Forum › Fantastyka › Battlestar Galactica › Battlestar Galactica
...kilkaset czy kilka tys lat po opuszczeniu Ziemi technika troche by jednak poszla do przodu.
Ziemia jest w tym serialu trzynastą kolonią, nie homeworldem 🙂 Nikt nie powiedział, że korzenie 12 kolonii tkwią na Ziemi właśnie... O ile dobrze kojarzę, to stara BSG dotarła do Ziemi w momencie, kiedy to na rzeczonej planecie trwał rok.. 1984...
Jedyne co jak dotąd mi nie grało, to hummer na Capricy... I ciężarówka, jakiej używa amerykańska armia 🙂 Mogliby się chociaż postarać o poduszkowce 🙂 Ale ok, niech im będzie. Widać hummer jest tak doskonałą konstrukcją, że 12 kolonii poszło tropem amerykańskiej myśli technicznej.
😛
Jak podaje SyFy Portal jest juz pewnosc ze zobaczymy trzeci sezon BSG 😉 Tym samym serial dolaczyl do obu serii StarGate ktore stacja SciFi Channel postanowila przedluzyc o kolejny sezon. Oprocz oficjalnego podania informacji o kolejnym sezonie BSG nie podano jednak zadnych szczegolow kiedy zostanie on wyemitowany ;> Oryginalna wiadomosc znajdziecie na SyFy Portal
...kilkaset czy kilka tys lat po opuszczeniu Ziemi technika troche by jednak poszla do przodu.
Jedyne co jak dotąd mi nie grało, to hummer na Capricy... I ciężarówka, jakiej używa amerykańska armia 🙂 Mogliby się chociaż postarać o poduszkowce 🙂 Ale ok, niech im będzie. Widać hummer jest tak doskonałą konstrukcją, że 12 kolonii poszło tropem amerykańskiej myśli technicznej.
😛
[post="34686"]<{POST_SNAPBACK}>[/post]
Ale jednak zbieżny rozwój technologiczny do tego stopnia (ekrany - co za różnicę robi Cylonom, czy będę miał konsole LCARSowe czy przyciski mechaniczne? lub choćby sama SI w postaci Blaszaków) , z jednoczesnym wyprzedzeniem o kilkaset lat (choćby w dziedzinie napędu "warp" na wszystkich koloniach prócz Ziemi dziwi. Zwłaszcza, że na Ziemi się dość dużo wojowało, więc motor postępu był cały niemal czas...
No i przekleństwo: frag (dobrze pamiętam?) brzmi raczej jak zniekształcone przez wieki "fuck". Z drugiej zaś strony nie ma tam chyba innych oznak ewolucji języka.
Dziwne to wszystko i tajemnicze 😀
No i przekleństwo: frag (dobrze pamiętam?) brzmi raczej jak zniekształcone przez wieki "fuck". Z drugiej zaś strony nie ma tam chyba innych oznak ewolucji języka.
Pamiętasz prawie dobrze, dokładnie chodziło o frack. I to jest akurat przyczynek do braku ewolucji w amerykańskiej cenzurze niż ewolucja samego języka 12 Kolonii w stosunku do ziemskiego. 😉 Wspominała o tym Katee Sackhoff (czyli serialowa Starbuck) we wprowadzającym do 2 sezonu programie SciFi Channel Special SciFi Friday Preview wyemitowanym kilka miesięcy temu. Swego czasu na pogfowej liście @mesa toczyła się długa dyskusja ne ten temat - można ją przeczytać tutaj, wątek pt. Frack, frell, hasmada i inne 🙂.
A nawet na forum: http://forum.gwflota.com/read.php?3,3977 Przepraszam za OT.
I to jest akurat przyczynek do braku ewolucji w amerykańskiej cenzurze niż ewolucja samego języka 12 Kolonii w stosunku do ziemskiego. 😉 Wspominała o tym Katee Sackhoff (czyli serialowa Starbuck) we wprowadzającym do 2 sezonu programie SciFi Channel Special SciFi Friday Preview wyemitowanym kilka miesięcy temu.
To bardzo rozczarowywujące... No cóż, to jednak Amerykanie :/ Pomyślcie, jak dużo bardziej bogaty i wymagający od Twórców i od widza byłby serial z taką nowomową. Nieskończone możliwości dywagacji, zabawnych qui pro quo, mądry (i jednocześnie ciągający) dyskurs na temat przyszłości języka. Ech, za dużo chyba wymagam.
