Odpowiedź forum utworzona

Wyświetlanie 15 wpisów - od 1 do 15 (z 1,131 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Smok Eustachy
    Uczestnik
    #254894

    Wakacje minęły, lato się skończyło i trzeci sezon Dziwnych Nowych Światów (Strange New Worlds) dobiega końca. W USA wyszło już 8 odcinków z 10 planowanych. Można spojrzeć na nie z perspektywy fanowskiej albo normikowskiej. Różnią się one nieco. Znajdziemy tu typowe motywy startrekowe: gwiezdne wojny, eksploracja, Q, konflikty międzygwiezdne, holodeck, jakieś dywagacje egzystencjalne. SNW wyróżnia się romansowym charakterem, są to romanse trwałe między głównymi bohaterami. Aż za dużo jest tego o jeden romans Spocka. Struktura jest taka, że odcinki mają swój wątek przewodni. Nie było Borga jeszcze i podróży w czasie, W 3 sezonie rzecz jasna, są tylko wspomniane poprzednie peregrynacje tego typu.
    Mamy też tu patologie typowe dla Treka: eksploracja bez skafandrów, bez robota zwiadowczego itp. Zawiązanie akcji jest często typowo baśniowe, na zasadzie zmieniania królewicza w żabę. Przedstawienie kosmicznych starć nieco naiwne, odległości za małe. Dla normików te zawiązania akcji mogą być najtrudniejsze do przełknięcia.
    Dobra to tera będzie spoiler:
    SPOILER
    Widoczne jest podobieństwo do Orville, tam też nie przejmują się zawiązaniem fabuły. Mamy w SNW odcinek Four-and-a-Half Vulcans, gdzie bohaterowie się zmieniają w Wolkan. Wolkanie to taki gatunek gwiezdny ze spiczastymi uszami. Coś jak elfy. I cudowne serum przemienia ludzi w tych Wolkan, co jest nonsensowne. Sama zmiana DNA nie wystarczy, zmieniają się też struktury wewnętrzne, narządy, psychika itp. No nie da się. Światotwórczo też to jest średnie, skoro można tak głęboko zmieniać człowieka to czemu potem nie zmieniają? To jest poziom Orville, które sobie pozwala, bo definiuje się jako parodia. Drugim przykładem jest statek wielopokoleniowy, który ewoluuje w twór bardziej zaawansowany technicznie niż Federacja. No niby załoga składała się z 7000 naukowców niemniej jednak sensu to nie ma. (Zauważcie że w Orville statek wielopokoleniowy też jest).
    Niestety odcinki te ratują się ogólną sensownością przygody i eksperymentami formalnymi. Wydaje się, że będzie typowa eksploracja, a tu grupa exploracyjna wraca od razu i całą akcja się rozgrywa na statku. Poznajemy odmienośc Wolkanów, poznajemy odmienność La’An, której przemiana wydobywa na wierzch różne destruktywne pokłady psychiki. W odcinku What Is Starfleet? mamy pseudodokument, jakiś gościu nagrywa reportaż i jakież to jest irytujące. Ale szybko się zorientowałem, że to celowy zabieg i się wszystko wyjaśni. Podobnie w Ahsoce dzieją się różne dziwne akcje, aby na końcu się rozwiązać. Tu zaś mamy postawione zasadnicze pytania o naturę naszej cywilizacji, Federacji, Gwiezdnej Floty. Można też budować analogię do pomocy Ukrainie.
    W odcinku holodekowym mamy autoparodię, z dystansem pokazany proces kręcenia pierwszego Treka. Zwykle odcinki holodekowe (nie będę tłumaczył co to jest holodek) służą obniżeniu kosztów, można wykorzystać rekwizyty i scenerie będące w posiadaniu wytwórni. Czy tutaj jest podobnie? Mamy śledztwo z nieoczekiwanym zakończeniem i furię pewnej części fanów.

    Smok Eustachy
    Uczestnik
    #254884

    8 odcinek spox. Ma scenę po napisach.

