Odpowiedź forum utworzona

Wyświetlanie 15 wpisów - od 1 do 15 (z 71 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • BeneGesserit
    Uczestnik
    #110197

    Kolejność oczywiście przypadkowa.Talia Winters - B5Kira Nerys - ST: DS9Aeryn Sun - FarscapeLaura Roslin - BSG (nowe)Gaius Helen Mohiam - Dune (1984)

    BeneGesserit
    Uczestnik
    #102360

    gratulacje 😉

    BeneGesserit
    Uczestnik
    #100898

    Kika linków do obserwacji - może się nadadzą/zgodzą jak już będzie do czego.

    zasadniczoofantastyce

    fantasstycznie

    Fantasy&Sience Fiction

    Nowa Fantastyka - maja tez dział blogów.

    BeneGesserit
    Uczestnik
    #96480

    @ Diabeu

    Pominięte zostały jedynie odcinki sprzed 'zmiany piątkowej'. Ostatni odcinek (18 luty) został wstawiony mimo (jeśli patrzeć na Twoją sugestię) wzrostu, ale jak zwróciłam uwagę, komentarz Jacksona i w ogóle cały artykuł, odnosiły się do wcześniejszego epizodu, który miał spadek ;>

    BeneGesserit
    Uczestnik
    #96469

    Będąc jak zawsze upierdliwą...

    'Fringe Friday' rozpoczął się 21 stycznia odcinkiem The Firefly, który miał wprawdzie wzrost oglądalności względem swego poprzednika, co zrozumiałe po tak długim oczekiwaniu (3.09 “Marionette” – 1.7 adults 18-49 | 4.738 million viewers, emitowany 10 grudnia 2010), jednak jako pierwszy odcinek piątkowy powinien być potraktowany jako punkt wyjściowy (I owszem zdaję sobie sprawę, że 10 grudnia to również piątek, ale oficjalnie początek Fringe Friday jest 21 stycznia, poza tym samo Marionette ma spadek względem wcześniejszego, czwartkowego odcinka). Idźmy więc po kolei:

    3.10 "The Firefly" – 1.9 adults 18-49 | 4.9 million viewers

    3.11 "Reciprocity" – 1.9 adults 18-49 | 4.53 million viewers – CW przesuwa emisję nowego odcinak Supernatural na następny tydzień –> oglądalność się utrzymuje (względnie, gdyż spojrzawszy na ilość widzów widać lekki spadek)

    3.12 "Concentrate And Ask Again" – 1.6 adults 18-49 | 4.3 million viewers – Fringe w końcu staje w szranki z Supernatural -> spadek o 16%

    3.13 "Immortality" – 1.4 adults 18-49 | 3.7 million viewers – kolejny spadek, tym razem 13% -> odcinek/oglądalność, względem których odnosi się Jackson

    3.14 "6B" – 1.5 adults 18-49 | 4.017 million viewers – w końcu odbicie od dna – 7% do góry. Pamiętajmy jednak, że jest to wzrost względem poprzedniego odcinka, w stosunku do oglądalności sprzed 'przesunięcia' i Supernatural (w granicach 1,9-2,2) jest to wciąż dno.

    Pomijając więc odcinek 3.14 można powiedzieć, że spadek jest dość systematyczny ;P

    BeneGesserit
    Uczestnik
    #95577

    ku pamięci Piotra - masz wrzucić nowe logo trek.pl do gadżetarni ;)EDIT*bądź uprzejmy wrzucić :Pskoro robię za Twoją pamięć podręczną, to jestem równie dyktatorska jak Ty ;P

    BeneGesserit
    Uczestnik
    #88852

    jw. 50 + kolejne jeśli będzie trzeba

    BeneGesserit
    Uczestnik
    #86386

    W związku z postem forumowicza nasunęło mi się, że chyba powinniśmy, przynajmniej pokrótce, wspomnieć o paru rzeczach, dość oczywistych dla nas, ale niekoniecznie dla rozpoczynających przygodę ze Star Trekiem. Chociażby właśnie technologia. Nie bardzo jeszcze pojmuje koncept Akademii - jak bardzo ogólna i pobieżna ma być - wydaje mi się jednak, że przynajmniej część z poniższych haseł powinna się tam znaleźć, szczególnie ta kontrowersyjna, jak wspomniany UT. Zapewne coś się już powtarza, za leniwa jestem na sprawdzanie. Dużo można by też dodać. Poniższe hasła oraz kilka innych, o których zapomniałam, pojawiają się w Treku dość często i jako pierwsze przyszły na myśl.

