Jak napisał Fluor musimy czekać na wydanie łączone (wszystkie 4 części) aż do końca kwietnia. Niestety nie sposób powiedzieć, ile to ostatecznie będzie kosztować ponieważ nikt nie chce określić w miarę konkretnie ile będzie kosztować wysyłka.Osobiście też, dopóki nie dostanę konkretnej informacji jak duże i jak ciężkie musi być pudło z komiksami to tez nie pokuszę się o zgadywanie. Poza tym, jeżeli będzie trzeba to wysłać za pośrednictwem UPS to może być drogo. Czekam więc na kolejny e-mail i zobaczymy co uda mi się wycisnąć z IDW...
Oczywiście, że w Polsce była reklama Nemesisa. Warszawiacy dobrze pamiętają postery na przystankach i w metrze, wydaje mi się, że widziałem raz lub dwa zwiastun kinowy w polskiej (!) telewizji, tak więc zarzuty o braku promocji są moim zdaniem nietrafione.
Widział ktoś w ogóle tą zapowiedź ? Po wejściu na YouTube niestety jest informacją, że został zdjęty z powodu żadań Paramount... Jakby ktoś miał to będę wdzięczny za jakiś link czy po prostu maila z filmikiem 🙂
Potwierdzam wszystko co do tej pory napisał Fluor - w tym momencie wysłałem e-mail do IDW Publishing z zapytaniem o komiks (10 sztuk po 4 numery) i pojedynczą wysyłkę - czekam na odpowiedź i mam nadzieję cenę :)Kiedy dostanę informację zwrotną postaram się odpisać.
No to ja już się zaczynam cieszyć, ponieważ jestem spragniony nowych odcinków bardziej, niż wolnego czasu 😉
Mnie tutaj zdecydowanie brakuje serialu Earth 2 - nie wiem czemu nie załapał się do pierwszej 10-ki, skoro np. seriale zajmujące miejsca 2,3 i 4 są mnie kompletnie nie znane (wstyd się przyznać, albo po prsotu jakoś się o nie nie obiłem).W każdym razie trzeba uzupełnić sobie luki 🙂
Ja osobiście myślę, że jest to po prostu pewna odmiana kontrolowania rynku, która jakimś cudem się uchowała i jeszcze w dodatku firmy za tym stojące mają takie pieniądze, że mogą wpływać na ustawodawców na całym świecie, żeby uchwalane akty prawne dawały im coraz większe kompetencje oraz coraz bardziej ograniczały prawa do korzystania z takich dóbr kultury jak film czy muzyka.Poza tym moi drodzy - nie ma się co wstydzić i pisać "kopie zapasowe" bo polskie prawo na razie dopuszcza coś takiego jak "uzytek osobisty" a w zakres tego wchodzi nawet ściąganie filmów czy muzyki z internetu (byle nic nie wsyłać, więc wszelkie sieci P2P w zasadzie odpadają). Za to P2M póki co można wykorzystywać spokojnie i zasysać do woli.W każdym razie nic nie cieszy tak, jak oryginalny krążek i porzadnym opakowaniu - to jest moje zdanie :)P.S. - sam posiadam wiele filmów w swoich zbiorach, których nie kupiłem, chociaż ostatnio przybywa tych także kupionych, jednak przesadzić nie mogę, bo póki co niestety grosz się rozchodzi szybciej niżbym chciał więc muszę zachować płynność finansową.
Swoją drogą, takie zasady ograniczania przepływu towarów jest lekko "nikapitalistyczne" :]
Zależy z czyjego punktu widzenia jest to niekapitalistyczne podejście - to jest tak, jakby tylko kilka osób posiadało na sprzedaż pewnych towarów (gorzej jakby jedna miała wyłączność, co w przypadku licencji na ST i wiele innych tytyłów ma miejsce...) - tak więc jak jedna osoba/firma ma prawa do robienia czegoś to dyktuje ceny a klient musi płacić. To już jest całkiem kapitalistyczne.
Tak więc, zakładając, że jest jeden dytrybutor w Europie po prostu wszystko co ludzie kupią on na tym zarobi - genialne i zarazem dość chamskie, skoro można kupić gdzie indziej i chętnie ci sprzedadzą, ale niestety tylko na własny użytek...