    Smok Eustachy
    Uczestnik
    #254881

    Ukazał się właśnie trzeci sezon Dziwnych Nowych Światów (ang. Strange New Words – dalej SNW), u nas opóźniony na platformie Skyshowtime o 2 tygodnie względem reszty świata. Jest tam za to lektor i napisy, a nie ma dabingu (eng. Dubbing, nie mylić z Dublinem). Tytuł też przetłumaczyli kontrowersyjnie jako Nieznane Nowe Światy. A niech mają. Przypominam, że jest to serial będący prekłelem pierwszego Star Treka [1], o czym pisałem już [2]. Na razie jest dobrze, a w porównaniu z konkurencją nawet bardzo dobrze. Obecnie bowiem przyzwoicie się trzyma Godzilla i Kong oraz Star Trek. Gwiezdne Wojny słabo a Marvel kiepsko. Tzw. DCU, czyli batmany i supermany, przeżywa restart, ale pierwsze efekty są zachęcające. Co tam jeszcze jest? Wiedźmin szoruje po dnie razem z Rings of Pała, Koło Czasu skancelowane i nudne. Fantasy zarąbana jak widać poza Legendą Vox Machiny (ale to kreskówka). Kowboj Bebop skasowany, He Man zarąbany przez Netflixa.
    Na tym tle ufoki prezentują się okazale. Przypominam, że jedne ufoki latają cumlem (lok. smoczek) a drugie dysponują omletem z dwoma rurkami z kremem na widelcach. W obydwu przypadkach mamy do czynienia z proceduralem, czyli odcinki stanowią w większości zamknięte całości, ale są historie główne ciągnące się przez serial. Mamy tez znakomitą oprawę graficzną, przewyższającą Gwiezdne Wojny o niebo. Scenariusze kompletne, fabuły kompetentne na tle. Na tym kończę część bezspoilerową, spoilery muszę jednak rozpocząć od odwołania do klasyki fantastyki. Po odwołaniu będą spoilery:
    Apentuła niewdziosek, te będy gruwaśne
    W koć turmiela weprząchnie, kostrą bajtę spoczy,
    Oproszędły znimęci, wyświrle uwzroczy,
    A korśliwe porsacze dogremnie wyczkaśnie!
    Trzy, samołóż wywiorstne, gręzacz tęci wzdyżmy,
    Apelajda sękliwa browajkę kuci.
    Greni małopoleśny te przezławskie tryżmy,
    Aż bamba się odmurczy i goła powróci.