    Technologia (zasada działania w dwóch zdaniach + wyjaśnienie wszelkich 'ale', jeśli jakieś są):

    Uniwersalny tłumacz (dlaczego wszyscy gadają po angielsku?), komunikator (najpierw Nokia z klapka, potem odznaka harcerska), replikator, transporter, holodek, przenośny holoemiter, EMH, nanotechnologia, pole siłowe, fazer, LCARS, VISOR, PADD (choćby wyjaśnienie skrótów), trikorder (zwykły, medyczny), maskowanie/urządzenia maskujące

    Agencje bezpieczeństwa/tajne służby:

    Tal Shiar, Sekcja 31, Kasta Obsydianowa, V'Shar

    Zwierzaki:

    Targ, tribble, sehlat, ghag

    Jedzenie:

    Ghag, raktajino, romulańskie ale, bloodwine, Earl gray - "Tea. Earl Grey. Hot" 😉 , synthehol, plomeek soup

    Religie/filozofie:

    IDIC, prorocy i pah-wraith, Sto-vo-kor, katra, P'Jem

    Osoby/postacie:

    Kahless, Założyciele?/Zmienni?, Dukat, Opaka, Surak, Q

    Inne:

    Mind meld, asymilacja, zasady zaboru, mirror universe

    Nic mi więcej nie przychodzi w tej chwili do głowy. Oczywiście wszystko bardzo krótko, a jak chcą więcej, to zapraszamy na memory alpha, czy inne źródło szczegółowej informacji.

    BeneGesserit
    Uczestnik
    #82081

    'Który z aktorów grających w oryginalnej serii nagrywa także płyty z muzyką?'Jakby się czepiać szczegółów, to pytanie jest o męskiego aktora, nie aktorów ogólnie... a by naprawdę być upierdliwym, to o ile się nie mylę zarówno Nimoy, jak i Nichols już nie nagrywają, choć kiedyś nagrywali, więc żadne z nich 😉

    BeneGesserit
    Uczestnik
    #81788

    Jak widać nie bez powodu zwą ten bozon 'boską cząstką', skoro ma takie moce jeszcze nim go odkryto 😉

    BeneGesserit
    Uczestnik
    #81769

    Niektórych z was być może zdziwiło nagłe przetasowanie stołków oficerskich, choć część pewnie nawet nie zauważyła... i słusznie, bo nie jest to ważne, póki statek jako tako leci nie wiadomo gdzie...Nie znam całej prawdy kryjącej się za tymi zmianami, ale dostęp do raportów i (sprawdzone bardzo uważnie) plotki tworzą nieco niepokojący obraz tego, co zaszło... (Wszelkie służby medyczne i im pokrewne oraz interesujących się tymi dziedzinami laików usilnie uprasza się o zignorowanie bełkotu pseudomedycznego. Wszystkich zaniepokojonych stanem statku i rozpasaniem załogi zapraszam do pracy na rzecz rozwoju naszej pięknej łajby, przesyłajcie propozycje zmian na adres mutany@spisek.ufp 😉 ).Tymczasowy DaiMon JedAm powolnym krokiem podążał do laboratorium. Drzwi pracowni cicho się przed nim otworzyły. Po pomieszczeniu krążyło kilku odzianych w kitle Ferengi.- Jak z nim? - spytał głównego oficera naukowego, spoglądając na byłego DaiMona SoFara wrzeszczącego coś w furii przez szybę izolatki.- Wyjdzie z tego. Niepokoi mnie jednak fakt tak silnej reakcji. Wirus miał działać tylko na człowieka.- A co z innymi rasami? - DaiMon JedAm z uśmiechem przeciągnął ręką po małżowinie, nie spuszczając wzroku z szalejącego za szybą SoFara.- Nie wiadomo. Musielibyśmy przeprowadzić badania bezpośrednio na okazach.- Przygotuj kilka dawek i dostarcz mi je w ciągu godziny - rzucił DaiMon, kierując się ku wyjściu. - Tym eksperymentem zajmę się osobiście - wyszczerzył w uśmiechu kły, opuszczając pomieszczenie.***Pierwszy, kiepsko ukrywając niezadowolenie z przymusowej obecności na pokładzie TikTaka, wkroczył do pokoju konferencyjnego okupowanego obecnie przez DaiMona JedAma. - Aaa, komandorze, witam! Proszę wybaczyć, że nie powitałem pana zaraz po zadokowaniu - Ferengi powstał, wyciągając ręce w ludzkim powitaniu.- Nic się nie stało, może przejdziemy od razu do sprawy... - FO z trudem powstrzymał się od wytarcia dłoni o mundur. - Człowiek interesu... to lubię. Zacznijmy więc - rzekł JedAm zapraszającym gestem, kierując gościa do stołu.Rozkazy Pierwszego były proste. W ramach polepszenia stosunków z Sojuszem Ferengi Federacja zdecydowała się na wymianę techniczno-naukową, której warunki miały być wstępnie omówione przez obecnych tu przedstawicieli obu organizacji. Sama propozycja tego typu wymiany była zaskakująca dla oficjeli federacyjnych. Wyjątkowe zaciekawienie budził jednak znajdujący się w jednym z punktów przesłanej przez Ferengi listy Tłumacz Uniwersalny. Powszechnie wiadomym było, iż naukowcy Ferenginarscy dawno już wynaleźli podobne urządzenie. Prośba o udostępnienie projektu federacyjnego była więc co najmniej zaskakująca.- Nasz tłumacz, choć jego podstawowy zakres znacznie wykracza poza możliwości waszego urządzenia, ma kłopot z wyłapaniem niektórych niuansów. Na pewno rozumie pan jak ważna jest dokładność i precyzja słowa, gdy podpisywany jest kontrakt... - JedAm wyjaśniał zagadkę, uśmiechając się znacząco.- Oczywiście. Kontynuujmy - FO skrzywił się z ledwie ukrywaną pogardą i skupił na jak najszybszym zakończeniu sprawy, by móc powrócić na USS Walkijem.Pertraktacje przebiegły szybko i bezproblemowo. Ku zaskoczeniu Pierwszego przedstawione przez niego warunki 'użyczenia' technologii federacyjnej przyjęte zostały bez większych targów i już po kilku godzinach komandor mógł opuścić pokład TikTaka.***Kika dni później...- Teraz jest najlepszy moment - Tim z podekscytowaniem tłumaczył bawiącej się z targiem Klingonce - Teraz albo nigdy. Kapitan nie pokazuje się od miesięcy... Oficera medycznego nie ma, by załatwić to oficjalnie... FO już dawno powinien był się tym zająć...- A jak chcesz go do tego przekonać? - G'Rosh'Ek nie dawała po sobie poznać, co myśli o całej tej sprawie.- Dlatego właśnie rozmawiam z tobą. Postawimy go przed faktem dokonanym. Jeśli wówczas będzie się jeszcze sprzeciwiał... cóż, wypadki chodzą po ludziach...- A co potem? Sąd wojskowy, czy ucieczka przez całą galaktykę? - skrzywiła się CSO.- Jeśli do tego dojdzie, zrobimy z niego kozła ofiarnego. Pokażemy wszystko tak, jakby to On to wymyślił, a sami staniemy po Jej stronie...Porucznik ciężko westchnęła, jednym haustem dokończyła swój trunek i wstała z fotela.