Z tego co mi wiadomo to wydania te są oryginalne, dopóki nie opuszczą Chin.Kiedyś chciałem się dowiedzieć nieco więcej na temat i muszę powiedzieć, że sprawa jest dość zagmatwana, ale i zarazem ciekawa (niejednych też nieco zdenerwuje ;)).1. Rynek DVD jest kontrolowany (przez kogo już się nie dopytywałem).2. Są dystrybutorzy i oni komuś zapłacili, żeby na danym terenie mogli sprzedawać konkretne tytuły na DVD3. Jeżeli można kupić np. TNG w USA czy Chinach taniej, ale w Europie też jest dostępne to niestety nie mogę handlować tym na firmę, bo musiałbym kupić od dystrybutora w Europie i zapłacić mu więcejMożna natomiast sobie prywatnie na osobę zamówić i nie ma problemu - nikt się nie czepia. Natomiast mogę powiedzieć tyle, że legalnie tym handlować się nie da bo dystrybutor w Europie by mógł się rzucać.Można natomiast bezproblemowo handlować tytułami, które kupimy w USA czy w Chinach jeżeli w Europie nie ma żadnego dystrybutora, który by miał licencję na ich rozpowszechnianie.Oczywiście jeszcze raz podkreślam, że prywatnie celnicy ignorują wszystko - robią się czepialscy w przypadku, kiedy zgłasza się towar do oclenia jako przedsiębiorca.Co do jakości moi drodzy to zaraz zrobię sobie porównanie i opiszę moje wrażenia najprawdopodobniej na blog.trekker.com.pl 🙂 Dysponuję obydwoma wydaniami (przynajmniej pierwszy sezon).
Ten filmik z gejami jest na prawdę ciekawy 🙂 Podoba mi się.
Udało mi się jednak dojrzeć jeszcze coś ciekawego - ostatnio nastał szał na transformersy wszelkiego kalibru więc postanowiłem sobie przypomnieć stary dobry film animowany i co ? Na liście aktorów (tych co podkładali głosy) widzę LEONAD NIMOY, którego głosem mówił Galwatron. Był on jednak na tyle zniekształcony, że nie zauważyłem tego dopóki nie zobaczyłem napisów 🙂 Tak na marginesie ten film animowany to muzyczny majstersztyk - bez przerwy w tle coś gra, a nieraz to nawet na pierwszym tle - sama muza też jest na prawdę dobra 🙂
Zdarzyło mi się ostatnio dostrzec Michael'a Dorn'a nie w filmie ani też w serialu ale w grze - chodzi tutaj o "Emperor - Battle for Dune" - zamieszczam poniżej link do zrzutu ekranu, gdzie go upolowałem w całej okazałości.
http://wojciechbogacz.com/dorn.jpg
Jak więc widać, jak ktoś wcześniej napisał, - ciężko znaleźć produkcję z pod znaku Dune, gdzie nie było jakiegoś aktora związanego z ST.
Najlepszym przykładem by pokazać jak ważne są efekty są "Kroniki Riddicka". Jedynymi zaletami filmu są tylko: Bardzo dobrze napisana postać głównego bohatera (wreszcie ktoś kto ma głęboko w tyłku losy świata) i ekekty specjalne. I muszę przyznać ,że gdyby nie te 2 rzeczy film który normalnie nie obejrzałbym za grubą kase, oglądam bardzo chętnie i przyjemnie kiedy tylko moge.
Muszę przyznać Ci rację 🙂 W tym przypadku jest to sedno sprawy. Czyli jednak czasami można efekty wykorzystać odpowiednio.
A co do przytaczanego Matrixa - możesz mówić co chcesz ale to nie dzięki aktorstwie scena w któej Neo uchyla się przed kulami weszła do historii kina.
No i tutaj znowu się zgadzam - pierwsza część oczywiście obfitowała w efekty ale było tam jeszcze coś, co sprawiało, że widz wczuwał się jakoś w film. Kolejne części już tego "czegoś" nie mają (a jeżeli tak to w szczątkowej części).
