Ja używam Opery 7.50(najlepszej przeglądarki na świecie!!!)
ja ostatnio tez (tak z ciekawosci)... ale najczesciej i tak IE.
i problemów zadanych nie stwierdzam.
proponuje wejsc na forum CD Projektu i porownac jak ma ono wygladac (IE), a jak wyglada (Opera 7.5 i inne przegladarki).
Więc może pora zmienić tego badziewnego IE na coś lepszego, szybszego i mniej zawodnego czyli na Opere.
ten 'badziewny' IE wcale taki zly nie jest... choc dzielem idealnym tez nie. mi tam osobiscie 'ryba', z czego korzystam. dla typowego uzytkownika IE jest nadal najprostszym wyborem (najlatwiejszy w obsludze).
Jak dla mnie pierwszy sezon byl sredni... z kilkoma dobrymi odcinkami (The Andorian Incydent, Civilization, Dear Doctor, Sleeping Dogs, Shockwave). Drugi mi sie duzo bardziej podobal (Shockwave, Carbon Creek, Marauders, Vanishing Point, The Catwalk, Cease Fire, Judgement, Horizon, Regeneration, First Flight, The Expanse). Natomistat trzeci... jak dla mnie wrecz majstersztyk! Bardzo dobry poczatek (przyznaje, ze jeden-dwa odcinki byly slabe), jeszcze lepszy srodek... A to co panowie B&B pokazuja w koncowce sezonu jest prawie idealne! Jest tam tyle rzeczy, ktorych brakowalo mi w poprzednich serialach spod znaku ST... Nie bede spojlerowal, musicie to sami obejrzec 🙂 Jednym slowem: CUDO 🙂
v(cala seria z uzbrojenia zwinnej K'T'Ingi doszla celu. romulanski Onix z powaznymi uszkodzeniami na chwile wszedl w warp. jednak po chwili zwolnil do impulsowej kilkanascie tysiecy kilometrow dalej.)TAKTYCZNY: Onix stracil oslony i warp... lekkie uszkodzenia kadluba. bron nadal sprawna.KRUGE: kurs na niego, pelna impulsowa.STERNIK: luq(klingonski okret zaczal sie zblizac do uszkodzonej jednostki romulanskiej)KRUGE: stu zolnierzy do przesylowni. uzbroic sie w reczne dezruptory i buty grawitacyjne...OFICER (przez com): tak, panie.KRUGE: taktyczny, celowac w generatory sztucznej grawitacji... pelna moc wiazek. poslac mu jeszcze torpede w ten generator. przejmujemy ten okret!(klingonscy wojownicy czekali juz w przesylowni, zeby przeniesc sie na okret wroga... kilkunastu wojownikow przygotowanych jest do przeslania na mostek i do maszynowni (ci w skafandrach), pozostali zas w strategicznych punktach okretu. kazdy z nich odpowiednio przygotowany. sam okret leci do romulan, a gdy znajdzie sie w zasiegu broni, otworzy ogien... dopiero wtedy zolnierze zostana przeslani)
(IKC vood'daH zaczal sie maskowac... wtem romulanski Onix otworzyl ogien...)TAKTYCZNY: romulanie otwieraja ogien! dwie torpedy...KRUGE: manewr unikowy! ladowac wszystkie bronie!STERNIK: luqTAKTYCZNY: federacyjny Defiant probuje nas zaslonic...KRUGE: co?(lekki krazownik zaczal skrecac ostro w lewo jednoczesnie przyspieszajac... niestety zbyt wolno... jedna z torped na szczescie uderzyla w oslony federacyjnej jednostki... cala salwa z broni energetycznej niestety siegnela oslon K'T'Ingi... calym okretem zatrzeslo, na mostku posypaly sie iskry, kapitan nie zdazyl usiasc na swoim fotelu i polecial przed siebie... rowniez taktyczny przelecial przez swoja konsole...)KRUGE (podnoszac sie): nasz stan?NAUKOWY: oslony na 72%... pola wytrzymaly, zadnych uszkodzen kadluba... wszystkie systemy stabilne.TAKTYCZNY: wszystkie dezruptory sprawne i w pelni naladowane... przednia wyrzutnia sie jeszcze laduje...KRUGE: a federacyjni?NAUKOWY: troche sie im mniej oberwalo... w pelni sprawni, tylko oslony im oslably.KRUGE: dobrze... bardzo dobrze... przeslac do Coen'a, ze nadal wykonujemy rozkazy... nie atakujemy... mam nadzieje, ze ten terranin pozwoli nam z honorem odejsc w zaswiaty...