Odpowiedź forum utworzona

Wyświetlanie 15 wpisów - od 1 do 15 (z 116 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Hivision
    Uczestnik
    #86807

    Ludzie przyszłości jak w Treku. Marzenie. Na tym się skończy. Prawdopodobnie będziemy zbliżać się rozwojem do technologii z Odyseii kosmicznej lub BSGTechnologia na Ziemi jeszcze długo nie zbliży się do znanej nam z Treka

    Hivision
    Uczestnik
    #86806

    Fotel na Voyagerze był jakiś taki najzgrabniejszy i wcale nie ważne że obok siedział pierwszy.

    Hivision
    Uczestnik
    #86805

    Zgadzam się. SGA nie przynudza tak jak część wątków w SG1. Nie znaczy to jednak, że jedna czy druga seria jest lepsza. Obie się różnią ale i zazębiają. Chyba dlatego tak polubiłem SG

    Hivision
    Uczestnik
    #47291

    Bez specjalnego zastanowienia zaczerpnąłem kilka większych oddechów. Chwilę później przytomność powróciła. Zwróciłem uwagę na leżące wszędzie ciała. Jeden z załogantów wyglądał na martwego. Był cały siny i zimny. Na szczęście nie wszyscy byli w takim stanie. Szybko pobiegłem do ambulatorium.

    Hivision
    Uczestnik
    #46825

    Nie podobał mi się jego ton. Traktował mnie jakbym był dla niego tylko kolejnym pionkiem na szchownicy z grą jaką jest kariera. Z drugiej stropny nie miałem mu tego za złe bo mi również zależało na awansie kiedy byłem w jego wieku. Dzisiaj bardziej liczy się dobrze spełniony obowiązek.-Wydaje mi się, że te uwagi nie mają znaczenia i nie powinny były wogóle paść -odparłem spokojnie acz stanowczo.Nie zrobiło to na nim większego wrażenia. Nadal uśmiechał się do mnie jakby z wyższością. Nie chcąc tracić czasu na umoralnianie go obróciłem ekran komputera w jego stronę.-Wiedziałem, że będę potrzebny -odparł z nieudawaną wyższością i zabrał się do roboty.Po godzinie odniosłem wrażenie, że albo z niego nie taki spec za jakiego się uważał, albo algorytm był rzeczywiście wyjątkowo skomplikowany, albo co gorsza robił to specjalnie.

    Hivision
    Uczestnik
    #46703

    Nie było wyboru. Należało jaknajszybciej przeszukać prom. Po kilku nieudanych próbach pochwyciliśmy go wiążką holowniczą i oficer taktyczny wolno sprowadził jednostke do hangaru.Niestety zaraz po tym jak prom znalazł się na pokładzie funkcje komputera pokładowego zostały zablokowane. Z niewielką ilością energii rezerwowej nie udałoby nam się długo utrzymać statku w jednym kawałku. Rozwiązanie musiało być na pokładzie promu.Dopiero wtedy doceniłem entuzjazm mojego oficera naukowego, który po raz pierwszy od dłuższej chwili zabrał głos.-Nie mam pojęcia co się dzieje, ale wiem że nic złego nam nie grozi -powiedział głośno i stracił przytomność.Po chwili wszyscy prędzej czy później tracili przytomność. Trikorder nie potrafił podać przyczyny. Nie tracąc czasu do stracenia pobiegłem do promu.

    Hivision
    Uczestnik
    #46665

    Popatrzyłem na szefa wyraźnie zaciekawiony.-Proszę go przyprowadzić -rozkazałem.Szef wyszedł z gabinetu. Nie tracąc czasu zabrałem się za łamanie algorytmu. Nie wyglądał na skomplikowany, ale za każdym razem kiedy do czegoś dochodziłem, system komputerowy wywalał mnie do początku. Coś tu nie pasowało. Miałem wrażenie, że statek był sabotowany.