- Przemyślę to. Daj mi trochę czasu - powiedziała kierując się do drzwi.- Nie mamy wiele czasu - niecierpliwił się młody chorąży. - Odezwę się przed zmianą wacht - warknęła na odczepnego i opuściła kajutę.Szeroki uśmiech samozadowolenia wpłynął na usta Tima, gdy tylko drzwi zasunęły się za Klingonką.- Jak łatwo sterować tą górą mięśni... - mruknął pod nosem, przyglądając się swemu odbiciu w lustrze. Światło lampy odbijało się od czterech złotych nitów przypiętych do munduru. - Teraz trzeba urobić Pierwszego... a wy, maleńkie, poczekajcie tu na Tatusia - dodał pieszczotliwie, gładząc wyjęte z kołnierza piny. - Już niedługo dostaniemy to, co się nam od dawna należy...***- Jaki status? - porucznik G'Rosh'Ek szybkim krokiem przemierzała korytarz. Biegnący obok Kardasjanin i kilku załogantów ledwie za nią nadążali.- Drużyna A zabezpieczyła zbrojownię. Nie mam jeszcze odzewu z transporterów. - wydyszał Tim, potykając się o krążącego wokół swej pani Pysia. Nagłe otwarcie drzwi do mesy i wylatujące ze środka strzały z fazerów zatrzymały spieszącą grupę. Klingonka przywarła do ściany, ręką dając sygnał chorążemu, by zawrócił i okrążywszy, zdobył znajdujące się po drugiej stronie wejście do pomieszczenia i zaskoczył przeciwnika od tyłu. Tim pokiwał głową i zniknął za zakrętem, zostawiając CSO z dwoma załogantami. - Poddajcie się teraz, a nie wyciągnę żadnych konsekwencji - rozległ się głos zabarykadowanego w kambuzie FO. Kilku jego ludzi kryło się za przewróconymi stołami jadalni.Klingonka nie siliła się nawet na odpowiedź. Rozpoczęła się wymiana strzałów. Po kilku minutach na pokrytym ciałami ogłuszonych załogantów placu boju zostali jedynie Pierwszy i porucznik, której uszkodzony fazer, trafiony przypadkiem przez jednego z poległych, poniewierał się po podłodze korytarza.- Dobra, przestań już i chodź tutaj - krzyknął Pierwszy, nie wychylając się zza lady kuchennej.- Co ty do cholery wyprawiasz! Mieliście czekać przy jej kajucie! - G'Rosh'Ek wychyliła się lekko zza ściany, chcąc sprawdzić status mesy. Wystrzał z fazera zmusił ją do szybkiego cofnięcia - Co jest Q..wa! - jej wzrok spoczął na ogłuszonym Pysiu - Nie daruje!- To przypadek! Sam wystrzelił! Słowo!Krew odpłynęła z pobladłej teraz twarzy Pierwszego. Fazer, który wypadł z nagle bezwładnych rąk, potoczył się pod szafkę kuchenną. Przez ułamek chwili groza opanowała ciało i umysł komandora - w jego kierunku biegła wymachująca Bat`lethem furia. Na szczęście ciało, wyćwiczone częstymi sparingami z porucznik, automatycznie odpowiedziało na wyzwanie. Dłoń FO zacisnęła się na najbliższym przedmiocie i w niemal ostatniej chwili udało mu się osłonić przed ciosem miecza. Szybkim ruchem podciął Klingonkę, jednocześnie wytrącając jej z rąk zabójczą broń, wbitą teraz w dno patelni. - Uspokój się! Nic mu nie będzie! - wrzasnął, usiłując zablokować ciosy wściekłej CSO, której sprowadzenie do poziomu podłogi bynajmniej nie przeszkodziło w rozbiciu nosa starszego stopniem oficera. Dopiero widok krwi spływającej po twarzy komandora otrzeźwił niedoszłą erynię.- Nie taka była umowa! Mieliście nas przejąć pod jej kajutą! - krew na nowo rozgorzała w Klingonce.- Musiałem w ostatniej chwili zmienić plan. Nie było jak cię powiadomić - starał się tłumaczyć Pierwszy.- Co się stało? - wciąż jeszcze nieufna porucznik gotowa była do dalszej walki.- Zastanawiałem się jak zmusić Parodontaxa do współdziałania, gdy... zgadnij kto mnie odwiedził - FO znacząco się skrzywił.-Tim? - CSO prychnęła, domyślając się już dalszego ciągu. - Mogłam to przewidzieć. Czego chciał ten podstępny Kardach?- Zaproponował mi pomoc, z grubsza tą samą co wcześniej tobie. W zamian chciał twój stołek - Pierwszy widząc, że porucznik nieco się uspokoiła podniósł się z podłogi i wyciągnął rękę, by pomóc wstać niedawnej przeciwniczce. - Musiałem się zgodzić. Miałem za mało ludzi, by akcja przebiegła bezproblemowo. Dzięki niemu była szansa, że obędzie się bez ofiar.- A Parodontax i jego zaplecze? Sadziłam, że to twój człowiek...- Sama wiesz jaki z niego służbista. Wszystko zgodnie z regulaminem. Poparłby mnie niemal we wszystkim, ale tylko póki jest to zgodne z zasadami. A jak sama wiesz, nasz mały bunt, jest od nich daleki - FO schylił się i zabrawszy fazer nieprzytomnemu załogantowi, skierował się ku wyjściu z mesy - Chodź, sami to załatwimy. Jak chcesz mieć coś zrobione, zrób to sam - mruknął jeszcze pod nosem. - Cholera! Tim tu zaraz będzie! - nagle przypomniało się G'Rosh'Ek.- Spokojnie - złośliwy uśmiech pojawił się na ustach Pierwszego. - Przewidziałem ten ruch i dałem znać Parodontaxowi. Nie prześlizgnie się ludziom z TSF. Eh... - ciężko westchnął komandor. - Transfer Standardów Federacyjnych do światów niezrzeszonych... Nadmiar przepisów każdego może wykończyć - zniesmaczony pokręcił głową. - Tym razem jednak zadziała to na naszą korzyść.- Powiedziałeś mu, że to Tim rozpoczął bunt? - domyśliła się porucznik.- Nie wiem, czy by mnie w końcu nie poparł, ale wiem na pewno, że nie pomoże Kardachowi - Zaśmiał się FO i po chwili zniknął z porucznik w labiryncie korytarzy.***Oficerowie zbliżyli się do drzwi kajuty. - MegaTwo, odcinaj - szepnął do komunikatora FO, ustawiając się obok Klingonki w pozycji gotowości do ataku. Nim jednak CEO miał szansę wykonać rozkaz Pierwszego, drzwi rozsunęły się, ukazując Andorianina trzymającego wycelowane w oboje fazery.- Pani kapitan zaprasza do środka - Parodontax wyszczerzył zęby w uśmiechu i cofnął się, by mogli wejść. - Fazery rzućcie na podłogę.Zrezygnowani oficerowie oddali broń i podążyli w kierunku kapitan. - Dobrze się bawicie? - sarkastycznie spytała pół-Klingonka, podnosząc wzrok znad przeglądanego właśnie raportu - Zdaje się chcecie mi coś wyjaśnić, hmm?- Pani kapitan...- zaczął FO, z wahaniem spoglądając w kierunku wspólniczki. - przeprowadzamy właśnie ćwiczenia na wypadek buntu załogi... - Dlaczego nie zostałam o tym powiadomiona? - Zaplanowaliśmy akcję z CSO tak, by wiedziała jak najmniejsza liczba osób - ponaglona kopniakiem w kostkę porucznik jęła żywo przytakiwać słowom Pierwszego. - chcieliśmy sprawdzić zachowanie młodszych oficerów i załogi w kryzysowej sytuacji... - wymyślał dalej na poczekaniu.- Daruj sobie - kapitan zacisnęła usta, spoglądając karcąco na obojga. - Tym razem się wywiniecie. Podziękujcie za to oddziałowi medycznemu - dodała, rzucając w ich kierunku pad z otwartym raportem medycznym.Oficerowie szybko przebiegli wzrokiem treść, pomijając nieistotne dla nich opisy badań i skupiając się jedynie na wnioskach: ";Wirus X4N40U przenoszony jest drogą transdermalną. Po zakażeniu zapisuje informację genetyczną ze swojego RNA do DNA atakowanej komórki, która go później powiela. Objawy zakażenia występują w ciągu kilku dni. Jako pierwsze pojawiają się niezauważalne dla dotkniętego nimi zaburzenia toku myślenia i niemożność racjonalnego rozumowania. Symptomy można ogólnie określić jako odpowiedniki manii wielkości i żądzy władzy. Nie leczony wirus ginie samoistnie w ciągu miesiąca [...]" Dalej następował szczegółowy opis szczepionek i możliwych leków przeciwwirusowych.Pierwszy, ocierając pot z czoła, niepewnie spojrzał na kapitan.- Kilka minut temu wydałam rozkaz rozprowadzenia leku przez system wentylacyjny. Działa niemal natychmiastowo, więc powinniście być już odporni... - kapitan skinęła na Parodontaxa, by opuścił broń. - A teraz przejdźmy do kwestii, które was bardziej zainteresują... - kapitan uśmiechnęła się szeroko i wygięła szyję, ukazując błyszczący pin admiralski. - Udawany czy nie, wasz bunt się w pewnym sensie powiódł. Łajba jest twoja - zwróciła się do Pierwszego, a widząc jego puchnącą twarz i obdarte ze skóry pięści Klingonki dodała. - A że jak widać dobrze wam się współpracuje, G'Rosh'Ek przejmie twoje miejsce. Nie myśl jednak, że się mnie pozbyłeś, będę was miała na oku. Walkijem jest dla mnie niemal jak córka - zakończyła, wyciągając spod stolika kilka butelek romulańskiego Ale. - To co, uczcimy?- Tak jest, pani admirał! - śmiejąc się, wykrzyknęli chórem G`Rosh'Ek i Pierwszy, szybko zabierając się za trunek. Dzięki niezawodnej poczcie pantoflowej wiadomość rozeszła się po pokładach z prędkością warp. Nie minęło wiele czasu, a podłoga admiralskiej kajuty pokryła się pustymi butelkami i spitymi ciałami kadetów i młodszych oficerów, którzy pojawili się niebawem, by pogratulować i oblać awans przełożonych.