(kapitan powiedzial to z bardzo widoczna wsciekloscia... usiadl na swoim fotelu i spojrzal na swoja zaloge)KRUGE: ten okret ma sie utrzymac do samego konca! juz my odplacimy tym romulanskim targom za ten atak...RESZTA: luq(chwile mijaly, wiadomosci przychodzily i coraz bardziej dziwily Kruge'a. wtem dotarla informacja o minach)KOMUNIKACYJNY: panie, romulanie zaminowali przestrzen wokol Vornak'a!KRUGE: wiedzialem... nigdy nie pertraktuj z romulanskimi p'tah! teraz nic nie zdzialamy... pocze...(kapitan nie zdazyl dokonczyc, gdy przyszla wiadomosc o pozwoleniu na atak...)KOMUNIKACYJNY: mamy sygnal do ataku... wszystkie dane przeslane do konsoli taktycznego.KRUGE: nareszcie! jestesmy tylem do tego Onix'a?TAKTYCZNY: tak, dowodzcoKRUGE: ognia! potem zwrot na sterburte i ognia z dzialek! uwazac na ich torpedy...STERNIK i TAKTYCZNY: luq(lekki krazownik wyplul z siebie srebrna torpede, przechylil sie majestatycznie na lewa strone i zaczal ostrzal z dezruptorow)TAKTYCZNY: betleH zdejmuje maskowanie... atakuje Norexan'a... Defiant zawraca i otwiera ogien do Onix'a...KRUGE: skoordynowac atak z taktycznym Defiant'a... otworzyc kanal do niego.KOMUNIKACYJNY: otwartyKRUGE: kapitanie... za Imperium i Federacje! razem zwyciezymy te romulanskie Ha'De'BlaH!KOMUNIKACYJNY: poszlo(lekki krazownik kontynuowal atak, starajac sie jednoczenie unikac odpowiedzi ze strony romulan)
(cala obsada mostka IKC vood'daH ze zdziwieniem patrzyla, gdy klingonska Vor'Cha probowala zaslonic romulanskiego Norexan'a... najbardziej wsciekly byl sam kapitan)KRUGE: co ten przeklety D'meg robi?! romulanie mu gabke z mozgu zrobili?!KOMUNIKACYJNY: Coen, dowodzca eskadry, rozkazuje odwolac atak, panie. mowi, ze znajdziemy lepszy czas na zaatakowanie romulanskich p'tah... w wiekszej chwale!KRUGE: dobrze wiec... podniesc maskowanie. ustawic nas 500 tysiecy kelikanow od federacyjnej Nebuli.NAUKOWY: luqSTERNIK: luqKRUGE: otworzyc kodowany kanal do Vor'Chy.KOMUNIKACYJNY: otwarty, nikt nie zdola wysledzic naszej pozycjiKRUGE: D'meg! co Ty na krew Kahless'a wyprawiasz? hanbisz honor swojego rodu! zeby bronic romulanskie Targ'i? szczegolnie tych, co zabili nam brata! chyba sam Fek'Ihr sie o Ciebie dopytuje... otwierajac bramy Gre'thor. juz ja dopilnuje, zeby Twoje poczynania dotarly do Rady...(zwinna K'T'Inga zaczela falowac i obrala kurs na wyznaczona pozycje)
troche ze zdziwieniem sluchalem poczatkowych slow brygadiera... lecz, gdy uslyszalem koniec, usmiechnalem sie szeroko i zasmialem
- smierc wrogom Imperium!
brygadier usmiechnal sie tylko...
- dziekuje za zaszczyt - dodalem
uscisnalem jego reke, jak na klingona przystalo
- chwala albo smierc w imie Imperium... nie zawiode
brygadier wrocil do swojego biurka
- mam jakies nowe rozkazy z Dowodztwa? - zapytalem, chcac jak najszybciej zaznac walki...
