Dlaczego Kelvin wytrzymuje kilkanaście minut? Udaje mu się po pierwszym ataku z zaskoku podjąć walkę z pociskami Nero, gdy osłaniał uciekające promy itd..
7 Okrętów floty daje się zniszczyć w ułamek chwili i E doganiając je w końcu trafia już na złomowisko...
Można przypuszczać, że przejście Narady przez czarną dziurę w jakiś sposób osłabiło okręt. Dało to więcej czasu Kelvinowi. Co do floty - rzeczywiście trochę za szybko została zniszczona. Enterprise nie był aż tak daleko w tyle.
Pamiętajmy, ze Nero wstrzymał ostrzał i negocjował chwilę z Kelvinem, którego załoga miała trochę czasu na przygotowanie się do bitwy.
Zauważcie także, ze flota leciała na pomoc, bez podniesionych osłon, a Nero napewno się ich spodziewał (planował to 25 lat...). Enterprise podniósł osłony dopiero na wniosek Kirka, a dyskusja na ten temat trwałą nepewno dłużej niż widzieliśmy to na ekranie (magia kina), a to dało Naradzie czas na rozprawienie się z zaskoczoną i nieprzygotowaną flotą. Celne, bezpośrednie trefienie torpedą fotonową jest w stanie zniszczyć okręt, a co dopiero mówić o zaawansowanych, wielogłowicowych pociskach Narady?
Pytanie brzmi raczej: Po co posyłać tak liczną flotę, by zbadać jakąś burzę?
Jeśli chodzi o czerwoną materię, to jest ona substancją nie do konca zbadaną i cięzko jest przewidzieć skutki jej uzycia. Byś może zapłon jednej kropli materii bedzie miał podobny efekt do zapłonu tejże materii w dużej ilości. Nie należy także zakładać ze efekt jej aktywności jest czarmą dziurą. Czerwona materia napewno tworzy coś o ogromnej sile grawitacji, ale przecież żaden statek nie przetrwałby wchłonięcia przez czarną dziurę. Co do spotkania starego Spocka i mnodego Kirka... Można by się na wstepie przyczepić, ze pomimo zmnian w czasie, mamy do czynienia w nowej rzeczywistości dokładnie z tą samą załogą! Ale takie rzeczy w Star Treku juz się zdarzaly, i to nie raz! Za każdym niemal razem gdy mamy do czynienia z grzebaniem w czasie, nieistotnie w jakim stopniu zachodziły zmiany, zawsze spotykaliśmy tych samych ludzi, na tych samych stawowiskach, pomimo nawet tego, ze cechowali się innymi charakterami np. TOS:Mirror mirror. Mozemy wiec spokojnie dodać do kanonu Star Trek pojęcie "przeznaczenia" i wtedy nie będą nas dziwić takie buraki.Pamiętajmy Ze cały Star Trek jest historią WYMYŚLONĄ, a wszystko co się dzieje na ekranie służy jedynie do opowiedzenia pewnej historii. Postacie w nim występujące muszą podejmowac czasem niezrozumiałe zachowania, po to by historię dało się opowiedzieć. Tak samo mozemy pukać się w głowy na widok teleportacji, a została ona WYMYŚLONA tylko po to by ułatwić scenarzystom pracę, a wytwórni oszczędzić pieniądze 🙂 (Scena teleportacji jest znacznie tańsza niż obrazowanie lądowanie np. promu)
Nie zapominajmy, że Narada był to okręt górniczy. Byc może te macki czemuś służyły, gdy jako taki był wykorzystywany.
Pierwotnie Narada wyglądał inaczej- jak statek górniczy :), zresztą całkiem zgrabny i skromny. Po zniszczeniu Romulusa "ztiuningowano" go instalując tajną romulańską broń, opartą na technologi Borga i dopasowaną do potrzeb Romulan. To co widzimy w filmie, to jakiś todzaj 'macek' otaczających prawdziwy okręt. Jedynym oryginalnym elementem Narady widocznym w filmie jest długaśna platforma wiertnicza (gdzie ona się mieści?).
To jasne że każdy Trekfan odczuwa niedosyt. Niestety wiele ważnych wątków okrojono, lub wycięto na rzecz pogoni, strzelanin i innych fajerwerków które były zupełnie zbędne. W przypadku tego filmu dobre by było zastosowanie polskiej receptyna taki film: Podobnie jak w przypadku Wiedźmina (nie twierdze że był dobry!), Twórcy powinni stworzyć kilkuodcinkowy miniserial, gdzie wszystkie wątki zostały by wyjaśnione i rozbudowane. A wszystko w czysto trekowym duchu. I wszyscy będą syci. 🙂
Lecz gdy taki tyłem stanie, to się odróżnić nie da... Oficerowie powinni się wyróżniać na tyle, zeby można ich było łatwo znaleść w tłumie, a nie zaglądać jażdemu w kołnierz.
Po pierwsze: wyrażem się o filmie raczej pozytywnie 🙂 Po drugie: Młody Spock. Zachary Quinto jest zdecydowanie przereklamowany i nie do końca mogę przełknąć to co zrobił ze Spockiem. Nowy Spock wydaje mi się stale podirytowany. Mówi ciągle z naciskiem, niemal uniesionym głosem. Moze to wrażenie wymuszone dynamizmen filmu, szpiczastouchy nie ma nawet czasu się zastanowić i musi przekrzykiwac się z Kirkiem. Wspomnę też ze postępuje niezgodnie z regulaminem, co jest totalnie niedopomyślenia!
sam początek był głęboki (ostatnie chwile Kelvina) reszta to taki Indiana Jones
Zgadzam się. choć tak naprawdę sporo w nim głębi. Trzeba go tylko obejrzeć kilka razy i przemyśleć. Ciągłe nakręcanie akcji nie było w tym filmie konieczne i nie wyszło mu na dobre.