    Scenarzyści SNW wyraźnie oglądali Orville, nie widzieli natomiast Star Trek Discovery. Tu i tu (w SNW i Orville) mamy bowiem załogą skupioną wokół kapitana, który umożliwia bohaterom rozwinięcie zdolności i umiejętności, koordynuje ich działania, w decydujących momentach wkracza ze swoimi pomysłami. Jest to bardzo nowatorskie podejście fabularne z jednej strony, a z drugiej klasyczne (kpt. Picard). Antytezą jest wadm. Holdo z Ostatniego Jedi, jednoosobowa katastrofa przez brak komunikacji. Proceduralność i postawienie kapitana na czele to prosta i łatwa recepta na sukces produkcji. Dwa oficjalnie dostępne u nas odcinki są odmienne od siebie. Pierwszy,  Hegemony - Part Two to klasyczne gwiezdne wojny jakich od dawna nie ma w Gwiezdnych Wojnach. Mamy tu bowiem konflikt z straszliwymi Gornami, których okrucieństwo przewyższa jedynie wrodzone bestialstwo. Gornowie są jacy są, takie gady, posiadają jednak słabe strony. Kpt. Pike i załoga Enterprise wykorzystują słabości Gornów aby ich pokonać. Posługują się intelektem, kreatywnością, czyli działają w stylu Star Treka. Nie robią też tym Gornom większej krzywdy. Mamy za to fenomeny kosmiczne jak podwójne gwiazdy, promieniowanie itp. Mamy też drugi wątek – infekcję kpt Betel, która cudem uchodzi z życiem. Ratuje ją Spock z siostrą Kaplicą. Co to za pomysł, żeby pielęgniarkę nazwać Kaplicą (ang Chapel)? Przecież to się źle kojarzy. Ogólnie angielski zwyczaj posiadania pospolitych nazwisk jest dla nas dziwny. Romansowe relacje owej siostry ze Spockiem dodają tu głębi, bo w poprzednim sezonie rzuciła go.
    Wątek ten jest rozwinięty w drugim odcinku, Wedding Bell Blues, gdzie pojawia się ta menda Q. A raczej jego synek tzw. Młody Q. Zmienia on rzeczywistość tak, że Spock ma wziąć ślub z Kaplicą, a jej obecny chłopak doktor Roger Korby ma być drużbą. Intryga jest taka, że Spock, który przecież na Wolkanie ma cały czas oficjalną narzeczoną, przebija iluzję Młodego Q dzięki sile swej miłości. Obecny Kaplicy też przebija, próbują jakoś udaremnić, nie udaje się jednak, pojawia się deux et machina czyli Q i przywołuje synalka do porządku. Jest to opowiastka w stylu TNG, czyli Następnego Pokolenia, mieszcząca się w tradycji opisywania kontaktów z cywilizacjami wszechnocnikowymi, tj, pardon wszechmocnikowymi.
    Powyższe rozważania minimalizują zagadnienie zgodności świata przedstawionego i przedstawiają perspektywę w maksymalnym stopniu niefanowską. Fan podniesie bowiem kwestię zgodności z innymi opowieściami. I starają się tu wyraźnie autorzy. Bohaterowie w pierwszym sezonie zachowywali się nieTOSowo, z biegiem odcinków zmieniają się wyraźnie. Przełomowa była tu wizyta z przyszłości serialu Lower Decks, gdzie załoganci USS Cerritos przekazali informację o roli załogantów Enterprise w uniwersum. Spock już się zachowuje w swoim stylu klasycznym. Swoją drogą jedi powinni w spockowy sposób reagować w różnych Akolitach. Przeintelektualizowanie, wyrafinowanie, rozumowanie. Jest tu dobrze. Faktem jest też, że Młody Q ma swoje korzenie w TOS i nie koliduje ani z TNG, ani z Vojadżerem. Jakoś se radzą twórcy. Część fanów spodziewa się natomiast wyrżnięcia załogantów Enterprise niepojawiających się w TOS. Ja mniemam jednak, że do tego nie dojdzie.
    Mamy bowiem świetny serial, rozwijający motywy startrekowe, z ciekawymi efektami i pewnym rozmachem. Poprawnie konstruowane fabuły są tu. A Ortegas (sternica) kocha się w kpt, Piku. Podobnie jak w Orville, dowodzonym przez kpt. Mercera, załoganci są rozbudowani, każdy z głównych bohaterów ma sporo miejsca, znamy ich, dlatego przejmujemy się ich losem. )nie tak jak w Discovery, gdzie tylko Michasia i Michasia).
    Dowiadujemy się też, że Pike był ministrantem, co mu się chwali. Mamy pewne odejście od nieszczęsnego założenia twórcy ST Gienka Rodeberry’ego, czyli bezbożności świata przedstawionego. Czyniło ono jego wizję utopijną, a nawet nierealną z powodów oczywistych, których nie będę nawet rozwijał.

    Przypisy:
    1. https://www.filmweb.pl/serial/Star+Trek-1966-31454

    2. https://www.salon24.pl/u/smocze-opary/938557,star-trek-nieznany

    Smok Eustachy
    Uczestnik
    #254851

    Są gorsze i tyle

    Smok Eustachy
    Uczestnik
    #254849

    A chcesz wystąpić w audycji w sobotę wieczór?

    Smok Eustachy
    Uczestnik
    #254844

    Recenzje 2 części Diuny:






    bezspoilerowe na razie główna

    Smok Eustachy
    Uczestnik
    #254843

    Nie oglądaj drugiego. 3 może być

    Smok Eustachy
    Uczestnik
    #254834

    Akademia Pana Kleksa zniszczona:



    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 lata przez Smok Eustachy.
    Smok Eustachy
    Uczestnik
    #254829

    5 odcinek bardzo dobry. Ahsoka niczym Jonasz w wielorybie przeżywa przemianę niczym Gandalf. Anakin niby nie żyje ale nie do końca.