(mostek K'T'Ingi byl tylko lekko rozswietlony... wszyscy ze zdumieniem patrzyli, jak cala sytuacja sie rozwija...)KRUGE: cos nowego?TAKTYCZNY: okret kapitana D'meg'a wlasnie wlecial do systemu... zaladowali bron i wypuscili mysliwce... leca na Romulan.KRUGE: nareszcie...KOMUNIKACYJNY: romulanie dostali ultimatum... od Vor'Chy... maja dwie minuty, zeby opuscic system...KRUGE: ile juz minelo?NAUKOWY: poltorej minuty...KRUGE: torpedy polaronowe zaladowane?TAKTYCZNY: tak, panieKRUGE: zdjac maskowanie. podniesc oslony... sternik, kurs na tego Norexan'a... jak w zasiegu, ognia ze wszystkiego, co mamy... TAKTYCZNY: luqKRUGE: i wyslac na kodowanym do wszystkich okretow klingonskich wektor podejscia...KOMUNIKACYJNY: luqKRUGE: juz my tym romulanskim psom pokazemy... meh wo'(lekki krazownik zdjal maskowanie, obral kurs na pobliskego Warbird'a i wyplul z przedniej wyrzutni srebrny pocisk, by po chwili zasypac bezbronna jednostke gradem zielonych pociskow)
gdy general pochwalil moje czyny pochylilem lekko glowe i odrzeklem
- meh wo'
ekran spowrotem zamienil sie w widok mglawicy, ktora zostawilismy za soba. Vor'Cha wziela moj okret na hol... natomiast K'Vort, ktory sie pojawil tuz obok jednostki generala, pochwycil wiazka holownicza IKC Gor...
- czas odpoczac! i swietowac nasze zwyciestwo! Goron, przyslij tutaj paru kadetow, niech popilnuja mostka...
piewrszy tylko sie usmiechnal, po czym opuscil mostek... rozejrzalem sie po moich oficerach...
- Torlek... za 12 godzin w glownej mesie... zwolaj wszystkich... powinno starczyc miejsca dla calej zalogi...
spojrzalem na Daras... usmiechnalem sie lekko... i skierowalem sie do swojej kajuty. po trzydziestu minutach uslyszalem, jak ktos stara sie otworzyc drzwi do mojej kwatery... stanalem tuz przy wyjsciu, tak, aby wchodzaca osoba mnie nie widziala... zgasilem rowniez swiatlo... gdy tylko 'intruz' wszedl do srodka, rzucilem sie na niego... razem wyladowalismy na podlodze... przygniotlem swoim ciezarem, jak sie okazalo, mloda klingonke... spojrzalem na nia...
- Daras... co za...
usmiechnalem sie
- mila niespodzianka...
wtem zwinna klingonka jedna noga owinela mnie w pasie i rzucila na plecy, jednoczesnie blokujac mi rece nad glowa
- czekalam na to od momentu wejsca na mostek po bitwie... - powiedziala zalotnym glosem
klingonka pochylila sie nade mna i dosc solidnie ugryzla mnie w szyje... potem zbilzyla swe usta do mojej twarzy... zapach krwi spowodowal, ze przestalem sie kontrolowac... drzwi od mojej kajuty zamknely sie z sykiem i dosc szczelnie wytlumily wszystko, co sie pozniej dzialo wewnatrz...
11 godzin i trzydziesci minut pozniej wyszedlem zadowolony ze swojej kwatery i skierowalem sie w kierunku mesy... Daras kilka minut wczesniej wrocila do swojej. liczne zadrapania i oznaki ugryzien nie daly sie ukryc na moim ciele... nawet tego nie chcialem... przypomnialem sobie, jak ludzie traktuja takie rzeczy...
- ehh... Ci terranie... sa tacy smieszni... nigdy ich nie zrozumie...
z zadowolona mina wszedlem do mesy... byla pusta, nie liczac Torlek'a i Payne'a, ktory, widac, mial juz dosc swoich kadetow... podnioslem trzy kufle wypelnione krwawym winem i przynioslem towarzyszom...
- kapitanie - powiedzieli obaj
usmiechnalem sie...