Najbardziej rzucającym sie w oczy motywem z morałem jest chyba sama postać Kirka. To jak koleje losu są w stanie kształtować byt człowieka. Spodziewalismy się charyzmatycznego kapitana a dostajemy rozwydrzonego pijaka-zadymiarza. Jest to spowodowane oczywiście zmninami w czasie jakich dokonał Nero. Film mówi mniędzyinnymi o potencjale drzemiącym w człowieku, otym, że nalezy brać życie w swoje ręce i wykorzystywać wszystkie swoje umiejętności. Wierzyć w siebie i spełniać marzenia.Jest to dość typowe i PODSTAWOWE trekowe przesłanie. Star Trek wg. Rodenberry'ego zawsze miał nam pokazywać kim możemy się stać, gdy będziemy wykożystywać swój potencjał w odpowiednim kierunku. Motyw ze Spockiem tez miał mieć jakąś głębie, ale nie do końca wyszło. Ogólnie Spock najmniej podoba mi się w STXI.
Dokładnie o to "rozmnożenie" mi chodziło. To tak naprawde jedyna modyfikacja mundurów która mogła wprowadzić jakieś zamieszanie.Tak naprawde to słowo "mundur" nie badzo pasuje do tego co noszą na sobie oficerowie GF. Przypomina to raczej eleganckie jednoczęściowe kombinezony robocze 😛 Strój taki jest oczywiście bardzo praktyczny. Z tym że w erze TNG nie mozna odróznić oficera od załoganta.
Najwieksze wrażenie na mnie zrobiła jednaj scena zniszczenia Kelvina. Co za dramatyzm! Z pewnością stanie się kultowa.Muszę zdobyć model Kelvina.
Miejmy nadzieje, ze wyniki oglądalności będą na tyle dobre, ze bez problemu za 2 lata zobaczymy w naszych rodzimych kinach STXII.Być moze sukces tego filmu skłoni Paramount do nakręcenia nowego serialu, tak jak było w przypadku sukcesu STIV i TNG.
Z mundurami kapitanów okrętów Floty jest tak, ze mogą oni je dowolnie modyfikować i nosić na podstawie wydanych przez siebie rozkazów. Stąd możemy zobaczyć Kirka w zielonej pidżamce, lub kamizelce kapitańskiej (np. w Generations). Picard też nosił niestandardowe mundury w TNG, a także Swój odpowiednik kamizelki (w ST8).Bardziej trapiące jest rozmnożenie sekcji w zasie panowania "czerwonych mundurów". W tym okresie kolory kołnierzy mocno sie rozmnożyły i nie wiem nawet dokładnie który co oznaczał.
"A niech mnie ktoś poprawi bo albo źle przeczytałem albo źle usłyszałem ale młody Spock po uratowaniu ojca w ambulatorium mówił o zagładzie 6 miliardów Volkan a w napisach było 6 milionów." Faktycznie tak było.Co do tatuarzy na twarzach romulan- były one wyjaśnione w ST: Countdown- Po zagładzie Romulusa załoga Narady wytauowała sobie, zgodnie z tradycją gdy umrze ktoś ukochany, starożytne symbole miłości i straty. Włócznia, którą posługuje się Nero jest starożytną bronią i "najważniejszym symbolem Imperium", którą Nero odbiera Pretorowi, mordująć zresztą potem całą starszyznę senatu Imperium.Naprawianie historii i próba ocalenia Volkana doprowadziłaby do stworzenia kolejnej alternatywnej rzeczywistości, czyli kolejna kicha ;P Straż temporalna pochodzi raczej z bierzącej lini czasowej i z tego co kojarze nie zawsze wiedzieli JAKIE dokładnie zmiany wprowadzono, gdyż ta rzeczywistość była dla nich naturalna.Mnie osobiście Kirk pobobał się najbardziej. Był napewno bardziej łobuzerrski niż oryginał, ale przecież zniszczenie Kelvina i śmierć ojca musiała wprowadzić totalne zmiany w jego wychowaniu. Jest to człowiek o tym samym potencjale, który wychował się w innej rzeczywistości. Nie zdziwiło nikogo ze Uhura znała klingoński? Przypomina mi się scena ze Star Treka 6 kiedy próbuje się dogadać przez radio z klingonami zasypana słownikami. Wyszło jej to dość amatorsko 🙂 Chyba ze w nowym filmie tez korzystała ze słowników :)Kolejny miły smaczek- kalectwo Pike'a- przyczyny wpradzie różne ale jest to pewne nawiązanie do kanonu.
Ja miałem z klocków LEGO całą miniaturową flotę: Voyager, Reliant i coś co miało być klingońskim Bird of Prey. Zbudowałem tez makietę mostka Defianta, wszystko odwzorowywane na oryginale: konsole, mundury ludzików, dzrwi przesuwne na koryrarz... Miała być też turbowinda i maszynownia, ale klocków nie starczyło (choć miałem ich sporo)