    Hivision
    Uczestnik
    #45431

    Nie całkiem przekonany o prawdziwości słów O'Briena podziękowałem mu za radę i przerwałem połaczenie. Wydawało mi się, że i tak ukrywa jakiejś informacje. Z drugiej strony miał racje. Nie zapytałem wprost. Skoro pierwszy oficer nie chciał ze mną współpracować należało przepytać załogę. Ciekawy tego co może nastąpić wezwałem do siebie szefa ochrony. Wszedł do gabinetu jakby nigdy nic i właściwie juz po chwili wiedziałem, że rozmowa będzie trudna.-Proszę usiąść -zaproponowałem lecz mój rozmówca nie miał na to szczególnej ochoty.-W porządku. Jak pan woli, ale rozmowa może trochę potrwać więc jeśli się pan zmęczy proszę uważać moją propozycję za aktualną.Znowu zero reakcji. Czyżby oni wszyscy nie wiedzieli do czego służy język? Niemniej nie było już czasu na słowne gierki.-Interesują mnie ostatnie rozkazy. Panna Morgan zdołała wszystko zakodować swoim bardzo ciekawym zresztą algorytmem. Mamy dwa wyjścia: albo złamiemy jej kod, albo ktoś mi wreszcie powie co się tu dzieje.

    Hivision
    Uczestnik
    #45341

    Trochę mnie rozłościła ta odpowiedź. Choć z drugiej strony dużo w niej było prawdy.-Może i ma pan rację -powiedziałem cicho. -Ale jak mam wytłumaczyć fakt, że jako dowódca okrętu wszystkie dane dotyczące misji są dla mnie niedostępnę, ale znane zarazem mojemu pierwszemu oficerowi i zmianie Alfa. -Nie rozumiem -odparł O'Brien.-Do tego muszę jeszcze dodać fakt, z którego jasno wynika, że coś jest przede mną ukrywane -stwierdziłem szybko, nie słuchając tego co mówiłe mój rozmówca.-Nadal nie rozumiem chorąży czego pan ode mnie oczekuje.Popatrzyłem na O'Breina i stwierdziłem, że on rzeczywiście nic nie wie, albo jest tak dobrym kłamcą.-Muszę się dowiedzieć czy udało się panu zdemaskować kogoś, kto pracował dla Sekcji 31? Uważam, że na pokładzie jest ktoś z nimi mocno związany. Boję się też, że jego działania zagrażają bezpieczeństwu załogi.Miles O'Brien milczał. Wydawało się, że nie ma zamiaru nic mówić, ale po pewnym czasie zebrał się w sobie.

    Hivision
    Uczestnik
    #45326

    Rozkazałem wcześniej przełączyć rozmowę do mojego gabinetu. Na miejscu szybko zakodowałem odbiór tak by tylko mój kod był w stanie odtworzyć połączenie.Usiadłem sobie wygodnie i patrzyłem na zabieganego mężczyznę.-Przepraszam, że przeszkadzam, ale mam pewien problem, który być może pan będzie mógł pomóc mi go rozwiązać -powiedziałem spokojnie.O'Brien popatrzył na mnie, ale wciąż nie było można rozpoznać czy dobrze wie o czym mówię. Z drugiej strony wszystkie poprzednie połączenia mogły być czystym przypadkiem.-Słucham -odparł po chwili.-Kiedyś, przypadkiem miałem okazję słyszeć pana opowieść o teście jaki przeszedł pański przyjaciel Julian Bashir.Mężczyzna nadal patrzył jakby nie bardzo wiedział o czym mówię.-Mam na myśli test na lojalność? Spotkała mnie cisza. -Sekcja 31? -próbowałem dalej.Miles O'Brien uśmiechnął się delikatnie.-Przykro mi chorąży, ale nie wiem o czym pan mówi.Zauważyłem, że instruktor chce przerwać połączenie.-Proszę się nie rozłączać! -krzyknąłem szybko. -Nie powinienem o tym wspominać, ale ostatnie wydarzenia sugerują, że ktoś bardzo chce wystawić moją cierpliwość na próbę. Nie wiem czy mogę panu zaufać, ale skoro to co pan móił jest prawdą, bardzo przydałaby mi się pańska pomoc.