Ale jednak zbieżny rozwój technologiczny do tego stopnia (ekrany - co za różnicę robi Cylonom, czy będę miał konsole LCARSowe czy przyciski mechaniczne? lub choćby sama SI w postaci Blaszaków) , z jednoczesnym wyprzedzeniem o kilkaset lat (choćby w dziedzinie napędu "warp" na wszystkich koloniach prócz Ziemi dziwi.
Kolonie. Czyli planety zasiedlone przez cywilizację zdolną do dalekozasięgowych lotów kosmicznych. Statki kolonistów musiałyby być identyczne... Rozbieżność mogła pojawić się później - ale niekoniecznie. Odwołam się tutaj do przykładu atomowych okrętów podwodnych. Nieważne, jakie państwo je buduje - są budowane wg identycznych schematów. Kiedy pojawiły się pierwsze okręty o innowacyjnym kształcie kadłuba w formie kropli wody, cała reszta zaczęła budować identycznie. I to pomimo "zimnej wojny", która na pewno nie sprzyjała wymianie technologii.
Wystarczyło, aby rządy poszczególnych kolonii nie walczyły, tylko utrzymywały poprawne stosunki polityczne i gospodarcze... I już. A potem była wojna z Cylonami, która chcąc nie chcąc ukazała wyraźnie, jaki typ jednostek cechuje się największą przeżywalnością na polu bitwy... A także jakie rozwiązania się sprawdziły, a jakie nie. I dlatego battlestary wyglądają niemal identycznie.
z jednoczesnym wyprzedzeniem o kilkaset lat (choćby w dziedzinie napędu "warp" na wszystkich koloniach prócz Ziemi dziwi.
Póki co do Ziemi jeszcze nie dolecieli. Skąd wiesz, jaka data panuje na Ziemi podczas lotu Galactici? Może np. 3000 AD ? 🙂
Z drugiej zaś strony nie ma tam chyba innych oznak ewolucji języka.
Baa... A może mówią po staroegipsku? I wyjdzie to na jaw dopiero podczas spotkania z Ziemianami? Pozwolę sobie przypomnieć pewien odcinek DS-9, kiedy to
Quark wraz z rodzinką znaleźli się na XX-wiecznej Ziemi. Widz rozumiał, co mówią amerykańscy żołnierze i co mówią Ferengi - bo takie było założenie scenarzysty. Ale Ferengi i zołnierze wskutek awarii translatora już się porozumieć nie umieli.
Wyjaśnień może być wiele... 🙂
Pozostaje problem dziwnie amerykańskich imion i nazwisk.
A także hummera oraz ciężarówki Gwardii Narodowej 😉 No cóż 🙂
Co do amerykanizacji nazwisk to sprawe trzeba wziasc na logike ;> Scenariusz i serial kracony jest w USA i dla tamtejszej publicznosci przede wszystkim przeznaczony. Tak wiec nie dziwne ze nie ma tam przykladowo Pekki Rihililihati zamiast komandora Adamy czy Zdenki Havrankowey jako Starbuck ;P Nie jest to burak czy tez niekonsekwencja - to zwyczajnie logika sytuacji 😉 A co do wspomnianych przez Zeala pojazdow to przyznac trzeba ze tutaj z lekka przesadzono ;> I nie da sie ukryc ze to juz burak i typowe amerykanizowanie scenariusza 😉
Statki kolonistów musiałyby być identyczne...
Dlaczegóż to?
Rozbieżność mogła pojawić się później - ale niekoniecznie.
Właśnie o tym mówiłem - o zbieżnej dziwnej ewolucji.
Odwołam się tutaj do przykładu atomowych okrętów podwodnych. Nieważne, jakie państwo je buduje - są budowane wg identycznych schematów. Kiedy pojawiły się pierwsze okręty o innowacyjnym kształcie kadłuba w formie kropli wody, cała reszta zaczęła budować identycznie. I to pomimo "zimnej wojny", która na pewno nie sprzyjała wymianie technologii.
Wystarczyło, aby rządy poszczególnych kolonii nie walczyły, tylko utrzymywały poprawne stosunki polityczne i gospodarcze... I już.
Nie jestem ekspertem w sprawach zimnej wojny, ale czy szpiegostwo nie przyczyniło się walnie do rozpowszechnienia się podobnych konstrukcji? Dziwnym mi się wydaje, że w czasie walki na nowinki techniczne mocarstwa sobie wzajemnie dawały projekty...
A potem była wojna z Cylonami, która chcąc nie chcąc ukazała wyraźnie, jaki typ jednostek cechuje się największą przeżywalnością na polu bitwy... A także jakie rozwiązania się sprawdziły, a jakie nie. I dlatego battlestary wyglądają niemal identycznie.