- gdzie reszta? - zapytalem
wtem drzwi do mesy otworzyly sie z sykiem i do pomieszczenia wparowala istna 'defilada'... na czele szla Daras z Goron'em, trzymajac wielkiego Targ'a, juz przygotowanego do zjedzenia, na poteznej misie... z nimi szedl Matok i Darth, obladowani wielkimi pojemnikami z krwawym winem... krzyknalem tylko z radosci...
- a wiec swietujmy! za poleglych braci!
dalo sie slychac okrzyki radosci... po paru chwilach cala mesa byla wypelniona klingonami... i jednym terraninem. panowal wielki gwar, wszyscy przekrzykiwali sie w opowiesciach o wielkiej bitwie, ktora stoczylismy... o smierci plugawych Jem'Hadar i o honoprowej smierci naszych towarzyszy... podszedlem do misy z Targ'iem i oderwalem solidny kawalek. potem z radoscia na twarzy odgryzlem kawal miesa... smakowalo rewelacyjnie... lekko surowy, cieply... z posmakiem goryczy... prawdziwy przysmak... popilem wielkim lykiem krwawego wina... po czym podszedlem do obsady mostka i zaczelismy opowiadac i przygodach, ktore nas spotkaly, o bitwach, ktore wygralismy... i o naszej przyszlosci. tak tez zabawa trwala przez nastepne 20 godzin. na koniec ostali sie ja, Torlek, Daras i... o dziwo... Payne, ktory wykazywal wrecz fenomenalna wytrzymalosc na krwawe wino... porownujac go oczywiscie do innych terran.
- no towarzysze... pora odpoczac... jutro tez jest dzien! i kolejne zwycieskie bitwy!
z tymi slowami opuszcilismy mese...
przez nastepne 7 dni, na holu, lecielismy do kolonii docelowej... obsada mostka dotarla na swoje stanowiska kilkanascie minut przed przylotem...
- dolatujemy do ukladu Maw'jap... wykrywam jedna Stacje Obrony Strategicznej... druga jest w budowie... - zameldowal taktyczny
wstalem z fotela
- na ekran - rozkazalem
moim oczom ukazala sie stacja klingonska... wszystkie trzy pylony byly wolne. Vor'Cha i K'Vort puscily oba okrety z uscisku wiazki holowniczej i juz o wlasnych silach polecielismy w kierunku stacji... oba B'Rel'e zadokowaly... od razu mechanicy ze stacji zaczeli wchodzic na poklad mojej jednostki...
- Payne do mostka... co te cholery robia w mojej maszynowni? - zapytal poirytowany glowny mechanik
usmiechnalem sie do siebie...
- no tak... moglem to przewidziec - pomyslalem
- pomoga Ci w naprawach, Max... - z usmiechem na twarzy czekalem na reakcje
jak sie spodziewalem, terranin nie byl zachwycony
- wiesz, gdzie sobie mozesz taka pomoc wsadzic? - z furia odpowiedzial czlowiek
Goron zaczal sie smiac, nie mogac juz wytrzymac...
- spokojnie, przyjacielu, bedziesz wszystkim dowodzil... - uspokoilem Payne'a
z lekko zmienionym tonem glosu, jednak nadal pelnym pretensji, odpowiedzial
- no ja mysle... Payne out
wstalem od fotela i juz mialem sie udac do swojej kajuty, gdy odezwal sie Darth
- kapitanie... pilna wiadomosc ze stacji...
spojrzalem na mlodego klingona
- kontynuuj
Darth niepewnie sie na mnie spojrzal
- masz natychmiast udac sie do brygadiera... to pilne...
z zastanowieniem na twarzy opuscilem mostek i udalem sie na stacje... gdy juz na nia wszedlem, podszedlem do jednego z obslugujacych ja klingonow
- jak sie dostac do brygadiera tej stacji? - zapytalem
po uslyszeniu odpowiedzi udalem sie we wskazane miejsce... po kilku minutach stanalem p rzed drzwiami, uderzylem w nie trzy razy, a gdy uslyszalem 'wejsc', otworzylem drzwi... gdy przekroczylem prog, drzwi zamknely sie z sykiem...
- Lagh Kruge... zglaszam sie zgodnie z rozkazem...
godziny mijaly powoli, wszyscy byli zajeci usuwaniem uszkodzen po bitwie... ja sam znajdowalem sie w ambulatorium, gdzie medyk skladal jeden z moioch zoladkow... na liscie zostalo mu jeszcze osiem zlamanych zeber i naderwany miesien prawego uda. po kilkunastu minutach wstalem na nogi i skierowalem sie do wyjscia.
- czas zobaczyc, jak sobie radza z uszkodzeniami - powiedzialem do siebie i ruszylem w kierunku maszynowni
po drodze kilku kadetow podchodzilo do mnie, zdawajac raporty i proszac o kolejne wytyczne. po niespelna dwoch minutach drzwi do maszynowni otworzyly sie z sykiem. na powitanie uslyszalem Payne'a, glownego mechanika, ktory, widac, byl juz w stanie kierowac naprawami...
- ty cholerny idioto! jak podlaczyles ten konwerter?! - terranin wydzieral sie na jednego z klingonow, by na koniec cisnac w niego jakims padd'em.
usmiechnalem sie tylko do siebie...
- co z okretem? - spytalem bez namyslu
czlowiek nawet sie nie odworcil, widocznie myslal, ze to kolejny z mechanikow gra mu na nerwach
- zjezdzaj stad... dostales ode mnie cos do roboty... wiec rob to! - wycedzil przez zeby, nadal nie zdajac sobie sprawy z kim rozmawia.
- nalegam, bys mi powiedzial - rozbawiony cala sytuacja ponownie sie odezwalem
Max odwrocil sie i zapewne chcial czyms cisnac, gdy nagle zauwazyl, ze rozmawia z kapitanem... o dziwo nie przejal sie swoimi slowami i kontynuowal
- aaa... to ty, kapitanie. kiepsko idzie... Ci cholerni kadeci robia wiecej szkod, niz Jem'Hadar, z ktorymi walczylismy... - powiedzial z irytacja w glosie
czlowiek nagle oderwal wzrok ode mnie i zaczal wymachiwac rekoma jednoczesnie krzyczac na jednego z obsady maszynowni...
- co Ty tam do cholery robisz? nie podlaczaj...
glowny mechanik nie zdazyl dokonczyc. konsola, przy ktorej pracowal jeden z klingonow, eksplodowala. na szczescie lekko, nie powodujac obrazen zaskoczonego kadeta. swiatla w maszynowni lekko przybladly, by po chwili ponownie powrocic do poprzedniej jasnosci.
- ja nie moge! dwie godziny poszly sie... czy Ci twoi kadeci potrafia naprawic cokolwiek? - z wsciekloscia krzyknal terranin i spojrzal na mnie.
usmiechnalem sie tylko, coraz bardziej rozbawiony wszystkim... poczatek nowej przygody... ten przydzial zapowiada sie bardzo interesujaco.
- z takim mechanikiem szybko sie naucza, co i jak naprawic - poklepalem Payne'a po plecach
czlowiek tylko parsknal i kontynuowal
- rdzen jest stabilny... mam taka nadzieje. naped bedzie sprawny za 3-4 godziny. Warp 5 i to maksymalnie... bez doku wiecej nie pociagniemy - powiedzial zrezygnowany terranin - dezruptorow to mozemy uzyc na odpalenie ogniska... wiecej energii z nich nie wykrztusze... oslony na 34%... pola na szczescie trzymaja - dokonczyl swoj raport
rozejrzalem sie po maszynowni
- dobrze... uzbrojenie i naped... to sa priotrytety... reszta moze poczekac - odwrocilem i skierowalem do wyjscia
zanim drzwi sie za mna zamknely z ust terranina poszla kolejna wiazanka skierowana do jednego z kadetow... jednak zamykajace sie drzwi uniemozliwily im uslyszenie jej do konca. skierowalem sie na mostek... po niedlugim czasie wszedlem na poklad dowodzacy... przy sterze siedziala Daras, widac odzyskala juz sily po walce... odezwalem sie do pierwszego, ktory rowniez juz byl na swoim miejscu
- Goron... dobrze Cie widziec... stan zalogi? - spytalem
mlody klingon umiechnal sie tylko i odpowiedzial
- stracilismy dwoch z obsady maszynowni... wyssalo ich w przestrzen. jednego z kadetow przebil wspornik na korytarzu... zapewne siedzi juz u boku Kahless'a. lacznie trzech z zalogi... jeden z zolnierzy zginal od wybuchu przekaznikow energii na drugim pokladzie. razem czterech. pozostalych 32 zalogi na swoich stanowiskach... staraja sie postawic okret spowrotem na nogi - skonczyl swoj raport
- calkiem niezle... zwazywszy, ze poslalismy do piachu krazownik...