    Hivision
    Uczestnik
    #45265

    - Tak. Chciałbym połączyć się z Bosmanem Milsem O'Brianem - powiedziałem spokojnie acz stanowczo.Andorianka nie była zdziwiona prośbą. Wyglądała nawet na bardzo zaciekawioną.- Ciekawe ilu jeszcze będzie do niego dzwonić - mruknęła pod nosem i sprawdziła coś na terminalu komunikacyjnym. Popatrzyłem na nią wyraźnie zaintersowany. Chyba nie zorientowała się, że było ją słychać. Niemniej była to kolejna cenna informacja. Podobny los spotkał także innych . Czyżby ktoś snuł jakiś spisek?- Przykro mi chorąży, ale Bosman O'Brian jest w chwili obecnej nieosiągalny. Czy mam przekazać mu jąkąś wiadomość? -zapyała.- Muszę się z nim koniecznie skontaktować. Nic więcej -odpowiedziałem i przerwałem połączenie.Teraz wystarczyło tylko czekać. Część załogi patrzyła na mnie e zdziwieniem. Kilka razy ktoś przypominał mi o wykonaniu zadania. Kiedy jednak pytałem o jakie zadanie chodzi, czekała na mnie cisza.

    Hivision
    Uczestnik
    #45233

    Nie byłem zachwycony z tego co usłyszałem, ale co się stało to się stało. Należało zacząć działać.=/= Nie, ale chcę żeby spróbował pan odtworzyć treść rozmowy. Najlepiej gdyby zdobył pan nagranie.=/= Tak jest -odpowiedział Corden i skończył połączenie.Nie przypuszczałem, że mój pierwszy oficer okaże się takim utrapieniem, ale z drugiej strony nabierałem też podejrzenia, że ma to związek z moją przeszłością. Ktoś mi nie ufał. Może nawet kwestionował moją lojalność wobec Federacji. Problem w tym, że nie przypominałem sobie niczego z pobytu w Akademii co mogłoby doprowadzić do takiego stanu rzeczy.Poszedłem na mostek i stanąłem za stanowiskiem operacyjnym. Zerknąłem chwilę na przyrządy. Nie wskazywały niczego nadzwyczajnego. Podobnie pozostałe konsole. Wszystko wydawało się być w należytym porządku. Coś mi jednak mówiło, że to tylko pozory.-Sternik. Cała stop. Proszę mnie połączyć z Akdemią Gwiezdnej Floty.

    Hivision
    Uczestnik
    #44944

    -Sprawdziłem pańskie akta i zauważyłem, że mozna na panu polegać. Jest pan dobry z inżynierii oraz ma pan przyzwoite wyniki za sterem. Starał się pan o przydział do obsady mostka, ale Laura Morgan odrzuciła pańską prośbę.-Tak jest, sir. Chłopiec stał na baczność. Był wyraźnie zadowolony, że ktoś docenia jego starania.-Hmm -odparłem. Mógłbym mieć dla pana zadanie, które wymagałoby odpana lojalności lecz nader wszystko dyskrecji. Podołałby pan takiej próbie? -zapytałemChłopak usmiechnięty od ucha do ucha nie mógł już wytrzymać co takiego go czeka i zgodził się bez wahania.-W takim razie -mówię dalej. -Na czas najblizszej misji, w ramach praktyki, przydziele pana do steru. Chcę żeby śledził pan każdy ruch, słyszał każdy rozkaz, nawet nie przeznaczony pańskim uszom, jaki wyda chorąży Morgan.Młodzieniec był trochę zaskoczony. Mina wyraźnie mu zrzedła, ale nadal sprawiał wrażenie, że jest gotowy wykonać zadanie.-Tak jest -odparł stanowczo.-Dobrze. A teraz najważniejsze. Opdowiada pan tylko przede mną i nikim więcej, ale o tym wiemy tylko my dwaj. Ostatnią rzeczą jaką chciałbym byłby bunt załogi.-Tak jest - młodzieniec odparł zupełnie niewzruszony.-W porządku. Proszę zająć ster wraz z kolejną zmianą.Kadet opuścił pomieszczenie.

    Hivision
    Uczestnik
    #44935

    Zdecydowałem się porozmawiać z chorąży Morgan. Mimo jej szczerej niechęci lepiej byłoby nie mieszac w to reszty załogi. Zostawiłem mostek pod kontrola szefa ochrony i udałem się rozwiązać problem.Panna Morgan nie była zachwycona widząc, że to ja chcę z nią rozmawiać. Nie pwiedziała tego głośnom, ale wyraźnie widziałem to w jej oczach.-Informacje, które mi pani zostawiła są niewiele warte. Nadal nie wiem dokąd lecimy i na czym ma polegać nasze zadanie. Wiem, że zna pani wszystkie szczegóły. Nie rozumiem tylko dlaczego nie ma pani zamiaru się nimi odzielić akurat ze mną -powiedziałem wolno acz kolwiek stanowczo.-To bardzo proste. Nie musi pan tego wiedzieć. Wogóle nie powinno tu pana być -odpowiedziała niechętnie.Patrzyłem na jej niewzruszoną twarz. Trudno było wyczytać z niej jakiekolwiek informacje. Cokolwiek to było chorąży wiedziała jak należy ukrywać prawdę.-Skoro jednak juz jestem to może jednak małe zawieszenie broni? -zaproponowałem oczekując chyba zbyt dużo.Dziewczyna popatrzyła trochę zaskoczona, ale ciągle siedziała cicho.-Nie wiem co pani ukrywa, ale dobrze wiemy, że mogę tu panią trzymać całymi dniami. Nie lepiej byłoby powiedzieć mi prawdę? -zachęcałem ją ponownie.-Nie upoważniono mnie... -wyskoczyła głośno i natychmiast umilkła.Wiedziałem, że cała historia musi być grubymi nićmi szyta. Może nawet spotkanie z pijanym Klingonem nie było przypadkowe. Może to wszystko było doskonale zaplanowane. Przez chwilę myslałem nawet, że wszystko jest testem mojej osoby. Ktoś mógł w ten sposób chcieć poznać moje zachowanie w różnych systuacjach. Nie wiedziałem tylko czy to wszystko miało jakiś sens. Zdałem wszystkie testy lojalności oraz przydatności. Na USS Happiness miałem nabrać doświadczenia w dowodzeniu, a zamiast tego spotykam same przeszkody. Cokolwiek się stanie. Dziewczyna wiedziała więcej.-Kto pani nie upoważnił?-I tak za dużo powiedziałam -odparła wyjątkowo spokojnie. Głos wskazywał, ze jest smutna. Chyba czuła, ze zawiodła. Niestety mimo usilnych prób z mojej strony, nic więcej nie powiedziała. Zostawiłem ją samą i udałem się w kierunku mostka. Po drodze wpadł mi do głowy pewien pomysł. Może zamknięcie panny Morgan nie było najlepszym rozwiązaniem. Może lepiej byłoby zostawić ją w spokoju i po cichu bacznie obserwować jej poczynania. Tylko kto mógłby mi w tym pomóc. Szef ochrony jest zapewne dlojalnym członkiem załogi, ale zbyt długo służył pod krnąbną chorąży. Podobnie reszta załogi. Dopiero po chwili wpadło mi do głowy nazwisko chłopca, który mógł stać się kluczową postacią w całej rozgrywce.=/= Winter do Delevane.=/= Delevane. Słucham.=/= Proszę natychmiast zgłosić się w swojej kwaterze -rozkazałem i poszedłem na spotkanie.

    Hivision
    Uczestnik
    #44895

    - Twardo -powiedziałem cicho i zacząłem masować obolały bark. -Która godzina -zapytałem wskazując jednocześnie dłonią żeby młodzienic nie mówił za głośno. -Ósma zero. Od dwóch godzin jesteśmy w drodze -stwierdził niezwruszonym głosem.-Cholera -syknąłem przez zęby i jak oparzony zerwałem się na równe nogi. Głowa trochę bolała ale nie było wyjścia. Musiałem iść na mostek. Prawdę mówiąc powinienem tam byc od początku.Kadet Delevane odprowadził mnie do turbowindy. Chciał iść ze mną na mostek, ale kategorycznie mu tego zabroniłem. To nie było jego miejsce. Turbowinda bardzo szybko dojechała na miejsce. Drzwi odsłoniły panoramę mostka. Był taki jak sobie wyobrażałem. Nie za duży, ale za to wyjątkowo funkcjonalny.-Kapitan na mostku -powiedział jeden z członków obsady mostka. Nie zdążyłem zauważyć, kto to był, ale jego tubalny głos wskazywał na obce pochodzenie.Mój fotel zajmowała Laura MOrgan. Krnąbrny pierwszy oficer, którego przywołanie do porządku było moim pierwszym zadaniem.-Oooo. Czy dobrze się panu spało? -zapytała z ironią w głosie. -A może chciałby pan odpocząć przed misją? -dodała po chwili.-Proszę za mną -odparłem stanowczo i ruszyłem w kierunku mojego gabinetu. Wszyscy patrzyli na mnie z lekkim zdziwieniem, ale nikt nie odważył się zakwestionować mojej decyzji. Zdałem sobie jednak sprawę, że panna Morgan zdobyła szcunek załogi. Ja na swój będę musiał jeszcze popracować.W gabinecie na biurku leżało wiele różnych rzeczy. Nie lubię takiego bałaganu więc od razu wskazałem dłonią na nieporządek.-Przepraszam, sir. To moje. Zaraz posprzątam -odparła stanowczo, ale na szczęście bez wywyzszania się.-Proszę zabrać tylko osobiste rzeczy. Dane dotyczącemisji mają zostać. Jestem ciekawy pani wniosków, ale nie o tym chciałem z panią rozmawiać.Zająłem fotel po drugiej stronie biurka zaraz jak tylko mój pierwszy oficer zrobił na nim porządek. Zostało kilka paddów, ale teraz można było przynajmniej spokojnie usiąść. Laura Morgan nie chciała zająć drugiego fotela więc zacząłem grzecznie zwracać jej uwagę.-Chorąży Morgan nie wiem gdzie uczyła się pani manier czy pierwszych kroków dyplomacji, ale chciałbym zwrócić pani uwagę, że nie powinna się pani tak zachowywać. Pani zadaniem jest wspieranie dówódcy, a nie poniżanie go i traktowanie jak kogoś zagrażającego bezpieczeństwu statku. -Z całym szcunkiem, sir, ale pana wczorajsze zachowanie nie ujdzie panu na sucho. Nie będzie pan dowodził tym statkiem, już ja się o to postaram -zaczęła się sprzeczać.-Ciekawy więc jestem co skłoniło pania do uzycia eskorty żeby oprowadziła mnie po statku. Dobrze znam rozkład Happiness i wiem, że wczoraj chodziliśmy w kółko. Czekała pani tylko na coś co pozwoliłoby mnie wykluczyć z działania. To mi zakrawa na spisek -krzyknąłem widząc jej pogardliwą minę.-Długo pan tu nie zabawi -warknęła i odwróciła i ruszyła w kierunku drzwi.-Nie tak szybko -zawołałem za nią.=/= Ochrona do mojego gabinetu.Chwilę później do pomieszczenia wszedł szef ochrony. Wysoki Wolkanin.-Pani Morgan jest pani tymczasowo odsunięta od służby. Dopóki nie wyjaśnie co się tu dzieje, będzie pani zamknięta w swojej kwaterze. Żadnych odwiedzin i pod strażą. Dziewczyna pałała do mnie mściwym wzrokiem, ale nie powiedziała ani słowa. Wolkanin wyprowadził mojego pierwszego oficera. Kiedy zostałem sam, zabrałem się za czytanie zostawionych przez pannę Morgan danych dotyczących misji.

Wyświetlanie 15 wpisów - od 1 do 15 (z 116 w sumie)
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram