Cóż, kolesie najwyraźniej nie wiedzieli, co robią i nie wiedzą nadal. Ale przecież nie wyszło im tak znowu źle, bez przesady. Film nie jest aż tak okropny, jak niektórzy mówią.
Prawda, nie był najgorszy jako całość. Problem w tym, że ewidentnie nie jest to zasługa Orci i Kutzmana - scenariusz to największa wada ST XI, jakby nie spojrzeć.