    Smok Eustachy
    Uczestnik
    #254821

    Coś w tym jest.

    Smok Eustachy
    Uczestnik
    #254818

    Nie. Która to już mapa? Ashoka jako Indiana?

    Smok Eustachy
    Uczestnik
    #254817

    Recka się pisze:
    Sternica i Kaplica
    Tak się nie kończy sezonu. W dzisiejszych czasach nie robi się tzw klifczendżera (ang cliffhanger), czyli odcinka podwójnego, którego 1 część jest w jednym sezonie, a druga w następnym. Bo skancelują (ang cancel culture) serial i nie dowiemy się, jak się skończyło. Chyba że wydadzą komiks. A klifczendżerem zakończył się 2 sezon serialu Star Trek: Dziwne Nowe Światy. Sezonu nierównego. Zacznę zatem od wyliczenia największych wszeteczeństw:
    1. Nie może tak być, żeby mężczyzna ratował kobietę. Tymczasem tutaj np. pkpt (przyszły kapitan) Kirk ratuje Uhurę, a kpt Pike ratuje La’an, co dodatkowo jest lejtmotywem odcinka. Tymczasem tylko silna, dzielna, niezależna może ratować mężczyznę, niczem GoGaladriel Saurona.
    2. Płacz. Trochę tam płaczą, ale za każdym razem inna osoba, co rozmywa efekt. Np. La’an płacze z tęsknoty za Kirkiem, którego już nie ma i nigdy nie było. Nie walą minami jak Michasia Burnham w Discovery w ogóle. Od tych min kwaśnieje mi mleko w lodówce.
    3. Serial ma formułę procedurala, czyli co do zasady odcinki stanowią zamkniętą całość, jak w Orville czy TNG. Łatwiej coś takiego pisać, bo te inne seriale to często film rozciągnięty do 10 godzin i przez to nudny. W Dziwnych Nowych Światach (SNW) scenariusze dają radę co do zasady, dla fanów jednak twórcy przygotowali odpowiednią dawkę absurdów, nonsensów i wszelakiej paranoi.
    4. Odcinki są poświęcone poszczególnym bohaterom, którzy mają swoje pięć minut.
    5. Liczne romanse są też wbrew.

    **
    W roku 1964 powstał pilot serialu Star Trek (The Cage). Załoga była tam inna niż ta nam znana. Kapitanem Enterprise był tam Krzysztof Pike, który przeżywał przygodę z iluzjonistami wyglądającymi jak ludzie z zadkiem na głowie. Wytwórnia stwierdziła bowiem, że tak, ale jednak nie i trzeba jeszcze jednego pilota. Weszła tam nowa obsada ze znanym nam kapitanem Kirkiem na czele. I to oni są pierwszą załogą kanoniczną. Z ekipy The Cage został tylko Spock. Serial Dziwne Nowe Światy (ang Strange New Worlds) opowiada o przygodach tej pierwszej załogi, z Pikiem, Uną, Spockiem, Uhurą, M,Bengą, Kaplicą na czele. Wprowadza tez nowe bohaterki: sternicę Ortegas, szefową ochrony (?!?) La’an. Jest jeszcze kmdr Pelia, która jest ufokiem. Ortegas mówi o sobie w trzeciej osobie. To chyba jakiś zaburzenie jest?
    Mamy tu do czynienia z tragedią antyczną. Wiemy bowiem co nie wypali, bo jest to prekłel. Stworzenie prekłela jest niezwykłym wyzwaniem twórczym z przyczyn oczywistych, których nie będę rozwijał. Bohaterowie wcześniej są mniej doświadczeni i wyrobieni niż później i trzeba to uwzględniać.

    Smok Eustachy
    Uczestnik
    #254814

    Serio. Kosmiczna Inwazja Muzyczna. Super sprawa.

    Smok Eustachy
    Uczestnik
    #254813

    Ponoć wyszło dno

    Smok Eustachy
    Uczestnik
    #254806

    no pewnie

Wyświetlanie 15 wpisów - od 1 do 15 (z 1,131 w sumie)
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram