magnes: "I praktycznie wyrzucił w błoto TNG, DS9 i Voyagera."dokładnie. 21 sezonów wspaniałej telewizji która wpłyneła na życie wielu ludzi. dla mnie to właśnie te serie są ważne. :/ i naprawde byłbym zadowolony, gdyby w tym filmie chociaz na kilka minut pojawił się ktoś z tej ery, ale nieee, nie da sie, ah, szkoda słów. serce mnie boli.
częściowo się z tobą zgadzam, np z tym że był to dla mnie szok (i to taki po którym będę dochodził do siebie przez jakiś czas). ale tak czy siak... :/ ten film był mega fajny i okropny jednocześnie, jestem razdarty, jest mi przykro, źle sie czuję i wiem, że pojdę na to jeszcze raz albo i więcej, ale =/ ej =/ co z tymi romulanami? T_T to straszne. jestem dalej w szoku niestety. i dalej uważam że zabrakło w tym filmie poszanowania do kanonu.
daj spokój, 'nie ma wolkana ale są wolkanie'?!!!powiedz to tuvokowi. ze sie nie urodzi bo nie ma vulcana, ale sa vulcanie. rozumiem ze skoro temporal prime directive, moze zostac wy***ana do kosza, i skoro nie pojawi sie nikt z ochrony czasowej jak powiedzmy kapitan braxton, to moze zwykla pierwsza dyrektywa tez moze wyladowac w koszu?come ooooon, to nie jest star wars przypominam, tylko star trek. jak mozna zniszczyc vulcana jeszcze przed wydarzeniami z tosu a z romulan zrobic wytatuowanych osiłków, to co jeszcze mozna obrocic w pyl? co sie z wami dzieje?!
Barusz "Właśnie żeby dać znać, to teraz zupełnie nowy świat. Że zmiany wprowadzone przez bohaterów są już na stałe. Czy to ma sens czy nie?"star trek bez vulcana (planety) ma troche mniejszy sens, niz mial. (janeway podalem tylko jako przyklad.)i nawet jesli w jakis dziwny sposob zaprzeczanie calemu kanonowi ma wg ciebie sens - to ja sie przyznaje, ze mi sie to nie podoba, nie podoba misie bardzo. nie bede umierac za takiego star treka (to tak w ramach dramatyzmu, ale naprawde jestem emocjonalnie w kawalkach po tym filmie 😐 )
aha! i o co chodzi z ta koncówka? to nie ma ZADNEGO sensu? jak po tym, moze sie wydarzyc caly tos? nie mogli tego jakos naprawic, jak janeway gdy rozwaliła statek krenim?i czemu przeniesli 'based upon star trek by gene roddenberry' na koniec, zamiast zeby normalnie było, na początku? =/
hej, dawno nie zagladalem, ale ja sie szybko z reguły nudze forami. tak czy siak, wlasnie zobaczylem XI i musze sie wyzalic.z gory zaznaczam, ze nie czytalem wszystkich postow w tym temacie, wiec jak cos powtórze po kims, czy cos, to nie moja wina bo jestem zmeczony i emocjonalnie dziwnie sie czuje, jak sie wyspie to poczytam caly watek. a nawet jak cos powtórze to trudno, to i tak moje odczucia.przede wszystkim na otwierajacej sekwencji prawie sie popłakałem. tak, wiem, wiem, glupie, ale star trek zajmuje wyjatkowe miejsce w moim sercu.ah, czuje ze bede pisał troche nieskładnie.przede wszystkim ten film ma cudowna, zdumiewajaca, imponujaca stylistyke i estetyke. jest sliczny, mundury, transporter, architektura, sa piekne.z plusów jest tez majel barret-roddenberry jako glos komputera. i tekst mccoya 'i'm a doctor, not a physicist'.ale kilku rzeczy brakowalo mi w tym filmie. np, zauwazyliscie, ze ojciec spocka nigdy nie jest wymieniony z imienia? sarek. to by dodalo spójnosci z istniejacym star trekiem. albo na przyklad dlaczego w tej kończącej sekwencji, nie mogli dac glosu kirka i picarda?brakowalo mi CZEGOKOLWIEK co laczyloby ten film z tng. czy naprawde tak trudno byloby zrobic, zeby to picard zawiozl spocka (ambasadora) zeby rozwalic ta supernowa?i O CO CHODZI Z TYMI ROMULANAMI???!!! co to za tatuaze? moze ja nie zrozumialem tego filmu, ale dla mnie to wogole nie przypominalo romulan T_T cala ta historia z tym nero jest naciagana i troche kretynska.fajnie ze gral nimoy, ale ja naprawde nie bylem nigdy jakimś super fanem tos.i dlaczego statki nie miały tego błysniecia jak skakały w warp? jak mozna przeoczyc cos takiego?i od kiedy oni mogli wiedziec w tej erze o czymkolwiek kardasjanskim? poprawcie mnie jesli sie myle, ale w tos nigdy nie bylo slowa o cardassianach, a uhura sobie jakby nigdy nic zamowila jakis tam cardassianski napoj.no. chyba już skonczyłem. sorry, że nie ma polskich znaków, jakoś to chyba nie przystaje do poziomu tego forum, ale jestem zmeczony i dziwnie sie czuje po tym filmie, i muaielm teraz komus napisac o tym kto mie zrozumie, czyli wam tu na tym forum. mimo ze mam sporo zastrzezen, uwazan ze to dobry star trek i mialem na tym filmie dreszcze i wogole. chyba o niczym nie zapomniałem. q'pla.
