Witam wszystkich,Chociaż jestem tu nowy, chciałbym jednak wyrazić swoją opinię na temat ST 11 (jestem nowy na forum, ale przygodę z ST zacząłem już w latach 80-tych).Zwlekałem dosyć długo z obejrzeniem tego filmu, w końcu jednak kupiłem DVD i... całkowicie się rozczarowałem (żeby nie powiedzieć dobitniej).Efekty specjalne i gra aktorów niezłe (szczególnie młody Spock przypadł mi do gustu), ale fabuła MOIM zdaniem tragiczna. Kolejny szaleniec, który ma do kogoś pretensję i w odwecie chce zniszczyć (między innymi) Ziemię. Za bardzo mi to przypomniało Nemezis. O zrównaniu z ziemią kanonu ST nie będę wspominał. Być może moja negatywna opinia wynika z cechującej mnie "stałości uczuć". Generalnie nie lubię filmów odbiegających zbytnio treścią od książek na podstawie, których powstały (dlatego m.in. trylogia Jacksona nie przypadła mi do gustu), ani filmów/seriali w tak poważnym stopniu naruszających ukształtowany latami kanon. Moim zdaniem, twórcy filmu wzięli idee Roddenberry'ego oraz to co z niej wyewoluowało i głęboko zakopali. Czy to co zaoferowali w zamian jest nadal ST? Według mnie nie bardzo.Pozdrawiam.