do reszty ekipy na pokladzie. Scenarzyscie nie poszli tutaj na latwizne i nie wyjasniaja dlaczego Cain reaguje jako pierwsza i jedyna we flocie w podobny sposob - podaja widzowi zamiast slownego wyjasnienia podpowiedz i fajny rys do charakteru Cain ;>
Atak to atak, nie sądzę, by ten robiony przez terrorystów (a terrorystów mogli mieć sporo, bo domyślamy się, że fakt, że mieszkańcy Caprici miejscami po prostu szarogęsili się w koloniach mógł się nie podobać wielu ich mieszkańcom) bardzo różnił się od cylońskiego. Tym niemniej jednak mogę się zgodzić z tym, że w zachowaniu Cain nie ma nic dziwnego. Wszyscy chyba zgodzimy się, że w takim wypadku rozsądnie będzie się odwołać do naszych, ziemskich doświadczeń. A one wskazują, że zazwyczaj zakładamy, że atak, którego jesteśmy (jako społeczeństwo czy państwo) przedmiotem pochodzi z zewnątrz, myśl o "akcie terroryzmu wewnętrznego zaś" przychodzi co najwyżej w drugiej kolejności. Tak było choćby zawsze w Stanach (atak na Oklahoma City w 1995 r., czy seria ataków z 2001 r.), zresztą gdyby teraz w Warszawie coś wybuchło, to jakoś tak wszyscy pomyślelibyśmy od razu "Arabowie", choć to przecież oczywiste, że w kraju mamy nader wielu ludzi mających dobre powody i sposobności by przeprowadzić taki zamach i atak z ich strony jest czymś znacznie bardziej prawdopodobnym. Po prostu wolimy (my - ludzie) zakładać atak z zewnątrz i nie ma powodu by przyjąć, że Cain myślała w inny sposób.