Ale wykończenia, wnętrza, cały tzw. design powinien się różnić. Inna rzecz, że wspólne siły wojskowe powinny dysponować wspólną technologią.
z jednoczesnym wyprzedzeniem o kilkaset lat (choćby w dziedzinie napędu "warp" na wszystkich koloniach prócz Ziemi dziwi.
Póki co do Ziemi jeszcze nie dolecieli. Skąd wiesz, jaka data panuje na Ziemi podczas lotu Galactici? Może np. 3000 AD ? 🙂
To nie ma tu nic do rzeczy. Porównywałem przyciski, telefony, ekrany, wyposażemnie do tego z naszych czasów, z rzeczywistości, wskazując na tak dalece zaawansowaną technologię jak napęd "jakiś-tam". Po prostu, to wygląda tak, jakby w pieczarze pitekantropa stała sobie mikrofalówka 🙂
Z drugiej zaś strony nie ma tam chyba innych oznak ewolucji języka.
Baa... A może mówią po staroegipsku? I wyjdzie to na jaw dopiero podczas spotkania z Ziemianami? Pozwolę sobie przypomnieć pewien odcinek DS-9, kiedy to
Quark wraz z rodzinką znaleźli się na XX-wiecznej Ziemi. Widz rozumiał, co mówią amerykańscy żołnierze i co mówią Ferengi - bo takie było założenie scenarzysty. Ale Ferengi i zołnierze wskutek awarii translatora już się porozumieć nie umieli.
Tak, oczywiście, tylko że chyba (nie pamiętam na 100%) widzieliśmy również, że piszą po angielsku także, więc coś tu nie gra. Anyway, to jest właśnie to: brak ambicji pokazania nowych zjawisk językowych lub choćby nawet innego języka.
Dlaczegóż to?
Dlatego, że kolonizacja planet nie jest raczej rzeczą do przeprowadzenia siłami jednego narodu. Wg mnie bardziej prawdopodobne jest założenie, że z tą misją poleciały statki zbudowane przez już zjednoczony homeworld. A co za tym idzie - wszystkie statki były jednego projektu. Poza tym w grę wchodzi również budowa jednej linii technologicznej - co jest prostsze i tańsze niż budowanie każdego statku inaczej - łącznie z "przyległościami" typu np. blachy poszycia o odpowiednim kształcie.
Właśnie o tym mówiłem - o zbieżnej dziwnej ewolucji.
Ciągle zakładasz, że każda kolonia rozwijała się oddzielnie. Posiadali przecież zdolność lotów kosmicznych - musieli posiadać, ponieważ jakoś się na kolonie dostali.
A jeśli ją posiadali, to można założyć, że wykorzystywali w dalszym ciągu. Nie ma wtedy mowy o oddzielnym rozwoju - kontakty handlowe, wymiana myśli technicznej - to wszystko miałoby miejsce. Jest to oczywiście tylko założenie, bazujące w dodatku na innym załozeniu - zjednoczonym homeworldzie, ale dopóki nie zobaczę dowodów, że było inaczej, jest ono równie dobre, jak każde.
Nie jestem ekspertem w sprawach zimnej wojny, ale czy szpiegostwo nie przyczyniło się walnie do rozpowszechnienia się podobnych konstrukcji?
Szpiegostwo szpiegostwem, ale chodzi o efekt. Kształt kropli wody przynosi wymierne efekty. Korzystne. Nie każda "wyszpiegowana" technologia została zastosowana przez drugą stronę przecież... No i pojawia się kwestia tego, że nie trzeba wydawać pieniędzy na badania - wyniki już przecież znamy... Nie musimy startować od zera.
Kiedy ma miejsce współpraca gospodarcza lub militarna, rozwiązania są adaptowane dużo szybciej.
Dziwnym mi się wydaje, że w czasie walki na nowinki techniczne mocarstwa sobie wzajemnie dawały projekty...
? A gdzie ja napisałem, że dawały? O ile dobrze widzę, to tam jest sformułowanie
I to pomimo "zimnej wojny", która na pewno nie sprzyjała wymianie technologii.
Ale wykończenia, wnętrza, cały tzw. design powinien się różnić.
To może być ujęte w regulaminie floty kolonialnej. Poza tym pamiętaj o rotacji personelu. Unifikacja wnętrz pozwoli przeniesionej eskadrze pilotów niemal natychmiast stanąć w pełnej gotowości. Nie będą musieli tracić czasu na zapoznawanie się z jednostką... Bo wygląda dokładnie tak samo jak ta, z której przybyli. I to niezależnie od kolonii z której się wywodzili.