usiadlem na swoim fotelu, ktory juz zostal spowrotem zamontowany... siedzenie wydalo jednak lekkie skrzypienie... spojrzalem na naukowego...
- Matok... co z IKC Gor? - spytalem
naukowy przyjrzal sie swojej konsoli, wcisnal kilka przyciskow i odpowiedzial
- niestety, w Warp nie wejda... za duze uszkodzenia poszycia... stracili 3 kadetow... poza tym w miare sprawni sa...
pomachalem glowa rozczarowany
- trzeba bedzie poczekac na posilki... - skwitowalem
kolejne godziny mijaly... zalogi obu okretow oczekiwaly powrotu wsparcia... po jakims czasie uslyszalem glos Torlek'a
- Kruge... tuz przed nami maskowanie zdjela Vor'Cha... sam general przylecial nam z pomoca! niesamowite... - powiedzial zaskoczony taktyczny
odrazu odezwal sie Darth
- wywoluja nas...
szybko wstalem z fotela i odrzeklem do Darth'a
- na ekran... niech general nie czeka...
popieram w 100% Liranno 🙂 swoje juz zamiescilem... 🙂 zeby nie bylo, ze sie migam 😉
zeby sie przyczepic do posta Piotra... serial to Stargate: SG-1 🙂
co do statkow...
- pierwszy do statek Asgaard (dwa 'a' Piotrze 😛 ), bodajrze klasa O'Neil
- drugi to stworzony przez Ziemian (Tau'Ri 😛 ) statek X-303... czyli pierwszy w swojej klasie - Prometheus... Jack O'Neil chcial go nazwac Enterprise... dowodztwo sie nie zgodzilo... ciekawe czemu 😕
Ogolnie Piotr zadaje pytanie kolejne... takie moje propozyszyn 🙂
no coz... jak Coen i Liranna to i ja... 🙂
a jak... winko na pobudzenie... 'krazenia' 8) szczegolnie nad morzem, gdzie cisnienie takie niskie 😉
PS. no no Liranna 🙂 Calkiem ciekawy... stroj 🙂
//dodane
a teraz jedno z nowszych... tylko troche 'wyblakle' 😉

(lekki krazownik kontynuowal ostrzal uszkodzonego Warbird'a)
NAUKOWY: bezposrednie trafienie w gondole... oderwala sie od okretu jak kartka papieru. pola integracyjne im siadly! - powiedzial z dzika radoscia oficer
KRUGE: celowac w czesc dowodzaca... czas skonczyc z nimi... - zimnym glosem wydalem rozkazy
(zwinna K'T'Inga wykonala lekki przechyl w lewo i plunela smiercionosnym ogniem zielonych pociskow... na glownym ekranie widac bylo, jak ogien z dezruptorow wchodzi w dziob D'Deridex'a jak 'cieply noz w maslo'. pancerz jednostki romulanskiej nie wytrzymal naporu i po chwili poddal sie. przednia czesc Warbirda zniknela w eksplozji, pozostawiajac dryfujacy wrak niegdys wielkiego okretu romulanskiego dogorywajacy w wewnetrznych eksplozjach...)
TAKTYCZNY: Warbird unieruchomiony... - usmiechnal sie po tych slowach
NAUKOWY: wykrywam kilka kapsul ratunkowych - zameldowal
KRUGE: tchorzliwe romulanskie p'tah! uciekaja z ginacego okretu... - powiedziawszy to plunalem na ziemie - nie uciekna przed eksplozja - dodalem z zadowoleniem
(widac bylo, jak drobne kapsuly ratunkowe odrywaja sie od umierajacego okretu... wtem...)