moja przyjaciółka wysłała mi dziś rano wiadomość na gadu z linkiem do newsa o śmierci majel. jest mi niewypowiedzenie przykro z powodu odejścia pierwszej damy star treka.uwielbiałem ją, i jako lwaxanę i jako komputer.nie wiem co jeszcze napisać...
dziś wszystko co nas otacza jest niezdrowe 😛 ale przeciez jak sie uprzeć to można to bardzo ograniczyć, są przeciez sklepy ze zdrową żywnością, gdzie ma sie jakąś tam gwarancje, ze produkty nie zawierają chemii i są 'ekologiczne'.
picard jest po prostu bardzo prywatny, taki, zamknięty w sobie, nie jest zimny, tylko ma lodową maskę, pod którą kryje sie wiele uczuć itd. patrz 'attached', 'lessons' i ten odcinek, gdzie obca sonda przy argus array sprawiła że przezył drugie życie ;P, nie pamietam tytułu. ja bym sie cieszył, gdyby mi wyszedł picard.
nie wiem czemu zostałem odo o_0'ale on był w gruncie rzeczy fajny.
"The Trill hosts seen in "The Host" featured a different make-up style than the more common spots seen on Deep Space Nine. The reasons were purely cosmetic and the writers of DS9 were aware of the contradiction, but no canon explanation has ever been offered."to cytat z angielskiej memory-alpha, a tu tłumaczenie dla tych co moze nie znaja angielskiego:"hosći (?) trill z odcinka 'the host' mieli inny makijaż niż popularniejsze kropki z ds9, powody dla tego były czysto kosmetyczne i autorzy ds9 byli świadomi tego zaprzeczenia, ale nigdy nie było kanonicznego wyjasnienia."również na wikipedii cos tam napisali, że ten odcinek miał coś wspólnego z homoseksualizmem, no bo miał, przeciez beverly kochała istote o ciele kobiety, ale chyba wyszło na to, że dla niej nie była to ta sama osoba. i jakos tak temat rozszedł sie po kosciach ;P btw, wiecie ze ensign hawks z 'first contact' miał podobno byc gejem? coś gdzieś czytałem.*tak w gruncie rzeczy to wszystkie rasy w st są niezwykłe, mnie tylko troche zawsze wnerwialo to, że potrafią być takie monotematyczne, no wiecie, całe rasy zorientowane wokół jednej idei, romulanie i ich paranoja, klingoni i ich honor, ferengi i ich chciwość, przez to zawsze wydawały mi się trochę 'płaskie'. do mnie bardzo przemawia borg - mimo wszystko ich cel wydaje mi się być szlachetny, dążenie do doskonałości. nawet sposób w jaki to robił wydaje się już tu mieć miejsce drugorzędne, przecież aby osiągnąc doskonałość, mozna zapłacić każdą cenę. społeczeństwo borga zawsze mnie fascynowało, wydawało się być, hmm... spokojne.
wg mnie janeway nie była babochłopem, a w ogóle to jakieś wstrętne okreslenie. więc nie była męską kabietą ;P jako męską kobiete mógłbym może okreslić dr. pulaski, którą bardzo lubie swoją drogą. jeśli chodzi o janeway, musze sie zgodzic z lo'rel - nie miała wyjścia, musiała być twarda. pamiętajcie, że voyager został uwieziony w delcie przez jej decyzję, i chociażby w odcinku 'night' widzimy jak duży wpływ wywarło to na janeway - czuła się winna, i przez to poczucie winy była zdeterminowana żeby doprowadzic statek do domu xP to mogło byc przyczyną kilku dziwnych posunięć, mimo wszystko nie wydaje mi się, żeby kiedys w bardzo znaczący sposób złamała którąś z zasad czy praw federacji xP miała tez bardzo kobiecą, uczuciową stronę: 'persistence of vision' gdzie widzimy jak ważny był dla niej mark. 'workforce' - zakochała sie, ale mimo wszystko wybrała powrót na voyagera. janeway zawsze dążyła do celów które sobie obrała, była uparta i pracowita itd, na to przykłady mozna mnozyc.osobiscie bardzo lubię tę postac i mulgrew chyba sprawdziła się w roli, bujold to były takie flaki z olejem. nie wiem co z linkiem, bo nie działa, ale widziałem na przykład sceny z 'caretaker'a' z bujold, ona wyglądała jak ćpunka :ojakos tak bez sensu dzis pisze :/ ten moj wywod o janeway zabrzmial jak profil psychologiczny z polskiej memory-alpha, by the way - wiecie moze kto to pisał? masakra.ten vulcan z maszynowni nazywał sie vorik, podobno był bratem bliźniakiem torika (nie jestem pewny co do pisowni) z tng:'lower decks'.
byłem raz w szwecji i tam nie puszczają filmów z lektorem =P tylko napisy. skutkuje to tym, że szwedzi są w stanie porozumiec się z innymi narodami w języku angielskim. no, tak przynajmniej słyszałem xD tak czy siak, nie wiem ile w tym prawdy, ale nie sadzicie ze to by było najlepsze rozwiazanie? oryginalny dzwiek zawsze wydaje sie byc najlepszy, przeciez aktor gra w duzej części głosem, lektor to zagłusza, dubbing zniekształca.
to bylo juz jakies moje skojarzenie w poscie ze skojarzeniami, ale a propos roznego wstretnego jedzenia to powiem wam, ze typiara w usa znalazła kurzą głowe zamiast mcnuggetsa w mcd xD natomiast inna nosi ze soba cheeseburgera 4 lata, a ten sie tylko troche skurzczył i wysechł, ale kolorki ma żywe, ani śladu pleśni 😮 to juz chyba replikatory sa lepsze xD