Do tego dodaj skrócenie czasu remontów. Obsługa doku na przykład nie traci czasu na rozgryzanie "co i jak". Biorą się po prostu do roboty mając pewność, że jeżeli podniosą wieczko i przełożą wajchę, to odetną zasilanie w tej a tej sekcji... (oczywiście - jest to przykład).
Porównywałem przyciski, telefony, ekrany, wyposażemnie do tego z naszych czasów, z rzeczywistości, wskazując na tak dalece zaawansowaną technologię jak napęd "jakiś-tam"
Widocznie wyszło im, że tak jest bardziej bezpiecznie/funkcjonalnie/cokolwiek. Zresztą postęp w jednej dziedzinie nie oznacza automatycznie postępu w innych. Przykład: Rosjanie. Opanowali technologię budowy tytanowych kadłubów na poziomie, jakiego Amerykanie nie mieli - i chyba nie mają do tej pory. A widziałeś zdjęcia, przedstawiające wyposażenie rosyjskiego okrętu podwodnego? Przy okazji katastrofy Kurska można było zobaczyć fotki marynarzy na służbie. I nie mam tu na myśli wyposażenia typu szafki...
...to jest właśnie to: brak ambicji pokazania nowych zjawisk językowych lub choćby nawet innego języka.
Mogliby pisać nawet hieroglifami. Ale po co? Dla Ciebie może to brak ambicji, dla mnie zaś - zupełnie nieistotny element. W dodatku przez 95 % oglądających zostałby zapewne przeoczony, więc...
Mogliby pisać nawet hieroglifami. Ale po co? Dla Ciebie może to brak ambicji, dla mnie zaś - zupełnie nieistotny element. W dodatku przez 95 % oglądających zostałby zapewne przeoczony, więc...
Na wszelki wypadek ;).
Spoiler Przykład Farscapa pokazuje raczej że takie drobne szczegóły są pamietane przez większość widzów i trzymanie się tych zasad opłaca się, zarówno dla samego serialu który zyskuje spójność, jak i dla widzów którzy zyskują frajdę.Spoiler
A wracając do samej BS teraz po dłuższym oglądaniu i licznych powtórkach doszedłem do wniosku że wątek powiązania z cywylizacją grecką(osobiscie stawiam na Atlantydę) jest słabo prowadzony, oczywiście mamy klika fajnych aluzji ale nic ponad to, zresztą z odcinka na odcinek takich aluzji i mrugania okiem coraz mniej, nie wiem czy ma to związek z póżniejszym odnalezieniem lub nie Ziemi, czy tylko scenrzyści zapomnieli o tym.
Dlatego, że kolonizacja planet nie jest raczej rzeczą do przeprowadzenia siłami jednego narodu.
Dlaczego? Jeśłi naród był nieźle rozhulany technologicznie i ekonomicznie...?
Właśnie o tym mówiłem - o zbieżnej dziwnej ewolucji.
Ciągle zakładasz, że każda kolonia rozwijała się oddzielnie. Posiadali przecież zdolność lotów kosmicznych - musieli posiadać, ponieważ jakoś się na kolonie dostali.
A jeśli ją posiadali, to można założyć, że wykorzystywali w dalszym ciągu. Nie ma wtedy mowy o oddzielnym rozwoju - kontakty handlowe, wymiana myśli technicznej - to wszystko miałoby miejsce.
A jednak na Ziemi powstały oddzialene kultury, nawet n terenach blisko ze sobą sąsiadujących. Co więcej, technologie się różnią w różnych zakątkach naszego świata, podobnie jak poziom cywilizacyjny.
Szpiegostwo szpiegostwem, ale chodzi o efekt. Kształt kropli wody przynosi wymierne efekty. Korzystne. Nie każda "wyszpiegowana" technologia została zastosowana przez drugą stronę przecież...
Ale (w przypadku uzbrojenia) wiedza o niej wykorzystywana jest do jej zbalansowania, zneutralizowania czy przebicia.
No i pojawia się kwestia tego, że nie trzeba wydawać pieniędzy na badania - wyniki już przecież znamy... Nie musimy startować od zera.
No tak, ale coż z tego? I we współpracy i w szpiegostwie jest podobnie (nawet lepiej, bo szpiegostwo to "wymiana jednostronna" ;)).
Kiedy ma miejsce współpraca gospodarcza lub militarna, rozwiązania są adaptowane dużo szybciej.
Wydaje mi się, że szybkość adaptacji rozwiązań technicznych zależy bardziej od aktualnych potrzeb.
Dziwnym mi się wydaje, że w czasie walki na nowinki techniczne mocarstwa sobie wzajemnie dawały projekty...