***Jakiś czas później...Chrapiąca pod stołem Klingonka zerwała się nagle, zrzucając z siebie nie mniej spitego od niej targa. Półprzytomnym wzrokiem rozejrzała się po kajucie i natrafiwszy na równie zbłąkane spojrzenie FO wybełkotała:- Czy my o czymś nie zapomnieliśmy? Przestrzeń, w której przed chwilą jeszcze znajdował się teraz już zupełnie nieprzytomny Pierwszy, ziała pustką. Po chwili, nie uzyskawszy żadnej odpowiedzi, G'Rosh'Ek podążyła w jego ślady, osuwając się z powrotem na podłogę.***Chorąży Tim ocknął się i nie całkiem jeszcze przytomny usiłował zrozumieć co się stało. Ostatnie co pamiętał, to bieg korytarzem w kierunku kajuty kapitan. CSO i Pierwszy mogli się wystrzelać nawzajem jak kaczki. Nie miał najmniejszego zamiaru pomagać żadnemu z nich. Gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta. Szczególnie, gdy sam tą bójkę sprowokuje... Kardasjanin uśmiechnął się do swoich myśli i zaczął się podnosić. Niespodziewany opór i mrowienie w kończynach kazały mu opaść na fotel, do którego, jak właśnie się zorientował, został przywiązany. W nagłym olśnieniu przypomniał sobie wszystko. Twarz pobladła mu z przerażenia, w panice zaczął rozglądać się dookoła szukając czegoś, co pomogłoby mu w ucieczce. Jego wzrok spoczął na wielkim portrecie ambasadora Spocka, po bokach którego zwisały dwie flagi z wyszytymi wielkimi literami TSF. Pod nimi złocił się mniejszy napis - True Spock`s Fans.- Nieeeee! - chorąży niemal zapłakał na wspomnienie tortur, jakim go poddawano przez kilka ostatnich godzin. Jego jęk wyrwał ze snu E`vilę, Pierwszą Sekretarz obojga TSF, przeciągającą się teraz z błogim uśmiechem na ustach. Jej dzień zakończył się całkowitym sukcesem. Nie dość, że zasadzka na Tima poszła jak z płatka, to niedługo potem nadeszły wieści o awansach starszych oficerów. Teraz nie była już tylko adiutantką FO, ale Prawą Ręką Kapitana! Takie wydarzenie należało uczcić, a czy można to zrobić lepiej niż tańcząc i bawiąc się przy głosie ambasadora Spocka? Jego ‘Highly Illogical' robiło dziś furorę, a odwaga Bilbo w ‘Balladzie' wzruszała wszystkie członkinie klubu do łez, szczególnie po kilku butelkach podciągniętego od Quinusa Ale.E`vila wstała i potykając się o ciało Meneli skierowała się ku Timowi.- Komputer. Utwory ambasadora Spocka. Zapętl i odtwarzaj do odwołania - wydała polecenie, uśmiechając się złośliwie do chorążego, którego wrażliwość i upodobania muzyczne zdążyła już dobrze poznać.- Błagam, tylko nie to! - sznury wpiły się głęboko w skórę szarpiącego się Tima - Pomooocy! G'Rosh'Ek! FO! Ratujcie! - wył w rozpaczy. - Błagam, niech mnie ktoś uwolni! Niestety na darmo zdzierał sobie gardło. Lecąca z głośników muzyka skutecznie zagłuszała jego wołania, a gdyby nawet błagania jego przedarły się, nie było komu na nie odpowiedzieć, bowiem, nie licząc kilku jednostkowych przypadków, zmęczona długim świętowaniem załoga popadła w stan całkowitego rozkładu. Traumatyczne przejścia chorążego ostatecznie miały jednak pozytywny skutek. Dręczony wyrzutami sumienia były FO, w ramach tyleż zasług co rekompensaty, przyznał mu obiecany w nieaktualnej już umowie stołek CSO.***Następnego ranka...Kadetka z hukiem postawiła przed kapitanem szklankę, w której z cichym sykiem rozpuszczała się aspiryna.- Zapas dehydrogenazy dawno się wyczerpał. Trochę minie nim zsyntetyzuję nową - odpowiedziała na zdziwione spojrzenie byłego FO. - Tu jest suplement do wczorajszego raportu o wirusie - dodała, nawet nie próbując ściszyć głosu i podała pad.Świeżo upieczony kapitan, trzymając się za bolącą głowę, szybko przeleciał wzrokiem po raporcie.- Admirał to widziała? - spytał gwałtownie podnosząc głowę i przyprawiając się o jeszcze większy ból.- Jeszcze nie - odpowiedziała, uśmiechając się ironicznie. - a skoro nie jest już kapitanem Walkijem, to raczej nie zobaczy.- Upewnij się, by przypadkiem na to nie trafiła - uśmiechnął się szeroko, mimo widocznego przepicia próbując roztoczyć swój czar.- Załatwione... kapitanie - odparła kadetka i nie czekając na pozwolenie skierowała się do wyjścia, uśmiechając się pod nosem. - O czwartej w holodeku? - dodała, zatrzymując się na chwilę w drzwiach. - Musisz spłacić swój dług... - mrugnęła znacząco i opuściła pomieszczenie.Kapitan krzywiąc się, wypił lekarstwo i ponownie zerknął na pad i szyderczo świecące się słowa:"[...] Symulacje wykazały, iż spośród znanych gatunków humanoidalnych zakażeniu ulec mogą jedynie przedstawiciele gatunku Ferengi [...]".