Ta byle nie za dużo, bo po litrze rozmawiałem kiedyś ze Spockiem 😉 (nawet odpowiadał, ale rozmowa się coś nie kleiła :P)
Po takiej ilości to chyba byłbym skłonny rozmawiać nawet z Jem'Hadar 😉
zakończenie Deep Space 9 jest bezsensowne bo jako student politologii, za nierealne uważam tak krótkie negocjacje, powinni zrobić 3 kolejne sezony podczas, których pokazywano by tylko negocjacje pomiędzy Dominium a Sojusznikami 😛
Chyba bym usnął 😉 Jeden sezon przeplatany jakimiś spiskami i ewentualnie okraszone jakąś delikatną akcją to bym pewnie ścierpiał ale więcej... Pewnie bym to oglądał tak jak TOS'a - jeden odcinek co 2-3 dni, żeby się nie przyjadło 😉
Ja na przykład uważam, że dobre aktorstwo i scenariusz nadal są dobrym przepisem na sukces - efekty specjalne są tylko swojego rodzaju "okrasą".Prosty przykład - Matrix - z trekiem nie mający raczej nis wspołnego - pierwsza część odznaczała się genialnym pomysłem (efekty oczywiscie też były niebanalne). Co z tego, że części druga i trzecia były jeszcze bardziej efektowne kiedy pomysł już był nie ten i wydawał się dość płytki - jako filmy akcji mogę im dać 9/10 ale jako dobre kino S-F to coś w granicach 4-5.Co do ST - są odcinki TOS'a, które uważam za bardzo dobre - owszem - brak efektów itp ale właśnie pomysł, aktostwo i klimat pozwalają odczuć to "coś".P.S. - moja rada - jak ktoś narzeka na brak efektów w TOSie to niech sobie walnie mocniejszego drinka i jazda. Skuteczność gwarantowana 😉
Ja ostatnio obejrzałem sobie "Sunshine" i szczerze mówiąc jestem mile zaskoczony - nie ma tam nie wiadomo jakich efektów ani nic jakoś specjalnie nowatorskiego - jest natomiast bezwzględne dążenie do wykonania misji i dość ciekawie jest to wszystko przedstawione.Moim zdaniem jest to dobra produkcja S-F, czy może jednak jest szansa na to, że coś ciekawego niedługo będzie.Poza tym - skoro jest BSG (jeszcze trochę), The 4400 oraz kilka innych serii to co tutaj chcieć ? Jakby była jedna czy dwie S-F w telwizji to bym marudził ale tak ? To jest raczej wysyp a nie posucha 😉 Poza tym większy wybór - niektórzy wolą właśnie takie proste S-F (strzelaniny, pościgi itp) bez głębszej fabuły czy morału - oni po prostu chcą siąść przed telewizorem i się rozerwać.Jak zauważyłem na tym forum sporo osób, które się wypowiadają oczekują jednak więcej - stąd różne wypowiedzi 🙂
To i ja się wypowiem o moich wrażeniach z Entka :)Momentami serial wydawał się mieć swoje wzloty a niektóre odcinki po prostu mnie tak nużyły, że zazwyczaj obejrzałem z nich może 5-10 minut.Jak i mojemu "przedmówcy" wyżej również przypadły szczególnie odcinki z naszym niebieskim ale jakże podstępnym przyjacielem Shranem - chociaż on też miał swój honor, którego się trzymał.Co do zakończenia.... cóż.... pozostawilo niesmak chociaż i niedosyt. Riker niestety wyglądał jakoś tak strasznie staro.Natomiast co do kwestii pisania serialu "na kolanie" czy "z odcinka na odcinek" - mnie to absolutnie nie przeszkadza - pomimo tego jakoś udało się nakręcić kilka bardzo dobrych odcinków (chociaż pewnie każdy by wymienił inne "dobre").Na mojej liście seriali z pod znaku ST Enterprise plasuje się na pozycji 4. Mój faworyt to DS9 za przedstawienie Federacji w nie tak całkiem idealnej strony oraz za ciągłość fabuły w dalszych sezonach. Drugie miejsce zajmuje TNG - trochę za fabułę, trochę za aktorstwo i trochę za przesłanie odcinków. Jest też nieco czystej akcji, która urozmaica i uzupełnia serial. Następne miejsce to VOY - pomimo wielu bluzgów (jak i na ENT) podobał mi się - sporo akcji, dobre efekty no i całkiem nowe rasy, planety i w ogóle Borg - gatunek 8472, Kazoni... Po prostu ciekawa mieszanka. Taki serial do obejrzenia przy kolacji :)Czwarty jest ENT. Ostatnie miejsce piąte zajmuje TOS (jestem w trakcie oglądania) - obecnie może odpychać ze względu na archaiczny wygląd - kilka lat temu po prostu mnie śmieszył. Teraz się opanowałem i oglądam go powoli (jeden odcinkek co kilka dni) - cenię go sobie za uzupełnienie mojej wiedzy na temat świata ST czyli jak wyglądała Federacja na początku. Cenię go sobie także za przesłanie niektórych odcinków. W zasadzie tyle - ciężko tutaj o jakąś rozrywkę chociaż się trafia.