? A gdzie ja napisałem, że dawały? O ile dobrze widzę, to tam jest sformułowanie
I to pomimo "zimnej wojny", która na pewno nie sprzyjała wymianie technologii.
To ja źle Cię zrozumiałem w takim razie 🙂
To może być ujęte w regulaminie floty kolonialnej.
Ale ja mówiłem o wnętrzach nie w ramach floty militarnej, ale floty ocalałych. Tam wszędzie jest taki wystrój amerykańsko - komfortowy (poza BSG, gdzie króluje industrialno-militarny).
Poza tym pamiętaj o rotacji personelu.
Toteż napisałem, że wojskowe jednostki mają z natury zunifikowane wnetrza.
Widocznie wyszło im, że tak jest bardziej bezpiecznie/funkcjonalnie/cokolwiek.
Toć ja właśnie m.in. o takie rzeczy pytam: co zadecydowało o tym.
A widziałeś zdjęcia, przedstawiające wyposażenie rosyjskiego okrętu podwodnego? Przy okazji katastrofy Kurska można było zobaczyć fotki marynarzy na służbie. I nie mam tu na myśli wyposażenia typu szafki...
Nie, nie widziałem.
Mogliby pisać nawet hieroglifami. Ale po co? Dla Ciebie może to brak ambicji, dla mnie zaś - zupełnie nieistotny element. W dodatku przez 95 % oglądających zostałby zapewne przeoczony, więc...
A dla mnie to jest budowanie klimatu, który uwiarygadnia świat przedstawiony. Właśnie w tym rzecz, diabeł tkwi w szczegółach. Spójrz na najpopularniejsze światy:
Tolkien, Star Trek, Star Wars - tam wszedzie dbałość o szczegóły zadecydowała o sukcesie.
PS Błeee, coś jest nie tak 🙁 Co zepsułem?
Od Moderatora: juz naprawione. 😉
Dzięki 🙂
Jeśłi naród był nieźle rozchulany technologicznie i ekonomicznie...
Chciałbym zobaczyć ekonomię jednego państwa na takim poziomie 🙂
A jednak na Ziemi powstały oddzialene kultury, nawet n terenach blisko ze sobą sąsiadujących.
A pewnie, tyle tylko, że przez długi czas rozwijały się zupełnie oddzielnie bez choćby możliwości kontaktu.
Co więcej, technologie się różnią w różnych zakątkach naszego świata, podobnie jak poziom cywilizacyjny.
Po rewolucji industrialnej nie było już mowy o wspólnym punkcie startu. W przypadku BSG taki punkt jak najbardziej istnieje. Możliwości kontaktu również. I to przez cały okres kolonizacji. Poza tym - zakładając nawet, że kolonie mogły początkowo rozwijać się "każda sobie", nie wiemy, od jakiego czasu są zjednoczone.
Ale (w przypadku uzbrojenia) wiedza o niej wykorzystywana jest do jej zbalansowania, zneutralizowania czy przebicia.
Owszem, tyle tylko, że jak dotąd w rozmowie chodziło o podobieństwo konstrukcji, nie o sposoby ich zwalczania 😮
I we współpracy i w szpiegostwie jest podobnie...
Przecież w kontekście szpiegostwa właśnie to poruszyłem... I - tak jak wspomniałeś - wtedy nie trzeba nic w zamian.
Wydaje mi się, że szybkość adaptacji rozwiązań technicznych zależy bardziej od aktualnych potrzeb.
Ale łatwiej chyba coś zaadoptować, kiedy masz dostęp do pełnej dokumentacji technicznej oraz dowiadujesz się od drugiej strony, na co trzeba zwracać szczególną uwagę? Potrzeba potrzebą, ale nieznajomość niektórych "myków" potrafi utrudnić życie.
Ale ja mówiłem o wnętrzach nie w ramach floty militarnej, ale floty ocalałych.
Trzeba było tak od razu 🙂
Tam wszędzie jest taki wystrój amerykańsko - komfortowy
Kolonialny MicroShip...
Toć ja właśnie m.in. o takie rzeczy pytam: co zadecydowało o tym.
Jedyne wyjaśnienie jakie otrzymujemy, dotyczy wyposażenia BSG i miało związek z utrudnieniem Cylonom przejęcia kontroli nad podsystemami okrętu. Reszta - reszty nie poruszono.
Spójrz na najpopularniejsze światy:
Tolkien, Star Trek, Star Wars - tam wszedzie dbałość o szczegóły zadecydowała o sukcesie.
Najpopularniejsze dla kogo? 🙂 To temat na inną dyskusję... Aczkolwiek zgadzam się, że dbałość o szczegóły jest pozytywnym akcentem.