NAUKOWY: Da'Ha zdejmuje maskowanie! Podlatuja do kapsul...
KRUGE: co oni kombinuja... - spytalem lekko zaskoczonym glosem
NAUKOWY: odciagaja ocalalych od wraku! - wscieklym glosem odpowiedzial na moje pytanie - kapsuly sa bezpieczne! - wrzasnal z furia jednoczesnie mocno uderzajac w swoja konsole
KRUGE: cholerny terranin! co on do licha robi?! - z pogarda i zloscia uderzylem w jeden ze wspornikow mostka... - i on dowodzi klingonskim D'Tai... - usiadlem w swoim fotelu i zaczalem sie chwile zastanawiac...
(w tym czasie IKC Da'Ha podniosla maskowanie i ruszyla za okretem naukowym)
KRUGE: podniesc maskowanie... kurs na okret naukowy... maksymalna predkosc - wydalem rozkazy
TAKTYCZNY: federacyjni wycofali sie chwile przed naszym atakiem... uciekli z pola walki - zameldowal prawie z niedowierzaniem
KRUGE: 'sojusznicy'... dwulicowi tchorze... dopilnuje, zeby Rada sie o tym dowiedziala... - powiedzialem bardziej do siebie, niz do oficerow
(przestrzen wokol okretu zaczela falowac. po chwili IKC vood'daH zniknela z czujnikow i weszla w Warp, kierujac sie ku okretowi naukowemu romulan... jednak po chwili znowu do uszu kapitana dobiegl meldunek)
NAUKOWY: wykrywam eksplozje... okret Rus'Sel'a zostal zniszczony...
KRUGE: zginales w walce, bracie... bramy Sto'Vo'Kor stoja otwarte przed Toba! pomscimy Cie... - z lekkim usmiechem na twarzy dodalem otuchy obsadzie mostka - nie zmieniamy kursu... lecimy zapolowac na romulanskie psy! - krzyknalem
(IKC vood'daH z maksymalna predkoscia zmierzala w kierunku ostatniej pozycji okretu naukowego, by pomscic smierc Rus'Sel'a)
Whoever wins... we loose 😈 Filmu juz nie moge sie doczekac...A kto przezyje? Jeden marine, jeden Predator i w koncowej scenie rzuca sie na stado obcych 😉
kiedy wylecielismy z mglawicy podszedlem do Matok'a i zapytalem...
- jaki jest stan floty?
naukowy tylko spojrzal na swoja konsole...
- my sie trzymamy... dwie wyrwy zabezpieczone, trzecia nie jest grozna... Warp 4, wiecej nie polecimy. IKC Ron jest w pelni sprawny... IKC Gor nie jest zdolny do Warp... deflektora nie naprawili. - odpowiedzial
spojrzalem na Darth'a
- kaz IKC Ron wlaczyc maskowanie i leciec do floty z maksymalna predkoscia... niech przysla tutaj jakis statek ktory odholuje IKC Gor... my w tym czasie zostaniemy z bracmi i przypilnujemy ich... mozliwe, ze jakies plugawe Jem'Hadar sie w poblizu czaja. - rozkazalem
klapnalem w komunikator na scianie...
- Kruge do maszynowni...
uslyszalem ludzki glos
- tu Payne... o co chodzi?
usmiechnalem sie tylko
- slysze, ze wrociles juz do maszynowni... tym lepiej. zobacz, czy nie mamy jakis zbednych czesci do deflektora... moze uda nam sie chociaz troche naprawic IKC Gor...
w tle slychac bylo, jak Max przeklina cos do jednego z kadetow, po czym odpowiada...
- poszukam, ale nie wiem, czy cos sie znajdzie.
tymi slowami polaczenie z maszynownia zostalo zakoncze.
IKC Ron najpierw rozplynal sie, wlaczywszy maskowanie, by potem obrac kurs na flote i wejsc w Warp... zgodnie z rozkazami okret KSO lecial z predkoscia Warp 8... bo nie dlugim czasie dotarl do floty... natomiast przy mglawicy dwa pozostale B'Rel'e lizaly rany po bitwie i oczekiwaly powrotu wsparcia.