    BeneGesserit
    Uczestnik
    #81747

    Uderzono w jego niewollkańską połowę. Gdyby dostał od lewej, krwawiłby na zielono 😉

    BeneGesserit
    Uczestnik
    #80110

    Artykuł tych panów ukazał się w NewScientist dwa lata temu. Jest tam również link do właściwego artykułu opisującego doświadczenie. Gdzieś w połowie tekstu jest opinia na ten temat innego optyka kwantowego, który choć nie zaprzecza prawdziwości eksperymentu, wykazuje, iż wnioski są kwestią interpretacji. Biorąc pod uwagę czas jaki od tamtej pory upłynął i ciszę środowiska naukowego podejrzewam, że istotnie oparło się to o inną interpretację.

    EDIT

    Mały update: Ten artykuł wykazuje błędy w interpretacji Nimtza i Stahlhofena jednocześnie pokazując, że nie obalili, a wręcz potwierdzili swym eksperymentem teorię względności.

    BeneGesserit
    Uczestnik
    #79916

    ABC umieściło na swojej stronie pierwsze 8 minut nowego V. Jak się Wam podoba? 🙂

    BeneGesserit
    Uczestnik
    #76593

    Magnes -> glicyna została wcześniej wykryta w badaniach wstępnych, ale początkowo nie mogli odróżnić zanieczyszczeń od źródła. Dopiero badania izotopowe potwierdziły, że nie jest to zanieczyszczenie ziemskie. Może o tym czytałeś wcześniej...

Wyświetlanie 15 wpisów - od 1 do 15 (z 71 w sumie)
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram